piątek, 7 grudnia 2012

Three Hundred - Six

Leżałaś na kocu w ciemną i gwieździstą noc obok płynącego strumyka i małego lasku.
Było bardzo ciepło dlatego miałaś na sobie tylko spodenki i luźny T-Shirt na ramiączkach.
Patrzałaś na niebo szukając dużego i małego wozu, który układa się z gwiazd.
Nie umiałaś tego znaleźć dlatego popatrzałaś na Gwiazdę Polarną, od której nie umiałaś odwrócić wzroku.
Leżałaś i leżałaś myśląc o swoim chłopaku, którym był Harry Styles.
Myślałaś o tym jaki On był cudowny, idealny w prost kochałaś Go najbardziej na świecie. Nie widziałaś życia bez Niego. Byliście już razem od dwóch lat. Wiedzieliście o sobie wszystko.
Wpatrzona w gwiazdy nie zwracałaś uwagi na nic. Nagle zobaczyłaś ciemną rękę wyłaniającą się ze strony lasu.
- Harry ! - krzyknęłaś lekko przestraszona.
- Przepraszam kochanie.. - pocałował Cię w czoło - bardzo się przestraszyłaś ? - położył się koło Ciebie
- Nie.. tylko trochę.. a wiesz.. teraz tak właśnie o Tobie myślałam... - podparłaś się jedną ręką o ziemię i patrzałaś Hazzie prosto w oczy.
- I co wymyśliłaś ?! - leżał wgapiając się Tobie w oczy, których spojówki były bardzo powiększone.
- A to, że Cię bardzo kocham.. I że nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła - Chłopak przysunął się do Ciebie i zaczęliście się namiętnie całować.
- A gdzie tak długo byłeś ?! - spytałaś z ciekawością
- Wiesz musiałem pójść na chwilę do chłopaków.. chcieli załatwić taką tam drobnostkę... ale mniejsza o to, ważne, że mamy teraz dla siebie caaaalusieńką noc... - oparł Twoją głowę na Jego ramieniu i głaskał Cię po ręce. Wpatrywaliście się oboje w gwiazdy. To była najpiękniejsza noc jaką kiedykolwiek razem spędziliście.
- Ha, ha, ha, ha.. - śmiałaś się bezustannie - a patrz, tamte gwiazdy wyglądają jak marchewka - ha, ha, ha.. Lou byłby zadowolony.
- Ha, ha, ha.. rzeczywiście, a tamte wyglądają jak króliczek, który skacze na łące.
- Co ?! Ha, ha, ha... ja tam nie widzę żadnego króliczka, prędzej jakieś góry, nad którymi latają Keviny ha, ha, ha...
- Niech Ci będzie kotek...
- A wiesz co Harry...
- Co skarbie.. ?
- Dziękuję... - pocałowałaś Go namiętnie - dziękuję, że mnie tu zabrałeś. - powtórzyłaś ruch.
- Nie ma za co.. przecież obiecałem Ci, że Cię tu zabiorę... Pamiętam jak miałem około trzynastu lat, biegałem tu zawsze z kolegami i ganialiśmy się.. albo graliśmy w chowanego... tu spędziłem większość mojego dzieciństwa.. Gdy miałem doła także tu przychodziłem... szum strumyka mnie uspokajał i na spokojnie zawsze wszystko przemyślałem.. kocham to miejsce... pamiętam jak z kolegami graliśmy tutaj w "policjantów i złodziei".. wiesz taka gra z dzieciństwa.. jedni się kryli i uciekali a drudzy ich szukali i tak dalej.. - Ty lekko kiwnęłaś głową na znak, że wiesz o co Mu chodzi i dalej słuchałaś Go z zaciekawieniem- I straciliśmy rachubę czasu heh.. było około jedenastej w nocy. Byliśmy małolatami a jak przyszliśmy do domu to dostaliśmy szlaban na dwa tygodnie.. heh.. nie mogliśmy wychodzić na dwór.. najgorsza kara jaka mogła być... kocham to miejsce.. tu dojrzewałem, spędziłem całe dzieciństwo a także ćwiczyłem mój wokal.. ohh.. kocham wspomnienia...
