niedziela, 9 grudnia 2012

Three Hundred Fifteen


Najgorzej jest kochać i nienawidzić jednocześnie. Uczucie, które Cie rozrywa na wszystkie możliwe strony. No bo spójrzmy na to logicznie. Jak można kochać i nienawidzić jednocześnie ? Przecież to tak jakby… dobra, nie znajdę żadnego porównania. Ale jednak to prawda. I jestem tego żywym przykładem.  Zaczęło się tak naprawdę niewinnie. Głupie teksty, śmiechy i chichy z kumplami w moją stronę. To był początek.  On – szkolne ciacho, uważane za najprzystojniejszego, najinteligentniejszego i naj… w każdym calu chłopak. Ja – tak naprawdę nikt. Nie byłam dobra w niczym, no może w dwóch rzeczach. Pisanie i śpiew. To były dwie rzeczy które w całym moim życiu wychodziły mi najlepiej. Grałam także na gitarze. Ale to taki marny dodatek do całokształtu. No, ale wracając do sprawy. Byłam nikim, na przerwach samotna z słuchawkami w uszach. Dołujące piosenki, wolne bicie serca, spokój, cisza, choć słowo ‘cisza’ to pojęcie względne gdyż hałas na przerwie i muzykę dochodzącą z słuchawek nie można nazwać ciszą. Dwa światy. Każdy inny.
Któregoś dnia, wychodząc ze szkoły najpopularniejszy chłopak w liceum podszedł do mnie. Rozumiecie, prawda ? Do mnie. Zwykłej, nic nie wartej dziewczyny. Taa ,wiem. Mam niską samoocenę.  No, ale wracając. Podszedł do mnie, i spojrzał w oczy. Te Jego czekoladowe paczadła na mnie patrzyły tak jakoś inaczej niż zwykle.
- [T.I] – zaczął – chciałabyś się ze mną umówić ? – to pytanie zwaliło mnie z nóg. Dosłownie. No dobra, nie dosłownie bo mówiąc ‘zwaliło mnie z nóg’ miałam na myśli, że zasłabłam bo nie wzięłam rano tabletek i zemdlałam.
Obudziłam się nieco później i otwierając oczy nade mną stały dwie bądź trzy osoby. Jedną z nich była moja siostra Eliza, która rozmawiała ze szkolna pielęgniarką, a obok niej Zayn.
- Co się dzieję ? – spytałam słabym głosem. Trzy pary oczu spojrzały na mnie.
- Zasłabłaś, bo… - chciała Dalej mówić, ale widząc moje i mojej siostry błagalne spojrzenie zamilkła -…nie zjadłaś śniadania – wymyśliła na poczekaniu, za co byłam jej ogromnie wdzięczna.
- Oh – westchnęłam – rozumiem. Więcej się to nie powtórzy – dodałam i zaczęłam wstawać.
- Ten miły chłopak – lekarka wskazała na mulata – przyniósł Cię tutaj. Był lekko zestresowany – uśmiechnęła się do niego, na co odpowiedział jej bladym uśmiechem.
- Uhm - niepewnie spojrzałam w Jego stronę – to… miłe. Ja już pójdę na lekcje – oznajmiłam, lecz Eliza pociągnęła mnie za rękaw, na co posłałam jej pytające spojrzenie.
- Nigdzie nie idziesz [T.I] – spojrzała na mnie gniewnie – jedziemy do domu. Jeszcze znowu zasłabniesz, a wtedy nikt już Ci nie pomoże.
- Ale Eliza – jęknęłam – będę się tam nudzić.
- Jedziemy.
No i tak to mniej więcej było. Co Dalej ?
Leżałam w łóżku przez trzy tygodnie. A mój stan z dnia na dzień się coraz pogarsza. Któregoś dnia ktoś mnie odwiedził. Ale nie był to zwykły ktoś. Lecz sam Zayn Malik.
- Co tam ? – spytał – jak się czujesz?
- Nie jest tak źle – odpowiedziałam – po co tu przyszedłeś ?
- Chciałem Cię odwiedzić.
- Chodzimy do jednej szkoły, jednej klasy razem już 3 lata, a Ty dopiero teraz ogarnąłeś że mnie znasz ? Dopiero pod sam koniec liceum, tak ?
- [T.I] to nie tak - zrobił smutną minę - obserwowałem Cię od dłuższego czasu...

