czwartek, 8 listopada 2012

Two Hundred Fifty - Six

     - Zabierz to zemnie! - krzyknęła jakaś brunetka śmiejąc się, a jednocześnie próbując strzepnąć z siebie kolorowe serpentyny. Uśmiechnąłem się pod nosem na ten widok. W gruncie rzeczy - nie wiem dlaczego? Dlatego, że ta dziewczyna miała słodki śmiech, czy z tego jak wiła się przez co jeszcze bardziej zaplątała się w dekoracje. Poczułem, jak ktoś chwyta mnie za ramię i pcha do przodu. Obróciłem się, to Niall. Biorę głęboki oddech, bo w naszą stronę właśnie zbliża się kilka rozkrzyczanych nastolatek.
***
       Do występu na otwarcie obozu przygotowywałam się calutki miesiąc. Codziennie ćwiczyłam swój tekst tak długo, aż rodzice nie kazali mi przestać drzeć się na cały dom. W końcu nadszedł ten dzień. Shaunee kończyła już pierwszą zwrotkę. Znaczy, że teraz ja? Muzyka zwolniła, a ja najpierw słodkim, anielskim głosem wyśpiewałam pierwsze dwa wyrazy, a następnie resztę refrenu wręcz wycharkałam. Specyfika mojego głosu... Spojrzałam na wszystkim zgromadzonych przed sceną. Twarze mniej lub bardziej znajome, opiekunowie... Christina dała znak, znów ja.
***
     - Biorę ją do siebie. - wypowiedziałem, jak zaklęty. Stałem tam z uchyloną buzią i rozszerzonymi do granic możliwości źrenicami. Chłopcy patrzyli na mnie, jak na wariata. A ja zamiast się czymkolwiek przejmować wsłuchiwałem się w tę brunetkę śpiewającą właśnie na scenie.
- Ale, Harry... Mamy już przydzielone stanowiska i uczniów. Nie możesz sobie sam... - zaczął nawijać Liam. Słowa wystrzeliwały z jego ust, niczym z karabinu maszynowego układając się w sensowną całość. W jednej chwili potrafił powiedzieć coś co wypompowywało z ciebie całą siłę lub jakiekolwiek chęci.
- Z resztą... - jakimś cudem Louis'owi udało się wtrącić w monolog Payne'a. - Ty dostałeś raczej samych chłopców, więc...
- Taa, jasne! Zawsze wszystko przeciwko mnie! - wkurzyłem się i udając oburzenie ciągnąłem. - A gdybym chciał sobie popatrzeć, jak dziewczyny wpadają do jeziora to co? - tupnąłem nogą.
- Mogłeś wybrać zajęcia z tańca. Tam na pewno miałbyś dużo dziewczyn. - zaśmiał się Niall. - Ale nie! Styles gna do wody, jak oparzony. - natychmiast zaczął żałować tych słów, bo zacząłem go gonić po całym obozie.
***
  Zaraz po występie powędrowałam do swojego domku. Opadłam ciężko na łóżko i oddając się chwili nuciłam pod nosem u lubioną piosenkę. Pół godziny później mój spokój zaburzyła Shaunee i Christina krzyczące i piszczące, jak opętane.
- Młoda, młoda! - krzyczały zrzucając mnie z łóżka. - Wiesz kto będzie uczył w tym roku?! - spytały i nie czekając na moją odpowiedź krzyknęły chórem - One Direction! Rozumiesz to?! Jesteśmy w ich grupach!
- A ja? - spytałam podnosząc się z podłogi. 
- Przykro mi, ale nie. - stwierdziła smutno Shau głaszcząc mnie po policzku. Strzepnęłam jej rękę z twarzy.
- To dobrze. Przynajmniej takie... - zmierzyłam je wzrokiem. - Napalone nastolatki nie będą mi psuć zajęć zachwycając się tymi chłopakami. - stwierdziłam sucho za co nieźle mi się oberwało. Ale to były moje przyjaciółki, prawda? I nawet jeśli ich fobia wykraczała poza jakiekolwiek granice nadal je uwielbiałam.
 ***
      Słońce zaczęło chylić się ku zachodowi. Postanowiłem się przejść. Pomysł z przyjechaniem na ten obóz od początku mi się nie podobał, ale teraz zbrzydł mi jeszcze bardziej. Spacerowałem brzegiem jeziora przeklinając w duchu komary, gdy zauważyłem dziewczynę siedzącą za przewróconym kajakiem w odległości dziesięciu metrów ode mnie. Rozejrzałem się dookoła i dopiero po upewnieniu się, że nikogo nie ma w pobliżu podszedłem do niej. 
- Co tu robisz? - spytałem siadając obok. Co za głupie pytanie! Dziewczyna nie odpowiedziała nic. Zasmuciło mnie to trochę. Spróbowałem jeszcze raz. Podała mi swój telefon. Niezrozumiane dla mnie słowa...
- To wiadomość od mojej przyjaciółki. Jest w ciąży. - zaśmiała się, jednak czułem, że tak naprawdę jest smutna. Wręcz zrozpaczona. - I wiesz, ja też mogę być...
- To dlaczego nie zrobisz testu? - wzruszyłem ramionami. - Z resztą ile ty masz lat?! - krzyknąłem zszokowany po tym, jak dotarła do mnie cała powaga sytuacji.
- Piętnaście. - odparła. - Chciałam, ale najbliższy sklep jest dziesięć kilometrów stąd. Jak mam się tam dostać skoro nie pozwalają nam na opuszczanie terenu obozowiska?
- Ja cię zawiozę. - zaproponowałem. Nie wiem dlaczego, ale martwiłem się o nią i przejąłem jej sytuacją. Spojrzała na mnie zdziwiona. - Nie pytaj, tylko chodź! - wstałem i podałem jej rękę. Odepchnęła ją. Zmieszałem się. Ruszyliśmy w stronę mojego auta.

