sobota, 8 grudnia 2012

Three Hundred Fourteen


Mieszkałaś w Irlandii. Razem ze swoim chłopakiem siedzieliście w bardzo rzadko odwiedzanym przez ludzi parku. Trzymając głowy na starym, powalonym pniu, On siedział na nim i kończył wyrywać na pniu wasze inicjały [T.I.i.N. + N. H. = FOREVER]. Gdy tylko skończył usadowił się obok ciebie i mocno się objął. Zaczęłaś robić sobie z nim zdjęcia, śmialiście się, robiliście głupie miny, wygłupialiście się bez końca. Czas płynął wam nie ubłaganie szybko. Oboje nie chcieliście się rozstawać. Twoja matka, jak i jego były przeciwne temu związkowi. Jedynie wasi ojcowie akceptowali wasz związek.  Z racji tego, że ty pochodziłaś z bogatej rodziny, a on z ubogiej. Nie przeszkadzało to wam, tylko waszym rodzicom. A przecież miłość nie wybiera. Czuliście się razem szczęśliwi, dopełnieni.
Zaczęło to się tak:
„Szłaś sama, ciemnym zaułkiem. Na dworze padał deszcz i wiał nie przyjemny wiatr. Słyszałaś kroki, śmiechy i głupie komentarze na twój temat za sobą. Bałaś się jak jeszcze nigdy, a do domu miałaś spory kawałek drogi do przejścia. Szłaś tak i mokłaś. Nie miałaś już na sobie suchej nitki. Poczułaś jak ktoś szarpnął cię za rękę, tym sposobem odwracając Cię przodem do siebie.
-No popatrz, kogo my tutaj mamy. Dziewczynka z bogatego domu, chyba zabłądziła.- Zaśmiał się jeden do drugiego. Przestraszyłaś się, ale nie dałaś nic po sobie poznać.
-Mark. Co powiesz by naucz ją trochę życia?- Zaśmiał się ten drugi i dotknął twojego policzka. Szybko strąciłaś jego rękę.
-Nie dotykaj mnie.- Warknęłaś chcąc grać nieustraszoną i obojętną, lecz marnie Ci to wychodziło.
-Popatrz jaka wyszczekana.- Złapał cię ten drugi za nadgarstki, a ty zaczęłaś się wyrywać.
-Nie dotykaj mnie! Powiedziałam Ci już coś!- Krzyknęłaś z całej siły, mając nadzieję, że jakiś przechodni Cię usłyszy.
-Ostra. Lubię takie.- Zaśmiał się i zaczął Cię całować. Nie miałaś jak się obronić, więc z całej siły kopnęłaś go w krocze. Mężczyzna się zgiął. Drugi spojrzał na Ciebie zdezorientowany,  a gdy zaczęłaś uciekać pobiegł za tobą. Biegłaś co sił w nogach w międzyczasie krzycząc o pomoc. Udało ci się uciec z zaułku.  Z oczu zaczęły wydobywać się łzy, byłaś już bezsilna. Nie miałaś już siły biegnąć i co jakiś czas widać było, że biegniesz coraz wolniej. Nagle na kogoś wpadłaś, razem upadliście. Szybko wstałaś.
-Przepraszam… nie… chciałam.- Odwróciłaś się zobaczyć czy twój napastnik biegnie nadal za tobą. Był oddalony o kilkanaście metrów.
-Spokojnie, nic się nie stało.- Spojrzał na twoją zapłakaną twarz.- Wszystko okej?- Pokiwałaś przecząco głową i spojrzałaś w kierunku napastnika, który z sekundy na sekundę był coraz bliżej. Chciałaś znowu uciekać, ale chłopak Cię zatrzymał.
- Spokojnie, przy mnie nic Tobie nie grozi.- Uśmiechnął się i zdjął swoją starą, przetartą kurtkę, którą okrył Ciebie.
-Mam Cię! Teraz już mi nie uciekniesz!- Krzyknął twój napastnik, łapiąc Cię za nadgarstek.
-Zostaw ją!- Krzyknął chłopak, który okrył Cię swoją kurtką. Odepchnął go od Ciebie. Ten podniósł się szybko z ziemi, a widząc chłopaka, wycofał się i uciekł. Blondyn podniósł z ziemi parasol, objął Cię ramieniem i ruszył przed siebie.
-Jak Ci na imię?- Spojrzał na Ciebie, uśmiechając się.
