niedziela, 23 grudnia 2012

Three Hundred Thirty - Five

Dawno tutaj się nie pojawiałam. W prawdzie do końca roku mam urlop, ale postanowiłam sprezentować Wam mój świeży, napisany przed kilkoma minutami, imagin. Tradycyjnie główną postacią jest Liam.

Z racji tego, że już jutro na kartce kalendarza w Waszych domach pojawi się niezwykła data, którą jest 24 grudnia. Dla nas, Directionerek, jest to wyjątkowy dzień, ponieważ wtedy swoje urodziny obchodzi Louis! Jednak ja piszę to ze względu na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia. 
Życzę Wam, aby te Święta, jak i każde inne, były wyjątkowe. Spędzone w rodzinnej atmosferze, przepełnione tradycjami. Nie życzę Wam drogich prezentów, chociaż to też, ale pragnę życzyć bliskości jaką doświadczamy w rodzinie, licznych spotkań, niekończącego się uśmiechu, radości, smacznego karpia i pozostałych 11 potraw na waszych wigilijnych stołach.  W nadchodzącym Nowym Roku, życzę Wam mnóstwa sukcesów, spełnienia marzeń, odkrycia siebie na nowo i wszystkiego czego tylko chcecie!
Te życzenia kieruję nie tylko do Czytelników naszego bloga, ale też do samych autorek, którym w szczególności życzę weny i nowych pomysłów na imaginy :)

piosenka :  http://www.youtube.com/watch?v=fauhTlhqRvg



Wigilia Bożego Narodzenia. Jeden z najpiękniejszych dni w ciągu całego roku kalendarzowego, który miał miejsce kolejnego dnia. Chociażby dlatego, że spędzany jest w gronie najbliższych. Panuje magiczna atmosfera. Zapominamy o wszystkich złych emocjach jakie towarzyszą nam przez 365 lub 366 dni w roku.
Te święta nie będą takie jak wszystkie pozostałe...
Wyciągnęłam z szafki kartkę i długopis. Usiadłam przy stole i zaczęłam skrobać na kartce następujące słowa :

Kochany Liamie!
Przepraszam, że nie powiedziałam Ci o niczym. Uważałam, że lepiej dla Ciebie, jeśli się o tym nie dowiesz. Wiem...wybrałam sobie bardzo nieodpowiedni moment na takie wyznania. Jednak nie mogłam dłużej tego w sobie tłumić. Byłam, jestem w ciąży...Rzecz jest jasna jak słońce, pomiędzy nasza dwójką nie doszło do stosunku, więc to nie jest Twoje dziecko. To dziecko jest jakiegoś mężczyzny, który podczas jednej z imprez na której byliśmy, mnie zgwałcił...
Przepraszam, że psuję Ci tym święta, ale to po części jest dla Ciebie prezent – wreszcie uwolniłeś się ode mnie.
Nie chciałam Cię skrzywdzić...Proszę, ułóż sobie życie beze mnie, tak będzie lepiej dla Ciebie. Nie szukaj mnie. Pamiętaj tylko, że kochałam Cię, kocham Cię i będę Cię kochać najmocniej na świecie, podobnie jak moje dziecko...
Na zawsze Cię kochająca (T.I.)

PS. Pod choinką czekają już na Ciebie i chłopaków prezenty


Prześledziłam kilka razy tekst wzrokiem, po czym schowałam go do białej koperty, wcześniej pisząc na niej imię i nazwisko adresata. Położyłam ja na nocny stolik Liama, a wychodząc z pokoju zabrałam swoją walizkę i ostatni raz spojrzałam na mojego ukochanego...
Opuściłam dom chłopaków, zostawiając u nich parę moich kluczy. Po chwili namysłu postanowiłam wykupić bilet na pociąg i pojechać do Wolverhampton. Miasta gdzie mieszka moja przyjaciółka. Podróż trwała kilka godzin, które spędziłam na rozważaniu mojego startu w życie. Od teraz muszę nauczyć się żyć na nowo, bez Liama, bez chłopaków, bez ich wsparcia. Zdana wyłącznie na siebie. Mająca pod opieką niemowlę....

