piątek, 14 grudnia 2012

Three Hundred - Twenty Three


Siedmioletnia dziewczynka ubrana w pomarańczowy płaszczy i zieloną czapeczkę siedzi na huśtawce. Chłopiec w tym samym wieku stał i huśtał swoją przyjaciółkę.
-Nie tak mocno Loueh -zaśmiała się- bo spadnę.
-Nie bój się. Złapię Cię. Wiesz że wyglądasz jak marchewka-przestał huśtać i stanął przodem do dziewczynki.
-Nie przezywaj mnie Loui.
-Nie przezywam. Przepraszam- przytulił koleżankę.


Ta sama huśtawka. Ten sam plac zabaw. Ta sama dziewczynka którą jestem ja. Tyle, że już nie siedmioletnia tylko dwudziestojednoletnia. Już bez najlepszego przyjaciela.

-Ostrzegam Cię Louis !-krzyknęłam- jeżeli się nie zmienisz koniec naszej przyjaźni.
-[T.I] to mój przyjaciel. Muszę to zrobić.- opowiedział mi szesnastoletni wtedy Louis.
-Przyjaciel ? Czy przyjaciel każe Ci udowadniać przyjaźń w taki sposób.
-Dla przyjaźni się zrobi wszystko.-odparł.
-W takim razie nasza nie była prawdziwa.-odparłam i obróciłam się na pięcie.
-[T.I] zaczekaj.-krzyknął za mną.
-Wracaj do swojego przyjaciel Louis. Nigdy się do Ciebie nie odezwę.-odeszłam w stronę domu ze łzami w oczach.

Tak jak obiecałam pięć lat temu nie odezwałam się do niego. Wczoraj wróciłam na święta do rodzinnego Doncaster z Nowego Jorku. Po świętach na stałe przenoszę się do Londynu. Louis ? Widywałam go parę razy w NY ale on mnie nie poznał. Wstając z huśtawki, zostawiając za sobą masę wspomnień skierowałam się do domu. Od progu powitał mnie zapach [T.U.P] w wykonaniu mamy.
-Już wróciłaś ?- z kuchni wyszła mama.
-Tak, a stało się coś ?
-Dziś na kolacji będziemy mieć gości kochanie.-zaśmiała się.
-To dobrze, idę do siebie.
-Bądź gotowa na 19:00.-krzyknęła za mną.
Weszłam do swojego królestwa. Nie muszę chyba wspominać kogo okna mam naprzeciwko ? Tak LOUISA TOMLINSONA. Została mi godzina na przygotowanie. Poszłam do łazienki wziąć ciepły kąpiel i zmyć z siebie tęsknotę za Louis’em.


-Kochanie chodź na dół- usłyszałam z dołu wołanie taty.
-Już idę.-zaśmiałam się i przejrzałam w lusterku.
Mój idealnie dobrany  strój  bardzo dobrze podkreślał moją zgrabną figurę. Ostatni raz spojrzałam w odbicie i wyszłam z pokoju.
-O [T.I] już jesteś-zaśmiał się tata- pamiętasz Tomlinsonów ?
Na samo wspomnienie tego nazwiska serce podeszło mi do gardła.
-Pamiętam-odarłam głośno przełykając ślinę.
-Mama zaprosiła ich na Twoją powitalną kolację.-zaśmiał się a ja odpadłam na krzesełko.
Oby tylko Louis się nie pojawił. Z kuchni wyszła z kuchni wraz z ciocią Jay. Kiedyś tak na nią wołałam. Dawno temu.
-Boże [T.I] jak Ty wyrosłaś. Ostatni raz widziałam Cię dzień przed twoim wyjazdem-zaśmiała się.
- Też się cieszę, że panią widzę.
-Nie panią tylko ciocię.-zaśmiała się i mnie przytuliła.
W tym samym czasie do drzwi zadzwonił dzwonek.
-O to pewnie mój Louis.-wypowiedziała Jay.

-Dobry Wieczór-usłyszałam ten jego głos.
Aż głupio się przyznać ale lubię piosenki jego zespołu. Od małego kochałam Louis’a całym sercem. W mojej głowie znów pojawiło się kolejne wspomnienie.
-Lou lubisz mnie choć troszkę ?-zapytałam
-Co to za głupie pytanie ? Oczywiści, że Cię lubię a nawet kocham.-pocałował mnie w czoło i mocno przytulił.
-[T.I]-usłyszałam głos mamy.-chodź się przywitać.
Łatwo Ci mówić mamusiu.
-Cześć.-powiedziałam gdy znalazłam się w jadalni.
-O boże [T.I] to naprawdę Ty- Lou już chciał mnie przytulić ale się odsunęłam.
-Dzieci siadajcie do stołu.
Podczas posiłku Louis opowiadał o swoim zespole. Ja o pobycie w NY i jakoś ten wieczór zleciał. Pożegnałam się z gośćmi i udałam do swojego pokoju.
-Co powiesz na spotkanie jutro ? –przeczytałam z kartki którą pokazywał Louis
-O której i gdzie ?- odpisałam
-Na naszym placu o 11..
-Pasuje.- odpisałam i zasłoniłam żaluzje i położyłam się spać.

