czwartek, 17 stycznia 2013

Three Hundred Sixty - One

Witajcie!
Przepraszam za długą nieobecność, ale w Nowym Roku jakoś ciężko było mi się odnaleźć czy to w szkole, czy też w życiu osobistym. Wchodziłam tutaj często, czytałam Wasze komentarze, poprawiałam ewentualne błędy itp.
Przypominam, że w najbliższą sobotę, tj. 19 stycznia, opublikuję wyniki konkursu, jaki przed dwoma tygodniami ogłosiłam. Nie będę ukrywać - doskonale już wiem kto wesprze naszą liczną załogę autorek, ale przez najbliższe kilkadziesiąt godzin pozostanie to wyłącznie moją tajemnicą! Wyników spodziewać możecie się w godzinach wieczornych. Wszystkie imaginy, które doszły do mnie, opublikowane zostaną na blogu, co będzie małą nagrodą dla ich autorek.
Wszystkim tym, którzy rozpoczęli już swoją przerwę zimową, życzę dobrego spożytkowania wolnego czasu, spędzenia go w gronie przyjaciół i duuużo bezpieczeństwa. Natomiast tym, którzy jeszcze męczą się na szkolnych zajęciach, wiele cierpliwości, bo i wy wolne mieć będziecie. Osobiście jeszcze muszę miesiąc czekać, aż wreszcie będę mogła sobie odpocząć z kubkiem gorącego kakao, patrząc przez okno na liczne zaspy śniegu. Mam tylko nadzieję, że nie skończy się na złamanych kończynach, jak to w wakacje było!
A wy macie jakieś plany na spędzanie ferii?

Na te mroźne, zimowe dnie i jeszcze gorsze wieczory, gorąco pozdrawiam!

PS. Z góry przepraszam, za wszystkie błędy!!!