Perspektywa Liama
Obudziłem się z uśmiechem. Chciałem pocałować (T.I.), jednak nie było jej w łóżku. Pełen przekonania, że moja ukochana znajduje się piętro niżej w kuchni, sięgnąłem po telefon na moją szafkę nocną, aby sprawdzić która jest godzina. Zamiast komórki moja dłoń złapała kopertę. Byłem pewien, że jej zawartością jest kolejny rachunek.
Wyciągnąłem kartkę papieru. Przetarłem oczy, aby wyostrzyć moją widoczność i wziąłem się za czytanie. Gdy skończyłem z przerażeniem złapałem w swoje trzęsące się dłonie telefon i w pośpiechu wystukałem numer do (T.I.). Jeden sygnał, drugi, trzeci, czwarty, poczta głosowa...Kolejna próba połączenia się z nią niestety poszła na marne. Następna, następna i następna zresztą też. Wyskoczyłem z łóżka jak oparzony i zbiegłem po schodach robiąc przy tym wielki hałas. Jak się okazało wszyscy domownicy byli już w kuchni, nawet Horan, który zazwyczaj śpi do południa.
- Liam co się stało? - zapytał jako pierwszy Harry
- Pa...patrzcie... - dałem im arkusz papieru, na którym (T.I.) napisała do mnie wiadomość. Chwilę czekałem aż chłopaki przeczytają, po czym zacząłem chodzić po pomieszczeniu, mówiąc i gestykulując przy tym rękoma. - Kiedy się obudziłem jej już nie było, zostawiła tylko tę kartkę. Nie ważne czyje jest to dziecko, ja i tak traktowałbym je jak swoje, zastąpiłbym jemu ojca...Chłopaki, co ja mam robić? Pomóżcie mi proszę... - rozpaczałem
- Chcesz ją odzyskać? - zapytał Zayn
- Oczywiście, że chcę. - zapewniałem. - Ją i dziecko.
- W takim razie wsiadaj w samochód i jedź do Wolverhampton. - dołączył się do dyskusji Louis
- Skąd ta pewność, że zastanę tam (T.I.)? - pytałem dalej
- A myślisz, że gdzie mogła się udać? - oburzył się Harry
- W Londynie nie miała nikogo prócz nas. - wtrącił Niall
- Z tego co pamiętam to w Wolverhampton mieszka jej przyjaciółka, pewnie do niej się udała. - powiedział Zayn
- Sam bym na to nigdy nie wpadł... - uderzyłem się w czoło. - Dziękuję chłopaki.
Nim zdążyli mi odpowiedzieć, ja pobiegłem na górę. Szybko się doprowadziłem do względnego stanu. Ubrałem się ciepło i zabrałem telefon, kluczyki, dokumenty, portfel oraz dokładny adres domu, w którym mieszka znajoma mojej ukochanej.
- Tylko jedź ostrożnie! - usłyszałem krzyk Louisa
Pospiesznie wsiadłem do samochodu i odjechałem.

