niedziela, 20 stycznia 2013

Three Hundred Sixty - Four


Chłopak położył swój skórzany przybornik na czerwonej pufie, a sam usiadł na wypolerowanym parkiecie ze skrzyżowanymi nogami. Wyjął swój arkusz oraz węgiel w ołówku. Delikatnym ruchem ręki zaznaczył pierwszą linię na czysto białym papierze. W taki sam, płynny sposób szkicował kolejne i kolejne fragmenty co chwilę spoglądając na obraz wiszący naprzeciw jego osoby. Uwielbiał ten stan – siedząc samotnie w miejscu, gdzie sztuka jest priorytetem. Nikt go tu nie osądzał ani nie zwracał na niego szczególnej uwagi. Mógł być tutaj sobą – jak nigdzie indziej.

Po raz kolejny upadłam na zimny parkiet. Poczułam przerażający ból w kostce.
-Podnoś się i jeszcze raz! - ponaglał mnie ojciec stojący tuż nad moją osobą.
-Ale ja już nie mam siły – odparłam rozmasowując obolały staw.
-Mało mnie to obchodzi, kochana. Nie po to zainwestowałem tyle pieniędzy żebyś teraz odstawiała takie teatrzyki! Podnoś się i jeszcze raz!
Zdenerwowana wstałam, czując jak moje oczy zachodzą łzami. Nie mogłam się teraz poddać i go zawieść. Zdeterminowana przeniosłam ciało na prawą nogę, a lewą podciągnęłam do góry obracając ciałem. Gdy już byłam przekonana, że wszystko pójdzie tak jak powinno po raz kolejny powitałam się z podłogą.
Desperacko walnęłam ręką w parkiet, a po chwili poczułam jak moje policzki wilgotnieją od łez.
Usłyszałam jak mój ojciec prychnął i zaczął klaskać.
-Brawo! Cudownie – zaśmiał się ironicznie – zawsze marzyłem o takiej córce. Wiecznie pokrzywdzone beztalencie.
Po tych słowach zdenerwowany opuścił salę, a ja zostałam sama spoglądając bezbronnie w lustro. Czułam jak wszystkie możliwe emocje zaczynają kumulować się w moim ciele i zebrać się do wyjścia na jaw.

Ostatni ruch dłonią i dzieło nad którym pracował, było wykończone perfekcyjnie. Chłopak zadowolony z siebie schował przybory do swojej torby i z uśmiechem na ustach wyszedł z budynku. Niebo było już ciemne, a ulice oświetlały wysokie latarnie. Blondyn narzucił na głowę szary kaptur od $bluzy i zaczął kierować się w stronę domu.

Dziewczyna wybiegła zdruzgotana z budynku i ze łzami w oczach zaczęła biec w stronę miejsca, gdzie mogła być sobą. Mijała różnych ludzi, przepychała się nie zważając na dziwne spojrzenia przechodnich. Nie obchodził jej fakt, że ma na sobie typowy strój do baletu. Chciała po prostu mieć chwilę spokoju.

Spojrzał przed siebie, gdzie zobaczył dziewczynę. Jednak nie była to zwykła dziewczyna. Ubrana była jedynie w białe rajstopy, czarną tutu oraz wiązane baletki. W jej oczach było widać łzy. Chłopak czują swego rodzaju impuls ruszył za nią. Był za nią tuż o krok. Coś sprawiało, że chciał wiedzieć dokąd zmierza i kim jest ta niebywała istota.
Skręcili w mniej zaludnioną uliczkę, aż w końcu znaleźli w spustoszałej części Londynu. Dookoła nie było nikogo.
Baletnica niespodziewanie przystanęła i pchnęła stare drzwi, z których wydobył się nieprzyjemne skrzypienie i po chwili zginęła we wnętrzu opustoszałego budynku. Blondyn podążył za nią. Cicho wtargnął do środka. To co zobaczył przeszło jego oczekiwania. Znajdowali się właśnie w nieco zdemolowanej sali tanecznej. Wszystkie ściany obwieszone były porysowanymi lustrami, a sklepienie wypełnione było gdzieniegdzie potłuczonym szkłem. Na środku sali znajdował się miedziany drążek.
Chłopak spojrzał na dziewczynę. Stała wpatrzona w swoje odbicie w lustrze. Nerwowo zaciskała pięści, a jej oczy wyrażały gniew i nienawiść.
Blondyn pośpiesznie usiadł w niewidocznym miejscu i wyjął swoje przyrządy do rysowania. Zręcznie zaczął szkicować jej postać, gdy ona stawiała niepewne kroki na zimnym parkiecie. Z każdą chwilą nabierała coraz więcej odwagi, a jej ruchy stawały się coraz to żywsze i pasjonujące. Widać, że wkładała w to swoje serce. Nic się nie liczyło poza muzyką, jaka grała w jej głowie.
Minuty mijały jak sekundy, a godziny jak minuty. Czas nie miał znaczenia dla tej dwójki. Dziewczyna nie zamierzała stanąć, a on nie chciał zaprzestać.