polecam posłuchać przy czytaniu: http://www.youtube.com/watch?v=9t5aQRoCIpU

Od dwóch lat, mój status związku oświadczał, że jestem z Zaynem Malikiem. Oprócz tego, że byliśmy szczęśliwą parą, miałam również wspaniałych przyjaciół – chłopaków z zespołu. Mogłam z nimi porozmawiać o wszystkim. Zaczynając od życia prywatnego, którego starałam się nie ujawniać, a kończąc na sprawach dotyczących innych ludzi.
Dzisiaj Zayn zaprosił mnie do siebie. Postanowiłam zrobić niespodziankę ukochanemu i przyjść wcześniej. Stanęłam przed dużych rozmiarów drzwiami i zapukałam, aby obwieścić mieszkańcom tego domu moje przyjście. Po kilku minutach moje oczy ujrzały Louisa. Chłopak na powitanie przytulił mnie i dał po przyjacielsku buziaka w policzek. W podobny sposób przywitałam się z Harrym, Niallem i Liamem.
- A gdzie Zayn? - zapytałam, kiedy chłopcy prosili abym usiadła na kanapie. Postąpiłam wedle ich życzenia, a miejsce obok mnie zajął Liam. Harry rozsiadł się na fotelu, natomiast druga kanapa zajęta została przez Louisa i Nialla.
- Nie ma go w domu. - odpowiedział na wcześniej zadane przeze mnie pytanie niewzruszony Niall
- Jak to nie ma? - zdziwiłam się. - Mówił, że będzie na mnie czekał od samego rana.
W pokoju zapadła przejmująca cisza. Słyszeliśmy swoje ustabilizowane oddechy. Nikt nie odpowiedział na moje pytanie, co oznaczało tylko jedno, a mianowicie, że coś przede mną ukrywają. Wiedziałam to stąd, że znamy się tyle lat, co zawsze pomaga mi w dojściu do prawy.
- Dobra panowie! - przerwał panujący spokój Liam. - Sądzę, że to najwyższy czas, aby jej powiedzieć.
Spojrzałam na chłopaków, którzy kręcili głową oraz na wściekłego Liama.
- Powie mi ktoś wreszcie o co chodzi, czy znowu mam dojść do wszystkiego sama? - zapytałam, ponieważ nikt z chłopaków nie odzywał się
- To koniec! Nie będę go bronił! - wybuchnął Liam. - Zayn od początku waszego związku Cię zdradza!
Nie wierzyłam we wcześniej wypowiedziane słowa. Chciałam, bardzo chciałam, aby to wszystko okazało się jakimś żartem. Z nadzieją wyczekiwałam na moment, w którym Zayn wyskoczy zza kanapy, zacznie krzyczeć, że to wszystko nieprawda, a chłopcy zaczną się śmiać z tego, że się dałam nabrać. Nie doczekałam tego jednak! Wszyscy oprócz Payne'a poszli do swoich pokoi nie odzywając się do mnie ani słowem. Niestety...To wszystko okazało się prawdą. Bolesną prawdą, od której nie ma już odwrotu. Gdy tylko do mojej głowy dotarła myśl, że przez ostatnie dwa lata mojego życia spotykałam się ze zdrajcą chciało mi się płakać. Przez kilka minut, zatrzymywałam cisnące się do oczu łzy, jednak nie miałam już na to siły. Dałam upust emocjom. Moje policzki zrobiły się mokre od słonego płynu spływającego po nich.
Liam cały czas przyglądał mi się uważnie, ale w jego oczach również pojawiły się łzy. Nic nie mówił, tylko objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie. Trwaliśmy tak w milczeniu i wzajemnym przytulaniu dobrych kilka minut. Do naszych uszu dobieg odgłos przekręcającego się zamku w drzwiach. Wiedziałam, że za kilka sekund stanę przed tym, którego tak kocham. Nie myliłam się. W pokoju zjawił się Zayn. Uśmiech rozświetlał jego twarz, jednak gdy mnie zobaczył mina mu zrzedła. Kucnął przy mnie, a jego ręka powędrowała na moje kolano.
- Co się stało kochanie? - zapytał z troską w głosie
- Po pierwsze nie mów do mnie już ''kochanie'', bo nie jesteśmy razem, a po drugie sam dobrze wiesz i nie udawaj! - tyle udało wydusić mi się przez łzy. Nie chciałam dłużej na niego patrzeć, dlatego szybko wstałam z kanapy, ubrałam się i opuściłam dom. W drodze powrotnej płakałam. Przechodząc przez dość ruchliwą ulicę nie patrzyłam na nadjeżdżające samochody. Nie przerażała mnie śmierć. Bardziej trafne było stwierdzenie, że ona mnie teraz kręciła. Zużywając całą paczkę chusteczek higienicznych doszłam do domu. Droga dłużyła mi się jak nigdy.