Opowiadał Ci i opowiadał a Ty Go wysłuchiwałaś... z tych wszystkich historii z Jego życia mała łezka spuściła Ci się z oka..
- Nie płacz misiu... - otarł palcem łzę i pocałował Cię...
- Kochanie..
- Tak.. ?
- Obiecasz mi coś ?!
- Tak oczywiście... a co takiego ?!
- Jeśli z tego nie wyjdę... - nie zdążyłaś dokończyć bo Hazza przyłożył Jego palec do Twoich ust i powiedział :
- Cciii.... ale to się nigdy nie stanie.. wyzdrowiejesz... weźmiemy ślub i będziemy mieć dwoje wspaniałych dzieci chłopczyka i dziewczynkę - zakłopotany chłopak rozpłakał się i przytulił sie do Ciebie
- Ale... białaczka to nie byle choroba.. za późno się o niej dowiedziałam.. ja prawdopodobnie umr..
- Ciii.. nie mów tego słowa ! Nigdy ! Umrzemy razem... jako staruszki w ciepłym łóżeczku... razem rozumiesz.. ?! - nie pozwalał Ci o tym mówić, bo nie mógł znieść myśli, że w każdy momencie możesz umrzeć...
- Ale.... zrozum... proszę Cię.. proszę tylko o jedno - mówiłaś rozpłakana- jeśli z tego nie wyjdę - Harry zamknął oczy bo na prawdę tego nie chciał słuchać. Nie umiał się z tym pogodzić - Ty będziesz żył dalej.. znajdziesz sobie dziewczynę.. założysz wymarzoną rodzinę.. będziecie mieli kota - uśmiechnęłaś się, oparłaś na ręce o ziemię, popatrzałaś na Harry'ego i pogłaskałaś po głowie - będziecie mieli dzieci i zawsze będziesz szczęśliwy rozumiesz ?! Bez względu na to czy będę żyć tutaj czy w innym świecie.. rozumiesz ?! Wiem, że to trudne.. ale proszę Cię.. zrób to dla mnie... - mówiłaś zalana łzami, co chwila pociągałaś nosem.. też nie umiałaś się z tym pogodzić..To była Twoja miłość... Nie chciałaś żeby sobie coś zrobił przez Ciebie.
- Obiecuję - odpowiedział rozpłakany Harold - obiecuję.. ale bądź przy mnie na zawsze.. błagam..
- Przysięgam, że nigdy Cie nie opuszczę... - zaczęliście się całować - Nigdy, ale to nigdy Cie nie opuszczę...
Nagle Harry się obudził zalany płaczem i mówił sam do siebie
- Nie.. to znowu był sen.. nie... tylko nie to... - słysząc Jego krzyki Lou szybko  przyszedł do Jego pokoju i usiadł obok niego
- Co się stało ?! - zmartwiony Lou pogłaskał Go po plecach...
- To znowu (T.I).. znowu Ona mi się śniła.. - oparł głowę na ramieniu Lou'ego- To nie możliwe... parę dni temu żyła.. a dziś... brak.. brak jej na tym świecie... Jak ja mogę tak żyć ?! Tak się nie da... !
- Harry.. proszę zrozum... nam też jej brak.. kochaliśmy ją tak jak Ty.. była częścią z nas.. ale niestety odeszła... ale nie daleko.. Ja czuję, że Ona jest blisko nas.. Jest przy nas i zawsze będzie.. Ona Cie nadal kocha.. musisz ułożyć sobie życie na nowo.. Ta miłość dalej trwa.. ale jest niewidzialna... - pocieszał Go chłopak..
- Ale ja ją kochałem, kocham i będę kochać.. nie mogę w to uwierzyć, że pozwoliłem jej odejść... to moja wina. - nie umiał przestać o Tobie myśleć..
- Wiem Harry, wiem... Ale musisz to przeboleć...
