niedziela, 13 stycznia 2013

Three Hundred Fifty - Nine

#muzyka  - jeżeli się skończy, klikamy replay. :) 

Deszcz padał jak nigdy przedtem, a pioruny uderzały z każdej strony. Wiatr kołysał szaleńczo mocno koronami drzew, a on stał pośrodku ciemnego lasu krzycząc histerycznie w stronę nieba.
-Czemu mnie zostawiłaś?! Odeszłaś bez słowa...
Z jego oczy wypływała łza, za łzą. Nie rozumiał swojego losu. Dlaczego gdy wszystko zaczęło się układać,
najważniejsza osoba w jego życiu odeszła do nieba, wyszła z domu już nigdy nie wracając.
Bezsilnie upadł na ziemię i schował zapłakaną twarz w dłonie.
-Ja Cię potrzebuję, <T.I.> - załkał i wyjął z kieszeni swojej granatowej artykuł wycięty z czarno-białej gazety. "Nieszczęśliwy wypadek czy może zamierzony odruch? Narzeczona Tomlinson'a zginęła w wypadku samochodowym"
Spoglądał na jej zdjęcie z miłością, tęsknotą ale i cierpieniem. Chciał znów usłyszeć jej aksamitny głos łagodzący dusze, poczuć jej dotyk, zapach oraz smak jej ponętnych, różowych ust albo chociaż znać powód jej ucieczki.
-Lou..- cichy dźwięk rozniósł się po lesie, obijając echem o pnie wysokich drzew.
Chłopak podniósł głowę i rozejrzał się - nikogo nie było.
-Loueh... - dźwięk stał się bardziej wyraźny, a oczy chłopaka znacznie się powiększyły.
-To nie możliwe...- powiedział cicho z niedowierzaniem.
-To na prawdę ja, <T.I.>.
-To nie możliwe - powtórzył jednak tym razem głośnej spoglądając w dal przerażonym wzrokiem.
-Idź dalej.
W jego umyśle błądziło tak wiele myśli na raz. Zdrowy rozsądek mówił, że to tylko omamy - w końcu, ona..ona nie żyje, ale coś w środku, w jego sercu mówiło, że musi jej posłuchać.
To wszytko wydawało się takie nierealne, jednak jak to mówią "Idź za głosem serca".
Powoli wstał, drżąc każdą częścią ciała i niepewnie postawił pierwszy krok.
Każdy kolejny coraz bardziej przybliżał go do celu. Bał się jak nigdy przedtem, ale nie potrafił oprzeć się tej pokusie jakim była Ona - jego ukochana <T.I.>
Wiatr rozwiewał jego włosy na wszystkie strony, a mróz dawał się we znaki sprawiając że jego poliki zaczerwieniły się, a ręce skostniały.
Spojrzał przed siebie. Ujrzał wielką, czarną, lekko uchyloną bramę.
-Idź dalej.. - powiedziała, i tak zrobił.
Pchnął mocno metalowe wrota, które mocno zaskrzypiały atakując jego uszy.
Nie wiedząc kiedy znalazł się w starym budynku.
Pomieszczenie w którym się znajdował wyglądało niebywale pięknie i tajemniczo. Białe, przebarwione ściany ozdobione były zniszczonymi, wielkimi obrazami. Wnętrze oświetlały pozapalane świeczki w wielkich, złotych pochodniach. Ziemia wyłożona była czerwonym dywanem, na którym znajdowały się błotne ślady czyiś stóp. Chłopak szedł dalej. Z sufitów zwisały kremowe oraz białe, podarte materiały.
Nagle usłyszał...dźwięk fortepianu. Czyste brzmienie płynące z jego wnętrza.
Chłopak niczym w amoku ruszył na poszukiwanie źródła akompaniamentu. Wszedł po zniszczonych, marmurowych schodach trzymając się z masywną poręcz.
-Gdzie jesteś? - pytał pod nosem zdesperowany.
Wiedział że to ona. Wiedział to. Tylko jej palce potrafi wyczynić takie cuda z klawiszami instrumentu.
Tylko <T.I.> tak mogła.
Skierował się korytarzem na prawo. Na przeciw znajdowały się wielkie, drewniane drzwi z kluczem w zamku.
Louis z prędkością światła znalazł się już obok i przekręcił klucz w prawo. Drżącą ręką złapał za miedzianą klamkę i z sercem w gardle pociągnął ją do dołu.
Niepewnie wszedł przez próg.
-Witaj Loueh.. - usłyszał.
Spojrzał w stronę z której przybył głos.
-<T.I.> ..- szepnął, a jego ciało ogarnęła fala dreszczy, euforii a zarazem przerażenia. - Jak to możliwe? - spytał spoglądając na jej włosy opadające na odsłonięte ramiona; długie, zgrabne nogi wyłaniające się spod kremowej, podartej sukienki; na jej lekko rozwarte, ponętne usta oraz w głębie jej oczu - widział w nich coś, za czym tak bardzo tęsknił, miłość.
-Nie bój się mnie ... - powiedziała, wstając.
-Ale jak..? - pytał nie dowierzając i cofając się nieco w tył.
-Nie zadawaj pytań, Lou...
-Nie możliwe - odparł Tomlinson walcząc sam z sobą. Przecież ona nie żyje, ale zarazem jest taka prawdziwa.
Dziewczyna zaśmiała się delikatnie.
-Jestem tu dla Ciebie, obiecałam że zawsze będę.
Zaczęła iść w jego stronę, a w jego oczach zbierały się łzy bólu.
-Ja też tęsknie, Lou. Brakuje mi cholernie wszystkiego co z Tobą związane. Chcę znów słuchać twojego śmiechu, spoglądać w twoje oczu i czuć twój czuły dotyk, jak kiedyś.
Ostanie słowa wyszeptała prosto w jego twarz. Chłopak stał w bezruchu. Nie wiedział co ma zrobić, a <T.I.> widząc jego reakcję, dotknęła swoją dłonią jego policzka. Dreszcz obiegł ciało chłopaka, a serce jakby przestało bić.
-Czujesz to, Lou? Jestem tu, tak jak byłam zawsze. Znów możesz mnie poczuć. Nie zmarnuj tej szansy.
Chłopak zamrugał kilkakrotnie oczami i nie wierząc sam sobie, zetknął ich czoła, a następnie delikatnie musnął jej rozgrzane, pełne usta. Poczuł to co kiedyś.
Z większą zachłannością całował jej zgłodniałe jego smaku wargi, ożywiając kolejne doznania w swoim organizmie. Swoje dłonie wplótł w jej wilgotne, potargane włosy. Pragnął jej bliskości, a z drugiej strony uważał to za obłęd.
Dotykał ją po całym ciele, rozkoszując się chwilą. Szeptał do ucha jak bardzo tęskni.
-Louis! - w domu rozbrzmiał czyjś głos. - Gdzie jesteś?! - Chłopak poznał te głosy. To Zayn i Harry.
Nagle poczuł, jak coś szarpie jego ramieniem.
-Zostawcie mnie! <T.I.> nie zostawiaj mnie! - krzyczał histerycznie.
-Louis! Tu nikogo nie ma! - próbował wytłumaczyć mu jeden z nich.
-Ona tu jest! Nie widzisz jej!? Czuje jej dotyk! - łzy płynęły strumieniami z jego spuchniętych oczu.
Zayn stanął przed chłopakiem łapiąc go rękoma mocno za policzki.
-Lou, spójrz na mnie - powiedział spokojnie - Louis. Uspokój się.
Chłopak zamilkł.
-Jej tu nie ma. - odparł cicho.
Louis zaczął kręcić głową, zaprzeczając.
-Shhh...Ale spokojnie, Louis. Ona na Ciebie czeka. Kocha Cię i będzie przy Tobie - ale duszą, Tommo.
Po tych słowach brunet rzucił mu się w objęcia i zaczął mocno płakać.
-Ja już nie daje rady - przyznał, łkając.
-Dasz radę, Lou - powiedział Harry - Obiecywałeś jej, że dasz radę, choćby nie wiadomo co się miało stać, pamiętasz?
Te słowa podziały na chłopaka niczym zimna woda. Oprzytomniał i zdał sobie sprawę, że obiecał jej to. Nie może jej zawieść.
-Chodźmy stąd - powiedział, a po chwili trójka przyjaciół w niezbyt przyjemnych nastrojach udała się w drogę powrotną do domu.

