sobota, 22 grudnia 2012

Three Hundred Thirty

#muzyka

Święta to czas kiedy nasze marzenia się spełniają, a cuda ogarniają ziemski glob. Podczas tych kilku dni pomiędzy ludźmi panuje nadzwyczaj przyjazna atmosfera. W każdym domu stoi błyszcząca choinka przyozdobiona wieloma bombkami i łańcuchami, a pod nią sterta prezentów czekająca na rozpakowanie. Dzieci pomagają swoim rodzicom w świątecznych przygotowaniach. W powietrzu unosi się przyjemny zapach goździków i pieczonego indyka.
Często, to te dni zmieniają nasze życie, diametralnie.

WIGILIA 2011
-Harry, nie wiem w co się ubrać! - z sąsiedniego pokoju dobiegał krzyk jego siostry, Gemmy. Zielonooki wstał leniwie z łóżka, które wydawało się jeszcze cieplejsze niż jakieś 5 minut temu. Narzucił na siebie biały podkoszulek i ruszył w stronę pokoju, skąd wydobywał się histeryczny płacz dziewczyny.
-Kobieto - zaczął na wstępie - nie masz innych zajęć o godzinie 8 rano, jak na przykład spanie? - spytał z lekkim podirytowaniem i przeczesał dłonią swoje kasztanowe, kręcone włosy.
-Nie marudź, braciszku - uśmiechnęła się do niego i wzięła do rąk dwie sukienki - która ładniejsza. Czerwona? Czy może ta granatowa?
-Ugh..poczekaj. - Harry podszedł do wypełnionej po brzegi szafy dziewczyny i zaczął przerzucać wszystkie ciuchy.
Po dość długiej chwili wyszedł spod sterty ubrań. W ręku trzymał krótką, białą sukienkę z czarną baskinką.
-Załóż do tego czarny żakiet, czerwone szpilki i witaj królowo balu.
-Jak ja Cię kocham! - krzyknęła Gemma i rzuciła się brunetowi na szyję.
-Tak, ja ciebie też, ale pozwolisz że teraz pójdę jak cywilizowany człowiek dalej spać - i w taki sposób już z  zamkniętymi oczami dotarł do swojego łóżka. Opadł na nie niczym tonowa kłoda i uśmiechnął się na samą myśl o śnie.
Niestety jak to w życiu bywa, nasze plany nie zawsze dochodzą do realizacji. Tak było i w jego przypadku.
-Harry, wstawaj - do pokoju weszła jego mama, Anne, i rzuciła w chłopaka ręcznikiem kuchennym.
Ten jednak uparcie leżał.
-Harry! - krzyknęła głośniej i ściągnęła chłopakowi pierzynę z głowy. Ale on nic sobie z tego nie zrobił i "zakopał się" pod prześcieradło.
-O nie młody człowieku, tak to nie będziemy się bawić.Jest Wigilia i masz wstawać! - powiedziała i wzięła jedną poduszkę do ręki, która po chwili odbijała się od głowy Harry'ego.
-Mamoooo! - krzyczał - Przestań. Już wstaje, tylko przestań - mówił błagalnym głosem i unosił ręce w geście zrezygnowania.
-Zawsze działa - odpowiedziała i poprawiła swój fartuch - za 2 minuty widzę Cię w kuchni.
Uśmiechnęła się triumfalnie i wyszła na korytarz.
Harry ponownie zsunął się z łóżka i w pół siedząc, w pół leżąc na ziemi przetarł swoje oczy, a następnie dłonią przeczesał włosy.
-Nawet pospać we własnym domu nie pozwolą - powiedział zrezygnowany sam do siebie i z wielkim trudem podniósł się do pozycji stojącej. Gdy już udało mu się utrzymać równowagę, ruszył w stronę kuchni.
-Ooo..nasza śpiąca królewna wstała - powiedział ojczym Harry'ego, pracujący nad rybami.
Chłopak tylko westchnął i wziął łyk gorącej kawy, przygotowanej wcześniej przez Anne.
-Kochanie, pomożesz mi w pieczeniu ciast. - zwróciła się do niego kobieta
-A czemu Gemma siedzi sobie bez żadnych ograniczeń w pokoju? - spytał.
-Bo Gemma posprzątała cały dom wczoraj. A ty Hazz nie marudź, tylko podaj mi mąkę z szafki. Szybciutko. - odpowiedziała z uśmiechem.

