sobota, 1 grudnia 2012

Two Hundred Eighty - Three


Stoję w sukni ślubnej. Patrzę w lustro i jestem szczęśliwa, że się zgodziłam. Gdyby nie to wszystko nie stałabym tutaj.
~*~*~*~
Wracałam do Londynu. Tam gdzie było moje miejsce. Jedyne co mnie od tego powstrzymywało to, jest to że będę musiała się spotkać z NIM. Po 2 latach, nigdy nie przestałam go kochać. To takie dziwne prawda ? Minęło 2 lata od naszego rozstania. Powód ? Zdradził mnie. Zdradzał na każdym kroku. Czasem jak on i reszta byli w telewizji, szybko wyłączałam telewizor lecz z czasem sama patrzyłam na jakiś stronach internetowych. Chciałam widzieć Jego oczy, włosy, usta, ten słodki uśmiech, którym obdarowywał prawie każdego. Lubiłam widzieć w nim Te iskierki radości, gdy mnie widział. Ale co z tego ? Skoro mnie zdradzał. Dotąd się nie poddał. I od dwóch lat, ciągle dzwoni, piszę, prosi o spotkanie. Czemu nie zmieniłam numeru ? Sama nie wiem. Może to z tej świadomości, że walczy, że lubię patrzeć że mam od niego sms. Moja miłość do niego nigdy się nie zmieni, zawsze będzie taka sama co przedtem.
~*~*~*~
Siedzę w samolocie. Wystukałam na klawiaturze w telefonie sms do niego: ‘Wracam do Londynu. Jeśli chcesz możemy się spotkać. Laura xoxo’  po chwili dostałam twierdzącą odpowiedź.
~*~*~*~
Jestem na miejscu. Nasz park. Ten park, w którym się poznaliśmy. Ta sama ławka w której był pierwszy pocałunek, pierwsze szczere ‘kocham Cię’ przynajmniej z mojej strony. Po chwili przy mnie pojawił się chłopak. W kapturze i okularach przeciwsłonecznych. Czego nie rozumiem, ponieważ na dworze jest Max. 12 stopni, pada, nie ma słońca. Okulary przeciwsłoneczne ? Serio ? Po chwili ujrzałam twarz tego chłopak. Stał tam ON. Mój cały świat.
- Laura... – szepnął. Z trudem powstrzymywałam się od płaczu -...nigdy nie przestałem Cię kochać – chciał mnie przytulić ale odepchnęłam go.
- Czemu mam Ci wierzyć ? – wybuchnęłam – czemu mam Ci do jasnej cholery uwierzyć co ? Spędziłam z Tobą 2 lata. A na końcu okazało się, że przez cały ten czas zdradzałeś mnie. Czemu ? – mój głos się załamywał – no czemu mam Ci wierzyć? Byś potem za moimi plecami mówił jaka to masz naiwną dziewczynę ? Nie ! Dosyć tego ! Mam tego dosyć.
- Codziennie przez całe te 2 lata myślałem jak będzie wyglądała taka chwila... – zaczął spokojnie -... i nie wyobrażałem sobie jej tak.  Nie było nocy bym o Tobie nie myślał. Starałem się zapomnieć, chciałem byś była szczęśliwa, ale ja… nie potrafiłem. Za bardzo Cię kocham, by się poddać, zapomnieć. Nie potrafię bez Ciebie żyć.
- Potrafisz... –szepnęłam – tylko musisz spróbować.
- Oddychasz ? – spytał nagle.
- Tak – odpowiedziałam niepewnie dziwiąc się treścią tego pytania.
- A potrafiłabyś oddychać bez tlenu ?
- Nie.
- No właśnie – spojrzałam w Jego oczy. Były pełne smutku– to czemu karzesz mi żyć bez Ciebie ?
Jesteś moim tlenem, moim powodem do wstawania każdego ranka, myślisz, że dzięki komu byłem taki radosny, pełen energii i chęci do życia ? Dzięki Tobie. To prawda. Zdradzałem Cię. Ale teraz.. żałuję tego jak niczego innego na tym świecie. Kocham Cię. Zawsze kochałem, popełniałem błędy. Jak chyba każdy. Ale każdy zasługuję na druga szansę. Powiedziała te mądra słowa pewna wyjątkowa dziewczyna, w której się zakochałem, jest piękna, inteligentna, pełna energii, radości, powodująca samym byciem uśmiech na mej twarzy. Całe 2 lata żyłem nadzieją że przyjdzie taki dzień w którym wybaczysz mi wszystko i powiesz ‘kocham Cię’, pocałujesz i będziemy razem do końca. Na dobre i na złe – zakończył swój monolog, a ja płakałam. To co powiedział było wzruszające.
- Kocham Cię – rzuciłam mu się w ramiona i obdarowałam go pocałunkiem.
- Ja Ciebie też – usłyszałam od niego.
~*~*~*~
- Laura... Już czas – w drzwiach pojawił się mój tata. Ostatni raz obejrzałam się w lustrze, podeszłam do taty, cmoknęłam w policzek i weszliśmy do środka kościoła gdzie stał mój książę z którym ma być happy End.
- Czy Ty Lauro Mary Black bierzesz tego oto Louisa Tomlinsona za męża i ślubujesz mu miłość, wierność i uczciwość oraz że nie opuścisz aż do śmierci? – spytał pastor.
- Tak – uśmiechnęłam się szczerze.
- Czy Ty Lousie Tomlinson bierzesz tą oto Laurę Mary Black za żonę i ślubujesz jej miłość, wierność i uczciwość oraz że nie opuścisz aż do śmierci?
- Tak – smajl widniał na Jego twarzy.
- Tak oto ogłaszam was mężem i żoną. Możesz pocałować swoją żonę – i ten pocałunek złączył nas na zawsze.
Nie żałuje niczego. Kocham Louisa, i jestem szczęśliwa z nim. Dałam mu druga szansę i nie żałuję tego. Bo jak to mówią: „Każdy zasługuję na drugą szansę” Wiem to na własnym przykładzie.
_________________________________________________
Louis.
I jak ?
Mozliwe, że kiedyś go czytałyście bo nie jestem pewna czy nie wysyłałam go do konkursu, ale nie pamiętam szczerze mówiąc.
Po za tym dodawałam go na moje blogi.
Podoba się?
Laura

7 komentarzy:

  1. Świetny Imagin .. : D
    Zapraszam do Mnie .
    http://one-direction-4everr.blogspot.com/
    Myślę że mogę liczyć na jakieś komentarze . < 33

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozwalił mnie moment 'smajl widniał na Jego twarzy', a tak poza tym to świetny imagin :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy mogę nominować Was zbiorowo do Liebster Award? No cóż, za późno, już to zrobiłam! Tak więc... Zostałyście nominowane do Liebster Award! Aby dowiedzieć się co to takiego i co zrobić dalej, zajrzyjcie na impossible-to-resist.blogspot.com i przeczytajcie ostatnio dodaną notkę! Pozdrawiam, Agiszon.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zarąbisty. Jeśli lubisz imagine +18 to zapraszam
    http://llove-story10onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3