niedziela, 2 grudnia 2012

Two Hundred Eighty - Five

#muzyka

Otworzyłam powoli oczy, zamrugałam kilkakrotnie, aby oswoić się z promieniami słońca przezierającymi się przez szpary w roletach. Chciałam wstać, jednak uniemożliwiła mi to ręka trzymająca mnie w pasie. Zaśmiałam się cicho, a po chwili niezauważalnie przekręciłam się, abym mogła spojrzeć na swojego oprawcę. Jego ciemne, dość długie włosy powykręcane były we wszystkie strony. Pełne, nieco przekrwione usta wykrzywione w półuśmiechu oraz niewinnie przymknięte oczy, które osłaniał wachlarz długich, czarnych rzęs - to właśnie Zayn Malik. Jedną ręką dotknęłam subtelnie jego policzka, a następnie zatopiłam ją w jego włosach. Uwielbiałam na niego patrzeć. Perfekcyjne rysy twarzy jak i całego ciała oraz ciemna karnacja dodawała mu uroku. Był wszystkim co miałam; mężczyzną o którym marzy każda kobieta. Wiele próbowało, ale to mnie udało się zdobyć jego serce, a jak trofeum dostałam go całego na wyłączność.
-Nawet nie wiesz jak ja bardzo Cię kocham, Zayn .. - szepnęłam
-Uwierz mi, ja Ciebie bardziej.
Jego aksamitny głos z lekką, poranną chrypką rozniósł się po pokoju. Na sam jego dźwięk wzdrygnęłam, a moje ciało zalała fala przyjemnych dreszczy. Chłopak zaśmiał się na moją reakcję, a ja symbolicznie puknęłam go w głowę.
-To nie moja wina, że tak na mnie działasz - zaprotestowałam.
-A tak...w końcu jestem Malik, Zayn Malik. Zbyt czarujący i seksowny..
-I jakże skromny. - dokończyłam za niego, a ten uśmiechnął się szeroko patrząc w moje oczy. Odwzajemniłam gest i zatopiłam się w jego czekoladowych tęczówkach. Spojrzenie chłopaka zawsze było magiczne - pełne szczerości, czystości i uczucia. Odnajdywałam w nim odpowiedzi na wszystkie pytania.
Zayn wsunął niepozornie swoją dłoń w moje włosy i zaczął się nimi bawić; co wywołało kolejną dawkę szczęścia dla mojego organizmu.
-Cieszę się, że Cię mam - powiedział i nie czekając na nic dosięgnął do moich ust i czule je musnął. Ja po chwili, spragniona jego bliskości, zassałam jego dolną wargę, na co on również posunął się dalej i swoim językiem przesunął po moich ustach, a następnie niewinnie wsunął go - w tamtej chwili przeżyłam jeden z najbardziej namiętnych pocałunków w moim dotychczasowym życiu.Kiedy odsunęliśmy się od siebie, powiedziałam:
-Chciałabym gdzieś dzisiaj wyjść.
-Jakieś konkrety?
-Spacer do parku.
Wyszczerzyłam się jak małe dziecko i zrobiłam ładne oczka.
-Jak sobie życzysz, gwiazdo.
Po tych słowach wtulił się we mnie,a ja pogłaskałam go po głowie.
Leżeliśmy tak przez dłuższą chwilę, jednak odezwałam się:
-Kochanieee...- przeciągnęłam błagalnie.
-Tak, <t.i>?
- Zrobisz śniadanie?
-Oczywiście, pd warunkiem że będę mógł Cię uczesać.
-O mój boże! Zayn Malik chce czesać moje włosy! Aaaaa! Nie wytrzymam! Chyba się zaraz popłaczę. A może ty tylko sen! Aaa! - zaczęłam odgrywać rolę zapalonej, dzikiej fanki, czytaj Directioner, na co Zayn zaśmiał się.
-Dobra jesteś - stwierdził.
-Ma się wprawę. Lata praktyki, kochanie.
Chłopak wstał i wziął do rąk czarną szczotkę do włosów. Podniosłam się do pozycji siedzącej, a on podszedł mnie od tyłu. Wziął w ręce moje włosy i zagarnął je na plecy. Dłońmi przeczesał jedno cienkie pasmo, a następnie potraktował je szczotką. Robił to delikatnie sprawiając mi przyjemność. Jego dotyk działał na mnie odprężająco, relaksująco. Gdy już dokładnie rozczesał wszystkie pasma, spiął przednie kosmyki do tyłu, tworząc z nich cienkiego warkoczyka.
