piątek, 16 listopada 2012

Two Hundred Sixty-One

Uwaga ! Imagin + 18 (zamieszczony również TU)


Ja : Cholera - warknęłam odrywając się od Louis'a - Już lecę, jest późno - ledwo wymamrotałam.
Lou : Nie ma mowy. Jest ciemno. Zostajesz na noc. Nawet się nie kłuć -  mruknął wstając z kanapy - Chodź, idziemy na górę. Dam ci parę rzeczy i się przebierzesz - Jak powiedział, tak zrobiliśmy. Ledwo weszliśmy na schody a co dopiero na samą górę. Jakoś nam się to jednak udało. Weszliśmy do pokoju Louis'a. Wszędzie było cichutko. Wszyscy musieli już spać. Tylko z pokoju Niall'a wydobywały się pojedyncze dźwięki strojenia gitary. Lou wyciągnął ze swojej szafy t-shirt z napisem Keep Calm And Carry On i świeżą bieliznę. Podał mi ubrania i a ja zmierzyłam go zimnym wzrokiem.
Ja : Chcesz mnie w tym utopić ? - zaśmiałam się oddając mu ubrania. 
Lou : Lepsze to niż nic - uśmiechnął się zadziornie - chyba że śpisz nago...to wiesz ...  - powiedział kładąc kupkę ubrań na łóżko - ... nie mam nic przeciwko ... - zmierzył mnie wzrokiem a potem dodał - Jak chcesz to bierz. Łazienka jest obok pokoju Zayn'a. Ja skoczę do łazienki na dół i już jestem - powiedział, wziął inny t-shirt, bokserki i wyszedł z pokoju po czym zszedł na dół po schodach. Głośno westchnęłam i sama wyszłam z pokoju i skierowałam się w stronę łazienki którą wskazał mi Lou. Weszłam do niej i zajęłam się sobą : Dokładnie się odświeżyłam, umyłam ząbki, rozczesałam włosy ... wiecie o co chodzi. Wychodząc z pod prysznicu zauważyłam że nie ma przy mnie rzeczy które miałam wziąć z pokoju Louis'a. Ja mądra ... nie wzięłam ich z łóżka ! Zostało mi tylko jedno :
Owinęłam się ręcznikiem i ostrożnie uchyliłam drzwi do łazienki - Czysto, cicho - jest dobrze.
Pomknęłam na palcach owinięta w ręcznik do pokoju Louis'a.
Ja : Ubrania i do łazienki, obrania i do łazianki, szybciutko wezmę je z łóżka i już - mówiłam w myślach. Wpadłam szybko do pokoju i wzięłam z łóżka ubrania w które miałam się przebrać - Tak ! - wrzasnęłam w myślach. Odwróciłam się napięcie i pomaszerowałam zadowolona w stronę lekko uchylonych drzwi. Chwyciłam za klamkę a potem dostałam 'mini zawału'. Do pokoju wszedł Louis w samych bokserkach i t-shircie zawieszonym na ramieniu. Wystraszona oddaliłam się od niego na jakieś trzy kroki a ręcznik którym byłam owinięta spadł na podłogę.
Oboje zrobiliśmy się cali czerwoni w końcu stałam teraz przed nim zupełnie naga. Podniosłam szybko ręcznik i siadłam na podłogę owijając się nim ze strachem. Louis cały czas mierzył mnie wzrokiem i nie potrafił wydusić z siebie nic - podobnie jak to robiłam ja.
Ja : Louis - mruknęłam zatrzymując wzrok na jego bokserkach w których zaczynało robić się coraz ciaśniej. Chłopak od razu zakrył dłońmi ten 'zacny widok' i zrobił krok do tyłu jednocześnie opierając się plecami o ścianę. Louis oblał się rumieńcami co spowodowało że wyglądał jeszcze bardziej uroczo ... ale o czym ja to ...? ...
Nagle do pokoju wparował Niall.

N : Cześć gołąbeczki, widział ktoś ... - nie dokończył swojego pytania bo dopiero teraz zauważył w jakiej jesteśmy trudnej sytuacji. Swój wzrok skierował na krocze Louis'a zasłonięte dłońmi.
