piątek, 16 listopada 2012

Two Hundred Fifty - Six PART II

 PART I
     Obudził mnie cieniutki promyk słońca wymykający się zza jednej z pobliskich sosenek. Zacisnęłam mocniej powieki przecierając twarz. Rozejrzałam się dookoła. Siedziałam na tylnym siedzeniu w samochodzie, jak się domyśliłam pana Styles'a, który wczoraj zawiózł mój niewdzięczny tyłek do miasta, a teraz śpi z otwartą na roścież gębą i pochrapuje. Uśmiechnęłam się pod nosem i w końcu dotarło do mnie, że jest piąta nad ranem, a mnie nie w obozowym domku. Zrzuciłam więc z siebie bluzę chłopaka i okryłam nią go, następnie po cichu wyszłam z samochodu. Ruszyłam przed siebie polną drogą, pozwalając na to, by rosa wsiąkała w moje trampki. Będą na miejscu, wślizgnęłam się niepostrzeżenie do chatki i położyłam do łóżka. Poczułam coś dziwnego w kieszeni spodni. Zanurkowałam do niej ręką i wyłowiłam test ciążowy. Od razu gorzej się poczułam. Wrzuciłam go do szuflady szafki nocnej, skuliłam się w kłębek i zaczęłam cicho łkać.
     Popołudniu miałam zajęcia sportowe. Na pierwszy ogień miały pójść kajaki, więc stawiłam się na pomoście. Byłam tam jedyną dziewczyną, co bardzo mnie zmartwiło. Jednak najgorsza wiadomość miała dopiero nadejść, a właściwie już nadeszła i ściskała w ręce parę wioseł.
- Chłopcy! - krzyknął ktoś za mną. Odwróciłam się zaciekawiona. - I szanowna koleżanko. - przede mną stał i uśmiechał się nie kto inny jak Harry. - Wiosła w dłoń i kajaków! Nie zapomnijcie o kapokach! - ruszyłam wraz z bandą chłopców, jednak ktoś chwycił mnie za ramię i wyciągną z tłumu. - Ty płyniesz ze mną.
- Świetnie. - szepnęłam i podniosłam z desek dwie kamizelki. Jedną wcisnęłam do ręki chłopakowi, a druga znalazła się na moich ramionach. Po chwili siedziałam już w kajaku i kłóciłam się ze Styles'em o to, jak wiosłować.
- Zaczynamy od prawej! - krzyknął, gdy po raz kolejne uderzyłam go w ramię.
- Ale moje prawo, czy twoje? - spytałam na granicy rozpaczy. Panicznie bałam się głębokiej wody, a to jezioro nie należało do najpłytszych.
- Mamy to samo prawo! - odwrócił się przez ramię i rzucił mi gniewne spojrzenie.
- Dobra! Nie krzycz na mnie! - rozkazałam.
- To mnie do tego nie zmuszaj!
- I znów to robisz! - odpysknęłam, a kajak zachwiał się niebezpiecznie. Chwilę później obydwoje dryfowaliśmy na powierzchni wody niczym dwa materace.

***

     W pośpiechu odwróciłem przewrócony kajak i wrzuciłem do środka nasze wiosła. Spojrzałem na swoją towarzyszkę. Starała się odgarnąć z twarzy mokre włosy.
- Czekaj, pomogę ci. - westchnąłem i podpłynąłem bliżej.
- Nie, nie trzeba. - pokręciła głową i pociągnęła nosem.
- Wiesz, nawet nie wiem, jak masz na imię. - zauważyłem wyciągając doń dłoń. Spojrzała na nią podejrzliwie.
- [T.I.]. - odparła i delikatnie uścisnęła moją rękę.
- Popłyńmy na brzeg. Ich i tak już nie dogonimy. - wskazałem na znikające za drzewami sylwetki pozostałych uczestników zajęć. Przytaknęła. Po chwili stąpaliśmy już po deskach pomostu. Dziewczyna chciała już iść, ale przytrzymałem ją za ramię pytając. - Dlaczego mnie okłamałaś? - patrzyła na mnie przestraszona i co jakiś czas zerkała na moją dłoń ściśniętą na jej ramieniu. - Chodzi mi o ten test. Nie jestem głupi. - i w tedy stało się coś czego najmniej się spodziewałem. Popłakała się. Po prostu rozpłakała się, jak małe dziecko.
- A co Ci miałam powiedzieć? - spytała zanosząc się płaczem.
- Prawdę. - odparłem. - Jak to się stało? - umilkła. Dopiero parę minut później przemówiła.
- Gwałt...

