czwartek, 6 grudnia 2012

Three Hundred-One


-Zayn ja…-chciałam skończyć ale mi przerwał
-Przestań ! Zabiłaś moje dziecko. Nasze dziecko. Dowód naszej miłości.- krzyczał na mnie a po policzkach spływały mi łzy.
-….
-Życzę Ci wszystkiego co najgorsze-krzyknął i trzaskając drzwiami zostawił mnie samą zalewającą się litrami łez.



Wściekły wszedłem do domu. Zacząłem się rozglądać po salonie w poszukiwaniu dziewczyn Louis’a i Liam’a. One we dwie jej w tym pomogły. Wystarczyło, że wyjechaliśmy na tydzień do USA a ona wykorzystała okazję. Pieprzona egoistka.
-Louis ! Gdzie jest Eleanor ?-zapytałem
-Czego ode mnie chcesz Malik ? Nie powinieneś być z [T.I] ?-zapytała dziewczyna Tomlinsona
-Żartujesz sobie kurwa ze mnie ?-krzyknąłem na nią a ona patrzyła na mnie swoimi dużymi oczami
-Zayn opanuj się-wtrącił się Lou
-Zostaw go Lou. O co Ci do cholery chodzi ? –zwróciła się do mnie.
-O co ? Wiedziałaś, że [T.I] usunęła ciąże ? Że zabiła moje dziecko ?-zapytałem
-Kto Ci takich bzdur nagadał ?-zapytała a ja już miałem jej odpowiedzieć kiedy do salonu weszli Liam z Danielle.
-O proszę druga dobra przyjaciółka-prychnąłem
-O co mu chodzi ?-zapytała zdezorientowana brunetka
-Ten idiota myśli, że [T.I] usunęła ciąże.-odpowiedziała jej Eleonor
 Dan spojrzała na mnie smutnymi oczami i pokręciła głową.

-Co wy za głupoty mówicie ?-zapytałem
-Malik-westchnęła Dan-jak wyjechaliście wybrałyśmy się na zakupy. [T.I] się źle poczuła i zemdlała. Zadzwoniłyśmy po karetkę która zabrała ją do szpitala. Okazało się, że poroniła, wasze dziecko umarło.-po jej policzkach popłynęły łzy.
Umarło ? Samo ? Nikt do mnie nie zadzwonił ?
-Czemu nie zadzwoniłyście ?-krzyknąłem zdenerwowany
-Dzwoniłyśmy- odpowiedziała Eleanor- Wasi menadżerowie nie pozwolili wam powiedzieć bo chciałbyś wrócić do Londynu zostawiając zespół.- westchnęła
-Powinienem być w Londynie. Wspierać ją !-odpowiedziałem jej.
Dziewczyny spojrzały na mnie morderczym wzrokiem
-Jedź do niej idioto.


Dlaczego pomyślał, że zrobiłąby cos takiego ? Nie mogłabym. Za bardzo kocham jego i moje malutkie maleństwo. Nie dałam rady donosić ciąży. Od samego początku oboje wiedzieliśmy, że jest zagrożona. Jedno omdlenie i straciłam moje malutkie serduszko. Łzy nadal spływały po moim policzku. Zabić się ? Nie ma sensu. Pyzatym się boję. Całe życie przede mną. Usłyszałam otwierające się drzwi a po chwili w drzwiach stanął on.
-[T.I]-zaczął- ja nie wiedziałem. Naprawdę.
-Mimo wszystko nie powinieneś nawet tak pomyśleć-opowiedziałam
-Skarbie, zobaczyłem zdjęcia w gazecie sprzed klinik. To był dla mnie szok.
-Trzeba było się mnie zapytać !-krzyknęłam i wybuchnęłam płaczem
-Nie płacz kochanie.-podszedł do mnie i mnie przytulił.-przepraszam
Płakałam wtulona w niego a on głaskał mnie po włosach.
-Zrobię wszystko byś była szczęśliwa.
-Nie trzeba wszystkiego. Tylko mnie kochaj.-powiedziałam i złączyłam nasze usta w jedność.

Taki jakiś króciutki napisany dziś na przedsiębiorczości. :) Miałam zabić nas wszystkie ale jakoś tak nie miałam serca tym razem ;D mam nadzieję, że przypadnie do gustu ;D Był u was mikołaj już ? Miłego Mikołajkowego Dnia ! <3 Liczę na komentarze i za każdy z góry dziękuje każdemu z osobna ! :* 


4 komentarze:

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3