Weszłam do pustego mieszkania. Gdy tylko przekroczyłam próg miałam przed oczami moment, kiedy Zayn przyjechał z siedmiomiesięcznej trasy koncertowej po całej kuli ziemskiej. Doskonale pamiętam jak mocno mnie przytulał, jak namiętnie i delikatnie za razem mnie całował. Tego nie da się ot tak wymazać z pamięci! To jest niemożliwe! Być z kimś przez dwa lata, kiedy łączy Cię z nim nieopisana więź, a potem ułożyć sobie życie od nowa, jak gdyby to się nigdy nie zdarzyło?
Przypomniałam sobie, że jeszcze nie podziękowałam Liamowi. Chciałam powiedzieć mu to prosto w twarz, ale uznałam, że przez SMSa będzie lepiej. Wzięłam telefon do ręki i wystukałam na jego klawiaturze : ''Dziękuje Ci za wszystko! Zrobiłeś dla mnie naprawdę dużo, nie wiem jak ja Ci się za to odwdzięczę! (T.I.)''. Długo nie musiałam czekać na odpowiedź przyjaciela ''Dla przyjaciół wszystko! Tylko błagam! Nierób nic głupiego. Zayn na Ciebie nie zasługiwał! Jeśli będziesz czegoś potrzebowała, zawsze możesz na mnie liczyć! Liam ''. Po odczytaniu wiadomości, wyłączyłam telefon oraz schowałam go do szuflady.
Dni mijały, a ja nadal tkwiłam w rozsypce. Nie potrafiłam nawet myśleć na temat Zayna. Sytuacja sprzed kilku dni zmusiła mnie do opuszczenia domu. A mianowicie, musiałam iść do lekarza, ponieważ strasznie źle się czułam. Opuszczając gabinet doktora, byłam w jeszcze większym szoku niż kiedykolwiek! Dowiedziałam się, że spodziewam się dziecka, którego ojcem jest Malik. Ta informacja totalnie zwaliła mnie z nóg. Od razu po powrocie do domu, położyłam się i zasnęłam. Noc natomiast spędziłam na rozmyślaniu. Wiele czasu zajęło mi myślenie o sprawach jakie obecnie dzieją się wokoło mnie. Doszłam do wniosku, że nie będę w stanie poradzić sobie z samotnym wychowywaniem dziecka. Pozostały mi dwa wyjścia : aborcja lub oddanie dziecka tuż po urodzeniu do sierocińca. Nie dość, że straciłoby ojca, to matka porzuciłaby je?
Czas leciał. Moje serce nadal pozostawało nieposklejane. Brakowało mi bliskości kogoś, komu mogłabym zaufać. Postanowiłam powrócić do normalnego świata. Pierwsze co zrobiłam to długa kąpiel. Po czynnościach związanych z łazienką powróciłam do sypialni. Usiadłam na łóżku i wpatrywałam się w szufladę. Toczyłam wewnętrzną walkę sama z sobą, która dotyczyła otworzenia szuflady i wyjęcia z niej mojej komórki. Po prawie 10 minutach refleksji sięgnęłam po telefon. Włączyłam go i zaczęłam przeglądać nieodebrane wiadomości, połączenia. Były wśród nich także od Zayna, jednak szybko usunęłam jego numer. Sprawdziłam wszystko co wydawało mi się konieczne i odłożyłam swój telefon na miejsce. Wtem po całym pokoju rozbrzmiał dźwięk nadchodzącego połączenia. Znowu sięgnęłam po małych rozmiarów prostokąt i przyłożyłam go sobie do ucha, bez patrzenia kto dzwoni.
- Słucham? - odpowiedziałam bez życia
- ( T.I. )? To naprawdę Ty? Dzięki Bogu, że nic Ci nie jest! - usłyszałam rozradowany głos Liama
- Tak to ja, o co chodzi? - zapytałam obojętnie
- Wszystko w porządku? Nie odzywałaś się prawie miesiąc. - spoważniał nieco
- Liam...To raczej nie jest rozmowa na telefon. Jeśli Ci tak bardzo zależy przyjdź, wiesz gdzie mieszkam. - powiedziałam zachrypniętym głosem. Mówienie sprawiało mi trudność, ponieważ ostatni raz używałam głosu ponad dwa tygodnie temu podczas wizyty u lekarza.