-…[ T.I.] a tobie, mój wybawco?- Odwzajemniłaś delikatnie uśmiech.
-Horan… Znaczy Niall Horan.- Zaśmiałaś się.- Gdzie mieszkasz? Odprowadzę Cię do domu, nie powinnaś już sama wracać. – Przytulił Cię do siebie, widząc, że drżysz.
-Na drugim końcu miasta. Miał przyjechać po mnie tata, ale musiał zjawić się w pracy i nie miał jak. – Poprzedziłaś jego pytanie.
- Wiesz.. To jakaś godzina drogi pieszo, a przez ten czas możesz się przeziębić. – Spojrzał na twoje mokre ciuchy.- Może chciałabyś przyjść do mnie, ogrzać się i wypić ciepłej herbaty?- Zapytał nieśmiało, bojąc się, że odmówisz.
- Z miłą chęcią.- Uśmiechnęłaś się słodko, co on odwzajemnił. Pokierowaliście się dwie ulice dalej, weszliście do starej kamienicy. Rozglądnęłaś się po środku.
-Twoi rodzice nie będą źli, że przyszłam?- Zapytałaś nieśmiało.
-Moi rodzice są w pracy, pracują dorywczo, gdzie tylko się da. Staram się im pomagać, choć trudno znaleźć tutaj pracę.- Westchnął.
-Przepraszam, nie powinnam pytać o to.- Zwiesiłaś głowę. Podniósł twój podbródek do góry.
-Nic się nie stało. To jak ciepła herbatka?- Uśmiechnął się. Pokiwałaś twierdząco głową. Jednak chłopak zamiast pójść do kuchni, skierował się do szafki. Wyciągnął z niej bluzę i spodnie dresowe, podając je tobie.
-Wiesz, może nie są zbyt piękne, ale chociaż trochę Cię ogrzeją i nie będzie ci zimno.- Podrapał się po głowie, będąc zakłopotany.
-Nie ważne jakie są. Ciuchy jak ciuchy. Zapomnijmy choć na chwilę w jakiej grupie społecznej jesteśmy i bądźmy po prostu sobą, okej?- Uśmiechnęłaś się. On kiwnął głową i udał się do kuchni, gdzie przygotował dla was ciepłą herbatę. Ty w międzyczasie szybko się przebrałaś i powiesiłaś ubrania na letni grzejnik. On przyszedł z ciepłą herbatą, którą postawił na biurku i usiadł obok ciebie. Zaczęliście rozmawiać. Śmialiście się, opowiadaliście różne historie z waszego dzieciństwa. Chłopak pokazał Ci zdjęcia z dzieciństwa[…].
- O mój Boże, jak już późno.- Spojrzałaś na wyświetlacz telefonu. – Niall, powinnam już wracać. Dziękuję za gościnę, nigdy tak dobrze mi się z nikim nie rozmawiało, ale powinnam już pójść. Nie chcę Ci się narzucać. I tak dużo dla mnie zrobiłeś już.- Wstałaś z łóżka.
-Chyba żartujesz?! Chcesz o drugiej w nocy iść sama? Nie pozwolę Ci na to. Zostaniesz u mnie. Może nie ma tutaj luks…- Przerwałaś mu.
-Okej, zostanę pod warunkiem, że nigdy w moim towarzystwie nie powiesz już o naszych grupach społecznych. Niall dla mnie nie jest ważne, kto ile ma pieniędzy, tylko to co ma tutaj.- Dotknęłaś jego lewej piersi. On uśmiechnął się.
-Okej. Wiesz. Jeszcze nikt nie powiedział mi tak pięknych słów. Ciężko mi uwierzyć, że istnieją jeszcze takie dziewczyny jak ty. Tym które nie są potrzebne do szczęścia pieniądze, tylko obecność drugiej osoby. Wiesz, to bardzo pocieszające.- Uśmiechnęłaś się i przytuliłaś do niego. Siedzieliście chwilę w swoich objęciach i przygotowaliście się do snu. Położyłaś się na łóżku, a Niall położył się na kanapie.
-Przepraszam, ale czy ty zamierzasz spać na kanapie.- Przeszłaś do pozycji siedzącej.
-No tak…
-Nie ma mowy. Chodź tutaj do mnie i nie słyszę żadnego sprzeciwu. – Niall pokiwał głową i podszedł do łóżka, kładąc się obok ciebie. Przytuliłaś się do niego i czując się bezpieczna, usnęłaś w jego objęciach”.