N : Lou, stanął ci ? - mruknął z miną taką jakby miał zaraz się roześmiać na głos. Brunet po raz kolejny spalił buraka i spojrzał na Niall'a pytająco.
N : Ależ wy jesteście słodcy ! - zaśpiewał wesoło.
Ja : Niall ! - wrzasnęłam a potem spojrzałam na Louis'a.
Blondasek zrozumiał : Miał wytaszczyć Lou z pokoju bo sam by biedny nie wyszedł. Horan mrugnął tylko do mnie i chwycił bruneta za rękę.
N : Chodź bo nam tu jeszcze dojdziesz - parsknął śmiechem wyprowadzając speszonego przyjaciela z pokoju.
Dopiero teraz wstałam z podłogi i zaczęłam wszystko obmyślać. Co się teraz stało ?! No ... mocne. Dobra .. nie przejmuję się tym. Zaczęłam się przebierać w pokoju. -A może by tak ... -  pomyślałam siadając na łóżku już przebrana - Nie ! Idiotka za mnie ... ale ... No. Podsumujmy .... Louis jest zmęczony a ja ... mogłabym sprawić mu taką maaalutką, tyyycią przyjemność .. tak tylko żeby poprawić mu humor i samopoczucie. Może ... chyba nie zrobię tego aż tak źle ... trzeba się w końcu przełamać, no nie ? Dobra ... plan wchodzi w grę. Zbiegłam na dół po schodach i weszłam do salonu gdzie była jeszcze niedopita przez nas wódka. Wypiłam ją do końca żeby sobie pomóc. Rozejrzałam się do koła : Ani Niall'a ani Louis'a nie było na dole. Muszą być w pokoju blondaska. Poszłam na górę i stanęłam przed drzwiami do pokoju Horan'a. Wzięłam głęboki wdech i weszłam do pokoju. Rzeczywiście ... siedzieli tam obaj.
Ja : Louis ... możesz na chwilę ? - mruknęłam przygryzając przy tym wargę.
N : Już idzie ! - wrzasnął Niall popychając go w moją stronę. Chwyciłam bruneta za rękę i pociągnęłam za sobą do jego pokoju. Wciągnęłam go do pokoju i zamknęłam za nami drzwi.
Lou : Przepraszam - zaczął mamrotać - ... ja nie wiedziałem wtedy że jesteś ... - nie dokończył bo teraz to ja przygwoździłam go do ściany. Chłopak spojrzał na mnie z lekkim zdziwieniem a ja bez namysłu namiętnie wpiłam się w jego usta. Czekałam aż odwzajemni a kiedy już to zrobił, zaczęłam pogłębiać pocałunek coraz bardziej.
Lou : Za co to ? - szepnął kiedy już się od niego oderwałam.
Ja : Za nic, kochanie - warknęłam mu do ucha delikatnie je przygryzając. 
Lou : 'Kochanie' ? - zdziwił się ale na jego ustach zobaczyłam cień uśmiechu. W odpowiedzi pocałowałam go parę razu w szuję a potem od razu zeszłam na ramiona i rozgrzany tors.