***

     Wieczorem, jak poprzedniego dnia, udałam się nad jezioro. Jednakże moje miejsce zostało zajęte przez jakiegoś chłopaka. Przez Harry'ego. Postanowiłam nie rezygnować ze swoich planów i przysiadłam się do niego. Nawet się nie odezwał. Z resztą mu się nie dziwię, okłamałam go.
- Ja wiem, że nie powinnam, ale to trudna sprawa. Miałam się tym chwalić? Może zabrzmi niedorzecznie, ale ja się Ciebie boję. Sam fakt, że mi pomogłeś, a ja Ci zaufałam dużo dla mnie znaczy, ale... - powiedziałam na jednym tchu wciąż wpatrując się w jeden punk na horyzoncie.
- Pomogę ci. - odezwał się chłopak. - Pomogę ci przełamać lęk.
- Dlaczego? - spytałam śmiejąc się pod nosem.
- Nie mam pojęcia. - wzruszył ramionami.
     I stało się. Każdego wieczoru spotykaliśmy się w różnych tajnych miejscach, gdzie po prostu rozmawialiśmy. Nie wiem, jak miało mi to pomóc, ale lubiłam spędzać z nim czas, więc zawsze stawiałam się na czas. Pewnego dnia ustaliliśmy, że popłyniemy łódką na wysepkę na jeziorze. Chociaż nasza ostatnia wyprawa skończyła się, jak skończyła, zgodziłam się. Siedzieliśmy tam cały wieczór i ani się spostrzegłam, gdy spałam już smacznie oparta o pień pierwszej lepszej sosny.
     Rankiem zastałam cztery uśmiechnięte twarze nad sobą. Przenosiłam wzrok to z jednej, to na drugą, a łokieć wbijałam w plecy Styles'a chrapiącego obok. Gdy ten sposób nie zadziałał po prostu podniosłam się do pozycji siedzącej i pociągnęłam go za włosy krzycząc "Wstawaj!". Chłopak natychmiast siedział obok mnie masując obolałą głowę.
- Co jest? - mruknął. - Co wy tu robicie?
- Chyba co wy tu robicie?! - zaśmiał się wesoło Niall poruszając brwiami.
- Nie uważasz, że ona jest dla ciebie za młoda? - spytał Zayn. Ja w tym czasie wstałam i otrzepałam się z igieł, które spadły na mnie przez noc.
- Macie szczęście, że wcześniej zauważyliśmy twoją nieobecność, Haz, i zdążyliśmy zamknąć magazyn z kajakami zanim ktokolwiek, by was zauważył. - dodał Liam wyciągając do Harry'ego dłoń, aby pomóc mu wstać. Ten odmruknął coś, ale tego już nie słyszałam, bo siedziałam już w jednym z kajaków i gnałam do obozowiska.
     Od razu po odłożeniu na brzegu wiosła pognałam do domku dyrektora obozu. Wpadłam, jak oparzona do pomieszczenia, nawet nie pukając. Zastałam kierownika siorbiącego poranną kawkę.
- Proszę mnie wyrzucić z obozu. - rozkazałam na poczekaniu. Mężczyzna otworzył ze zdziwienia buzię.
- Ale dlaczego?
- Zrobiłam coś bardzo złego. Proszę mnie po prostu odesłać do domu. - poprosiłam.
- Co zrobiłaś? - odłożył kubek na biurko.
- Coś czego nie powinnam. - odparłam.
- Cokolwiek to było na pewno...
- Proszę to zrobić! - krzyknęłam błagalnym tonem.
- Ale... - podniósł do góry palec, ale nie zdążył nic powiedzieć, gdyż w moich rękach już znajdował się granatowy wazon, a po chwili w kawałeczkach leżał na podłodze.
- A teraz? Zniszczyłam własność obozu. Proszę, czy może mnie pan wyrzucić? - oparłam się o blat stołu patrząc nań przestraszona własnych słów i czynów.
- Nie. - odrzekł twardo upijając kolejny łyk lury.
- Jak to wyrzucić? - rozbrzmiało za moimi plecami. Jeszcze jego tu brakowało!
- O! Witam panie Styles. Chciałbym z panem porozmawiać. - dyrektor uśmiechnął się serdecznie i wskazał na fotel stojący tuż obok mnie. Przygryzłam wargę i trzaskając za sobą drzwiami wyszłam z domku.
     Zadzwoniłam do mamy, a ta po kilku godzinach już zabierała mnie do domu...

