piątek, 23 listopada 2012

Two Hundred Sixty-Nine


Mam 24 lata. Stoję w sukni ślubnej przed kościołem w którym czeka na mnie narzeczony. Mężczyzna, którego nie kocham i nigdy nie pokocham, gdyż moje serce jest zajęte przez kogoś innego. Przez jego przyjaciela – Zayn’a Malika. Znam go 3 lata, tak samo jak pozostałych członków zespołu, którzy również siedzą w kościele. Dziś przed Bogiem, przed rodzicami i przed samą sobą skłamię, przysięgając Kris’owi miłość i wierność. Wiem, że Zayn mnie kocha, ale nie chce krzywdzić przyjaciela tak sama jak ja. Przed oczami mam naszą ostatnią noc. Zapewne nie ostatnią. O naszej tajemnicy wie tylko Liam i Danielle.
-[T.I] wszystko okej-zapytała się Eleonor sprowadzając mnie tym samym na ziemię.
-Tak-popatrzyłam na nią smutno.
-Uśmiechnij się. To Twój dzień.
Eleanor Calder. Moja druhna i przyjaciółka. Chciałam, aby świadkiem została partnerka Liam’a ale ta odmówiła twierdząc, że nie będzie przykładać do tego ręki. Wystarczy jej samo to, że będzie patrzeć jak niszczę sobie życie.
-Kochanie już czas-odezwał się do mnie tata.
Spojrzałam na niego i podałam niechętnie swoją rękę. Usłyszałam pierwsze nuty kanonu Pachelbela. Wolnym krokiem, wraz z ojcem kroczyłam do ołtarza gdzie czekał na mnie Kris. Rozejrzałam się po świątyni. Widziałam łzy u oczach mamy. Uśmiechniętą twarz Hazzy, Louis’a, Niall’a. Spojrzenie Liam’a i Dan dodawało mi otuchy. Gdy zauważyłam smutny wzrok Malika, miałam ochotę wyrwać się ojcu i podbiec do niego jak najszybciej. Przytulić i pocałować. Chłopak wyszeptał mi tylko bezgłośne ”Kocham Cię” i odwrócił głowę. Łzy napłynęły mi do oczu. Ojciec pod ołtarzem ucałował moją dłoń i podał ją Kris’owi. Staliśmy przed pastorem, który zaczął uroczystość.
-Zebraliśmy się dziś by być świadkami połączenie więzłem małżeńskim [T.I.i.N] oraz Kris’a Hilltona. Jeżeli ktoś jest przeciwny temu związkowi nich teraz wstanie albo zamilknie na wieki.
Spojrzałam na Zayn’a który chciał wstać, lecz skutecznie uniemożliwiał mu to Liam. Po policzku chłopaka spłynęła łza.
-Podajcie sobie prawe dłonie i  powtarzajcie za mną.- zwrócił się pastor- Ja Kris biorę ciebie [T.I] za żonę i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący w Trójcy jedyny i wszyscy święci.
W moich oczach pojawiły się łzy. Przełknęłam głośno ślinę. Już wiem, co muszę zrobić.
- Ja Kris biorę ciebie [T.I] za żonę i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący w Trójcy jedyny i wszyscy święci-wypowiedział chłopka.
-Ja…ja przepraszam Kris, ale nie mogę. Jesteś wspaniałym mężczyzną. Przepraszam, że Cię okłamałam, ale nie kocham Cię tak bardzo jak Ty mnie. Zasługujesz na kogoś lepszego.-wyszeptałam mu prosto w oczy.
-Nie przepraszaj mnie [T.I]-powiedział Kris cicho-wiem o tym,że kochasz Zayn’a.
Popatrzyłam na niego z przerażeniem w oczach. Skąd on niby to wie?
-Przeczytałem Twój pamiętnik. Sam byłem nieszczery. W moim życiu też pojawił się ktoś inny.
Podeszłam do Kris’a i przytuliłam go jak przyjaciela. Kątem oka zauważyłam, że Zayn rozmawia o czymś ze swoim ojcem. Tak, rodzina Zayn’a też pojawiła się na uroczystości.
-Proszę księdza-zwrócił się do wielebnego Kris- nastąpi mała zamiana miejsc.
Razem z nim popatrzyłam na niego ze zdziwieniem.
-Zayn- zwrócił się do Mulata- to Ty powinieneś tu stać. Uśmiechnął się do niego i zajął miejsce w ławce. Zayn spojrzał na mnie czule i wraz z Liam’em podszedł pod ołtarz.