Lou : Mała ... co ty ? - szepnął ale dobrze wiem że mu się podobało. Całując jego tors, zjechałam ręką na dół i mocno ścisnęłam jego kolegę przez bokserki. Z ust bruneta wydobyło się ciche syknięcie a potem troszkę głośniejszy jęk. Zmotywowało mnie to i od razu zeszłam z pocałunkami do podbrzusza. Poczułam że Louis'a przeszedł dreszcz a jego bokserki znów robią się coraz ciaśniejsze. Uśmiechnęłam się tylko sama do siebie ale nadal nie przestawałam całować jego podbrzusza. Oddech chłopaka stawał się coraz szybszy i głośniejszy. Zsunęłam lekko jego bokserki i spojrzałam w górę na reakcję bruneta : Miał głowę opartą o ścianę i lekko przymknięte oczy. Zdawało mi się że nie chce protestować. Klęknęłam przed nim i całkiem zsunęła jego bokserki. I teraz naszło mnie małe zdziwienie na widok Dużej Marcheweczki Louis'a która stała już na baczność. Od razu ujęłam jego 'kolegę' w dłonie i zaczęłam jeździć nim do góry i na dół. Z ust Louis'a już coraz częściej było słychać coraz to głośniejszy jęk. Nieco przyśpieszyłam i spojrzałam w górę na twarz Lou. Chłopak przygryzał sobie wargi tak mocno jak tylko mógł żeby nikt go nie słyszał. Nie udawało mi się to za bardzo, jęczał i wzdychał coraz głośniej. Kiedy moje dłonie były już zmęczone, wsadziłam sobie 'Marcheweczkę Louis'a' do ust. Nie powiem że na początku chciałam się wycofać ale nie chciałam przerywać przyjemności niebieskookiemu. Ssałam i lizałam go do zmęczenia.
Lou : Szybciej ... - jęknął wtapiając palce w moje włosy. Nie miałam już sił na dalszą zabawę mimo to nie przestawałam. Zaczęłam robić to coraz szybciej i mocniej. Chłopak już powoli tracił oddech i było wiadomo że długo jeszcze nie pociągnie. Nagle poczułam że nasza Marcheweczka zadrżała. Chciałam odsunąć się od Louis'a ale chłopak przytrzymał moją głowę dzięki czemu moje usta napełniły się spermą. Odwróciłam głowę w drugą stronę tak żeby na spokojnie wszystko połknąć. Otarłam sobie usta ręką i wstałam. Louis stał jak stał. Miał zaciśnięte powieki i pięści. Chłopak ledwo dychał. Powoli otwarł oczy i blado się uśmiechnął.
Ja : Przepraszam że tak słabo ale nie mam wprawy - szepnęłam mu do ucha a potem pocałowałam go w szyję. Chłopak spojrzał na mnie ze zdziwieniem ale z powodu braku tchu, nie powiedział nic. Uśmiechnęłam się sama do siebie i wyszłam z pokoju zostawiając bruneta samego. Od razu zeszłam po schodach do kuchni w której - ku mojemu zdziwieniu - siedział jeszcze Niall. Zdziwieniu ? Dlatego bo jest prawie północ a ten osioł siedzi w kuchni i żre kanapki. Nie odzywając się do niego podeszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej zimną wodę w butelce. Tego mi właśnie brakowało ... coś zimnego na ból głowy. Zaczęłam pić.
N : Fajnie się sprawia Louis'owi przyjemność ? - poruszył brwiami i chamsko się uśmiechnął. Pytanie Niall'a zdziwiło mnie tak bardzo że cała woda którą teraz miałam w ustach wylądowała na podłodze. Spojrzałam na blondyna ze zdziwieniem.
Ja : Słyszałeś ? - jęknęłam ze strachem.
N : Nie zdziwiłbym się gdyby zaraz do domu zbiegli się sąsiedzi z pretensjami o hałas - zaśmiał się - Ale to nic - dodał - Wiesz że Louis ci nie popuści, tak ?
Ja : Jaaaasne - zaśmiałam się - mam się bać czy coś ? - warknęłam.
N : No wiesz ... odwdzięczy się na pewno. Ah ... i jakbyś krzyczała to spróbuj ciszej bo w nocy mam zamiar spać - zaśmiał się.
Ja : Przestań ... przecież Lou jest ...
Nie dokończyłam bo w tym momencie do kuchni wszedł Louis. Emm....no wszedł .... ale tak  inaczej. Tak pewnie. W jego oczach było widać dużą dawkę pożądania. Od razu podszedł do mnie i objął mnie w pasie. Przyciągnął mnie do siebie po czym zbliżył swoje warki do mojego ucha.
Lou : Idź na górę - szepnął ledwo zachrypniętym głosem -  Skoczą tylko po coś mocnego i zaraz wracam - po tych słowach chłopak pocałował mnie w szyję i wyszedł z kuchni do pomieszczenia obok w którym - jak pamiętam - stał barek chłopców specjalnie na dobre okazje. Kiedy Lou wyszedł z kuchni, spojrzałam na Niall'a ze zdziwieniem.