-Wiesz Niall. Pamiętam jakby to było wczoraj. Nie potrafię o tym zapomnieć. Gdybym  wtedy na Ciebie nie wpadła, nigdy byśmy się pewnie nie spotkali.- Szepnęłaś do chłopaka.
-Tak to prawda. To był najbardziej szczęśliwy dzień mojego życia do tamtej pory.- Uśmiechnął się do Ciebie i nachylił nad tobą chcąc Cię pocałować.
-Ty gówniaro. Natychmiast do domu!- Usłyszałaś głos swojej matki, która zrzuciła z Ciebie chłopaka i podniosła cię na równe nogi, popychając do samochodu.
-A ty nieudaczniku, nie zbliżaj się do niej!- Krzyknęła twoja matka.
-Nie mów tak do niego!- Odkrzyknęłaś do niej.
-Raz do samochodu! A ciebie, lepiej żebym więcej nie widziała przy niej!- Znowu popchnęła Cię w stronę samochodu. Weszłaś do niego, zaczynając płakać. Nie wiedziałaś, że tutaj ona was znajdzie. Nienawidziłaś jej z dnia na dzień. Nigdy nie potrafiła zaakceptować waszego związku. Po kilkunastu minutach dotarliście do domu. Kobieta siłą zaciągnęła Cię do twojego pokoju, zakazując wyjścia z domu. Wiedziałaś, że musisz szybko działać. Weszłaś na Internet i sprawdziłaś najbliższe loty do Londynu. Dzisiaj o godzinie 23. Szybko zarezerwowałaś dwa bilety, usunęłaś historię przeglądania i zaczęłaś pakować trochę ciuchów do swojego plecaka. Wyjęłaś z dna szafy, pieniądze które zaoszczędziłaś z kieszonkowego, oraz tego co dostawałaś. Zebrała się pokaźna suma, ok. 3 tysięcy. Na start wiedziałaś, że wam starczy. Wyciągnęłaś telefon, była godzina 20. Matka miała zaraz iść z ojcem do pracy. Uśmiechnęłaś się i napisałaś do Nialla, by spakował trochę swoich ciuchów i o 22.30 czekał na ciebie pod lotniskiem, że zaczniecie nowe życie. Wiedziałaś, że on ciebie nie wystawi. Naszykowałaś całą resztę na drogę i schowałaś plecak do szafy. Usłyszałaś jak matka wchodzi do pokoju, leżałaś na łóżku i odbijałaś piłeczką o sufit.
-Córciu jakbyś czegoś potrzebowała to dzwoń.- Powiedziała jakby zapomniała o zajściu z przed niecałej godziny.
-Okej. – odparłaś tylko i tępo wpatrywałaś się w sufit. Gdy usłyszałaś trzaśnięcie drzwiami szybko zeszłaś na dół. Zebrałaś jakieś artykuły spożywcze, zrobiłaś kanapki. Do kuchni wszedł twój tata. Spojrzałaś z przerażeniem na niego.
-Słyszałem jak się pakowałaś. Wziąłem wolne. Wiem, że wyjedziesz. Popieram Cię, nie wiem jak twoja matka, może nie akceptować tego, że wy się kochacie. Spakuj wszystko spokojnie, ja zaraz przyjdę.- Uśmiechnął się i wyszedł z kuchni do swojego gabinetu, do którego nikt nie wchodził. Szybko spakowałaś to do plecaka, który wyjęłaś z szafy, zapięłaś go i do kuchni wszedł ojciec.
-Miałem dać ci tę kartę jak będziesz mieć 19, ale widzę, że pieniądze teraz ci się bardziej przydadzą. Będziesz dostawać ode mnie co miesiąc pieniądze na dom i wyżywienie, spokojnie mama się nie dowie. Utrzymuj tylko ze mną od czasu do czasu kontakt. A teraz do samochodu podwiozę Cię na lotnisko.
-Tato, ale skąd ty to wiesz. Skąd wiesz co chcę zrobić?- zapytałaś w szoku.
-Po prostu. Masz w laptopie wbudowane takie małe urządzonko szpiegowskie.- zaśmiał się, a ty pokiwałaś głową niedowierzająco.- Dziękuję, mimo wszystko.- Tata szybko zawiózł cię na lotnisko byś się nie spóźniła, a chwilę potem siedziałaś z Niallem w samolocie i leciałaś do Londynu[…].

