wtorek, 18 grudnia 2012

Three Hundred Twenty - Nine

koniecznie muzyka. *link* 
                                                                                                                         1. grudnia 2012 r, Londyn

Drogi Pamiętniku. 
To dziś spotkałam go po raz pierwszy. I choć nigdy nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia, to mogę teraz z czystym sumieniem stwierdzić, że padłam jej ofiarą. Wciąż mam w głowie jego obraz.
Promienie zachodzącego słońca padały na jego porcelanową cerę. Średniej długości blond włosy opadały na niskie czoło. Dość wąskie, czerwone usta delikatnie rozchylone zdawały się chcieć wykrzyczeć coś całemu światu, jednak nie były w stanie. Jego policzki były delikatnie zaróżowione od zimna panującego wokół, podobnie jak zgrabny nosek. Jednak to jego oczy najbardziej mnie zaintrygowały. Lagunowe tęczówki spoglądały bezsilnie w dal, zagubionym wzrokiem. Bez dłuższego zastanowienia mogę stwierdzić, że coś go dręczyło - katowało jego myśli i umysł. 
Wyglądał tak cholernie magicznie i przyciągająco. Każda część jego ciała kusiła i zachęcała. 
Patrząc na niego, czułam jakbym już kiedyś go spotkała - w snach, marzeniach. Wyglądał jak coś nieosiągalnego, jednak ja zrobię wszystko aby go zdobyć. Nikt jeszcze tak na mnie nie zadziałał. Miłość i zauroczenia były dla mnie przereklamowane, aż do teraz. O nikim nie myślałam tak jak o nim i jeszcze nigdy nie czułam tego czegoś - dziwnego uczucia, wywołującego tzw. motylki w brzuchu oraz dreszcze na całym ciele. 

Dziewczyna zamknęła swój różowy pamiętnik. Podeszła do łóżka i podniosła czarne poduszki, aby położyć tam notatnik. Następnie poprawiła pościel i podeszła do okna. Usiadła na parapecie wyłożonym krwistoczerwonym puchem, do rąk wzięła swojego ulubionego misia bez którego się nie rozstawała pomimo dojrzałego wieku i spojrzała przez okno.
W mieście zapadła noc, a mrok rozlał się po całym krajobrazie. Jedynie przydrożne latarnie rozświetlały drogi, które obecnie świeciły pustkami. Były one niczym strażnicy dnia, którzy pilnowali czy aby na pewno noc nie zapragnie całkowitej władzy.
Mieszkańcy już dawno powrócili do swoich domów i najprawdopodobniej przekręcali się z boku na bok poznając swoje oblicze podczas snów. W końcu to one pokazują kim naprawdę jesteśmy, czego się boimy oraz czego pragniemy.
Niebo pokryte było niezliczoną ilością gwiazd, które tańczyły wokół pełni księżyca oddając mu należny szacunek. To on był panem nocy.
I to właśnie w takich momentach, kiedy nikt nie widzi, człowiek może wreszcie dać upust swoim uczuciom, emocjom. Tylko wtedy ma pewność, że jego prawdziwe ja zostanie między nim, Bogiem i ciszą. W tym wieku ludzie są bezlitośni, każda słabość jest wykorzystywana, dlatego ten kto handluje maskami ma największy dorobek materialny.
<T.I.> również w obliczu nocy mogła ukazać się w całej swojej naturze. W końcu mogła być sobą. Jednak dzisiaj coś się zmieniło. Zawsze ten czas był dla niej chwila gdy mogła się wypłakać, a teraz uśmiecha się. W jej oczach znów widać iskierkę nadziei. Wystarczyło, aby właściwa osoba stanęła na jej drodze, a cały pogląd na świat się zmienia. Szara rzeczywistość nabiera bajkowych kolorów, istotnego sensu.
-I widzisz Teddy - zwróciła się do misia - wreszcie się uśmiecham.
Po tych słowach zamknęła oczy i nie świadomie odpłynęła w krainę snów, która nie wydawała się jej już tak nie zwykła jak jeszcze wczoraj.
***
2. grudnia 2012, Londyn
Drogi Pamiętniku. 
Dzisiaj spotkałam go drugi raz. Jednak dziś wiem o nim nie co więcej. 
Jak każdego popołudnia po szkole poszłam do pobliskiego parku. Wszystkie ławki były zajęte, więc usiadłam na puszystym śniegu nieopodal przymarzającego strumienia. Nasunęłam czapkę modniej na głowę i potarłam swoje ręce, próbując się rozgrzać. Podciągnęłam kolana pod brodę i zaczęłam nucić swoją ulubioną piosenkę Ron Pope "Perfect for me". Nie zależnie w jakiej sytuacji jestem, ta nuta potrafi obrócić moje samopoczucie o sto osiemdziesiąt stopni. Zawsze robi mi się cieplej na sercu, a wszystko dookoła jakby zanikało. Nic się nie liczy, tylko ja i te w każdym stopniu perfekcyjne słowa.