Obudziłam się w świetnym humorze i wszystko było by lepsze gdyby nie fakt, że mam 10 minut do wyjścia. W trybie natychmiastowym poszłam ogarnąć tragedię na moje buzi i ubrana w pomarańczowy płaszczy wyszłam z domu kierując się na plac zabaw. Louis stał przy huśtawce gdy tylko mnie zobaczył od razu się uśmiechnął.
-Przepraszam za spóźnienie.
-Nic się nie stało. Cieszę się, że zgodziłaś się ze mną zobaczyć.
-Tak. Więc o co chodzi ?-zapytałam siadając na huśtawce i lekko się bujając.
-Tęskniłem.-wyszeptał- całe pięć lat.
-Tylko i wyłącznie na Twoje życzenie Louis. Nie wywołuj u mnie poczucia winy. Zresztą masz przyjaciół, masz dziewczynę.-zaśmiałam się.
-Skąd wiesz ?
-Wszędzie o Tobie mówią. Parę razy Cię widziałam.
-I nie podeszłaś ?
-Nie ma po co powracać do przeszłości Louis. Jak widać z chuligana wyrosłeś na poważnego mężczyznę. Cieszy mnie to.
- A Ty zawsze byłaś śliczna i nadal jesteś [T.I]-podszedł i mocniej popchnął huśtawkę.
-Nie tak mocno Loueh- zaśmiałam się
-Nie bój się, złapię Cię marchewko.
Wspomnienia znów odżyły. Jak najszybciej zeskoczyłam z huśtawki i stanęłam przed Louis’em.
-Też tęskniłam Loueh. -mocno się do niego przytuliłam zaciągając się jego perfumami.

 -Masz kogoś ?-zapytał popijając gorącą czekoladę.
-Na chwilę obecną nie.-zaśmiałam się- a co u twojej dziewczyny ?
-Eleanor. Nie jestem już z nią.-odrzekł smutno.
-Przykro mi-odpowiedziałam i sam wzięłam łyk ciepłego napoju.
Siedzieliśmy u mnie w pokoju na łóżku jak za starych nastoletnich czasów.
-Masz śmietanę na ustach-zaśmiał się Louis.
-Gdzie ?-zapytałam
-O tu-pokazał i mnie pocałował. Potem wszystko potoczyło się za szybko.

-Louis-wyszeptałam leżąc wtulona w jego tors.
-Stało się coś ?-zapytał z uśmiechem na twarzy
-Stało. Przespałam się z Tobą.
-Dla mnie dobrze [T.I]-pochylił się nade mną i spojrzał w oczy.
-Dlaczego dobrze ?
-Bo Cię kocham [T.I]. Od bardzo dawna Cię kocham. Wtedy nie spełniłem jego prośby ale Ty mnie nie chciałaś widzieć a co dopiero rozmawiać.-powiedział smutno.
Kocham mnie. Louis Tomlinson wyznał mi miłość. Zaraz eksploduje ze szczęścia.
-Nie zrobiłeś tego ?-zapytałam
-Nie.
-Mogę Ci coś powiedzieć na ucho ?-zapytałam
-Co tylko chcesz- i znów się pochylił ku mnie.
-Też Cię kocham Loueh.- przygryzłam  mu delikatnie płatek ucha
-Tak myślałem- zaśmiał się i ponownie tej nocy mnie pocałował.

Tak więc o to przyszła kolej na Louis'a. Wszystkie mamy 21 lat, wszystkie mieszkałyśmy w Doncaster, i wszystkie byłyśmy w NY. Cudowne życie ? ;) Mam nadzieję, że wam się choć troszeczkę spodoba i zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza?
+ nie pisałam sceny +18 bo wiem że jest tu trochę młodszych czytelniczek i nie chciałam nikogo gorszyć. Może kiedyś taki napiszę ? Zobaczymy ;) Do kolejnego napisania. ;D 

10 komentarzy:

  1. Super ! :D
    Zapraszam na mojego bloga z opowiadaniem :D
    http://lastfirstkiss-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. ten imagin jest cudowny !! mój ulubiony na tym blogu xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Slodziutki <333 love love love zapraszam do sb
    imagine1dworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi sie podobał. Taki pozytywny i uroczy. Uśmiech na twarzy pojawia sie po przeczytaniu go. <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Omg , boski *___*

    http://do-not-forget-about-mee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapraszam was wszystkie na mój blog z opowiadaniem <3 http://you-are-my-only-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa jest boski!! <33

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny, świetny i jeszcze raz świetny.;D
    Wbijajcie będzie mi miłoo.;http://max-kocham.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3