- Zaraz będę. - odpowiedział, po czym szybko się rozłączył. Nie musiałam długo czekać na przyjaciela. Siedząc w salonie i wpatrując się w skaczące iskierki w rozpalonym kominku, usłyszałam dzwonek do drzwi. Zwlokłam się z kanapy i wolnym krokiem podążyłam w kierunku drzwi frontowych. Po ich uchyleniu zobaczyłam Liama. Wszedł do środka wyciągając zza pleców bukiet czerwonych róż.
- Najpiękniejsze kwiaty dla najpiękniejszej dziewczyny. - powiedział melodyjnie, jednak mnie to nie przekonało. Zadowolenie zniknęło z twarzy bruneta, kiedy w moich oczach wezbrały się łzy. Nie chciałam aby widział jak płaczę. Odwróciłam się szybko i ruszyłam schodami na piętro. Po minięciu kilku kolejnych sekund znalazłam się w sypialni tuląc do poduszki.
- Przepraszam...Nie chciałem, żeby tak to zabrzmiało. - szeptał od progu pokoju.
- To nie Twoja wina...Ty po prostu chciałeś być miły. - odpowiedziałam, siląc się na lekki uśmiech. Chłopak widząc, że sprawia mi to trudność podszedł bliżej i usiadł na skraju obszernego łóżka. Chwilę patrzył na mnie, po czym zbliżył się i przyciągnął mnie w swoją stronę. Nie stawiałam oporu. Pozostawiłam poduszkę i przytuliłam się do Payne'a.
Milczeliśmy...Nikt nie wymawiał niepotrzebnych słów. Chłopak doskonale wiedział, że gdy cierpię potrzebna jest mi tylko obecność kogoś bliskiego. Zawsze tą osobą był Zayn, ale teraz to właśnie cierpię przez niego. Dlatego też, wypadło na Liama. Tkwiliśmy w żelaznym uścisku przez dobrych kilkadziesiąt minut.
- Dziękuję... - powiedziałam łamliwym głosem. - Dziękuję Ci za wszystko. To wiele dla mnie znaczy. Jestem Ci wdzięczna, że przyszedłeś tutaj, wcale nie musiałeś tu przychodzić. Teraz idź już do Danielle, pozdrów ją ode mnie.
-Nigdzie się stąd nie wybieram, no chyba, że mnie wyrzucisz. - zaśmiał się. - Z Danielle nie jesteśmy już razem. Rozstaliśmy się...
- Przepraszam...Nie wiedziałam. - skarciłam się w myślach za mój niewyparzony język
- Nie przepraszaj...Rozstaliśmy się z mojej winy, powiedziałem jej, że zakochałem się w innej. - odwrócił twarz w przeciwnym kierunku, do którego podążał mój wzrok
- W takim razie życzę Ci szczęścia w nowym związku. - uśmiechnęłam się pocieszająco do przyjaciela. Tego wieczoru już nie rozmawialiśmy na ten temat.
Spotykaliśmy się regularnie. Liam pomógł wyjść mi z depresji. Któregoś wieczoru przyszedł do mnie całkowicie stremowany. Jego wzrok unikał mojego, niechętnie odpowiadał na zadawane przeze mnie pytania. Kiedy już zupełnie się ściemniło rozpalił ogień w kominku. Oboje usiedliśmy na kanapie z kubkiem gorącej czekolady w ręku i zaczęliśmy szukać jakiegoś interesującego filmu. Nie mieliśmy dużego wyboru, więc padło na komedię romantyczną. W trakcie seansu ciągle się śmialiśmy. Wydawało mi się nawet, że Liam się rozluźnił. Po skończonym filmie spojrzałam na chłopaka, a on po zaraz pierwszy tego wieczoru, odwzajemnił to. Wewnętrznie bardzo się radowałam, jednak nie dawałam tego po sobie poznać.
- Pamiętasz jak mówiłem Ci, że rozstałem się z Danielle, z powodu mojego zakochania się w innej dziewczynie? - zapytał nieśmiało
- Oczywiście... - odpowiedziałam niewzruszona, ponieważ byłam przekonana, że właśnie moja szansa na bycie z Payne'em ucieka mi sprzed nosa. Tak! Od mojego rozstania z Zaynem ciągle o nim myślałam. W końcu to dzięki niemu nie zrobiłam jakiegoś głupstwa. Streszczając to wszystko, zakochałam się w moim przyjacielu, u którego straciłam ostatecznie szansę.
- Chciałbym jej wyznać miłość, tylko nie wiem jak. Może mogłabyś mi w tym pomóc?
- Pewnie... - odpowiedziałam łamiącym się głosem. Liam był kolejnym chłopakiem, którego pokochałam całym swoim sercem, jednak była to kolejna, nieodwzajemniona miłość...Moje serce momentalnie połamało się na kilka tysięcy małych odłamków. Dzięki temu chłopakowi nauczyłam się żyć na nowo, kochać na nowo. Tylko szkoda, że nie nauczył mnie kochać ludzi, którzy choć w małym stopniu odwzajemnią moje uczucie! Na samą myśl w moich oczach wezbrały się łzy, które swobodnie zaczęły kreślić wijące się ścieżki po policzkach.