                                                                               "Even after all this time, nothing else I ever find  
In this whole wide world can shake me like you do
Its true that something so sublime that there aren't words yet to describe
The beauty of this life I've made with you"

Zerknęłam oczy, aby jeszcze bardziej zatracić się w swoich myślach i dyskretnym podśpiewywaniu. W pewnym momencie poczułam, jak ktoś siada koło mnie, ale nie spojrzałam kim jest nieznajomy. Szczerze powiedziawszy, chciałam żeby przez chwilę zostało to tajemnica? Tak, nazwijmy to tajemnicą. Lubię gdy coś pozostaje do odkrycia później, nie jest podane pod nos na tacy. Czułam ciepło bijące od postaci obok. Wyraźnie słyszałam jego przyspieszony oddech i nienaturalnie wręcz wyrównane bicie serca. 
Coś ciągnęło mnie, aby na niego spojrzeć, ale pomimo tego uparcie próbowałam trwać w swoim zamyśleniu.
-Masz piękny głos - odezwał się chłopak, tak to był chłopak. I to nie jakiś tam chłopak. Miał cudowny ton głosu. Taki ciepły, przyjazny uszom i całej duszy.
-Dziękuje - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się delikatnie - nawzajem. 
Chłopak zaśmiał się niewinnie, a ja bez spoglądania mogłam stwierdzić i spojrzał w moją stronę. Czułam na sobie jego wzrok. Zebrałam się w sobie i otworzyłam oczy. Początkowo patrzyłam w dal, aż po chwili kątem oka spojrzałam na mojego towarzysza. 
W tamtej chwili moje serce zaczęło bić maksymalnie szybko, a oddech nienaturalnie przyspieszył. Rozszerzone źrenice również musiały zdradzić stan w jakim się znajdowałam. 
To był on! Właśnie siedział obok mnie chłopak, o którym tyle myślałam. Bałam się , że to kolejny złośliwy sen, jednak niespostrzeżenie uszczypnęłam się w udo. A jednak, to prawda. Wszystko działo się na jawie. 
-Widziałem Cię wczoraj. - powiedział nie odrywając ode mnie wzroku - siedziałaś sama na ławce. 
Wtedy już całkowicie oniemiałam. Widział mnie. 
-I tu również muszę odpowiedzieć, że wzajemnie. - uśmiechnęłam się szerzej i spojrzałam prosto w jego oczy. 
Zapadła cisza, jednak nie była ona niezręczna wręcz przeciwnie, była nadzwyczaj przyjemna i na miejscu. Po prostu spoglądaliśmy sobie w oczy i nic nie wskazywało, aby coś miało się zmienić gdyby nie mój telefon. 
Potrząsnęłam głową i odebrałam. Jak się okazało była to moja najlepsza przyjaciółka. Myślałam, że zwariuje. Zniszczyła mi tak piękną chwile, żeby powiedzieć że właśnie złamała paznokcia i jest pogrążona w żałobie. Jednym słowem szczyt braku wyczucia czasu. Gdy rozłączyłam rozmowę, spojrzałam na godzinę - 17.00. Zdałam sobie sprawę, że właśnie mam zajęcia z gry na fortepianie. Szybko podniosłam się, a chłopak zdezorientowany tylko na mnie patrzył z otwartymi ustami. 
-Powiedz mi chociaż, jak masz na imię! - krzyknął gdy już miałam odchodzić.
Odwróciłam się w jego stronę i powiedziałam z uśmiechem - <T.I.>. Do zobaczenia! 

Mniej więcej tak wyglądało nasze drugie spotkanie. Cholernie magiczne i to mi się w nim bardzo podobało. To wszystko było niczym jak z dobrego romansidła, tyle że tym razem nie było fikcją reżyserów. Nic nie było zaplanowane. 
***
Dziewczyna jak to miała w zwyczaju ponownie udała się parku nieopodal szkoły. Jednak tym razem miała nadzieję, że spotka właśnie jego. Chłopaka, który zawrócił w jej głowie, pomimo że nawet nie zna jego imienia. Weszła na ścieżkę, prowadzącą do wolnej ławki. Jednak jak to los, potrafi płatać figle, jak i spełniać marzenia. Gdy już chciała usiąść na jej drodze stanął on. Ideał. 
-Witam ponownie - powiedział i uśmiechnął się serdecznie, sprawiając że emocje dziewczyny zaczęły grać najróżniejsze melodie. - Niall. 
I tego oto dnia, poznała imię oprawcy swoich myśli ...
_________________________________________________
Tamtaratam!. :D . Przybywam z dwupartowym imaginem z naszym ukochanym blond mężczyzną. :) 
Mam nadzieję, że się podoba i liczę na wasze komentarze. ;d 
Jutro powinna pojawić się kolejna część, ale nic nie obiecuję. :) 
Do następnego. xx 

4 komentarze:

  1. Cudny *-* Tylko proszę aby nikt na końcu nie umarł xd Ale jak na razie mi się podoba <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się jest piękny.*.*
    Pojawił się u mnie rozdział o 1D wibijcie i oceńcie.;
    http://max-kocham.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się spodobał. ;) Czekam na nexta
    Laura

    OdpowiedzUsuń
  4. kocham,kocham i jeszcze raz kocham...tylko moi rodzice dziwnie się patrzą bo szczerze się do kompa ale kij :D wpadnij też do mnie :3 www.0ne-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3