środa, 5 grudnia 2012

Two Hundred Ninety - Eight

-Czy ty musisz być taka drażniąca?!
-Tak,bo jeśli nie ja,to kto będzie Cię drażnił?!-za to twoja przyjaciółka oberwała śnieżką.No tak w końcu jest zima,a wy zamiast wygrzewać się pod cieplutkim kocykiem na fotelu,obok kominka, to nacieracie się nawzajem śniegiem.Rozumiem,aby był jeszcze dzień,ale wy musicie to robić wieczorem,gdy światło dają marnie świecące,poustawiane co 50 m lampy. No ależ cóż zrobić,w końcu wy to wy i nikt tego nie zmieni.-A to za co?!-krzyknęła Allie,gdy po raz kolejny śnieżka uderzyła o jej twarz.
-A tak,pomyślmy...Za to,jak bardzo jesteś drażniąca,za to,że...-przerwałaś,aby za chwilę krzyczeć,ponieważ jedna ze śnieżek wpadła Ci za koszulkę.No taj,jeszcze zapomniałam wspomnieć,że latacie w samych koszulkach.Żadnej kurtki,bluzy,sweterka.Nic.Ale cóż zrobić?Powtórzę: W końcu wy,to wy.I zaczęło się.Białe kulki latały na wszystkie strony.A jak byłyście ubrane?Oczywiście na wzór waszych ulubieńców,przynajmniej All...Miała na sobie białe conversy,czerwone rurki oraz pasiastą koszulkę.Przypomina wam kogoś?Tak,macie rację,Louisa,Louisa Tomlinsona.Obydwie się w nim kochałyście,cudowny chłopak.Ale co z tego?I tak go pewnie nie spotkacie...
-Aaaaa!Ziiiiiiiimne!-wylądowałaś w śniegu.Twoja naj zaczęła uciekać.-Poczekaj,dorwę Cię!-wstałaś,otrzepałaś się i pobiegłaś za nią.Tuż za zakrętem,gdzie widziałaś,że wbiegła,ujrzałaś postać o identycznym stroju co ona.Rozmawiała przez telefon.Szybko się schowałaś.Ulepiłaś kilka okrągłych kulek,a później rzuciłaś się na nią.
-A maaaaasz!-krzyczałaś rzucając w nią.
-Cooooo?!Nieeee!
-O Jezu,przepraszam!!!-dopiero teraz zauważyłaś,że to nie swoją przyjaciółkę obrzucasz tylko jakiegoś chłopaka!I to nie jakiegoś,tylko swoje idola!-Sorry,myślałam,że jesteś moją przyjaciółką!
-Przyjaciółką nie,ale przyjacielem mógłbym być.-Uśmiechnął się zalotnie.
-Nic Ci nie jest?!
-Spokojnie,tylko dostałem zimnymi śnieżkami,a nie kulami armatnimi!
-Ach...Na szczęście...
-A tak poza tym-Louis.-wyciągnął rękę przed siebie,a Ty ją uścisnęłaś.
-[T.I.],miło mi.
-[T.I.] co ty robisz?!Tutaj jestem!-twoja Allie przybiegła zdyszana do Ciebie.
-A to jest moja przyjaciółka,Allie.
-Kto?Ja?Co?Ale gdzie?Jak?O co chodzi?-nie kończyła zadawać pytań.Wydawało się,że gdyby Lou jej nie przerwał,to nadal by pytała.Skąd ona bierze tyle języka w gębie?!
-Jestem Louis,miło mi.-do niej też wyciągnął rękę,a ona tylko wybałuszyła oczy.
-Yyyy...Allie,mi też miło.A powie mi ktoś co się stało?-popatrzyliśmy na siebie Louisem i wybuchnęliśmy śmiechem.
-To może kiedy indziej.-zaczełam.
-A może tak pójdziemy na kawę....gdzieś...?-zaproponowała.
-No to może do mnie ?-zaproponował Tomlison.
-Jesteś tego pewny?-spytała dziwnie All.
-Tak...A o co wam chodzi...?-zapytał podejrzanie.
-No bo my tylko wydajemy się spokojne...
-Że co?!
-Nic.-wybuchnęliśmy śmiechem.
-No to idziemy?-spytał.Popatrzyłyśmy na siebie,skinełyśmy równocześnie głowami jak i również równo odpowiedziałyśmy:
-TAK!


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dzisiaj trochę krótszy,ale nie najgorszy...chyba... A tak poza tym zapraszam tutaj oraz na mojego tt.

4 komentarze:

  1. podoba mi sie ciekawe co dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wybacz,ale pisząc tego imagina chciałam,aby był on 1-partowy,a więc resztę doróbcie sobie sami ^^

      Usuń
  2. Allie - zupełnie jak ja! (All) ;D ostatnio staję się sławna! :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3