niedziela, 6 stycznia 2013

Three Hundred Fifty - Two

Jest To Pierwszy Rozdział Mojego Nowego Bloga Z Opowiadaniem O Hazzie <3 Jeśli Chcecie Dowiedzieć Się Co Dalej Będzie Przeżywała Laura, To Serdecznie Zapraszam Na '' ...Każda Chwila Jest Wiecznością, Kiedy Miłością Podbijamy Kosmos ... "


***


Przymknęłam oczy i wsłuchałam się w szum fal. Moje włosy rozwiewał mocny wiatr pomieszany z jesiennymi liśćmi. Było mi strasznie zimno. Całe moje ciało było ''pokryte'' w dreszczach. Wokół mnie było całkowicie szaro, a z nieba leciały pojedyncze krople deszczu spadające na moje blond włosy, twarz i ręce. Taka pogoda jest dla mnie akurat idealna.
Chciałam w końcu to zrobić. Chciałam raz na zawsze skończyć ze sobą. Bo po co mam żyć ? Dla kogo ? Przecież jestem tylko dziewczyną, która nie ma nikogo, nie ma pieniędzy, domu, rodziny. Nie mam nic. Przy życiu utrzymują mnie tylko pieniądze z pracy, z której z chęcią bym zrezygnowała. Która z was chciałaby być dziwką ? Żadna.

Stałam właśnie na moście. Już wiecie co chciałam zrobić, prawda ? Już dużo razy próbowałam odebrać sobie życie, ale zawsze coś mnie powstrzymywało. Tym razem skoczę. Bo kto łazi po Londyńskich mostach o drugiej w nocy i szuka dziewczyn chcących popełnić samobójstwo ? Nikt. Więc, nikt mi nie przeszkodzi.
Witam w świecie Laury ...
Otworzyłam oczy i spojrzałam w dół. Jedyne co widziałam co całkowicie czarne fale, które gwałtownie szalały pod wpływem wiatru. Już sobie wyobrażam jak moje zimne ciało dryfuje tam na dole. Puściłam jedną rękę i znów przymknęłam oczy. Zaczęłam mamrotać pod nosem tekst mojej ulubionej kołysanki, którą kiedyś śpiewała mi mama. Mój cichy śpiew mieszał się z wiatrem i falami. Melodia płynęła po barierach mostu i obijała się o drogę, na której teraz było pusto. Ponownie otworzyłam oczy. Po raz ostatni chciałam zobaczyć ten cholerny świat, w którym doświadczyłam tyle przykrości. Serce zaczęło bić mi szybciej, kiedy wiatr lekko targnął mnie w stronę fal. Wzięłam głęboki oddech i już miałam puścić też drugą rękę i spaść kiedy .... za sobą usłyszałam męski głos z nutą cudownej chrypki ;
- Skaczesz, tak ?
Kontem oka zauważyłam, że o barierę, na której właśnie stoję, opiera się łokciami chłopak z burzą loków i dokładnie mi się przygląda. Nie przekręcając głowy w jego stronę powoli pokiwałam głową. Chłopak uśmiechnął się pod nosem, a potem znów spoważniał.
- Wiesz, nie radziłbym ci - powiedział spokojnie - Woda jest zimna. Wręcz lodowata - wychylił się lekko za barierkę, a jego wzrok utkwił w falach - Jest też jeszcze parę procent pewności, że jednak cudem przeżyjesz, wiesz ?
Przełknęłam ślinę i głęboko westchnęłam. Z moich oczu wytoczyły się trzy, samotne łezki.
- Nadal chcesz skoczyć ? - spytał. Nie odpowiedziałam. Po co miałam odpowiadać, jeśli za chwilę i tak będzie patrzył na moje ciało dryfujące na falach. Chłopak znów się uśmiechnął i zdjął swoją kurtkę. Z lekką trudnością wspiął się na barierkę, a chwilę potem stał już obok mnie.
- W takim razie będą musiał skoczyć razem z tobą - powiedział pewnie.
Ze strachem przekręciłam głowę w stronę chłopaka. Miał burzę loków i był wyższy od mnie o jakąś głowę. Jego czarno-czerwona koszula w kratę powiewała na wietrze razem z moimi włosami. Nasze spojrzenia się spotkały. Nawet w takiej ciemności widziałam zielony kolor jego oczu. Posłał mi triumfalny uśmiech, a potem skierował wzrok na dół.
- No to co ? Skaczemy ? - spytał śmiejąc się pod nosem. On myślał, że samobójstwo jest czymś śmiesznym ? Naprawdę ?! To on jest śmieszny !
Stałam tak i powoli drętwiałam wpatrując się cały czas w niego z ogromną ciekawością. Potem spróbowałam go ignorować. Przymknęłam oczy i głośno westchnęłam wypuszczając z oczu kolejne łzy. Po krótkim czasie poczułam ciepło na policzku. Gwałtownie otworzyłam oczy i przekręciłam głowę w stronę chłopaka. Stał dużo bliżej mnie, patrzył na mnie z czułością, a dłonią gładził mój zimny policzek.
- Nie chcesz skoczyć. Nie zrobisz tego - szepnął - Boisz się ...
Nie wiedziałam co zrobić. Tak, bałam się, ale z drugiej strony nie miałam co zrobić ze swoim głupim i beznadziejnym życiem.

- Podaj mi rękę. Zejdziemy stąd razem, dobrze ? - szepnął. Oderwał dłoń od mojego policzka, a potem powoli skierował ją w stronę mojej dłoni. Przekręciłam głowę w jego stronę i spojrzałam chłopakowi w oczy.  Były tak bardzo radosne. Tryskało od niego szczęście i ogromny uśmiech. Na pewno ma wielu przyjaciół, rodzinę i kogoś z kim może pogadać, pośmiać się, popłakać i powygłupiać się. Czuję, że ma wspaniałe życie.
Przełknęłam głośno ślinę i niepewnie chwyciłam ciepłą dłoń chłopaka w loczkach.
Pomógł mi wyjść przed barierę mostu, a chwilę potem sam jakoś się z niej wygramolił. Stał przed mną i patrzył jak spuszczał głowę i znów zaczynam cicho łkać. Bez wahania zbliżył się do mnie i objął mnie ramionami tuląc do siebie jak najmocniej się dało. Schowałam głowę w zagłębieniu jego szyi i odwzajemniłam uścisk. Potem przed oczami zaczęło mi wirować i robić się słabo. Z tego co pamiętam, to straciłam przytomność. 


6 komentarzy:

  1. cudowny ♥ Na pewno wejdę na twoje opowiadane :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekwczyno to jakby imagin o mnie *_* też mam tak na imie <3 SWIETTTNYYY

    OdpowiedzUsuń
  3. To jakaś reklama a nie imagin... W dodatku TAKI ORYGINALNY... Aż żal czytać

    Kate

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj jej spokoj. Juz chyba lepiej jak napisze cos fajnego niz nie napisze nic , a po 1 fajnie pisze sie z anonima, a po 2 nie musisz tego czytac. Do Mrs. Styles bede czytac tak jak LWWY. No i oczywka komentowac. Xx

      Usuń
  4. Bardzo fajny też wejdę na twojego bloga

    A polecicie jeszcze jakieś fajne blogi??

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3