środa, 12 grudnia 2012

Three Hundred - Twenty One


-Mamuś…mamuś mikołaj psysedł.- zaczęła skakać mi po łóżku czteroletnia córka.
Podniosłam głowę i ujrzałam promienny uśmiech na buzi swojego aniołka.
-Widocznie byłaś grzeczna-zaśmiałam się i przytuliłam ją.- i co dostałaś to co chciałaś ?
-Nie-odparła smutno i przytuliła się do mnie.
-A co chciałaś kochanie ?-zapytałam przeczesując jej włoski.
-Żeby tatuś z nami był.-z jej brązowych oczu popłynęły łezki.
-Ale kochanie, tatuś przyjedzie w najbliższym czasie do Ciebie.- otarłam chusteczką jej mokry policzek.-nie płacz słoneczko.
-Ale ja ce, żeby on mieskał z nami.
Na sam widok mojego cierpiącego aniołka robiło mi się źle. Jeszcze gorzej było gdy poruszała temat swojego ojca.
-Jak będziesz starsza to wszystko Ci wytłumaczę-pocałowałam ją we włosy-a teraz chodź idziemy na śniadanko.


-Mamo nie mów mi co mam robić !-kolejny raz uniosłam się podczas rozmowy telefonicznej.
-[T.I] mała powinna mieć normalną rodzinę.-i znów ta sama gadka.
Spojrzałam na Anabell która bawiła się nowymi zabawkami.
-Ona ma normalną rodzinę. Ma mamę i tatę.-odparłam znudzona.
-Ale wy powinniście być razem.
-Niczego nie powinniśmy. Nie będę Liam’a do niczego zmuszała.
-Ale on jest takim idealnym ojcem. On Cię kocha i Ann też.
-Wybrał karierę ?-mama nic nie odpowiedziała.- skoro kariera ważniejsza była ode mnie to jego problem.-usłyszałam dzwonek do drzwi- przepraszam mamo ale muszę kończyć. Kocham Cię.
-Ja Ciebie też córeczko.
Odłożyłam telefon na kominek i poszłam otworzyć drzwi. Od razu przywitał mnie zniewalający uśmiech Liam’a.
-Cześć [T.I]-pocałował mnie w policzek.
-Cześć. Wchodź-wpuściłam go do domu.- Anabell masz gościa-zawołałam córeczkę.
Mała po chwili pojawiła się w korytarzu.
-Tatuś-rzuciła się na Liam’a- tęskniłam
-Ja też kochanie- obrócił ją wokół własnej osi.
-Odź tam, zobacys zabawki od mikołaja- zaśmiałam się pod nosem.
-Napijesz się czegoś ?-zapytałam
-Może później ?-odpowiedział
-Jak wolisz. Idę do siebie. Miłej zabawy kochanie-pocałowałam córeczkę.
-Nie musisz uciekać.-spojrzał na mnie.
-Nie uciekam. Nie chcę po prostu wam przeszkadzać.-powiedziałam i skierowałam się do swojego gabinetu.

Siedziałam na białej kanapie pod ścianą z albumem w ręku. Z dołu dochodziły moich uszu uroczy śmiech Ann. Może mama ma rację ? Nie [T.I] nie daj się ogłupić. Liam sam z was zrezygnował- wybrał karierę. Jak tylko ma czas odwiedza małą i spędza każdą wolną chwilę z nią. Mimo wszystko jest wspaniałym ojcem. Kocham nadal tego drania i tego nie zmienię. Usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Wierchem dłoni otarłam policzek.
-Mogę ?-usłyszałam ten jego seksowny głos.
-Wejdź.
-Mała usnęła.-uśmiechnęłam się- przed snem powiedziała o czym marzy.
-Niech zgadnę. Chce mieszkać z mama i tatą ?-zapytałam
-[T.I] może powinniśmy spróbować ?-zapytał łapiąc mnie z ręce.
-Nie teraz Liam. Nie na siłę. Chcesz się czegoś napić ?-zmieniłam temat.
-Nie dzięki. Będę już jechał. Może wpadniesz jutro do mnie z Ann ? Zadzwoniłbym po chłopaków.
-Przyjedziemy.-uśmiechnęłam się.
-Będę czekał. Kocham Cię nadal [T.I]-pocałował mnie w czoło i skierował się do drzwi.
On powiedział, że mnie kocha. [T.I] zrób coś. Och zamknij się już upierdliwy głosiku.
-Liam -pobiegłam za nim złapałam go w salonie.- wiedz, że ja Ciebie też.
Payne uśmiechnął się do mnie i pocałował. Pocałował tak jak dawniej. Jakbyśmy znów mieli po osiemnaście lat. Czułam się jak zakochana nastolatka. Delikatnie się od niego odsunęłam.
-Musisz już iść-zaśmiałam się.
-Teraz przynajmniej wiem co do mnie czujesz. Będę na Ciebie czekał. Słodkich snów [T.I w zdrobnieniu]