-Wynoście się, obie! - podkreślił ostatnie słowo i ręką wskazał drzwi wejściowe, obok których stała 1 niewielka walizka.
-Jak możesz wyrzucać własne dziecko, ty tyranie! - krzyknęła <T.I.> poprzez płacz.
-Szkoda, że nic mi o nim nie powiedziałaś! 
-Wiedziałam, że byś tak zareagował. Jesteś zwykłym, egoistycznym dupkiem! - odpowiedziała, a po chwili poczuła na swoim policzku jego rękę. Miejsce od uderzenia zaczerwieniło się i zaczęło niebywale mocno piec. 
-Masz coś jeszcze do powiedzenia? - spytał z groźną miną - Wróciłaś tylko po to by mnie wykorzystać, do opieki na dzieckiem! Trzeba było na tej imprezie rok temu nie pić i nie pier*olić się ze mną, a wszystko byłoby normalnie.
Nie doczekał się odpowiedzi. <T.I.> pośpiesznie ubrała swoją roczną córeczkę, wzięła walizkę do ręki i wyszły z domu, trzepiąc drzwiami najgłośniej jak się dało. 
Właśnie została skazana na spędzenie Świąt Bożego Narodzenia z półroczną córką na mrozie, błądząc od domu do domu i szukając schronienia choć na chwilkę. 

Harry zarzucił na swoje ramiona czarną marynarkę i jak to było zapisane w jego zwyczaju, ponownie przeczesał ręką włosy. Spojrzał w lustro i dostrzegł za sobą postać swojej mamy. Uśmiechnął się do niej, a kobieta odwzajemniła gest. Podeszła do niego bliżej i poprawiła kołnierzyk od białej koszuli. 
-Cieszę się, że jesteś. - powiedziała, a w jej oczach dało się dojrzeć zbierające się łzy, łzy radości. 
-Mamo- odwrócił się do niej i spojrzał na nią - pomimo co się dzieje w moim życiu, zawsze będę twoim malutkim synkiem. 
-Wiesz, czasami brakuje mi Ciebie - pogłaskała delikatnie jego policzek, a bezbronna łza spłynęła po jej zaróżowionej twarzy. 
-Mamuś, są święta, ja tu jestem. Jest Gemma. Wszystko jest przygotowane. Więc nie smuć się tylko ciesz, że wszystko jest tak jak co roku. - powiedział i przytulił swoją rodzicielkę najmocniej jak potrafił, a ona objęła go rękoma wokół pasa i szepnęła do ucha:
-Kocham Cię. 
-Ja Ciebie też mamo. 
Po tych słowach ucałował ją w czubek głowy.

-Nie płacz, Aly. Wszystko będzie dobrze, zaraz znajdziemy jakieś schronienie - mówiła <T.I.> do swojego dziecka, próbując ją uspokoić. Jednak sama nie była w najlepszym stanie. Łzy ciągle wypływały z jej mocno zaczerwienionych oczu, a ciało drżało z zimna. Jej kurtka obecnie ogrzewała ciało małej dziewczynki. 
Przez kilkadziesiąt minut trwających jak wieczność, dotarła do osiedla mieszkalnego. Podeszła do pierwszych drzwi. Zapukała i spytała o schronienie, jednak odmówiono jej. Spytała kolejną rodzinę, ale oni również powiedzieli 'nie'. Po kilku domach, dziewczyna zaczynała tracić nadzieję, tak bardzo bała się, że tę noc spędzi pod gołym niebem, co mogłoby być powołaniem się na śmierć. 
Weszła na ścieżkę, prowadzącą do kolejnego domu. Wyglądał on nieco inaczej. Był bardziej oświetlony i już z zewnątrz było słychać śmiech domowników. Stanęła przed drzwiami i niepewnie nacisnęła dzwonek.