Kiedy przyjaciele wrócili do domu Louis od razu pomaszerował do swojego pokoju. Zakluczył drzwi i rzucił się na łózko.
Zawsze kiedy mówią o miłości jest pełno radości, szczęścia i śmiechu. Nikt nigdy nie wspomniał, że może ona mieć negatywne skutki. Nie powiedziano mi , że kiedy ona odejdzie zacznie się ból i cierpienie.
-Dam radę, <T.I.>. Dla Ciebie zrobię wszystko - powiedział i zamknął przekrwione od płaczu oczy w celu zaśnięcia.
________________________________________________________
I mamy imagina z Lou. Mam nadzieję, że wam się podoba, pomimo że większość jest o przeżyciach chłopaka, jednak pokazuje złe strony zakochania.
Czekam na wasze opinie.
Do następnego. xx

14 komentarzy:

  1. Ty to wiesz jak człowieka szarpnąć za serducho. Kolejny raz się poryczałam.. piękne ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Popłakałam się. Taki piękny imagin i jeszcze świetna muzyka do tego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezu ja płacze. Napisze jeszcze takiego ale z Niallem proszę :) uwielbiam twojego bloga <3 ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. o Boże rycze...najcudowniejszy imagin jaki ostatnio czytałam xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Brak mi słów na to jak cudownie piszesz. Potrafisz doskonale ubrać uczucia w słowa, jesteś genialna i masz naprawdę wielki talent. Gratuluję :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam twoje imaginy *-*Zawsze są takie prawdziwe, można się naprawdę wczuć ;))

    http://i-love-you-vampire.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Fantastyczny!

    Zapraszam http://walk-away-and-stay.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy wy musicie pisać tylko o śmierci? Ostatnio nic innego się u was nie pojawia... Odechciewa mi się tutaj zaglądać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tylko tyle.
      Na pomysły i wenę nie ma się wpływu. A poza tym nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale prace m.in. moje, mają za zadanie wyrazić uczucia - i właśnie taki klimat odzwierciedla to co dzieje się w mojej głowie.
      Nie zawsze człowiek jest w stanie pisać wesołe rzeczy.
      Myślę też, że żadna z nas maszyną nie jest i nigdy nie będziemy w stanie zaspokoić wymagań wszystkich czytelniczek. :)

      Usuń
  9. piękny.. prawie się popłakałam :)
    czekam na kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. awww! jak zwykle jest piękny! xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Awww.♥ Kiedy następny ?
    Cześć, przepraszam za spam, ale chciałabym zaprosić cię na nowo powstałego bloga http://reason-to-smilex.blogspot.com/. Mam nadzieje, że zajrzysz, skomentujesz, a nawet zaobserwujesz. Miłego czytania

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3