Uśmiechnął się do mnie i chwycił za dłoń.
-Po krótkim i wyjaśnionym już nieporozumieniu, możemy kontynuować uroczystość. Tych dwoje uświadomiło sobie jak ważne jest dla nich uczucie dopiero wtedy, gdy mogli stracić siebie nawzajem. Powtórzę swoje pytanie: Jest ktoś przeciwny związkowi tej dwójki? 
Spojrzeliśmy z Zayn’em na siebie.
-Podajcie sobie prawe dłonie. I wypowiedzcie słowa przysięgi.
-Ja Zayn biorę ciebie [T.I] za żonę i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący w Trójcy jedyny i wszyscy święci-wypowiedział chłopka.
-Ja [T.I] biorę ciebie Zayn’ie za męża i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący w Trójcy jedyny i wszyscy święci-wypowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Wymieniliśmy się obrączkami. Usłyszałam szloch mojej mamy oraz Zayn’a. Obróciłam głowę w stronę przyjaciół, którym uśmiech nie schodził z twarzy.
-Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. Uroczyście ogłaszam was mężem i żoną. Może Pan pocałować Pannę Młodą.
Zayn z uczuciem wpił się w moje usta. Oddawałam pocałunek i wcale nie miałam ochoty go przerwać. On go zaczął to niech on go kończy. W świątyni rozległy się brawa. Zayn delikatnie się ode mnie odsunął i posłał mi swój najpiękniejszy uśmiech. Odebraliśmy gratulacje od kapłana i wraz ze świadkami wyszliśmy przed świątynie gdzie goście obrzucili nas ryżem. Złożyli nam życzenia i udaliśmy się na przyjęcie weselne. Przyjęcie trwało w najlepsze, goście bawili się wspaniale.
-Chciałem coś powiedzieć- Zayn stanął przy mikrofonie.- Kris, przepraszam za to, że pokochałem Twoją dziewczynę. To naprawdę było silniejsze ode mnie.- ukradkiem spojrzałam na chłopaka, który podniósł do góry kieliszek z szampanem i się uśmiechnął- [T.I], jesteś powodem, dla którego żyję, dla którego mam, po co się budzić każdego ranka. Jesteś moim tlenem. Patrząc w Twoje oczy widzę tysiące tańczących iskierek, które już na zawsze będą moje i będą pokazywać jak żyć. Cieszę się, że 3 lata temu stanęłaś na mojej drodze. Odnalazłem wtedy brakujący element. Dziś, przed naszymi rodzicami, przed przyjaciółmi, chciałem Ci obiecać, że zawsze będę Cię kochał, wspierał i pomagał. Zawsze przy Tobie będę. Kocham Cię [T.I]-powiedział i podszedł do mnie.
-Ja Ciebie też Zayn. Ja też-uśmiechnęłam się do niego.
-Od dziś jesteś moją żoną. Jesteś moja i tylko moja.-zaśmiał się.
-Tylko i wyłącznie Twoja, mój mężu-pocałowałam go.
-I znów są-wyszeptał
-Co znów jest?-zapytałam
-Tańczące iskierki w Twoich oczach- odpowiedział i powrócił do całowania.
Całując się wirowaliśmy po parkiecie wśród przyjaciół. Zdecydowanie byliśmy najszczęśliwszymi osobami na świecie.

4 komentarze:

  1. Jeden z najbardziej wzruszających imaginów jakie czytałam. Tak POZYTYWNIE wzruszających! Uwielbiam właśnie taki i APELUJĘ do innych autorek o jak najwięcej takich imaginów!
    Gratuluję autorce, niewielu udaje się mnie tak poruszyć :)

    www.catsbooksandally.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeden z najlepszych konkursowych imaginów ! Ale jest w nim jedno małe niedopatrzenie... Zayn wyznaje inną religię... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. chociaż Zayn jest muzułmaninem to i tak bardzooo ale to bardzooo mi sie podobał imagin. taki kochany był :) xx

    OdpowiedzUsuń
  4. no właśnie Zayn jest muzułmaninem ale imagin świetny :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3