-Anabell- weszłam do pokoju córeczki.- kochanie wstawaj.
Nie wiem co mogło by zbudzić mojego małego śpiocha albo zmieniam zdanie.
-Ann jedziemy do taty a u niego spotkamy wujków.-zaśmiałam się gdy mała stanęła na baczność przede mną.
-Zartujes ?Powiec ze nie.
-Nie żartuje kochanie.-wzięłam ją na ręce.
Zaniosłam ją do kuchni gdzie ładnie zjadła swoje ulubione płatki śniadaniowe a potem pomóc jej się ubrać.
-Mama idz. Ja ce jesce zabawki wziąć.- na jej prośbę zostawiłam ją samą.
Skierowałam się do swojej sypialni. Poprawiłam makijaż i fryzurę gdy w odbiciu w lusterku zobaczyłam księżniczkę. Z trzema plecaczkami.
-Skarbie po co Ci tego tyle ?-zapytałam
-Ten-wskazała na pierwszy-jest dla wujka Zaynia. Do tego-wskazała na kolejny- wzuciłam słodyce do wujcia Nia a tu są lale dla wujcia Lou i wujcia Hazzego.
Zaśmiałam się patrząc na nią i wzięłam w jedną rękę jej skarby a drugą złapałam ją. Wsadziłam w fotelik i ruszyłam do tak dobrze znanego mi domu.


-Tata..tata..tata- ledwo zdążyłam jej odpiąć pasy a on już poleciała do drzwi.
Wzięłam jej plecaczki i ruszyłam za nią.
-Ann tylko grzecznie. Proszę.-zapukałam do drzwi.
Niedługo potem w drzwiach stanął Louis.
-O proszę kogo moje śliczne oczy widzą-zaśmiał się-witaj [T.I]-przytulił mnie. O i moja mała księżniczka.-wziął ją na rękę.
-Cześć-odparłam i weszłam w głąb domu.
Siedzieli w komplecie w salonie. Tak jak za dawnych czasów. Wszyscy razem, najlepsi przyjaciele. Eleanor, Harry, Niall, Zayn z Perrie oraz Liam. Ten słodki i uroczy Liam.
-Boże [T.I] macierzyństwo ewidentnie Ci służy-przytuliłam mnie El
-Aż tak źle wyglądam ?-zapytałam nerwowo.
-O to chodzi, że wyglądasz wspaniale-znalazłam się w ramionach Pezz.
Spojrzałam na mała która wzięła już w obroty wujków. Dziewczyny rozczuliły się tym widokiem i zaraz do nich dołączyły. Chciałam iść z nimi ale ręką Liam’a mi to uniemożliwiła.
-Chodź-tylko tyle szepnął i wyprowadził mnie do ogródka.