N : Mówiłem ? Jasne że mówiłem - zaśmiał się poruszając brwiami.
Nie wiedziałam że Louis jest aż tak .... no wiecie... nieźle go wzięło. Zawsze myślałam że jest delikatny i słodki a on mi tu wyskakuje z 'idź na górę, wezmę tylko coś mocnego i zaraz wracam' ?! Ok. Lou najwidoczniej też chce się pobawić ... pasuje mi to. Uśmiechnęłam się tylko do Horan'a i spełniłam zachciankę Lou : Poszłam na górę kierując się do pokoju chłopaka.

Zanim zdążyłam wykonać jakikolwiek ruch, w drzwiach do pokoju stanął Louis z kolejną wódką w ręce.
Lou : Po co to zrobiłaś ? - mruknął opierając się o framugę i zakładając ręce na piersi.
Ja : Byłeś zmęczony a ja ... - mamrotałam na swoją obronę. Nie wiem po co się pyta. W końcu mu się podobało.
Lou : Co to ma do rzeczy ? - spytał przelatując przez mnie wzrokiem.
Ja : Musi się ktoś tobą zająć. Sam nie potrafisz. - zaśmiałam się chytrze i siadłam na duży parapet. 
Lou : Proszę ? .
Ja : Słyszałeś - mruknęłam - Nie potrafisz o siebie zadbać. Ja muszę robić to za ciebie kochanie - przygryzłam sobie wargę - Gdyby nie ja, leżałbyś teraz nawalony na podłodze w salonie - zaśmiałam się - I pozwól że zacytuję słowa z wywiadu - chrząknęłam artystycznie - ,,Gdyby nie ona nadal męczyłbym się z Eleanor Caldner'' - zaśmiałam się. 
Lou : Nie wiem czy zauważyłaś ale ty też byś sobie nie dała rady bez mnie - uśmiechnął się łobuziarsko - Gdyby nie ja, leżałabyś teraz sobie grzecznie w łóżeczku w domu Katrine. Gadałybyście sobie o jakichś pierdołach i chłopakach których nie miałybyście nigdy w życiu - warknął a ja urażona wstałam z parapetu i podeszłam bliżej chłopaka który nadal stał przy drzwiach z szatańskim uśmieszkiem - Zrozumiałaś mnie czy powtarzać młoda ?
Ja : Osz ty chamie ! - wrzasnęłam - Teraz warczymy na siebie za to że chciałam zrobić ci przyjemność ?!
Lou : Nie prosiłem cię o to - mruknął bez entuzjazmu.
Ja : Ale ci się podobało - uśmiechnęłam się triumfalnie wbijając wskazujący palcem w klatkę piersiową bruneta.
Lou : Jesteś taka sama jak inne - przewrócił oczami - chodzi ci tylko o to. Nie masz nawet zamiaru dobrze mnie poznać - powoli uniósł głos.
Ja : Nie jestem taka jak inne - powiedziałam z pewnością.
Lou : Uwierz mi, jesteś ... - walnął patrząc mi prosto w oczy. I teraz niekontrolowany ruch : Uniosłam rękę i skierowałam prosto w policzek Louis'a. Jednak chłopak szybko złapał mnie za rękę i obrócił tyłem do siebie. Lou przylgnął do mnie całym ciałem a kiedy już się troszkę uspokoiłam szepnął mi do ucha lekko zachrypniętym głosem :
Lou : Nadal podskakujesz czy jesteś już zmęczona ? - potem delikatnie przygryzł mi ucho. Czułam na szyi jego gorący oddech a w od środka oblała mnie fala pożądania. Kiedy już chciałam się mu wyrwać, poczułam na szyi gorące wargi chłopaka. Głośno westchnęłam a Louis cicho się zaśmiał.
Lou : Podoba ci się, co ? - mruknął  przestawając na chwilę.
Ja : Nawet nie wiesz jak bardzo - jęknęłam cicho przejeżdżając ręką po jego włosach - Louis ... - dodałam po krótkiej chwili.
