piątek, 23 listopada 2012

Two Hundred Sixty-Seves

II cz. mojej niespodzianki ! ;D - Imagin o Larry'm <3
Nie musicie czytać ..... wiem że niektóre z Directionerek nie 'tolerują' Larry'ego -,- Chcę tylko powiedzieć że nie robię z nich gejów czy coś w tym stylu. Dodaje na tego bloga coś innego, a nie naśmiewam się z Hazzy i Lou < 3 No, to by było na tyle ;




*
Jestem Harry. Harry Styles. Tak - boski Loczek z One Direction. Sławny osiemnastolatek mający miliony fanek na całym świecie. Chłopak z kasą, żyjący w blasku fleszy. Mam wszystko ; przyjaciół, nie jedną willę, pieniądze, sławę, nieziemski głos. Każda Directonerka uważa że jestem wspaniały, uroczy i zajebiście seksowny ... uważają tak nie znając mnie. Nie wiedzą że pod dobrze ułożoną kupą loków, kryje się mózg ? Nie wiedzą że gdzieś pod stertą markowych, drogich ubrań, gdzieś we mnie jest ukryte serce które potrzebuje czasem miłości i czułości ? Nie wiedzą - nie wie nikt. Nikt nie wie jaki jestem naprawdę. Większość ludzi uważa że jestem plastikiem opieranym na sztucznych emocjach i charakterze. Nie jestem taki ... nie reklamuję się dla pieniędzy. Chciałbym żeby ludzie podziwiali i kochali mnie za to że jestem po prostu Hazzą. Chciałbym ... Chciałbym też nie przejmować się zdaniem ludzi ... Chciałbym tego ale nie jestem taki.
*
Większość chłopców leci na dziewczyny .... plastikowe dziewczyny. Ale ja ... nie potrzebuję do szczęścia JEJ. Myślałem że mam po prostu słabe dni ale teraz już wiem że jestem inny. Całkowicie inny. Potrzebuję ... potrzebuję JEGO.
*
Zaczęło się od X-Factor. Wpadłem na niego w toalecie. Był taki ... dziwny ... Nie - to ja jestem dziwny. Spodobał mi się od pierwszego wejrzenia ; Niebieskie oczy pełne słodkich iskierek, na czoło spadała mu grzywka ułożona w lekki nieład, rumiane policzki, słodkie usta ... poczułem się wtedy jak idiota.
- Przepraszam - wymamrotałem podając mu rękę tak żeby wstał z podłogi. Od razu ze śmiechem chwycił moją dłoń a chwilę potem stał już prosto przed mną. Był niższy .. właśnie to dodawało mu uroku.
- Nic się nie stało - promiennie się uśmiechnął - Następnym razem uważaj - zaśmiał się czochrając moje loczki.
- Taaaa - wyjąkałem próbując się uśmiechnąć. 
- Mam nadzieję że jeszcze na siebie wpadniemy - powiedział wychodząc z toalety i słodko się uśmiechnął.
Stałem tak na środku korytarza w toalecie i zastanawiałem się nad swoją głupotą. Spodobał mi się chłopak ?
*
Nie mylił się. Ja i Louis - bo tak miał na imię - trafiliśmy do tego samego zespołu razem z Niall'em, Liam'em i Zayn'em. One Direction ? Mówi wam to coś ? Myślę że tak.
Trafiliśmy do domu jurorów. Oboje zbliżyliśmy się do siebie. Zachowywaliśmy się jak idioci, bawiliśmy się razem jak najlepsi przyjaciele. I tak zostało. Zawsze powtarzał mi że kocha moje loczki, moje zielone oczy, dołeczki ... że kocha mnie. Na te słowa robiło mi się po prostu słabo. Myślałem że to minie ale ... nie minęło aż do dziś. I tak powstawał Larry. Larry Stylinson. Kojarzycie, prawda ? Ja i Lou zaczęliśmy udawać dla śmiechu że jesteśmy razem. Przy fanach trzymaliśmy się za ręce, dla śmiechu szczypaliśmy się przy ludziach po tyłkach, całowaliśmy się w policzka.
*
Moje uczucia do Louis'a zaczęło pogłębiać się z dnia na dzień. Zaczęło mnie to przerażać. Za każdym razem kiedy na mnie patrzył, kiedy się do mnie uśmiechał, kiedy łapał mnie za rękę, całował po przyjacielsku w policzek ... za każdym razem moje serce, mózg i ciało ... po prostu wszystko dostawało drgawek i wariowało jak głupie. Bałem się tego uczucia. W pewnym sensie to było straszne. Powoli uświadamiałem sobie że zakochałem się w swoim przyjacielu.
*
- Chłopcy, mam wspaniałą wiadomość - wyśpiewał rozpromieniony Louis wchodząc do domu. Wszyscy siedzący na kanapie przed telewizorem - ja, Li, Zayn i Niall - spojrzeliśmy po sobie zdziwieni. Tak, Lou zawsze miał wspaniałe homurki ale dzisiaj ... ? Był aż za bardzo wesoły.
- To jest Eleanor - uśmiechnął się, a zza drzwi wyszła śliczna czarnowłosa dziewczyna o długich nogach. Tommo złapał dziewczynę w pasie i przyciągnął do siebie, po czym czule pocałował w policzek.
W tym momencie zawaliła się ogromna część mojego życia. To cholernie bolało. Widziałem jak mój Louis całuje jakąś dziewczynę. Nie wyobrażacie sobie moich uczuć i emocji w tamtej chwili. Myślałem że serce wyskoczy mi przez gardło. Do oczu zaczęły nabiegać mi strumienie łez - przygryzłem wargi tak mocno żeby tylko nie wyleciały. Bałem się że go stracę. Widziałem go szczęśliwego ... był bardziej szczęśliwy niż ze mną.
