sobota, 12 stycznia 2013

Three Hundred Fifty- Eight


Spojrzałaś w jego oczy w których dostrzegałaś iskierki dzięki którym uśmiechałaś się coraz bardziej.
-Jest z ciebie dumna Zayn. Ja też. –uśmiechnęłaś się do niego i położyłaś głowę na jego ramieniu.
-Ale ja wyjadę [T.I]… Co będzie z nami?-złapałaś w swoje dłonie jego twarz.
-Jeżeli się naprawdę kochamy to wytrzymamy. Bo miłość to nie…
-…kilometry tylko uczucia.-dokończył za ciebie. Uśmiechnęłaś się lekko i musnęłaś jego wargi. Nie chciałaś go stracić ale to była jego szansa. Jego pięć minut, które musiał wykorzystać. Nie chciałaś tego niszczyć. Chciałaś żeby poczuł się wolny i żeby robił to co potrafi i co go tak uszczęśliwia.
-Muszę iść się spakować. Już jutro wylatuję-powiedział po chwili.
-Rozumiem-odparłaś łamiącym się głosem.
-[T.I] proszę nie utrudniaj mi tego.-spojrzałaś w jego oczy w którym teraz był smutek.
-Kocham cię Zayn.
-Ja ciebie też.


*następnego dnia*

Pasażerowie proszeni są o skierowanie się w stronę odprawy.
-Już czas-powiedziałaś ledwo słyszalnie. Spojrzałaś w jego oczy. Wiedziałaś że musisz to zrobić. Przejechałaś dłonią po jego policzku. –Zayn lepiej będzie kiedy damy sobie odpocząć. Kocham cię ale ja nie chcę czekać. To bolało by bardziej. Przepraszam.-odeszłaś od niego i przystanęłaś.
-Kocham cię-usłyszałaś jego szept przy swoim uchu.
-Ja ciebie też-odpowiedziałaś. Po krótkim czasie odwróciłaś się do niego i mocno się w niego wtuliłaś. Po twojej twarzy spływały łzy. Naprawdę go kochałaś. Był twoją pierwszą miłością a te zawsze są najważniejsze i najbardziej zostają w pamięci. A on właśnie miał odlecieć i nie wiadomo kiedy miałaś go znowu zobaczyć. W zasadzie nie byliście już ze sobą ale ty kochałaś jego a on ciebie.
-Muszę już iść-powiedział. Ostatni raz spojrzałaś w jego oczy. Uśmiechnęłaś się chociaż w sercu czułaś ból. Poczochrałaś jego włosy.
-No dalej mój zły chłopcze. Pokaż im na co cię stać.-momentalnie jego kąciki ust powędrowały ku górze. Ucieszyłaś się z tego powodu. Nie chciałaś aby był smutny kiedy miał jechać spełniać swoje marzenia. Patrzałaś jak odchodzi. A kiedy zniknął z twojego pola widzenia znowu się rozpłakałaś. Nie byłaś w stanie tego wszystkiego znosić było tego za dużo. Właśnie straciłaś Zayna. Byłaś pewna tego w stu procentach. Wiedziałaś że o tobie zapomni. Jednak wcale tak nie było. Malik dzwonił codziennie i tak często jak mógł pisał sms-y opisując co u niego słychać. Wierzyłaś w to że nadal będziecie razem chociaż tak naprawdę wcale was nie było. Jednak twoje uczucia do niego się nie zmieniły. Nadal go kochałaś i nie widziałaś świata poza nim. Ten czekoladowo oki wariat na zawsze zostanie w twoim sercu.