Lou : Hmmm ? - mruknął znów urywając na chwilę pocałunki w szyję.
Ja : Masz ochotę na rewanż ? - powiedziałam ale dopiero po kilku sekundach dotarło do mnie co właściwie powiedziałam.
Lou : Z tobą ? - spytał - Zawsze - odparł a moje serce zaczęło bić jeszcze szybciej. Chłopak odwrócił mnie w swoją stronę i spojrzał w oczy z pożądaniem. Potem chwycił mnie za rękę i pociągnął na łóżko. Louis położył mnie na mięciutką kołderkę i od razu wlepił we mnie usta. Stosował tą samą taktykę co ja : Czekał aż odwzajemnie a potem pogłębiał. Całowaliśmy się tak do utraty tchu. Wtopiłam palce w jego włosy a chłopak od razu zszedł z pocałunkami na szyję. W końcu gorące wargi chłopaka zatrzymały się na t-shircie który blokował przejście w dół. Lou odlepił się ode mnie i po raz kolejny spojrzał mi w oczu z zadziornym uśmiechem który od razu odwzajemniłam.
Lou : Mogę ? - spytał łapiąc za szary t-shirt od dołu.
Ja : Musisz - zaśmiałam się przygryzając wargę. Chłopak od razu spełnił polecenie. Zdjął ze mnie ubranie zostawiając mnie w staniku i jego własnych bokserkach w których miałam dzisiaj spać. Lou zaczął powoli obdarowywać pocałunkami moje ramiona i dekold. Przymknęłam lekko oczy i wcisnęłam paznokcie w jego plecy. Po paru krótkich minutach chłopak wrócił się do ust a jego ręce powędrowały w stronę zapinania stanika. Brunet pieścił językiem moje podniebienie a rękami szarpał się ze stanikiem z którym nie dawał sobie za bardzo rady. Nagle chłopak odlepił się ode mnie i warknął :
Lou: Cholera ! - uśmiechnęłam się tylko bo wiedziałam że jego zdenerwowanie pochodzi od tego że nie dawał sobie rady z zapinaniem. Postanowiłam mu pomóc - sama pozbyłam się stanika rzucając go na podłogę. W odpowiedzi chłopak tylko się uśmiechnął i powolutku zajął się moimi piersiami ; pieścił je, całował i delikatnie przygryzał sutki. Cały czasu przechodziła mnie fala gorąca a za moich ust wydobywały się ciche pojękiwania. Po paru minutkach rozkoszy Louis zszedł jeszcze niżej. Całował mój brzuch i powoli zataczał kółka językiem w pępku. Nie wiedziałam czy się śmiać czy jęczeć. W końcu mam łaskotki a chłopak bezczelnie wykorzystywał to swoim językiem. Potem poczułam jego wargi już na podbrzuszu a dłonie na udach. Już miał dobierać się do moich majtek kiedy zgięłam kolano które naumyślnie miało wylądować w kroczu Louis'a.
Ja : Wiesz że teraz moja kolej ? - spytałam uśmiechając się.
Lou : Nie ma mowy. Ty już miałaś swoją szansę - protestował.
Ja : Co to ma do rzeczy ?  - zaśmiałam się wyrywając się z pod chłopaka. Brunet jednak ustąpił i dał przejąć mi po raz kolejny pałeczkę. Usiadłam na chłopaka okrakiem i namiętnie wpiłam się w jego usta. Co chwilę przygryzałam jego wargę przy pocałunku tak żeby jeszcze bardziej go rozgrzać. W końcu zeszłam na ramiona i rozpalony tors. Po kilku chwilach poczułam pod mną wybrzuszenie. Spojrzałam na chłopaka który trochę się speszył.
Lou : Przepraszam ... działasz na mnie - zaśmiał się. Uśmiechnęłam się tylko i od razu zsunęłam jego bokserki. Jego 'Marcheweczka' oczywiście już stała na baczność. Bez dalszego przeciągania mocno przyciągnęłam ją do siebie powodując głośny jęk chłopaka.