-Ja otworzę - powiedział Harry i pobiegł w kierunku drzwi. Przekręcił klucz w zamku i uchylił je. To co zobaczył przeszło jego oczekiwania. Spodziewał się wszystkiego, ale na pewno nie młodej dziewczyny tylko w bluzce z niemowlakiem na ręku.
-Wiem, że ..
-Boże. Wejdźcie do środka. Mamo! - chłopak przerwał zziębniętej dziewczynie i wręcz wciągnął je do środka. Zabrał z jej rąk walizkę, postawił obok i rzucił się biegiem po koc, aby je ogrzać.
wszyscy zebrali się w przedpokoju, a Anne zaczęła:
-Jejciu, kochanie. Wejdź dalej. Ogrzejcie się trochę.
-Ja..dziękuję państwu bardzo..-powiedziała <T.I.> uspokajając łzy. - Czy mogłabym gdzieś położyć małą? Przed chwilką zasnęła. - spytała zawstydzona.
-Może ja ją wezmę - zaoferowała się Gemma i poszła z Aly w kierunku jej pokoju.
W tej samej chwili Harry stanął obok młodej dziewczyny i zarzucił na jej ramiona koc, pocierając je delikatnie.
-Od razu uprzedzę twoje pytanie, zostajesz na tyle ile będzie potrzeba.- powiedziała Anne i pokierowała całą gromadę do salonu, gdzie odbywała się kolacja wigilijna. 

-Skądś kojarzę tego chłopaka w bujnych lokach - mówiła do siebie w myślach <T.I.> - Są tacy mili.
Dziewczyna kiedy przekroczyła próg salonu, została uderzona wonią pomarańczy i pieczonego indyka, a ciepło zalało jej ciało. 
Usiadła na wolnym krześle i na prośbę Anne, opowiedziała dlaczego została bez domu.
-Co za cham!
-Gemm, wyrażaj się.
-Co za idiotyczny, egoista bez serca.! Lepiej?
-O wiele. Ale nie mówmy już o tym. Czas wziąć się za...
-prezenty! - dokończył za nią Harry, który jeszcze chwilę temu był zapatrzony w gościa niczym w anioła.
Dziewczyna zaśmiała się na jego reakcje. 
-To, że jestem dorosły, nie znaczy że zmądrzeje - wytłumaczył się brunet.
-Wreszcie to powiedziałeś - uśmiechnęła się jego siostra, stojąca już przy choince. 

Po kilku godzinach, skończyli swoją kolację.
-To ja pomogę posprzątać. Chociaż tyle. - uśmiechnęła się przyjaźnie i zabrała się za talerze tak jak Anne. Natomiast Harry, Gemma i ich ojczym testowali prezent bruneta, czyli helikopter sterowany pilotem. Jak dzieci. 
-Wiesz, nie chcę nic mówić, ale Harry nie mógł oderwać od ciebie oczu - powiedziała pani Cox. 
<T.I.> zaczerwieniła się i spuściła głowę, aby to ukryć.
-Przesadza pani - powiedziała zawstydzona. 
-Dlaczego? Jesteś piękną, młodą dziewczyną i do tego dzielną dziewczyną. Nie każda poświęciłaby swój dobrobyt, dla dziecka. To wyczyn godny szacunku.
-Dziękuje bardzo. 

-Tylko gdzie my was położymy - zastanawiała się Anne.
-Niech śpią u mnie. - uśmiechnął się Harry i zaprowadził <T.I.> z Aly, do pokoju.
-Tutaj postawiłem walizkę, te drzwi prowadzą do łazienki. Czujcie się jak u siebie. 
-Mam jeszcze prośbę - zaczęła dziewczyna, gdy ten już wychodził.
-Tak?
-Zostaniesz z Aly? Chciałam iść się odświeżyć.
-Jasne - odpowiedział rozentuzjazmowany Styles. Wziął dziewczynkę na ręce i usiadł z nią na łóżku.
-Dziękuje - odpowiedziała i zniknęła za drzwiami łazienki.
   To co zobaczyła po chwili, wchodząc do sypialni, sprawiło, że jej kolana zmiękły, a serce zabiło szybciej. Harry spał, przytulając do piersi malutką dziewczynkę. Uśmiechał się, a jego loki opadały na zamknięte oczy. Wyglądał tak pięknie, znaczy obydwoje wyglądali pięknie.
<T.I.> była zachwycona. Pomimo, że nim nie był, to wyglądał jak jej ojciec. I to rozradowało jej serce do maksimum. Chciałaby mieć taki widok na co dzień.
Położyła się obok nich i nawet nie wiedząc kiedy, zasnęła.