***

Drogi Harry!
     Dziękuję ci za każdy przegadany wieczór, za każde ściśnięcie mojej dłoni, za każdą zaśpiewaną piosenkę, za każdy oddech zmarnowany na milczenie ze mną...

[T.I]

     Złożyłem kartkę i schowałem ją do do kieszeni. Po chwili poczułem, że ktoś ściska mnie za ramiona. To chłopcy przyszli do mnie i obieli. Staliśmy tak dalej w ciszy wpatrując się w nie wiadomo co na horyzoncie. A jednak nie żałuję, że tutaj przyjechałem.
- Harry, śmierdzisz. - powiedział stojący obok mnie Louis. Wszyscy zaśmialiśmy się, a ja dałem mu kuksańca w bok. Przybiliśmy sobie piątki i ruszyliśmy w jedną stronę rozmawiając i śmiejąc się.


***
Wiem, że ostatnio dużo Harry'ego, ale ja musiałam w końcu dodać drugą część zanim zapomnicie o pierwszej :) Obiecuję, że następna będzie o kimś innym. Może o Lou? Się zobaczy!
*klik*
Pozdrawiam!

11 komentarzy:

  1. Świetny :) będą jeszcze jakieś części? x

    OdpowiedzUsuń
  2. Ej, nie to. Żeby coś. NOH8. Ale umiecie pisać tylko o Harrym? Kumam, że jest najpopularniejszy, ale z tego co ogarniam, to stronka nazywa się "Imaginy 1D" a nie "Imaginy HAROLD STYLES". To nie hejt, ale byłabym zadowolona, gdybyście napisały coś o Louisie i Niallu. Chociażby taki tydzień z Louisem i tydzień z Niallem, bo nie to żeby coś, ale rzygam już Harrym.
    Jak powiedziałam to nie hetj, tylko spostrzeżenie, że inni chłopcy też są i o nich też wypadałoby coś napisać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałaś co autorka pisała? Że musiała dodać tą część, a następny prawdopodobnie o Louisie?!

      Usuń
    2. Umiesz czytać, kochany anonimku? Ja tylko mówię, że szkoda, że innych jest tak mało? Musisz się na mnie "drzeć"?

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super mi się podoba !!!Napisz jeszcze jedną części Please!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Taka fajna końcówka ... mmm...
    A kolejny niech będzie Zayn!

    OdpowiedzUsuń
  6. czekam na III częśc, prosze o nia :) xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Proszę napisz 3 część np. jak sie spotykają po latach i ona ma dziecko i wgll .. ? ?? proszęęe ? <3



    Ad.

    OdpowiedzUsuń
  8. jestem za III ^ ^ ale Harrego nigdy nie jest mało

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3