-( T.I. )przepraszam...Jestem idiotą! Nie powinienem tego mówić, doskonale wiem, że kochasz Zayna! Jednak moja miłość do Ciebie zwyciężyła nad zdrowym rozsądkiem! - karcił się mówiąc te słowa na głos i jednocześnie przyciągając mnie do siebie i tuląc mocno.
- Co Ty powiedziałeś?! - prawie krzyknęłam słysząc słowa bruneta
- Jesteś dziewczyną, która totalnie zawróciła mi w głowie! Nie jesteś dla mnie obojętną osobą, to nie jest przyjaźń! Kocham Cię i zawsze kochałam, tylko przez ten cały czas osoba Malika mi to uniemożliwiała. - zaczął się tłumaczyć. - Wiem...Powiedziałem to w nieodpowiednim miejscu, o niewłaściwej porze! Tylko co ja mogę poradzić, że ja już nie potrafię udawać, że łączy mnie z Tobą tylko przyjaźń. Nie musisz nic mówić! Jest wystarczająco wcześnie, do niedawana nie potrafiłaś sobie poradzić z rozstaniem...Kolejny związek byłby dla Ciebie następną traumą. Dlaczego chciałem żebyś wiedziała o moich uczuciach,jednak nie wymagam tego, że to odwzajemnisz i będziemy razem. Jeżeli to ma Cię jakoś podbudować to powinnaś wiedzieć, że jako przyjaciel lub jak chłopak, nigdy nie pozwolę aby ktoś Cię skrzywdził, a zwłaszcza ja!
Kiedy skończył swój monolog wstał z kanapy i jakby nigdy nic, poszedł w kierunku drzwi wyjściowych. Usłyszałam tylko dźwięk otwieranych drzwi, a w mojej głowie zapaliło się zielone światło! Miałam teraz szansę na prawdziwy, szczęśliwy związek. Poderwałam się z miejsca i ruszyłam za Liamem. Gdy dobiegłam do drzwi chłopak zamykał furtkę.
- Liam! - krzyknęłam, a chłopak momentalnie spojrzał na mnie. - Zaczekaj!
- Niby na co?! Aż mnie spoliczkujesz za wypowiedziane wcześniej słowa?
- Nie mam zamiaru tego zrobić! Po co miałabym krzywdzić kogoś, na kim strasznie mi zależy? - odpowiedziałam podchodząc bliżej furtki. - Nie myśl sobie teraz, że mówię to tylko dlatego, że Ty wcześniej wyznałeś mi miłość! Po rozstaniu z Zaynem zrozumiałam, że tworzyliśmy chory związek! Później już tylko umacniałam się w przekonaniu, że to Ty jesteś tym kimś, poprzez to jak bardzo mnie wspierałeś. Myślę, że jeżeli oboje zaryzykujemy, wyjdzie prawdziwy związek, tylko musimy tego bardzo chcieć!
- A chcesz tego? - zapytał, podchodząc bliżej mnie, tak że staliśmy patrząc sobie prosto w oczy i czując swoje oddechy na policzkach
- Ja bardzo. - odpowiedziałam bez dłuższego namysłu. - A Ty?
- Ja również. - uśmiechnął się składając delikatny pocałunek na moich wargach.

6 komentarzy:

  1. Ale śliczny imagin ! <3 Taki słodki i wgl :3
    Świetnie piszesz kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nominowałam Cię do Liebster Award :3
    http://najlatwiej-jest-nienawidzic.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. cuudo <3 brak słów :) denerwujące są tylko te ciągłe wykrzykniki ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. cudny !! i nie ma nic złego w wykrzyknikach, wręcz przeciwnie - pokazują emocje bohaterow. ja nie zauważyłam żadnych błędów o których wczesniej wspomniałas ;) za to takich i innych poprosze znacznie więcej ;**

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny, ale mam jeden problem...
    Co się stało z dzieckiem "T.I" i Zayn'a ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnośnie dziecka - nie chciałam się za bardzo rozpisywać, dlatego jaka będzie historia tego brzdąca, to już Twoja wyobraźnia :)

      pozdrawiam
      Natalia

      Usuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3