piątek, 30 listopada 2012

Two Hundred Seventy - Nine

#muzyka

Złapał moją rękę. Delikatnie przesuwał swoje palce wzdłuż moich, aby zacisnąć uścisk. Kciukiem zaczął gładzić zewnętrzną część mojej dłoni, chcąc pokazać swoją troskę i miłość. Niby drobny gest, a jak wiele znaczy. Daje więcej radości niż można sobie to wyobrazić, bo kiedy wiesz, że wasze dłonie dopełniają się masz wrażenie, że jesteście dla siebie stworzeni; czujesz, że darzy Cię wyjątkowym uczuciem.
Niespodziewanie na czubek mojego nosa spadł blady płatek śniegu. Zachichotałam cicho, a chłopak uśmiechnął się szeroko i palcem wolnej dłoni zdjął go, wprawiając do ruchu dreszcze na moim ciele.
Rozejrzałam się dokoła, wchodziliśmy już do parku, który dzisiaj wyglądał magicznie. Każde drzewo świeciło na różne kolory - różowy, czerwony, biały, zielony...- każda lampa udekorowana była jasnymi światełkami. Przy każdej ławce stały nadmuchiwane postacie świąteczne - mikołaje, renifery, elfy. Trawnik pokryty był białym puchem, a gdzie nie spojrzeć biegały szczęśliwe dzieci. Na sam widok serce się raduje. Jednak nie każdy ma do niego prawo.
Nagle moje oczy zaczęły piec, a na policzku pojawiła się samotna łza. Chciałam ją niezauważalnie zetrzeć, jednak mój partner to zauważył. Wypuścił moją dłoń, aby po chwili stanąć przede mną i położyć ją na policzku wycierając łzę.
'Co się stało, skarbie?' - spytał
Ja nic nie odpowiedziałam tylko rozpłakałam się na dobre. Niall widząc to przytulił mnie łapiąc jedną ręką w pasie, drugą trzymając we włosach. Pocałował czubek mojej głowy i zaczął uspokajać nucąc coś cichutko i lekko nami kołysząc. Ja wtuliłam się w niego mocniej i próbowałam zatamować potok łez.
'Chodź, usiądziemy' - powiedział ciepłym tonem.
Podeszliśmy do pierwszej wolnej ławki. On usiadł pierwszy a ja znalazłam sobie miejsce na jego kolanach. Rękoma objęłam jego szyje, a głowę oparłam o jego. Zamknęłam oczy, starając się nie myśleć o niczym. Odkąd pamiętam zawsze chciałam szybko dorosnąć i być mamą. Marzyłam o tym by mieć swoje dzieci z ukochanym mężczyzną, którymi będziemy się opiekować i darzyć miłością. Gdyby to Niall był ojcem, na pewno byłyby piękne; odziedziczyły by jego talent muzyczny oraz piękne, niebieskie oczy. Obydwoje chcieliśmy mieć jedną dziewczynkę i jednego chłopca. Oczywiście chłopiec starszy, żeby mógł opiekować się młodszą siostrą, a gdy urośnie poznawał ją z jego jak mniemam przystojnymi kolegami. Jednak teraz ... kiedy dowiedziałam się, że jestem bezpłodna, nasze plany legły w gruzach. Wszystko posypało się jak domek z kart. Jedna wizyta u lekarza, krótka chwila, a obróciła moje życie do góry nogami.
'Kochanie?' spytał Niall.
'Tak?' powiedziałam cichym, łamiącym się głosem.
'Powiedz mi, co tak naprawdę sprawia, że płaczesz?'
'Ja..czuję się jakbym nawaliła. Nie dość, że moje marzenia się nie spełnią, to przez moją wadę ty też cierpisz. Jako kobieta, powinnam dać Ci dziecko, ale nie mogę. Nigdy nie zrobiłam nic wielkiego, a teraz nawet tego nie jestem w stanie dokonać. Jestem do niczego.'
'Skarbie, nie mów tak'  Złapał mnie za rękę. 'Nie jesteś do niczego! To, że nie możesz, a raczej nie możemy mieć dziecka, nie czyni końca świata. Bez niego również możemy być szczęśliwi, stworzyć rodzinę. Najważniejsze, że kochamy się. Ja ciebie kocham, nie zależnie od tego. Jesteś dla mnie najważniejsza, <t.i.> i uwierz mi, dokonałaś czegoś wielkiego - skradłaś moje serce'
Uśmiechnął się szeroko, a ja spojrzałam głęboko w jego oczy. Wiedziałam, że mówi prawdę. Jego niebieskie tęczówki, aż promieniowały prawdą i uczuciem. Na jego widok, nie mogłam się rozpromienić. Jest definicją szczęścia. Zawsze potrafił rozweselić atmosferę i poprawić nastrój każdemu człowiekowi. Jest wyjątkowy, to prawdziwy skarb i nie mogę go stracić.
'Kocham Cię, Niall...tak bardzo Cię kocham' powiedziałam i wtuliłam się w jego ciało, chowając w silnych ramionach.
'Ja Ciebie też. I nie przejmuj się niczym, najważniejsze że mamy siebie. Jesteśmy silniejsi od tego i razem poradzimy sobie z każdą złośliwością losu.'
**wieczór następnego dnia (16.12.12r)**
'Niaaaaaaaaaaaall!' - krzyknęłam na chłopaka