- Ale kiedy to tak strasznie boli.. - żalił się chłopak..
Lou Go pocieszał jeszcze przez chwilę ale gdy już wyszedł Hazza się ubrał i poszedł na Twój grób.
Usiadł koło Niego i rozmyślał...
" Dlaczego To Ciebie mi zabrali ?! Czemu Ty ?! Tyle alkoholików, grzeszników jest na tym nędznym świecie... A to właśnie Ty musiałaś odejść... ja mam tylko jedno pytanie dlaczego ?! przecież tak się kochaliśmy, nasze życie nie miało sensu bez siebie... kocham Cię pamiętaj o tym... Mam nadzieje, że chłopaki i rodzina zrozumieją mój wybór.. to wszystko dla Ciebie (T.I).. tylko i wyłącznie dla Ciebie"
Z kieszeni wyciągnął wódkę, tabletki i żyletkę... zaczął się ciąć... pił alkohol.. spojrzał jeszcze raz na Twoje zdjęcie a później na grób... patrzał i patrzał.. nagle coś zobaczył.. Coś co przypominało Ciebie... Tak.. to byłaś Ty... w postaci ducha... Piękna Ty.. Cudowna biała suknia sięgająca Ci po kostki, Twój biust był bardzo podkreślony. Twoje długie i jedwabiste włosy lekko i płynnie układały się na Twoich ramionach i lekko powiewał je wiatr, miałaś nagie stopy, to wyglądało tak jakbyś stała nad ziemią. Byłaś oddalona od Niego i patrzałaś z niedowierzaniem.. łza pociekła Ci z oka.. Harry siedział i patrzał.. nie umiał uwierzyć, że to Ty... Przez alkohol kręciło mu się lekko w głowie i wszystko mu się zamazywało przed oczami. Oprócz Ciebie. Widział Cie bardzo wyraźnie...
- (T.I) ! Czekaj ! Nie odchodź... wróć do mnie błagam.... ja nie chce bez Ciebie żyć.. wróć błagam... - wyciągnął rękę ku Tobie Ty rozpłakana kiwnęłaś głową żeby przestał odbierać sobie życie...
- Wróć.. potrzebuję Cię... - po Tych słowach Harry'ego znikłaś... On rzucił to wszystko z dala od siebie i spojrzał w swoje odbicie w telefonie... Powiedział " kim jesteś ?! Czemu jesteę takim głupcem ?! "
Po chwili ujrzał Twoją twarz... a Ty powiedziałaś " zawsze będę z Tobą, pamiętaj " I od teraz odeszłaś na zawsze, już nikt nie ujrzał Cię w postaci ducha. Harry pobiegł do domu opowiedział całą historię a chłopcy pomogli mu zrobić opatrunek na ręce.
Chłopak znalazł sobie dziewczynę, która mu przypominała Ciebie założył z nią rodzinę. Ale pomimo tego nigdy nie zapomniał o Tobie.




Mam nadzieję, że chociaż ten wyszedł fajny... Mi się wydaje, że jest ogółem dobry... końcówkę trochę źle napisałam ale nie miałam pomysłu jak to ująć. Dzięki za poprzednie komentarze i liczę na następne.

5 komentarzy:

  1. Smutny, ale podoba Mi sie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Patrzałaś?" - czy to nowe słowo?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojeju.... sory za błędy... nie rozumienie tego.. że ja codziennie przychodzę o 18 do domu z treningu a później jestem zmęczona i mój mózg nie pracuje tak jak powinien... są błędy jak zawsze.. ale weźcie mnie nie dołujcie...

    OdpowiedzUsuń
  4. chyba nigdy w życiu tak sie nie poryczałam...a było tego oj było. xxX

    OdpowiedzUsuń
  5. cieszę się, że się podobał <33 xx

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3