Nagle dziewczyna zatrzymała się stając przy lustrze. Zrobiła kilka głębokich wdechów i niczym w amoku pięścią uderzyła w swoje odbicie. Miliony drobinek szkła rozprysły się pod wpływem jej siły, zostawiając na jej całym ciele nieprzyjemne ślady, z których zaczęła sączyć się rubinowa krew.
Dziewczyna upadła bezsilnie na ziemię i zaniosła się histerycznym płaczem, chowając twarz w dłoniach. Trzęsła się całą sobą i kurczowo wbijała sobie paznokcie w obolałe od tańca, uda.
Nagle poczuła na swoim ramieniu czyjś dotyk. Pośpiesznie podniosła głowę, a jej wzrok splótł się z jego lagunowymi tęczówkami. Nigdy nie widziała niczego bardziej pięknego i szczerego niż oczy nieznajomego.
-Nic nie jest warte twoich łez – powiedział cichym głosem, na którego dźwięk ciało <T.I.> oblało się dreszczami i przyjemnym mrowieniem – Życie może być nieprzyjemne, jednak musisz wierzyć w swoje możliwości i dyspozycje. Jesteś kimś więcej niż myślisz.
Po tych słowach wstał i już chciał iść, gdy dziewczyna złapała go za rękę.
-Dziękuje. - powiedziała i delikatnie uniosła kąciki ust do góry.
-Do usług.
Po chwili zniknął za drzwiami budynku.
<T.I.> dostrzegła jednak coś – pozostałość po nieznajomym. Podniosła zręcznie kartkę papieru, a to zobaczyła wstrzymało bicie jej serca.
To była ona – perfekcyjna jak nigdy. Odwróciła kartkę i spojrzała na napis po drugiej stronie.

"Uwierz w siebie, mała.
Spotkajmy się jutro tutaj o tej samej porze. Niall."

Dziewczyna mimowolnie się uśmiechnęła i poczuła coś czego do tej pory nie czuła. Czy można to nazwać miłością od pierwszego wejrzenia?


Niall czekał już stojąc na środku sali. Nagle poczuł jej dłonie na oczach. Jego serce rozradowało się.
-Witaj, wybawicielu – szepnęła mi do ucha i zachichotała ledwo dosłyszalnie – Dziękuje za ten szkic.
Blondyn odwrócił się do niej i nieśmiało powiedział:
-Przyjemność po mojej stronie.
Dość długą chwilę stali w ciszy i przypatrywali się sobie nawzajem.
-Zatańcz ze mną.
-Nie jestem pewien czy to dobry pomysł.
-Ale ja tak – odpowiedziała – Rób tak, jak mówi Ci serce.
Para złączyła swoje ciała, czując jak ich klatki piersiowe wznosza się i opadają, za każdym oddechem. <T.I> chwyciła jego rękę i zaczęła prowadzić do powolnego walca. Ich spojrzenia wzajemnie się spotykały, a ich ruchy były nadzwyczaj lekkie.
I choć nie wychodziło idealnie, liczyli się tylko oni i ich serca.
<T.I.> zwilżyła językiem swoje usta, a Niall nie potrafił się już dłużej opierać. Naparł swoimi ustami na wargi dziewczyny, czując jak ta oddaje impulsywny pocałunek,
Podniósł ją do góry, a <T.I> oplotła go w pasie nogami, rozkoszując się jego bliskością.
-Jeszcze raz dziękuje – powiedziała, opierając swoje czoło o jego.
-Nie musisz mi dziękować, <T.I.>. Nigdy. - zapewnił ją Niall, odgarniając pasemko włosów opadających na rozpromienioną twarz.

___________________________________________________
I jaak? Podoba się? ;D
Czekam na wasze komentarze. :)
Tak w ogóle mam nadzieję, że nie macie mnie dośc, boo.. w zanadrzu jeszcze sporo imaginów. :D Tak właśnie kończy się moja bezsenność. :D
Ważne pytanko: Macie ochotę na kryminał? ;D 
Do następnego kochanee. xx 

11 komentarzy:

  1. cudo <33 czekam na KRYMINAŁ ;DD

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny. czekam na kolejny ! :) z chęcią przeczytam kryminał. :)
    zapraszam przy okazji na http://you-are-my-only-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowity, naprawdę niesamowity <3

    OdpowiedzUsuń
  4. piękny jeden z najlepszych jakie czytałam CUDO

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo bardzo mi sie podoba ! ten ich taniec, to jak on ją rysował, jak ona tańczyła, jak sie pocałowali... wszystko to sobie wyobrażam i to takie cudne xx

    a tak poza marginesem - cos bym wytargnęła na jej miejscu temu ojcu !
    i tak , kryminał to to :)

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham cię, kocham!!! Boziu jesteś genialna, cudowna, najlepsza! :D
    Dodaj jakieś imaginy z Niallerem, strasznie go tu mało ^^ i tak! Mamy ochotę na kryminał! :D xx

    OdpowiedzUsuń
  7. takich arcydzieł nigdy dość :) Kryminał? Oczywiścieże tak
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Aww cudowne !I jeszcze ta piosenka aww *__*

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3