wtorek, 22 stycznia 2013

Three Hundred Sixty - Seven

#muzyka

Werona - prawdziwa definicja miasta zakochanych. To na jego ulicach przechadzali się wykreowani przez Williama Szekspira bohaterowie słynnej opowieści "Romeo i Julia". To tam miejsce miała historia prawdziwej miłości pełnej poświęceń i gotowej aby przetrwać nawet śmierć. 

Usiadła pod wygiętą wierzbą, chowając się przed promieniami słońca. Uśmiech nie schodził z jej twarzy. Nigdy nie wyobrażała sobie takiego miejsca jak to - niewielki strumień' stary, drewniany mostek oraz hektary pól winogrona i winnice. Powietrze tu było inne, czystsze i przyjemniejsze.
Dziewczyna zdjęła z głowy słomiany kapelusz i oparła się o pień drzewa. Zaczęła nucić pod nosem swoją ulubioną piosenkę. Zamknęła powoli oczy.
-Niesamowita atmosfera, prawda?
Usłyszała delikatny, męski głos. Momentalnie uniosła powieki i spojrzała w jego stronę. Dźwięk jego głosu podziałał na nią bardzo impulsywnie - dreszcze obiegły jej rozgrzane ciało, a serce zabiło o wiele szybciej.
-Tak..jak nigdzie indziej - odpowiedziała i spuściła lekko głowę, czując jak jej policzki się czerwienią.
-Mogę się dosiąść ? - spytał chłopak.
Ona jedynie pokiwała twierdząco i uśmiechnęła się niepewnie.
-Louis - podał jej rękę na przywitanie.
-<T.I.> - odwzajemniła gest i zajrzała w jego oczy. Piękne jak żadne inne na świecie - niebieskie z odcieniem morskiej zieleni, a nawet szarości.
-Nie jesteś stąd prawda? - spytał siadając na wysuszonej ziemi.
-Masz rację..jestem Polką.
-Więc co cię tu sprowadza?
Wziął do ręki kawałek trawy i zaczął przekręcać nim pomiędzy palcami.
-Po pierwsze ciekawość - ludzie tak zachwalają tę okolicę. A po drugie..jestem na "podróży poślubnej" - zaakcentowałam dwa ostatnie słowa, gestem ręki wykonują cudzysłowie.
-Czyli jest jakiś haczyk.. - odpowiedział nieco zrezygnowany.
-Nie jestem po ślubie. Narzeczony zabrał mnie wcześniej na tę wycieczkę, gdyż później może nie mieć czasu. Otwiera własną restauracje i jest nią bardzo zaaferowany. Jednak w tym wszystkim najśmieszniejsze jest to, że ja nie wiem czy chcę za niego wyjść. - dziewczyna zaśmiała się cicho.
-Skąd ta niepewność?
-Kiedyś pasowaliśmy do siebie idealnie, jednak ostatnio obydwoje się zmieniliśmy. On nie zwraca na mnie uwagi, ważniejsze są interesy firmy - odparła zniesmaczona - a ja pragnę chwili romantyczności. Ja spędzę dzień  takim miejscu jak to, a on w centrum miasta.
-Jednym słowem, różnicie się . Za bardzo.
I choć wiedział, że nie powinien ucieszył się. Znał ją od kilku minut, a jemu już zależało. Było w niej coś czego brunet szukał.

Para spotykała się przez kolejne dwa dni. Spędzali ze sobą każdą możliwą chwilę. Czuli się wyjątkowo w swoim towarzystwie - nie liczyło się dla nich nic dookoła. Cieszyli się swoją bliskością.
-<T.I.> - chłopak zaczął niepewnie - zostań ze mną....
Oczy dziewczyny powiększyły się znacznie, a jej umysł rozpoczął trzecią wojnę światową z sercem.
-Fakt, może nie mam wiele do zaoferowania, ale mogę obiecać ci że będę cię kochał...jak nikt dotąd.
Nie wytrzymała tego..
-Ja..przepraszam Loueh...ja muszę to przemyśleć....
I uciekła. Zostawiając go samego pośród wysokich traw.
***
Skręciła w wielką, otwartą bramę po jej lewej. Z szczerym uśmiechem na ustach stawiała niepewne kroki. Spojrzała w górę.
-Nareszcie - szepnęła zachwycona pod nosem.
Całą podroż czekała, aby się tu znaleźć. Usiadła na marmurowej ławce i spojrzała w górę - na balkon po którym przechadzała się "Julia".
W końcu przyszedł czas, aby mogła wyrzucić z siebie wszystkie niepewności i lęki.
Wyjęła ze swojej skórzanej torebki wcześniej przygotowaną kartkę papieru i czarnym piórem płynęła..

"Droga Julio,
Sama nie wiem od czego chcę zacząć. Jest tyle rzeczy o których chciałabym Ci powiedzieć...
Ostatnio odczuwam, jakbym zaprzeczała sama sobie - wmawiała coś co jest jedną wielką stertą nieporozumień i obłudy. A mianowicie Mike i nasze "małżeństwo"
Coś się ostatnio zmieniło. On nie jest już tym samym człowiekiem, którego kiedyś pokochałam. Brakuje między nami namiętności i jakiegokolwiek zaangażowania w nasz związek. Często wyjeżdża i zostawia mnie samą - jednak nie w tym jest największy  problem. Ja wcale za nim nie tęsknie, nie potrzebuje jego bliskości. Również wolę spędzić dzień z przyjaciółką czy samotnie w zaciszu domowym,  a raczej nie tak powinna wyglądać miłość...
Ale to nie jedyny problem. Louis - ten cholerny Louis. Znam go od dwóch dni, a już wywrócił mój świat do góry nogami. Jest wyjątkowym człowiekiem. Nie potrzebuje pieniędzy do szczęścia. Uwielbia cisze i spokój, a co najważniejsze jest romantyczny. Mieliśmy zostać tu razem...ale ja nie mogę...stchórzyłam...
Nie wiem co mam zrobić....
Pomóż mi. 
<T.I.>"

Kiedy skończyła zgięła kartkę, a następnie schowała ją do koperty, na której widniał jej adres. Podeszła do ściany i przywiesiła jej obok wielu innych listów.
Westchnęła głośno, spojrzała ostatni raz na balkon i po chwili pokierowała się do mieszkania, gdzie czekał na nią narzeczony.

Para wróciła do Polski, gdzie wszystko wróciło do starej monotonni. Mike przebywał całymi dniami w restauracji, a ona w wyludnionym parku, myśląc o Louis'ie. Bywały momenty, że uważała to za najlepsze rozwiązanie, a czasami żałowała, że go opuściła.
Każdego dnia czekała na list od Julii..jednak on nie docierał.
Po roku przestała wierzyć, że kiedykolwiek dojdzie.

*50 lat później* 
Staruszka siedziała na bujanym fotelu, spoglądając rozmarzonym wzrokiem na panoramę rozciągającą się z balkonu jej luksusowego domu. Znów przypominała sobie te dwa dni w Weronie...nigdy o nich nie zapomniała - nie potrafiła.
-Babciu! Jakiś list do ciebie - powiedziała jej wnuczka i podała kopertę w jej lekko pomarszczone dłonie. 
Kobieta delikatnie uchyliła papier, a jej oczy momentalnie powiększyły się.
-Co się stało, babciu? - spytała nieco zaniepokojona dziewczynka. 
-Julia...ona odpisała. 

"Kochana <T.I.>, 
Wiem że minęło tyle lat...nie wiem jak zakończyła się Twoja historia. