czwartek, 31 stycznia 2013

Three Hundred Seventy - Four


     Otworzyła drzwi, wchodząc do środka. Próbowała je zamknąć po cichu, niestety jej stan sprawił, że ta czynność została wykonana zbyt głośno. Usłyszała jak z sypialni wychodzi jej chłopak. 
     Stanął naprzeciwko niej, w podkoszulku i bokserkach, zapewne wyrwany ze snu. Przejechał dłonią, mierzwiąc czarne, oklapłe już włosy. Zagryzł policzek od środka, próbując zarejestrować co się stało.
    Dopiero po kilku sekundach zauważył ją naprzeciwko, kompletnie zalaną. Spojrzał na nią gniewnym wzrokiem, marszcząc brwi. 

- Gdzie byłaś? - zapytał sucho, głosem kompletnie wypranym z jakichkolwiek uczuć. 
   Zachwiała się lekko, łapiąc krawędź pułki, by zachować równowagę. Co go obchodziło, gdzie ona była? Przecież ostatnio dla niego liczyła się tylko praca, oraz otrzymywana z tego kasa.
- Na mieście - zachichotała, chociaż tego nie chciała - Przecież mówiłam ci, że poszłam na spacer. 

   Widziała, jak próbuje ją zabić swoim wzrokiem. Zawsze tak na nią patrzył, kiedy robiła coś złego, chociaż w rzeczywistości wcale nie był wściekły, ale wręcz zrozpaczony. Zayn był bowiem mistrzem ukrywania uczuć. 
- Na spacer? Boże dziewczyno, przychodzisz o pierwszej nad ranem, uchlana jak świnia, a ty mi mówisz, że poszłaś na spacer?! - zaczął krzyczeć, raniąc przy tym jej uszy. 
   Puściła się półki, by móc zakryć je. Przecież tak bardzo ją bolała głowa, dlaczego on na nią krzyczał? Nie mógł spokojniej mówić? 
- Och, no przecież byłam na spacerze - odparła niewinnie. 
   Wiedziała, że tym go jeszcze bardziej zezłości. Mógł na nią krzyczeć godzinami, nie akceptując jej zachowania, ale nigdy nie posuwał się do niczego więcej. Malik miał od groma szacunku do kobiet, nie uderzyłby ani jednej, chociaż nieraz miał ochotę to zrobić, żeby przemówić jej do rozumu.
- Mam dosyć twojego zachowania! Co to w ogóle ma być? Powinnaś chodzić na uczelnie, studiować, zająć się czymś, a nie chodzić po klubach z twoimi chorymi koleżankami! To koniec, ok? Dopóki się nie zmienisz, nie chcę cię tutaj widzieć! 


    Doskonale wiedziała, że źle robiła. Ale ona nie mogła inaczej. Kochała go tak cholernie mocno, a kiedy go nie było, nie mogła sobie poradzić. Uciekała do alkoholu, próbując jakoś zapomnieć o tej pustce, która znajdowała się w niej, ilekroć on wychodził na próby czy do studia.
    To nie była jej wina, nie chciała tego. Nie chciała, żeby tak to wyglądało. Teraz nie miała go już w ogóle, nawet na tą maleńką chwilę, bo pozwoliła mu odejść. Och, dlaczego była taka głupia, żeby go stracić? Przecież on był dla niej wszystkim.
    Dziś pozostało jej tylko płakać. Zmieniła się, może przez tą stratę. Już dawno nie ruszyła alkoholu, chociaż tak bardzo chciała zapomnieć. Obiecała sobie, że już tego nie zrobi, że więcej nie pozwoli by doszło to z powrotem do nałogu.
    Mieszkała w domu z rodzicami i jej młodszym bratem, zaczęła chodzić na uczelnię. Działała automatycznie, jak robot, bo nie było go przy niej. Każda cząstka jej umysłu, jej ciała, tęskniła za nim, umierając od jego braku. Serce bolało ją coraz mocniej, jak gdyby ktoś wbijał w nie codziennie małe szpileczki. Tak bardzo go kochała. I umierała z każdym dniem.
    Zaszywała się w pokoju, by móc odrobić lekcje, pouczyć się do egzaminów i płakać. Codziennie do niej przychodził jej mały, czteroletni braciszek, który zawsze starał się ją pocieszyć. Przynosił jej swojego misia, by wywołać na jej twarzy chociaż raz uśmiech.
    Dzisiaj też przyszedł, zaskakując ją swoją obecnością. Leżała na łóżku, odwrócona w stronę okna, a po jej policzkach spływały kolejne łzy, naładowane cierpieniem. Zagryzała wargi łkając, ale tak cichutko, że nikt nie był w stanie to usłyszeć. Raz po raz pociągała nosem, czując jak dławi się swoim żalem.
    A jej brat przyszedł i przytulił się do niej.
- Dlaczego go nie przeprosisz? - zadał pytanie.
    On nigdy nie poruszał tego tematu. Był mądrym dzieckiem, zorientował się co jest powodem stanu jego siostry. Często wieczorami podsłuchiwał rozmowy rodziców na ten temat. Doskonale wiedział, że ona cierpi bez niego i nie mógł zrozumieć, dlaczego do niego nie wróci.
- To nie takie proste, [I.B]* - pociągnęła nosem, wycierając jedną łzę i uśmiechając się lekko.
- [T.I], to nie jest tak, że to chłopcy zawsze muszą przepraszać. Dziewczyny też to mogą zrobić, wiec idź i go przeproś, proszę - wstał i wyszedł.
    Długo myślała nad jego słowami. Istotnie to nie musiało być tak, że to on musi ją przeprosić. Wiedziała, że to ona zawiniła, więc tak, powinna go przeprosić. Ale czy on nadal czeka na to?
    Wstała. Nie będzie zastanawiała się, jak to by było. Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i nie czekać, aż życie samo się ułoży. Ona musiała to dokonać sama, bo przecież nikt nie zrobi tego za nią.
     Wyszła z domu, nawet nie fatygując się, żeby nałożyć makijaż. Była zima, więc nawet nie będzie widać, że płakała. Szła dobrze znaną jej trasą, do jego domu.
     Stanęła przed drzwiami. Nacisnęła przycisk koło drzwi, a sekundę później w środku domu zabrzmiała dobrze znana jej melodia. Usłyszała czyjeś kroki, a wejście zaraz potem się otworzyło.
     Przed nią stanął Zayn. Miał włosy lekko postawione na żel, lekko uchylone, zmysłowe usta. Był ubrany w zwykłą bluzkę z nadrukiem i rurki. Drapał się w tył głowy, mierząc przez chwilę nią wzrokiem, zanim zdał sobie sprawę, kto stoi na jego werandzie.
     Nie ułożyła sobie żadnej formułki, którą miałaby teraz powiedzieć, a wszystkie słowa nagle wyleciały z jej głowy. Nie miała pojęcia co teraz powinna zrobić.
- Przepraszam - odezwała się.
     Kompletnie nie spodziewała się tego, że przygarnie ją do siebie i przytuli. Zatopiła się w jego ramionach, ciesząc się z jego obecności. Tak bardzo jej jego brakowało, a teraz będąc tak blisko niego nie mogła uwierzyć, że nie śni. I nagle wszystkie szpilki z jej serca zniknęły, pozwalając mu bić z całą swoją siłą.
     Pachniał jak Zayn. Zayn zawsze miał swój własny zapach, który nie był zasługą żadnych wód kolońskich czy perfum. On pachniał jak marzenie.
- Tak bardzo mi ciebie brakowało - wyszeptał jej do ucha - Kocham cię.
     Tu było jej miejsce. Przy nim. Zawsze wierzyła w to, że kiedy człowiek się rodzi, część jego duszy wędruje do innego człowieka, a jego zadaniem jest odnaleźć tą drugą połówkę. Ona odnalazła ją w nim. I nie ważne co przyniesie im los, przeznaczenie złączyło ich raz na zawsze w objęciach miłości.
***
Och, mój Boże. Miałam znowu świetny pomysł, a wyszło z niego coś takiego. Niemniej mam nadzieje, że podobał się, i pamiętajcie, ja się dopiero rozkręcam! To dopiero mój piąty napisany w życiu imagin, więc będzie lepiej! :)

Życzę wam miłego dnia, osobiście zamulam przy komputerze z powodu ferii. <3

13 komentarzy:

  1. Świetna historia i bardzo dobrze napisana ;d

    Nie żebym hejtowała czy coś ale rzucił mi się w oczy pewien błąd. Pisze się półka. Nie obrażaj się czy coś po prostu jeśli ktoś Ci pokaże że coś je źle to masz okazję to poprawić. Magda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też się nad tym zastanawiałam ;D

      Usuń
    2. Och, dziękuję Ci bardzo, piszę w wordzie, w którym nigdy mi nie zaznacza błędów, więc stąd ta niepoprawna pisownia :) Wybacz mi.

      Usuń
  2. świetny ! :)

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  3. Booooooski! Umieram! Glimmer jakie to szczęście, że znalazłaś się na tym blogu! To dopiero twój drugi imagin, który czytałam i zdecydowanie uwielbiam oba! Są takie inne, a jednocześnie ta cholernie wzruszające, że rozpływam się czytając je!
    Jestem twoją ogromną fanką, wiedz o tym!

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękny imagin,oby tak dalej :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak jak All jestem twoją wielką fanką. Twoje imaginy są śliczne <3 Życzę udanych ferii ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Boski .. ;*

    zapraszam ;
    http://my-imagines-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. http://fanbaseawards.com/index.php Głosujcie na chłopaków!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham tego imagina <3 Kocham ciebie! pisz więcej Xx

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3