Spojrzał na zegarek. 2:13. Wrócił do poprzedniej pozycji. Tuż obok niego leżały <T.I.> i Aly. Chłopakowi bardzo spodobał się ten widok i nie przeszkadzało mu, że zna ją kilka godzin.
Chciał, żeby tak zostało, na zawsze.
WIGILIA 2015
-Mogę już odpakować prezenty? - spytała Aly.
-Myślę, że najwyższy czas. - powiedziała uśmiechnięta <T.I.>
-Chodź ze mną, tatusiu - pięcioletnia dziewczynka złapała za rękę Harry'ego i wraz z nim ruszyła w stronę bogato ozdobionej, żywej choinki.
-Jak ja kocham prezenty! - krzyknął rozradowany brunet i zabrał się za pierwszy pakunek.- czyń honory, malutka. Pierwszy będzie twój.
Aly zaśmiała się i zgrabnie zerwała papier w bałwanki. W środku znalazła piękny domek dla lalek, z wieloma akcesoriami.
-Jaki piękny - zachwycała się, swoją nową zdobyczą.
Po chwili ściągnęli kolejny prezent ze sterty innych.
-Ten jest dla mamusi.
<T.I.> wzięła małe pudełeczko do ręki i delikatnie odwiązała czerwoną wstążkę, która opadła swobodnie na drewnianą podłogę, a następnie odpakowała ozdobny papier. Powolnym ruchem zaczęła podnosić pokrywę opakowania. Jej oczom ukazała się piękna kolia, zdobiona brylantami. Zaniemówiła.
-To pamiątka rodzinna, przekazywana od tak naprawdę już kilku pokoleń. Obiecałem mamie, że przekaże go odpowiedniej osobie, takiej jak ty. Jesteś niesamowitą kobieta, którą pokochałem już pierwszego dnia, dokładnie 4 lata temu. Do tego mamy pierwsze dziecko..
-Poprawka - przerwała mu <T.I.> ocierając łzy wzruszenia z policzka - mamy już drugie dziecko.. - uśmiechnęła się szeroko.
-Czy to znaczy? - zaczął Harry, z szeroko otwartymi oczami.
-Tak Hazz, jestem w ciąży, z Tobą.
Chłopak nie powiedział nic tylko rzucił się na dziewczynę i przytulił ją mocno.
-Nawet nie wiem jak się cieszę. Aly- zwrócił się do dziewczynki - będziesz miała rodzeństwo.
Brunet wziął ją na ręce i zrobili "rodzinny uścisk".
_______________________________________________
I jak zwykle popsułam końcówkę, ale to już chyba moja tradycja. :D
Jednak pomimo tego, mam nadzieję że całość się podoba .:)
W związku, że to mój ostatni imagin przed świętami. Chciałabym wam życzyć jak najlepszych świąt w rodzinnym gronie, dużo zdrówka, radości i miłości oczywiście. ♥
Zapraszam : *blog1* *blog2*
Do następnego. xx 

8 komentarzy:

  1. Boski ;*
    I wcale nie popsułaś końcówki , która moim zdaniem wyszła znakomicie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. jest znakomity, i równiez sie zgadzam że nie popsułas koncówki xxX

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic nie popsułaś, zajebisty <3

    you-liberate-me.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. swietny. ;0 ogromnie mi sie podoba. nic nie popsułaś. ;)
    Laura

    OdpowiedzUsuń
  5. Nic nie popsułaś. Uwielbiam takie imaginy, szczęśliwe :) Podoba Mi się :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie popsułaś końcówki. To jest takie piękne omg ! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. i znów przed snem płaczę xx
    jest cudownie ! xoxo

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3