środa, 2 stycznia 2013

Three Hundred Fourty - Five

Trochę zaniedbałam imaginy. Trochę bardzo nawet... I chyba nadal tak będzie, bo nowe pomysły jak na złość nie chcą wpadać do mojej główki. No po prostu to już się wydaje bez sensu. Fandom schodzi na psy, kłótnie i poniżanie. W dupie się dzieciom przewraca. Złość rozładowana...
Dziękuję za uwagę. Jeśli mnie nie wykreślą z załogi to od czasu do czasu postaram się coś dodać.

1.  - Nie. - odpowiedziałam, krzyżując ręce na piersi.
- Proszę! Musisz się zgodzić! - lamentował niski blondynek. Złożył ręce, jak do modlitwy i wytrzeszczył błagalnie oczy na mnie. Znów poprosił, znów odmówiłam.
- A to niby dlaczego?! - tupnęłam nogą.
- Bo po ślubie jest wesele i będzie można się napić. - odparł Harry, któremu aktualnie z szyi zwisała szara apaszka; robił za księdza.
- Ojej! - zachwyciłam się. - Wyglądasz zupełnie, jak gdybyś znów miał szesnaście lat. - zaczęłam poprawiać chustę chłopakowi z lokami na głowie. Ten nie pozwalał się dotykać, zgrywał obrażonego.
- Nie zmieniaj tematu! Proszę daj nam jakiś powód. Bez okazji głupio pić. - powtórzył ponownie Niall zasmucony. Spojrzała na Louis'a stojącego obok. Ten poruszał brwiami uśmiechając się szeroko. Szybko odwróciłam wzrok z powrotem na "kapłana".
- Nie. - powiedziałam stanowczo. - Nawet dla zabawy. - dodałam, odwróciła się i ruszyłam w stronę drzwi.

2.  Schowana za stertą drewna czekałam, aż chłopcy zaprzestaną ataku. Poprawiwszy kremowe rękawiczki, zaczęłam formować w dłoniach kolejne śniegowe kule. Jedna, druga, trzecia, zaraz potem czwarta i piąta. Chwyciłam tę najładniejszą, najbardziej okrągłą i doczłapałam się do prawego końca zasłony. Zsuń dupę Styles! - powtarzałam w myślach, aż w końcu szanowny pan raczył schylić się po śnieg odsłaniając  tym samym skrytego za nim Liam'a. Zamachnęłam się mocno, a śnieżka przeleciała nad głową zbierającego śnieg Harry'ego i ugodziła Payn'a w klatkę piersiową. Uśmiechnęłam się. Punkt dla mnie! Wróciłam do swojej kupeczki kulek. Obok, za metalową beczką kucała Eleanor przygwożdżona śniegowym ostrzałem.
- Łap! - krzyknęłam i podrzuciłam w jej stronę dwie śnieżki. Kolejne dwie ścisnęłam w dłoniach i wystawiając głowę zza drewna cisnęłam nimi w przeciwników. Została mi ostatnia. Postanowiłam pójść na całość. Podniosłam się do pionu i nim zdążyłam znaleźć cel dostałam śnieżką prosto w twarz. Padłam na ziemię drąc się, że nie wolno rzucać pod głowie.
- Coś zrobił Horan?! - krzyknął Zayn, a po chwili stał już obok mnie i pomagał mi wstać.
- Uciekaj. - poradził Liam, bo Malik cały czerwony po twarzy biegł w stronę Niall'a. Dopiero w tedy blondyn zorientował się, że Payn mówił do niego i gubiąc po drodze rękawiczki ruszył w stronę ośrodka.

3. - Jesteś po prostu zazdrosny i tyle. - stwierdziłam śmiejąc się z Harry'ego. Ten stał obrażony na środku mojego pokoju ściskając w ręce mój stary pamiętnik. Dorwała się do niego chłopina i przeczytała o mojej dawnej, licealnej miłości. 
- Nie. Nie jestem. - odpowiedział przez zaciśnięte zęby. Uparciuch nie dawał za wygraną i twardo stał przy swoim.
- Czemu, więc robisz mi awanturę? W dodatku o nauczyciela. - spytałam zabierając mu zeszyt z ręki. Jego twarz łagodniała, ramiona rozluźniły się.
- Jak to nauczyciela?
- No normalnie. Widać z czytaniem ze zrozumieniem u ciebie krucho. - zaśmiałam się i odłożyłam pamiętnik na regał. Odwróciłam się w jego stronę. Spuścił głowę.
- Przepraszam. - rzekł cicho. Podeszłam do niego i zarzuciłam mu ręce n ramiona.
- Ale to dobrze. - odparłam uśmiechnięta patrząc mu w oczy. Zmarszczył czoło. - No bo gdybyś nie był zazdrosny to bałabym się że nie zależy ci na mnie. A jest inaczej. - chyba wciąż nie rozumiał, bo wpatrywał się we mnie, jak w wariatkę. - No bez zazdrości nie ma miłości mój chłopcze.

