sobota, 8 grudnia 2012

Three Hundred - Seven



 Przytul mnie.
Chce rozpłynąć się w Twoich ramionach i zapomnieć o kłopotach.
Być tylko z Tobą i nie przejmować się niczym.
Gdy mi jest smutno najlepszym lekarstwem na to jesteś Ty. Twój uśmiech ..wiem że jest skierowany tylko do mnie.
Twój wzrok.. wiem że tylko na mnie patrzysz w taki sposób.. tylko na mnie nie potrafisz się złościć.. ja na Ciebie też nie potrafię długo być zła.
Kocham Cie tak mocno ..wiem że Ty mnie nie.
Twoje oczy sprawiają że mogę zapomnieć o całym świecie , przebrnąć przez niego . Ty cały może sprawić że pokonam wszystkie przeciwności losu , byle być Tobą  i w końcu móc się do Ciebie przytulić na dobranoc i ucałować w policzek.
Na "dzień dobry " chcę byś budził mnie pocałunkiem i szeptał do ucha jak bardzo mnie kochasz a na "dobranoc " pragnę byś zaniósł mnie do łóżka i mocno przytulił bym zasnęła w Twoich ramionach i obudziła się w nich następnego ranka 
Moje rozmyślenia przerwał dzwonek do drzwi. Wstałam z podłogi i podeszłam otworzyć. W drzwiach stanął on…mój przyjaciel.

-Harry-rzuciłam mu się na szyję.
-Witaj gwiazdeczko.-zaśmiał się całując mnie w policzek
-Nie przesadzaj.-uderzyłam go lekko w ramię.
-Pożałujesz tego-wycedził przez zaciśnięte zęby. Nim zdążyłam zareagować loczek przewiesił mnie sobie przez ramię i zaniósł do salonu. Położył ostrożnie na kanapie i usiadł okrakiem by móc mnie łaskotać.
-Hazza…Harry..proszę przestań-jęknęłam przez śmiech
-Jakaś kara musi być.- podniósł lekko lewą brew
-Co tylko zechcesz
-Jesteś pewna ? W takim razie chce buziaka.
Już miałam dać mu całusa w policzek kiedy on przekręcił głowę i nasze usta się spotkały.

-Co to miało być ?-zapytałam oburzona
-Dasz nam w końcu szansę ?
-Harry zrozum ja umieram ! Umieram.-wyszeptałam
-Nie umrzesz [T.I] przejdziemy to razem !-krzyknął
-Został mi niecały miesiąc Harry. Nic chcę byś potem cierpiał-przytuliłam się do niego.
-Pozwól mi sprawić, żeby to był najlepszy miesiąc w Twoim życiu-pocałował mnie w czubek głowy

~3 tygodnie później~

-Wiesz że jesteś wspaniały ?-zapytałam
-Wiem.-zaśmiał się chłopak-podobało Ci się ?
-To było wspaniałe.-odpowiedziałam i poczułam, że coś spływa mi po twarzy. Otarłam ręką okolice nosa, znajdowała się na niej krew. Moja krew.

Leże pod kroplówką na intensywnej terapii. Moje powieki z minuty na minutę robią się coraz cięższe. Białaczka mnie pokonała, nie udało mi się jej zniszczyć. Ten czas spędzony z Harry’m był najlepszym okresem mojego życia. Chłopak siedzi na krzesełku obok i trzyma mnie za rękę. Po jego policzku spływają łzy.
-Nie zostawiaj mnie.
-Harry proszę Cię…-nie daje mi dokończyć
-[T.I] znajdę tego cholernego dawce. Nie zostawiaj mnie. Proszę. Ja bez Ciebie będę nikim-coraz więcej łez spływa po jego twarzy.
-Kochanie, obiecaj, że będziesz szczęśliwy. Obiecaj, że będziesz żył dla mnie. Ja nigdy Cię nie zostawię. Zawsze będę przy Tobie.
-Kocham Cię gwiazdeczko-całuje mnie w dłoń.
-Ja Ciebie też. Zrobisz coś dla mnie ?
-Co tylko chcesz.
-Pocałuj mnie ten ostatni raz.
Harry delikatnie przybliża swoją twarz do mojej. Jest to najprzyjemniejsze przeżycie które mogło mnie spotkać przed odejściem. Z uśmiechem na ustach odchodzę razem z moim aniołem stróżem by zawsze czuwać przy swojej miłości.


Taki krótki. Nie wiem czy przypadnie wam do gustu. Nie mam od wczoraj humoru na szczęśliwą miłość i szczęśliwe zakończenia. Przepraszam za jakiekolwiek błędy. Pisałam wam, że jesteście wspaniałe ? Nie ? To piszę: Jesteście Najwspanialsze ! <3 


5 komentarzy:

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3