-Gotowe- szepnął mi do ucha- teraz leć się ubrać, a ja zrobię śniadanie.
Kiedy drzwi się zamknęły udałam się do łazienki, gdzie przemyłam twarz, nałożyłam delikatny makijaż i założyłam wcześniej przygotowany zestaw ubrań. Gotowa do wyjścia ruszyłam schodami w stronę kuchni.
Już na wejściu czułam aromat wanilii i czekolady. Na sam zapach ślinka cieknie.
Usiadłam przy barku, a przed twarzą wyrósł talerz z naleśnikami polanymi czekoladą i bitą śmietaną oraz kubek z waniliowym cappuccino.
-Dziękuje kucharzu - pocałowałam do delikatnie w policzek.
Chłopak stanął za mną, objął rękoma w pasie i wpił swoje usta w moją szyję.
-To teraz jedz sobie spokojnie, a ja idę się ubrać i za chwilę wychodzimy - mówił między pocałunkami.
-Yhym. - odpowiedziałam i zabrałam się za pałaszowanie jedzenia przygotowanego przez bruneta.
***
Po kilkunastu minutach obydwoje byli gotowi do wyjścia. Założyli obuwie na nogi i po uprzedni zakluczeniu drwi frontowych ruszyli w stronę parku.
***
Gdy na horyzoncie wyłonił się park, Zayn zaśmiał się podstępnie, spojrzał i jednym słowem rzucił się na mnie. Złapał mnie w talii i przerzucił przez ramię tak, że patrzyłam co się dzieje za nami. Zaczęłam się głośno śmiać i wiercić co spowodowało, że chłopak zaczął biec i kręcić się we wszystkie strony. Ludzie patrzyli się na na dziwnie, ale nie zwracaliśmy na nich uwagi. W końcu młodość nie trwa wiecznie o trzeba z niej korzystać póki można. 
-Zayn, błagam postaw mnie. - prosiłam po raz kolejny.
-Ani mi się śni, ja chcę Cię nieść - odpowiedział z dumą w głosie.
-To ja chce na barana - powiedziałam naburmuszonym głosem
-Czemu nie - stwierdził, postawił mnie na ziemię i ukucnął, abym mogła usiąść na jego plecach. Ja tylko zaśmiałam się jak dziecko i wskoczyłam na niego. 
I tak oto przez resztę drogi do parku, byłam niesiona przez mojego ukochanego na plecach. W pewnym momencie przechodziliśmy obok jakieś przemiło wyglądającej staruszki, która powiedziała:
-Młodzieńcze, widzę że straciłeś dla niej głowę - zwróciła się do Zayn'a
-Nawet nie wie pani jak bardzo - odpowiedział i uśmiechnął się serdecznie.
-Pasujecie do siebie, naprawdę.
-Dziękujemy - tym razem to ja odpowiedziałam. Muszę przyznać że zrobiło mi się cieplej na sercu. 
-Nie będę was zatrzymywać, cieszcie się sobą, póki możecie - i odeszła. 
-To było..miłe - powiedziałam
Ruszyliśmy dalej. 
Gdy dotarliśmy już do centrum parku, chłopak postawił mnie na ziemię i zaczęliśmy jak cywilizowani ludzie spacerować wzdłuż ścieżki, do chwili gdy Zayn nie rzucił się na mnie z łaskotkami. Zaczęłam się przeraźliwie śmiać, a za chwilę nie wiem jakim cudem, wylądowałam na trawniku na uboczu parku, gdzie nie było ludzi. Chłopak wisiał nade mną i patrzył przenikliwie w moje oczy. Ja jak w transie, również patrzyłam się w jego tęczówki i zaczęłam myśleć o tym jakie szczęście mnie spotkało, że go mam. 
-Nad czym myślisz - spytał.
-O Tobie - odpowiedziałam, na co chłopak pocałował mnie subtelnie i zaproponował:
-Chodźmy do wesołego miasteczka.