*Parę miesięcy później*

Dzisiaj są urodziny Zayna. Jednak nie mógł wrócić do miasta. Chciałaś zrobić mu niespodziankę i przyleciałaś do Londynu specjalnie dla niego. Zdobyłaś jego adres i miałaś tam iść. Wcześniej zatrzymałaś się w hotelu aby się odświeżyć i przebrać aby ładnie wyglądać. W końcu dzisiaj był dla niego ważny dzień a ciebie w nim nie mogło zabraknąć. Byliście w końcu razem. Daliście sobie szansę w końcu miłość to uczucie a nie dzielące was kilometry. Złapałaś tylko torebkę i wyszłaś z pokoju hotelowego zamykając za sobą drzwi. Szłaś spokojnie ulicami Londynu które były zatłoczone. Ludzie się spieszyli jednak ty nie musiałaś. Miłość przecież poczeka poza tym miała to być niespodzianka a najlepsze wychodzą wtedy kiedy ktoś się tego nie spodziewa. Otworzyłaś furtkę do domu chłopców z One Direction w którym mieszkał Zayn. Zadzwoniłaś dzwonkiem do drzwi i oczekiwałaś w nich Zayna.  Jednak nie on ci otworzył tylko Liam.
-[T.I]? Co ty tu robisz?-zapytał lekko zdenerwowany.
-Liam też miło cię widzieć. Chciałam zrobić Zaynowi niespodziankę. Wpuścisz mnie?
-Lepiej nie. –odpowiedział szybko coraz bardziej się denerwując.
-Bo?-zapytałaś przeciągając ostatnią literę.
-No bo…-najwidoczniej nie wiedział co ma powiedzieć.
-Oj no przestań Li.-Odepchnęłaś drzwi i na siłę weszłaś do środka. Skierowałaś się na górę po schodach do pokoju swojego chłopaka. Stanęłaś przed drzwiami do jego pokoju.
-[T.I] lepiej nie.-powiedział Lou.
-Przestańcie-powiedziałaś już lekko zdenerwowana i bez pukania weszłaś do środka. Jednak tego co ta zobaczyłaś się nie spodziewałaś. Zayn całował jakąś blondynkę, która była przyparta do ściany i nie miała już na sobie koszulki tak samo jak on.
-Zayn?-zapytałaś sama w to nie wierząc. Mulat szybko odwrócił się w twoją stronę. Najwyraźniej nie wiedział już co ma zrobić tak samo jak ty. Poczułaś ukucie w sercu. Nikt jeszcze cię tak nie zranił. Wydałaś swoje ostatnie pieniądze tylko po to aby zobaczyć takie coś a chciałaś mu zrobić niespodziankę na urodziny…
-Nie wierzę. Ja  nie wierzę. –Powtarzałaś w kółko idąc korytarzem.
-[T.I] poczekaj! Musimy porozmawiać.-Nie chciałaś się zatrzymywać. Poczułaś rękę na swoim ramieniu.
-Czego?!-zapytałaś oschle i odwróciłaś się w jego stronę.
-Daj mi wytłumaczyć.
-Nie ma czego. To już nie chodzi o nas ale mogłeś mi po prostu powiedzieć. Wyszłam na kretynkę. Przyjechałam tutaj tylko dla ciebie bo masz urodziny. Wydałam swoje ostatnie pieniądze tylko po to aby zobaczyć to jednoznaczną scenkę. Już nie obchodzi mnie co robisz ze swoim życiem. Ale bądź lojalny wobec innych. Ranisz wszystkich wokół a najbardziej mnie.
-Przegrywać też trzeba umieć.-powiedziała zza pleców ta dziewczyna która się z nim całowała.
-A co ja przegrałam Zayna? Jakiś romans z początkującą gwiazdą? Daruj już sobie.  Ja nie będę się z tobą o niego bić. Przegrałam tak? Chociaż mogę przyznać że czuję się jak najgorsza idiotka. Ale bawcie się dobrze. Ja się wycofuję.-po moich policzkach zaczęły spływać łzy smutku.
-[T.I] jak to? Odpuszczasz? –mówił do ciebie trzymając cię za rękę.
-Cieszyłam się z tego że w końcu cię zobaczę ale widzę wszystko się zmieniło. Twoje uczucia się zmieniły a co najgorsze zmieniłeś się ty. Do boju sława jest tego warta prawda?
-Ja się nie zmieniłem nada cię kocham.
-Jeżeli tak wygląda miłość to ja dziękuję. Nie masz czasu dla mnie, w urodziny nie możesz przyjechać a zabawiasz się w pokoju z blondynką. Przepraszam ale to koniec. Definitywnie. –Zeszłam na dół płacząc obraz mi się rozmazywał. Nie miałam już  siły na nic. Nie rozejrzałam się i weszłam na ulicę. Zobaczyłam auto kiedy było już przy mnie. Poczułam ból, który rozchodził się po całym ciele.
-[T.I] ! –usłyszałam krzyk Zayna. Poczułam że dotyka moją rękę i głaszcze po czole.
-Kocham cię-wyszeptał płacząc.
-Ja ciebie też.-odpowiedziałam ostatnimi resztkami sił. Potem była już tylko ciemność…




________________________________________________________

Zawaliłam miałam inny pomysł i wszystko pozmieniałam. No cóż niech już będzie tak jak jest. Wydaję mi się że piszę coraz gorzej co mnie martwi ughh. nasz Bad Boi ma już 20 lat :d Starsza dupa ale nadal dobra nie jest zła tak? :d 

18 komentarzy:

  1. popłakałam się :( to było....piękne i wspaniałe. :( nie zawaliłaś według mnie. ślicznie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem, że się nie spodziewałem tego. Jest zajebisty. *.* Ogólnie to ja uwielbiam Zayna. :d
    Jestem osobą, którą rażą błędy w zdaniach. Masz tam parę interpunkcyjnych i z dwa ortograficzne ale it doesn't matter.
    Cały tekst pisałaś jako czytelniczka (powiedziałaś, itd.), a końcówka jest w 1. os. (jako Ty). Zwróć na to uwagę jak będziesz pisała kolejne imaginy. Polecam je pisać raczej w 1. os. / @shvusj_the_fork (:

    OdpowiedzUsuń
  3. Super imagin ps. nie wiem czy tylko mi ale to mi sie skojarzylo z high school musical 2

    OdpowiedzUsuń
  4. poryczałam się :( Genialnie piszesz :)

    http://do-not-forget-about-mee.blogspot.com/
    http://totaleclipseoftheheart69.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. O mamuś..... Piękny i taki, taki... smutny... ;( daje dużo do myślenia, jest inny niż pozostałe, ale bardzo mi się spodobał! Pisz więcej! xxxxx ♥♥
    ♫Anooskaa♫
    :DDDD

    OdpowiedzUsuń
  6. popłakałam się , cudny tylko szkoda że nie z happy endem,, i tak mega soł pisz tak dalej :ppp <33xx

    OdpowiedzUsuń
  7. wspaniały! xx to nic że nie z happym endem ważne że jest cudny i tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny. smutny, ale świetny. wzruszyłam się, a im dalej czytałam, serce biło mi mocniej.

    OdpowiedzUsuń
  9. JENY, CZY WY MOŻECIE W KOŃCU NAPISAĆ COŚ WESELSZEGO? A NIE... KAŻDY IMAGIN TO ŚMIERĆ, ŚMIERĆ I JESZCZE RAZ ŚMIERĆ...

    OdpowiedzUsuń
  10. super imagin, wzruszyłam się :)

    zapraszam;
    http://my-imagines-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Widzę ze przed napisaniem oglądalo sie hsm. Hahaah

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3