*
- Kocham cię - powiedziała w pewnym momencie El czule patrząc w niebieskie oczy Louis'a.
- Wiem, ale ja ciebie bardziej - zaśmiał się obejmując dziewczynę ramieniem.
- Nie wydaje mi się - dała brunetowi słodkiego buziaka w usta. Lou zaczął szeptać Eleanor coś do ucha przez co dziewczyna zaczęła cicho chichotać i nabierać rumieńców. W między czasie troskliwie całował ją w szuję. Wyglądali razem idealnie. Chciałem być teraz na jej miejscu. Wiem, to dziwne ale nie panuję nad takimi emocjami.
- Dobrze się czujesz, Loczuś ? - Lou pokosmał mnie po włosach promiennie się uśmiechnął.
- Bardzo dobrze - próbowałem się uśmiechnąć.
- Na pewno ? - pytał dalej - Jakoś niewyraźnie wyglądasz  - objął mnie ramieniem .
- Wszystko jest ok - wymamrotałem.
- Oj, przestań. Masz jakiegoś doła, bo widać - zaśmiał się - Będzie dobrze.
- Może ... - mruknąłem.
- Nie ''może'' bo na pewno - promiennie się uśmiechnął - Kocham Cię Loczuś - zaśmiał się całując mnie po przyjacielsku w policzek.
- Eghm - odkaszlnęła brunetka siedząca obok Louis'a.
- Ciebie też kochanie- cmoknął dziewczynę w policzek.
Czułem się jak piąte koło u wozu. Coś rozrywało mnie od środka. Chciałem żeby to uczucie wreszcie zniknęło !
*
Wreszcie to nastąpiło. Lou wyprowadził się do Caldner. Tego dnia byłem załamany. Łaziłem po domu jak jakiś przymuł i jęczałem że źle się czuję. Nic już nie miało dla mnie sensu.
Zayn, Niall i Liam chodzili na imprezy, przyjęcia i do klubów a ja siedziałem w domu na parapecie z kubkiem czekolady w dłoniach. Nie byłem podobny do siebie. Pamiętam jeszcze dni za czasów szkoły ; byłem wesołym dzieciakiem łażącym z dziewczynami tylko dlatego żeby im się przypodobać. Wtedy całe moje życie poświęcałem śpiewaniu i muzyce. Byłem szczęśliwy.
A teraz ? Boli mnie serce ? Tak, mocno boli. Zaraz coś rozerwie mnie od środka. Nie wytrzymuję.
*
Tego dnia także siedziałem na parapecie. Wpatrzony byłem w szary obraz za oknem. Patrzyłem na krople spływające po szybie. Liam wyszedł do Dani, Zayn do Perrie a Niall do Demi. Znów zostałem sam na sam z kubkiem czekolady. Kolejny raz po moich myślach biegało zdanie ''Jestem Inny''. Jestem a nie chcę.
Nagle po domu rozniósł się dzwonek do drzwi. Niechętnie wstałem i pomaszerowałem w stronę długiego korytarza prowadzącego do wejściowych drzwi. Chwyciłem za klamkę. Przed drzwiami stał Louis ociekający deszczem. Płakał. Na twarz wbił mi się uśmiech który naumyślnie zatamowałem twardym pytaniem ;
- Co ty tu robisz ?
- Mogę wejść ? - spytał cicho.
*
- Jak to cię zostawiła ?! - wrzasnąłem po wysłuchaniu historii Lou.
- Tak po prostu - mruknął pociągając nosem - Znudziła się mną.
Zakryłem sobie twarz dłońmi. Byłem zdziwiony jak jeszcze nigdy. Z drugiej strony cieszyłem się tym jak dzieciak. Zaraz, zaraz ... cieszyłem się z tego że ktoś złamał serce mojemu ''przyjacielowi'' ?
- Wszystko będzie dobrze - delikatnie się uśmiechnąłem obejmując chłopaka ręką - Nie była ciebie warta.
Lou nie odpowiedział, patrzył tylko w jeden punkt w pokoju. Był nieobecny.
-Harry, wiesz - wyjąkał wreszcie nieśmiało spoglądając na mnie - Ja...kłamałem. Nie ona zastawiła mnie tylko ... ja ją - szepnął.
- Jak to ? Dlaczego ? - pytałem jeszcze bardziej zdziwiony.
- No bo widzisz ... Ja ... Nie potrafię się na ten temat wysłowić. To uczucie jest mi obce ale ...
- O co ci chodzi ?  - wymamrotałem cicho.
- Bo ja ... ja i ty ... jesteśmy przyjaciółmi, tak ? - spytał.
- No, tak - odparłem.
- Tylko że ja ... nie wiem dlaczego ale ... czuję coś do ciebie - wyjąkał - wiem, uważasz mnie teraz za jakiegoś psychopatę czy coś - zaśmiał się sam do siebie - Dobra ... nie owijam dalej ... Kocham Cię Loczuś ... - szepnął.
Poczułem się jak idiota. To było te jego przyjacielskie 'Kocham Cię' czy ... ?
Zanim zdążyłem się nad tym wszystkim zastanowić, Lou powoli się do mnie zbliżył a potem delikatnie przyssał się do moich warg.
*
 Zaakceptowali to że jestem 'Inny' ... że oboje jesteśmy 'Inni'.

5 komentarzy:

  1. Super <3 Będzie kolejna część? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę, uwielbiam wasze imaginy, ale sorry, to jest chore...

    OdpowiedzUsuń
  3. swietny ! :) lubie Larry'ego i Ziama i wgl.wiem ze oi sa innej orientacji ale mozna czsem sie przeniesc w inny swiat czytajac takie imaginy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ale super napisz coś jeszcze prosze to jest super super

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3