4. Miałam okropny dzień. Znaczy - okropną noc. Kilka godzin walczyłam o wygodne miejsce do spania w autobusie z pasażerką obok. Potem okazało się że przyjechaliśmy za wcześnie i na wmeldowanie do hotelu będę musiała trochę poczekać. Zostawiłam czapkę w autobusie, przemokły mi buty i rozładował się telefon. Poszłam do McDonald'a. To jedyny ogrzewany lokal otwarty już o szóstej rano. Zamówiłam małe frytki. Po skończonym posiłku udałam się do łazienki. Poprawiłam odrobinę fryzurę i makijaż, by nie przestraszyć ludzi na ulicy. Otworzyłam drzwi, aby wyjść i usłyszałam stłumione ,,F*ck'' po drugiej stronie. Wystraszona spojrzałam na osobę, którą przed chwilą uderzyłam. Jakiś blondyn siedział na ziemi trzymając się za czoło.
- Przepraszam. Nie chciałam.- podałam mu rękę.
- Spoko. Nic nie szkodzi.- uklepał dłonią włosy, po czym wstał.
- Halo? Horan żyjesz?- pomachałam mu ręką przed oczami, gdyż zaczął wpatrywać się we mnie i nadmiernie mrugać.
- T-tak. Chyba...
- To lepiej żebyś żył. Fanki mnie znienawidzą, jak się dowiedzą, że zabiłam im idola. - powiedziałam  odchodząc.

5. - Siadaj. Na stoliku leżą płyty. Wybierz którąś. - powiedział zachęcająco Louis. Pokiwałam twierdząco głową. Zaczęłam gorączkowo rozglądać się dookoła szukając drogi ucieczki. Chciałam wrócić do domu, nie. Lepiej do do mamy, do szpitala, a nie siedzieć bezczynnie i oglądając filmy z Louis'em. Nawet jeśli był moim dobrym przyjacielem.
- I jak?! - krzyknął z kuchni.
- Jeszcze szukam! - odkrzyknęłam i posłusznie usiadłam na kanapie, bierąc do ręki stos pudełek. Toy story, Toy story 2, Toy story 3, Toy story edycja rozszerzona i film z koncertu. Zatrzymałam się na nim i uważnie przyglądałam okładce.
- Masz już coś?! - krzyknął ponownie chłopak, a wszystkie płyty wypadły mi z dłoni wprost na podłogę. Chciałam je pozbierać i pierwsza po jaką sięgnęłam to jakiś horror. - Dobry wybór. - stwierdził Lou i odebrał pudełko. Nie lubiłam horrorów, zawsze potem miałam straszne sny - jeśli w ogóle udawało mi się zasnąć. Bezsilnie podniosłam resztę płyt i przez cały film wtulałam się w poduszkę, co jakiś czas zakrywając oczy. - Jak chcesz to możesz się przytulić do mnie. - zaproponował Tomlinson rozchylając ramiona.
- Nie. Moje kolana będą zazdrosne. - odparłam niepewnie i jeszcze bardziej zacisnęłam ręce na swoich nogach.

To byle ode mnie. Pięć krótkich imaginków. Niektóre ze starego opowiadania i odrobinę przerobione. Czyli plagiatu nie ma. Trzymajcie się słodziutkie. Cya!


7 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. WTF?! CO TO MA BYĆ?! wcześniejsze imaginy miałaś fajne, ale te historyjki?! Sorry, ale nie kupuję tego! TO JEST ŻAŁOSNE I OBRZYDLIWE!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby coś, jestem Klaudia.

      Usuń
    2. Uważam , że nie masz racji . Imaginy są bardzo fajne . Jeśli nie spodobały ci się , nie musiałaś od razu używać wulgarnych słów . Mimo tego szanuję twoje zdanie , ale następny razem wyraź je mniej ... ostro :)

      Usuń
    3. Nie musisz kupować, daje Ci je za darmo ^^
      I zgodzę się, że kiedyś te moje imaginy były nawet fajne. Ale ileż można pisać o tej wspaniałej, idealnej miłości, przyjaźni (niepotrzebne skreślić). Pomysłów brak, chęci jeszcze bardziej.
      Ależ ja muszę słownictwa używać, skoro uważasz to za obrzydliwe. Obrzydliwe wyłoby dla mnie zjedzenie #$#%#$% a potem całowanie się z kimś kto zjadł $$&#$^$%&^#@$. Ale co racja to racja. To jest po prostu żałosne i obrzydliwe!
      Co się ze mną dzieje?

      Usuń
  3. Mnie się tam podobają te imaginy.

    OdpowiedzUsuń
  4. To są normalne historyjki,ludzie co wy do nich macie???? Ogarnijcie się!!!!
    KAŻDY IMAGIN,HISTORYJKA,OPOWIADANIE JEST CUDOWNE PONIEWAŻ WYMYŚLONE PRZEZ CIEBIE I TYLKO CIEBIE. NIKT GO NIE KOPIOWAŁ,NIE WKRADAŁ SIĘ DO TWOJEJ WYOBRAŹNI ANI NIC INNEGO!!! UWAŻAM ŻE OWINIEN BYĆ SZACUNEK DLA OSÓB KTÓRE PISZĄ TAKIE CUDA,BO TY TAKIEGO SAMEGO NIE WYMYSLISZ....[ps tak to miało być napisane z capslockiem] -,-

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3