-Liam a Anabell ?-zapytałam
-Ma świetnych opiekunów. My możemy porozmawiać. –spojrzał w moje oczy.
-Dobrze-uśmiechnęłam się do niego.
-[T.I] jak zaszłaś w ciąże zachowałem się jak ostatni idiota. Zostawiłem Cię z tym wszystkim samą bo zespół był ważniejszy. Tak myślałem dopóki nie dostałem telefonu od Eleanor że rodzisz. Kiedy mała pojawiła się na świeci skradła moje serce które wcześniej skradła jej mama. Chciałem stworzyć rodzinę ale mnie odtrąciłaś, zrozumiałem-słuchałam jego wypowiedzi i nie wiedziałam co powiedzieć.- ale Anabell co rok ma to samo marzenie: żeby mamusi i tatuś byli razem. Spróbujmy je spełnić, jak nie dla nas to chociaż dla niej.
Z moich oczu pomału sączyły się łzy. Spojrzałam w cudowne, brązowe oczy Liam’a i podjęłam decyzję.
-Liam- złapałam go za rękę- wiesz, że zraniłeś mnie wtedy i to bardzo ale szczęście Ann jest dla mnie najważniejsze a poza tym ja też Cię bardzo potrzebuję. Przekonałam się jak ważne jesteśmy. Kocham Cię i naprawdę nigdy nie przestałam.-Liam podszedł do mnie i wziął w ramiona. Szczęśliwy odstawił mnie na ziemie i złączył nasze usta w jedność.
-Nawet nie wiesz jak za tym tęskniłem-zaśmiał się
-Chyba nie tak bardzo jak ja.-i znów wróciłam do przerwanej czynności.
Nic się nie liczyło: to że za ścianą są przyjaciele i nasza córeczka. Tylko ja i on . Jakby nic poza nami nie istniało. Oderwaliśmy się od siebie dopiero gdy brakło nam tchu. Liaś wziął mnie na kolana i siedząc na ławce w ogrodzie wspominaliśmy dawne czasy.


-Chyba czas iść zobaczyć czy Ci domu nie roznieśli ?-zapytałam gdy zrobiło się ciemno.
-Nie mi tylko nam. Zostaniecie na noc ?-zapytał
-A chcesz ?-zaśmiałam się
-Nawet nie wiesz jak bardzo-musnął moje usta.
Trzymając się za ręce weszliśmy do domu. Mała spała na kanapie między Eleanor i Perrie a pozostali na podłodze. Liam tak głośno wybuchł śmiechem, że ich pobudził.
-Z czego się cieszysz ?- zapytał Niall
-Ann jest wspaniała.-uśmiechnęła się El
-Skarbie a co Ty na to, żeby sobie sprawić taką ?-Louis śmiesznie poruszał brwiami
-Dobry pomysł.- zaśmiała się brunetka
-Liam to my już wychodzimy.- para pożegnała się i wyszła.
-Zayn my też już będziemy szli.-zwróciła się do Mulata.- [T.I] musimy się kiedyś spotkać.
-Zadzwonię do Ciebie i się umówimy.-przytuliłam ją.
Został nam tylko Niall i Harry. Ale oni szybko stwierdzili, że idą do klubu. Taki już los niezależnego od nikogo singla. Usiedliśmy z Liam’em na fotelu naprzeciwko kanapy na której spała nasza księżniczka.
-Na zawsze razem ?-zapytałam
-Na zawsze i na wieczność.-Liam pocałował mnie w głowę i mocno przytulił.


Nie wiem co mnie natchnęło do takiego imagina. Jak na razie dość z Harry'm. Mam nadzieję, że błędy nie rażą aż tak w oczy ?+ nie wiem kompletnie jak mówią małe dzieci. 

8 komentarzy:

  1. Ooo... uwielbiam takie imaginy. Ten jest świetny. Mogłoby być więcej imaginów tego typu. :)
    + zapraszam do siebie http://newlife-1direction-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny. podoba mi się. Ogromnie. ;)
    Laura

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny.! Jest po prostu cudowny!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. cudo : ))
    co do tego jak mówią dzieci - wyszło ci nie najgorzej :))
    jeszcze raz CUDO *.*

    D.

    OdpowiedzUsuń
  5. fajnie napisałaś te wypowiedzi małej Ann :) bardzo mi sie podoba imagin, zwłaszcza kiedy Lou zapytał El żeby zrobic sobie taką ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale ślicznyy ... I nareszcie z Liasiem.<3

    OdpowiedzUsuń
  7. imagin śliczny, ale wygląd wcześniej był lepszy XD

    OdpowiedzUsuń
  8. Zostałaś nominowana do Libster Award. Na moim blogu więcej informacji:http://theydontknowabouttheiloveyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3