N : Louis ! Dochodź ciszej bo ja tu oglądam horror a przez twoje wrzaski nic nie słuchać ! - usłyszeliśmy kiedy Louis rozkręcił się wystarczająco mocno żeby krzyczeć z zachwytu.
Ja : Pierdol się Horan ! - wrzasnęłam stawając w obronie chłopaka który potrafił teraz tylko głośno jęczeć.
N : Nie uważasz że wyraziłaś się niezręcznie ?! - odkrzyknął blondasek.
Ja : Nie uważasz że mógłbyś sobie w końcu kogoś znaleźć a nie oglądać po nocach pornosy ?!
N : Oglądam horror ! - warknął a ja głośno się zaśmiałam. Czekałam jeszcze na jakikolwiek komentarz blondaska ale najwidoczniej nie miał już nic do powiedzenia. Wróciłam więc do poprzedniej czynności. Włożyłam sobie 'Kolegę' Lou do ust. Nie potrzebnie to robiłam bo chłopak był już tak podniecony że myślałam że zaraz dojdzie. Jednak chciałam pobawić się z nim jeszcze troszkę. - ,[T.I.]' - jęknął chłopak co spowodowało że obudził się we mnie instynkt drapieżnika. Zaczęłam robić wszystko jeszcze szybciej i mocniej co powoli doprowadzało Lou do szaleństwa.  Wiedziałam że brunet już powoli nie wytrzymuje więc skończyłam. Kiedy Louis doszedł już do siebie obrócił mnie tak ze teraz to je leżałam pod nim. Tym razem chłopak był bardziej gwałtowny i zdecydowany niż przedtem. Podobało mi się to. Niebieskooki od razu dobrał się do moich ud. Zdecydowanie całował ich wewnętrzną stronę. Wchodził coraz wyżej aż a końcu na przeszkodzie stanęły mu moje ... a raczej jego bokserki. Podniósł głowę żeby widzieć moją reakcję. Trzęsłam się jak oszalała ale w końcu pokiwałam głową na 'tak'. Louis tylko uroczo się uśmiechnął i zsunął powoli bokserki w dół. Zacisnęłam pięść na pościeli i zagryzłam sobie wargę czekając na najgorszy ból. Tak, chciałam tego ale jednocześnie się bałam. Nie chciałam przerywać Louis'owi jego zabawy w której dopiero się rozkręcał. Chłopak powrócił znów do ust a potem spojrzał mi w oczy jednocześnie rozchylając uda.
Lou : Lubisz niegrzecznych chłopców ? - warknął gwałtownie wzuwając we mnie dwa palce. Moje ciało przeszedł dreszcz połączony z bólem a z ust wydobył się głośne syknięcie. Widząc to że sprawia mi tym więcej przyjemności niż bólu, chłopak zaczął mocno poruszać we mnie palcami.
Lou : To jak ? - kontynuował.
Ja : Naprawdę się pytasz ? - jęknęłam.
Lou ; Chyba słyszałaś - warknął - Więc ?
Ja : Tak ... - odparłam zaciskając pięść na pościeli jeszcze bardziej.
Lou : Jak bardzo ? - nadal pytał nie robiąc sobie nic z bólu który właśnie mi sprawiał - Hmm ? - mruknął dołączając to tego trzeci palec. Nie mogłam odpowiedzieć. Mój oddech był już teraz tak szybki że nie pozwalał mi na nic.
Lou : Pytam się jak bardzo ? - jego głos zdecydowanie się naostrzył a po chwili wsunął już czwarty palec. Nie znałam go od tej strony. Wiecie ... myślałam że jest bardziej delikatny i ... wiecie o co mi chodzi.
Ja : Cholernie ! - krzyknęłam z bólu próbując wreszcie złapać normalny oddech którego nie odzyskam tak szybko.
Lou : Więc bardzo się cieszę - uśmiechnął się zwalniając swoje ruchy. Po kilku chwilach wyszedł ze mnie co spowodowało mój kolejny krzyk. Chłopak ułożył się obok patrząc na mnie z satysfakcją i zadowoleniem. W tym czasie ja próbowałam złapać normalny oddech.