Twoja perspektywa
Po kilku godzinnej podróży pociągiem wreszcie dojechałam na miejsce. Wzięłam swój bagaż i zaczęłam iść w kierunku mojej przyjaciółki, która przez czekanie na mnie już zmarzła. Kiedy dopadła mnie swoim uściskiem, trudno było się od niej oderwać.
Weszłyśmy do domu w którym mieszkałam. Od razu pokazała mi pokój, który przez najbliższy czas będę zaszczycała swoją obecnością. Rozpakowałam swoje ubrania i poszłam odświeżyć się w łazience. Trochę czasu to trwało zanim zdobyłam się na odwagę, aby powiedzieć przyjaciółce po co do niej przyjechałam.
- Rose... - zaczęłam wchodząc do salonu, gdzie brunetka oglądała telewizję.
- Tak? - uśmiechnęła się ciepło w moim kierunku, co spowodowało u mnie szybsze bicie serce. Wzięłam kilka głębszych wdechów, po czym kontynuowałam swój, jeszcze nie zaczęty, monolog.
- Ty nie wiesz o wszystkim... - usiadłam na kanapie obok przyjaciółki
- A o czym mam wiedzieć? - zdziwiła się
- O powodzie mojej ucieczki z Londynu.
- Zamieniam się w słuch... - odpowiedziała, po czym wyłączyła telewizor
- Tak więc jestem tutaj, ponieważ rozstałam się z moim chłopakiem...
- Z Liamem? - przerwała mi
- Tak. Z Liamem. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą
- Jaki był powód waszego rozstania? - wypytywała dalej
- Na jednej z imprez, na której byliśmy razem... - przełknęłam głośno ślinę. - Zostałam zgwałcona...Mało tego, teraz jestem w ciąży, a najgorsze jest to, że Liam nie jest ojcem.
- Boże...Czemu mi nic nie powiedziałaś? Pomogłabym Ci... - otarła łzy, które spływały po moich policzkach
- Nawet Payne o tym nie wiedział...Napisałam mu o tym w liście, który zostawiłam na jego szafce nocnej dzisiaj rano, przed moim wyjazdem... - dopowiedziałam, po czym mocno wtuliłam się w przyjaciółkę.
Dziewczyna już niczego więcej nie powiedziała. Pozwoliła, abym trwała przytulona do niej, bez wypowiadania zbędnych słów. Jej uścisk momentami stawał się silniejszy, a łzy, które dotychczas spływały bez ustanku po moich policzkach, przestały wypływać spod zaczerwienionych powiek. Rose wstała z kanapy i powędrowała do kuchni po wodę dla naszej dwójki. Odpowiedziałam brunetce słabym, aczkolwiek szczerym uśmiechem.
Zanim zdążyłyśmy się spostrzec, zaczęłyśmy rozmawiać jak dawniej. Brunetka opowiedziała mi o wszystkim co spotkało ją od naszego ostatniego spotkania, które miejsce miało ponad dwa lata temu. Ja natomiast opowiedziałam jej o życiu celebrytki – dziewczyny znanego piosenkarza, jakie wiodłam przez minione cztery lata. Od czasu, do czasu śmiałyśmy się radośnie, a nasze uśmiechy niosły się po całym domu echem. Naszą sielankę przerwał dzwonek do drzwi. Wymieniłyśmy się pytającymi spojrzeniami, po czym Rose odłożyła szklankę wypełniona wodą i poszła otworzyć.
- Jest może u Ciebie (T.I.)? - usłyszałam głos Liama. Nie dosłyszałam odpowiedzi mojej przyjaciółki, ponieważ wystarczającą odpowiedzą było pojawienie się bruneta dwa metry ode mnie. - Wy sobie porozmawiajcie, a ja pójdę do swojego pokoju. - powiedziała moja przyjaciółka stojąc już na szóstym stopniu
Nie miałam odwagi wypowiedzieć żadnego słowa. Usiadłam na kanapie, a Liam mi wtórował. Widok chłopaka, którego kocham nad życie, doprowadził mnie do łez. Moje policzki momentalnie zrobiły się wilgotne. Payne widząc to zbliżył się do mnie, a swoją prawą dłonią dotknął mojego policzka i rękawem wytarł ścieżki stworzone przez łzy na mojej twarzy.
- Czemu mi to zrobiłaś? - zapytał bliski płaczu
- Liam...Ja naprawdę nie chciałam, aby tak wyszło...to tamten mężczyzna...
- Ja nie o tym mówię. - przerwał mi. - Czemu wyjechałaś?
- Chciałbyś się ode mnie bezpośrednio dowiedzieć, że jestem w ciąży, a ojcem jest jakiś obcy facet? - To nie była zdrada... - pokręcił głową. - Myślisz, że gdybym uważał, że tego chciałaś przyjechałbym tutaj?
- Sądzę, że nie... - odpowiedziałam krótko. - Nie chcę stwarzać Ci tym problemów...Chcę żebyś był szczęśliwy...
- Szczęśliwy będę tylko z Tobą...Dziecko nie jest żadnym problemem. - powiedział stanowczo. - Jeżeli zechcesz, abyśmy znowu byli razem, nie widzę przeszkód byśmy wspólnie wychowywali to maleństwo. Jestem gotów być ojcem. Jestem gotów by wypełniać wszystkie obowiązki. Jestem gotów, by Cię uszczęśliwiać...
- A jesteś gotów, by znosić moje humorki podczas ciąży? - zapytałam unosząc swoje kąciki ku górze
- Oczywiście, że tak. - uśmiechnął się dumnie. - Czyli mam rozumieć, że się zgadzasz?
- Myślisz, że mogłabym się nie zgodzić, gdy wiem, że jesteś najlepszym ojcem dla mojego...naszego dziecka? - spojrzałam w głębię jego oczu. W odpowiedzi Liam pocałował czule moje wargi, po czym jedną dłonią złapał moją dłoń, a drugą delikatnie położył na moim płaskim jeszcze brzuchu.
- Słyszałeś maluszku? - zaczął mówić do dziecka, które trzymałam pod swoim sercem. - Razem z tatusiem wrcasz do domu i już zawsze tam zostaniesz!  

5 komentarzy:

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3