-Kochanie, teraz zaczniemy nowe życie, bez rodziców i bez ciągłych zakazów. Będziemy mieć siebie i będzie dobrze.- Uśmiechnęłaś się do Nialla, który odwzajemnił twój gest.
-Wiem. Będzie dobrze, musi no nie?- Przytulił Cię mocno.
Po kilku godzinach znaleźliście dla siebie, małe przytulne i niedrogie mieszkanko. Od razu się do niego wprowadziliście i wyszliście na miasto w poszukiwaniu prac dla siebie. Mimo iż wam się nie udało pierwszego dnia, nie poddawaliście się, aż do skutku.

Pewnego dnia, po kilku miesiącach, Niall wbiegł do domu, bardzo uradowany. Bowiem przeszedł on kasting z x-factora  i został połączony razem z czwórką innych chłopaków w zespół. Gdy tylko Ci o tym powiedział, przestaliście się zamartwiać o waszą wspólną przyszłość, bo wiedzieliście, że dacie już sobie na pewno radę i nic wam nie przeszkodzi. Razem z chłopakiem zamieszkaliście z czwórką pozostałych w jednym dużym domu. Od razu udało wam się zaprzyjaźnić, znaliście się jak nikt inny. A co najważniejsze, każdy wiedział jak żyliście wy. Wiedzieli co czuliście, gdyż sami byli w podobnej sytuacji finansowej. Nigdy sobie niczego nie wypominaliście. Niall wraz z resztą zostali nazwani ONE DIRECTION. Wyruszyli w światową trasę koncertową, ty skończyłaś szkołę. Znalazłaś dobrą pracę. A co najważniejsze. Razem z Niallem naprawiliście wasze stosunki z rodzicami, którzy po tylu ciągnących się latach walk i sprzeciwów w końcu zaakceptowali wasz związek.



Taki sobie. Miałam ogółem trochę inną wizję, ale wyszło, jak wyszło.
Imagin z dedykacją dla All. ^^
Miłego wieczorku, a raczej miłej nocy! ^^

9 komentarzy:

  1. matka zaakceptowała bo teraz ma kasę :D nie no na serio piękna historia, świetnie napisana :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde kocham cię poprostu !
    Przeczytałam każdy twój imagin na tym blogu !
    Zajęło mi to 2 tygodnie ale jestem po wrażeniem!
    Mam do ciebie proebe...
    Mogłabys napisać dla mnie imagina z Louisem i Harrym ?
    Tylko coś w tym stylu jak imagin wcześniejszy z Louisem, że sie nie lubilismy, że coś u wujka na wsi . coś w tym stylu . albo o zdradzie ze szczęśliwym zakończeniem i imagin z Larrym ;*
    Kurde wiem za dużo wymagam ale Kurde no jestes boska .
    moglabys z dedykacją dla Lucy ?
    Jeszcze raz dziękuję i czekam z niecierpliwością <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam pytanie, a co ty na to Eliza, aby zrobić podstronę 'Wasze Blogi' aby nie było w komentarzach spamów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale taka strona już istnieje. "Polecam" to dobry kierunek na spam :)

      Usuń
    2. Też o tym pisałam. Do Elizy. Tylko nasze. Autorek oczywiście.

      Usuń
  4. Takiego jeszcze nigdy nie czytałam ;) Boski ♥


    http://do-not-forget-about-mee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak o tym urządzonku wspomniałaś... Tym szpiegowskim...
    Teraz się boję O.O
    Ale imagin świetny i cieszę się z happy end'u :)
    Love xoxo
    Niall's wife :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3