-Hahah. Okej. Czemu nie. 
***
Para zebrała się z ziemi i trzymając się za ręce kierowali się w stronę parku rozrywki. Podczas podróży nie obyło się bez śmiechu, gdyż chłopak zaczął tańczyć na środku chodnika zbierając dużą publiczność; a następnie wziął do tańca <t.i.> i w taki oto sposób dali mały występ. Chłopak zrobił sobie kilka zdjęć z fanami, a po chwili ruszyli w dalszą drogę. Rozmawiali o wszystkim. Zayn opowiadał jej jak to jest w trasie, a ona mówiła mu o jej wcześniejszym życiu, w Polsce. Byli zachwyceni swoim towarzystwem. Razem nigdy się nie nudzili.
***
-Gratulacje, wszystkie trafione. Jaką nagrodę pan wybiera? - spytał mężczyzna obsługujący stoisko.
-Poproszę tego dużego, różowego misia.
Ja tylko spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się szeroko.
-Zróbmy to jak w filmie. 
Odchrząknął.
-<t.i> - zaczął i pochylił się lekko - to dla Ciebie. 
Odebrałam misia i rzuciłam mu się na szyję.
-Nie musiałeś, ale dziękuję. To takie romantyczne.
Po chwili ruszyliśmy dalej, obeszliśmy wszystkie karuzele, domy strachu, aż w końcu doszliśmy do stoiska z balonami. Kupiliśmy sobie po jednym, chcąc poczuć się jak dzieci. 
Czułam się taka szczęśliwa.
                                                                              ***
Wracając do domu, było już ciemno, a większość ludzi już spała w swoich domach. My natomiast wracaliśmy środkiem ulicy bez butów i śmialiśmy się wniebogłosy trzymając się w uścisku.
-Wiesz co, zawsze chciałem to zrobić.
-Ale co? - spytałam zdezorientowana. 
-Kocham <.t.i.> <t.n>! - krzyknął.
Zaśmiałam się i dołączyłam się do niego krzycząc:
-Ja Ciebie też, Malik. 
Po tych słowach, chłopak wziął mnie na ręce i pobiegł w stronę domu. 
***
Weszliśmy już do domu. Zdjęliśmy buty i od razu udaliśmy się do salonu, gdzie położyliśmy się na kanapie. Zayn trzymał mnie w mocnym uścisku, jakby bał się, że ucieknę. 
W telewizji leciała jakaś komedia romantyczna, z której również się śmialiśmy. 
-Wiesz co <t.i.> ? 
-Tak?
-Musimy to kiedyś powtórzyć.
-Oczywiście. Było niesamowicie - odpowiedziałam przymykając nieco oczy.
***
Chłopak po chwili zaczął coś mówić, jednak zorientował się, że <.t.i> już śpi. Dlatego wyłączył telewizor i przeniósł ją delikatnie do łóżka i położył się obok całując ją w czoło i przykrywając kołdrą.
-Dobranoc kochanie - powiedział i również odpłynął w krainę snów.
__________________________________
Tym razem Zayn. Zauważyłam, że już wczoraj został dodany jeden z nim w roli głównej, ale spojrzałam na wcześniejsze imaginy i dawno go nie było, więc jest podwójna dawka naszego bad boy'a . :D
Mam nadzieję, że się podoba i czekam na wasze komentarze. :)
Zapraszam już na IV nowy rozdział  :D --> http://this-pain-is-too-real.blogspot.com/

8 komentarzy:

  1. Piękne i takie cudowne i w ogóle *-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja kocham takie imaginy z Zaynem w roli głównej. *,*
    Cudowny.<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! świetny imagin! Więcej takich!

      Usuń
  3. jest piekny. kocham cie dziewczyno . pisz takich wiecej ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Slodki tako <3 zapraszam.do sb stop-the-words-juls.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3