- A te śmiechy i drwiny z kolegami ? - spytałam, przerywając mu.
- To głupie, ale chciałem byś mnie zauważyła - jęknął.
- I co ? Jak myślisz, udało Ci się ? - uniosłam jedną brew.
- Ty mi to powiedz - zbliżył się do mnie, po czym delikatnie musnął moje usta.
~*~
Mijały dni, tygodnie a my byliśmy przyjaciółmi coraz bardziej. Chłopak pokazywał jak bardzo mnie lubi. Z wzajemnością. 'Wzajemnością' choć trochę za dużą. Ostatni zaczęłam czuć do niego trochę więcej niż powinnam. 
Usłyszałam dzwonek telefonu.
- Halo ? 
- [T.I] ? - Zayn.
- Tak - uśmiechnęłam się na samo usłyszenie Jego głosu.
- Mam pytanie - wydawał się być zdenerwowany - możemy się spotkać ?
- Głupio pytasz - zaśmiałam się - jasne, że tak. Tylko powiedz kiedy, i gdzie.
- Dzisiaj, 5 pm park...
- Jaki park ? - spytałam - w końcu to Londyn, tu jest pełno parków.
- Nasz park - powiedział i rozłączył się.
~*~
Czekałam już na miejscu. Była 5:10, a Jego wciąż nie było. 
5:20
5:30
5:45
6:00
Nie ma. 
Po co chciał się ze mną spotkać, skoro nie przyszedł ?
Zdenerwowana wyszłam z parku i zobaczyłam zbiegowisko ludzi. Stali nad jakimś ciałem. Ciekawość zwyciężyła i podeszłam bliżej zobaczyć kto tam leży. Był to jakiś chłopak.
Ciemna karnacja, czarne włosy postawione na żelu, wysoki... nie. To nie może być prawda. 
Podeszłam do staruszki która tam stała i zapytałam;
- Co się stało ?
- Chłopak biegł z różą w ręką - wzięła wdech - pewnie do swojej dziewczyny - kolejny wdech - i nie zauważył pędzącego auta, przez co został potrącony.
- O mój Boże - schowałam twarz w dłoniach, a po mojej twarzy spływały łzy.
- Znałaś go ? - spytała jakaś młoda dziewczyna podchodząca do mnie.
- Tak - odpowiedziałam - to był mój przyjaciel.
- Masz - dała mi coś na kształt papierku - zanim umarł kazał dać to jakiejś dziewczynie imieniem [T.I]. Pewnie była dla niego ważna.
- To przecież - otarłam łzy spływające po policzkach - ja. Mówił coś jeszcze ?
- Że bardzo Cię kocha - uśmiechnęła się blado i odeszła.
Otworzyłam karteczkę na której pisało 'KOCHAM CIĘ.  CZY TY KOCHASZ MNIE? ZAZNACZ POPRAWNA ODPOWIEDŹ. 
a) TAK
b) NIE'
uśmiechnęłam się delikatnie. Nagle powiał wiatr a z tym wiatrem usłyszałam trzy słowa, które tak wiele dla mnie znaczyły 'kocham cię [T.I]'
- Ja Ciebie też - szepnęłam i ze łzami w oczach odeszłam.
__________________________________________________
Jak wam się podoba ?
Zaraz się zbieram i jadę z bratem do przyjaciół, po za tym robię to na szybko.
Przepraszam za jakiekolwiek błędy i mam nadzieję że wam się spodoba. ;)
Laura

3 komentarze:

  1. znowu śmierć ? :/

    ale ładny imagin xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Czemu śmierć .. no ale trudno i tak super ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. cały czas ktoś umiera ; / no ale tak to fajny ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3