'Tak?' 
'Przytul mnie, bo mi zimnoo..' powiedziałam, robiąc maślane oczka. 
'Już biegnę, kochanie' 
I tak biegł, że aż się przewrócił. Pewnie nie powinnam, ale zaśmiałam się na ten widok. 
'A mówiłam posprzątaj te ciuchy? Mówiłam.' 
Nic nie odpowiedział, tylko podszedł do kanapy, usiadł koło mnie i przytulił mocno.
'Cieplej?' -  spytał
'Oczywiście' - odpowiedziałam i zatopiłam się w jego ciele. 
Niall włączył telewizję. Leciał jakiś program o charakterze charytatywnym - zbierali pieniądze na sierocińce. Biedne dzieci - pomyślałam- nie którzy nie zdają sobie sprawy jakie mają szczęście i zostawiają je na pastwę losu. 
Na ekranie zaczęły się prezentować dzieci. W pewnym momencie pojawiło się zdjęcie pewnej dziewczynki (obrazek po prawo).
'Jaka śliczna' zachwyciłam się nią. 
'Nazywa się....Jenny' przeczytał Niall
'Taką córeczkę chciałabym mieć. Jest urocza.' powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko.
'Poczekaj chwilkę, idę po telefon bo muszę zadzwonić do mamy i dogadać się co do Świąt' Wstał i poszedł na drugi koniec pokoju, a ja oglądałam jak Jenny opowiada o swoim życiu. Jest mi jej tak szkoda, musi się wychowywać sama, jest skazana na traf losu. To takie bezlitosne. 
**Wigilia tego samego roku**
-Czas na prezenty!- krzyknął Niall razem z bratem.
Ruszyli do choinki i zaczęli rozdawać każdemu prezenty. Goście byli zachwyceni swoimi podarunkami. 
Wigilia to dzień, kiedy każdy znów może poczuć się jak dziecko - bez żadnych zobowiązań i zasad. Cieszą się każdą błahostką i nie myślą o jutrze. No chyba, że taki Niall myśli co jutro zje, ale to taki drobny wyjątek. 
-<t.i.> - zaczął blondyn - aby zobaczyć swój prezent musisz najpierw coś podpisać - podsunął mi zasłonięta kartkę, jedynie z uchylonym miejscem do podpisu. Jak prosił, tak zrobiłam - Dobrze, a teraz ja za chwilkę wracam, a wy bawcie się dobrze.
Wyszedł z budynku. 
Po ponad 3 godzinach, otworzył drzwi. W ręku trzymał różowe torby podróżne, które po chwili postawił na ziemi. Zaczęłam iść w jego kierunku.
-<t.i> oto Twój prezent.
Nagle za Niall'a wyłoniła się mała dziewczynka. Ale moment, to jest Jenny - pomyślałam.
-Wiem jak bardzo, chciałaś założyć rodzinę i to jak malutka cię zauroczyła. Dlatego, zaadoptowałem, a raczej zaadoptowaliśmy ją, żeby również mogła żyć w pełnej rodzinie. 
-Boże, Niall...Dziękuję Ci! - rzuciłam mu się na szyję, a mała zaśmiała się. - Hej ślicznotko - zwróciłam się do dziewczynki - od dzisiaj możesz mówić do mnie mamo.
Uśmiechnęła się szeroko i powiedziała:
-Wiem, tatuś już mi powiedział. 
Wzięłam ją na ręce, ta przytuliła się do mnie, a do nas obu jeszcze Niall. Byłam taka szczęśliwa. Pomimo choroby, która miała zaważyć o mojej rodzinie, mam córeczkę - uroczą córeczkę, którą na pewno pokocham tak jak swoje. Od dziś znów poczuję że ma dla kogo żyć i jest bezpieczna. 
-Mamo, przygotujesz jeszcze jedną zastawę? - spytał Niall swojej mamy.
-Już gotowe. - uśmiechnęła się.
Poszliśmy do stołu i w niezwykle miłej atmosferze, spędziliśmy resztę wieczoru.
***
Z każdym dniem więź między mną i Niallem, a Jenny wzmacniała się. Zaufała nam, co bardzo mnie cieszyło. Czuła się jak u siebie w domu, a ja wreszcie czułam się spełniona - moje marzenia się spełniły. Myślimy również nad kolejną adopcją - tym razem chłopca. 
__________________________________________________
Jakoś dawno nie było Niall'a więc oto on. :)
Mam nadzieję, że się wam spodoba i liczę na wasze opinię. :D
Obecnie jestem przykuta do łóżka, więc mam dużo czasu na pisanie. ;d
Zapraszam: http://this-pain-is-too-real.blogspot.com/ . Tutaj również liczę na to, że zaciekawi was historia Audrey i Harry'ego i oczywiście zostaniecie na dłużej. 
Do następnego. x

3 komentarze:

  1. Ojej *---*
    Aż mi się cieplutko na serduchu zrobiło.
    I ten moment kiedy Jenny mówi : ,,Wiem, tatuś już mi powiedział.'' - aż wzdrygnęłam, no. Niall ? Tatuś ? Przperaszam ale idę się zamknąć w łazience i poryczeć xD
    Śliczny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. awwwwwwww... <3
    jakie słodkie.. ^^
    aż mi się tak milutko zrobiło. ^^

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3