      ***

     Zwierzam się obcemu chłopakowi. On proponuje mi pomoc. Boję się ją przyjąć, lecz ostatecznie przystaję na jego propozycję. Wsiadam do jego samochodu i daję się zawieść do miasta. Oszalałam. Mało mi problemów? Zatrzymaliśmy się przed apteką. Wyskoczyłam, jak oparzona z pojazdu i pomknęłam do drzwi. Aptekarka dziwnie się na mnie patrzyła, gdy prosiłam ją o test ciążowy. Zapłaciłam i wyszłam. Harry stał oparty o maskę auta. Gdy tylko usłyszał, że się zbliżam obrócił się w moją stronę.
- Tam jest jakiś bar. Chyba mają łazienkę. - zaśmiał się. Gestem ręki zachęcił mnie do pójścia z nim. Z trzęsącymi się kolanami podążyłam w stronę metalowego budynku, w którym znajdował się lokal.  

***

     Dziewczyna zniknęła za drzwiami łazienki. Usiadłem przy pierwszym wolnym stoliku i zamówiłem dla nas po kawie. Tak bardzo pragnąłem, aby okazało się, że ona nie jest w ciąży. Ma dopiero piętnaście lat, a już miałaby stać się matką! Schowałem twarz w dłoniach i trwałem w takiej pozie do czasu, aż ktoś nie podsunął mi pod nos czegoś co wyglądało, jak termometr. Dwie kreski.
- O [cenzura]! Bliźniaki?! - krzyknąłem na całe głos prawie spadając z krzesła. Brunetka obrzuciła mnie gniewnym spojrzeniem.
- To znaczy, że jest dobrze. - szepnęła. Odetchnąłem z ulgą.
     Gdy wracaliśmy było już grubo po dwunastej. Trochę zasiedzieliśmy się w tej knajpie, a na dodatek zgubiliśmy drogę. Znaczy ja zgubiłem, bo ona spała na tylnich fotelach od godziny. W końcu udało mi się dotrzeć do obozowiska. Nie chciałem budzić piękności spoczywającej w moim aucie, więc przykryłem ją swoją bluzą, a sam rozłożyłem się na przednim siedzeniu...


***
To nie koniec! Ja go dokończę! Spokojnie! Ale nie chciało mi się go pisać, jak [cenzura]! Przemogłam się :P
*klik*  
Chluśniem, bo uśniem! 

7 komentarzy:

  1. Haha ! Świetny :D Mimo, iż raz na Ruski rok skomentuje to zawsze czytam wasze imaginy i czytam go od samego początku :D Imagin fajny i czekam na drugą część c:

    OdpowiedzUsuń
  2. Super pomysł z tym obozem :D dawno nie czytałam takiego imagina ;D czekam na koleją część z niecierpilwością ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Super super super!! Czekam na next part! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super super super!! Czekam na next part! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam na następny. Bolg świetny
    Zapraszam do nas http://imagineyourlifeone.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny tylko czy nie ma sie dwóch kresek jak JEST się w ciąży?

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak właściwie to nie wiem... Ale to można nawet wykorzystać ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3