Ja : Tylko na tyle było cię stać Tomlinson ? - ledwie jęknęłam dając mu do zrozumienia że nie zaspokoił moich potrzeb. Chłopak spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
Lou : Widzę że wciągnąłem moją małą księżniczkę - zaśmiał się owijając sobie na palec mój kosmyk włosów.
Ja : Widzę że jednak nie jesteś tak głupi na jakiego wyglądasz i wiesz co dzieje się w ogół ciebie - warknęłam.
Lou : Znów podskakujesz ? - mruknął a na jego twarz znów powrócił chamski uśmiech.
Ja : Nie podskakuję. Po prostu mówię ci w prost że jesteś słaby - zaśmiałam się - pokaż mi w końcu co takiego potrafi pan Louis Sex Tomlinson.
Chłopak nagle przestał wkręcać sobie mój kosmyk włosów w palca i spojrzał na mnie.
Lou : Tak ? - uśmiechnął się zadziornie a potem zaczął mnie całować po szyi. W końcu chłopak wrócił się z powrotem do ust które były już przygotowane na każdy możliwy pocałunek.
Ja : Fuck Me - warknęłam odklejając się od chłopaka. Lou powoli też nie wytrzymywał presji i od razu spełnił moją zachciankę. Ponownie wpił się w moje usta a chwilę potem poczułam cholerny ból. Chłopak wszedł we mnie z taką siłą jakiej się po nim nie spodziewałam. Oderwałam się od jego ust i głośno krzyknęłam na co Louis tylko się uśmiechnął. Brunet mocno wchodził we mnie coraz głębiej a chwilę potem rozkręcił się jeszcze bardziej ; pchał ze straszną siłą. Miałam wrażenie że zaraz mnie coś rozerwie ... z resztą nie tylko mnie bo przez Louis'a łóżko ledwo się trzymało. Mój krzyk w ogóle nie ustawał. Żeby nie obudzić reszty, chłopak znów wpił się w moje usta tak żeby zatamować wszystkie krzyki i jęki. Jedną rękę wcisnęłam w białe prześcieradło a drugą wbiłam paznokcie w plecy bruneta. Jeszcze nigdy nie czułam aż takiej przyjemności. Louis znów zaczął niebezpiecznie szybko przyśpieszać.
Ja : Lou .... ja już ... nie ... - wyjęczałam odrywając się od jego ust.
Lou : Jeszcze troszkę ! - warknął - Poczekaj ...
Zaczęliśmy zbliżać się do końca. Chłopak pchał jeszcze szybciej a ja starałam się nie krzyczeć .... aż tak głośno. W końcu doszłam a Louis chwilę po mnie. Naszą zabawę przerwał mój głośny jęk. Louis ledwo ze mnie wyszedł i ułożył się obok próbując złapać normalny oddech. Kiedy chłopak odetchnął już trochę okrył mnie kołdrą aż po ramiona a potem delikatnie pocałował mnie w czoło i z czułością przejechał dłonią po moim policzku. Brunet położył się obok mnie na plecach i wlepił w sufit swoje niebieskie oczy. Ostatkiem sił przysunęłam się do niego i ułożyłam głowę na jego kletce piersiowej. Louis objął mnie ramieniem. Dopiero wtedy zrozumiałam że do szczęścia nie potrzebuję nic prócz jego,że obdarzy mnie opieką jakiej jeszcze nigdy nie odczułam, że jest moją podporą, powietrzem bez którego się nie da oddychać i wodą bez której się nie przetrwa. Zamknęłam oczy a chwilę potem spokojnie odpłynęłam w sen.



4 komentarze:

  1. Cytałam to ju na jednym blogu i jest to część opowiadania. PLAGIAT !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to moje opowiadanie ... XD
      Z tego co wiem to mam prawo zamieszczać tu niektóre rozdziały z własnego bloga, prawda ?

      Usuń
  2. żaden plagiat to jest z Keep Calm And Be Forever Young <3
    Koocham tamto opowiadanie i Twoje to z x-factor też kocham :D <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3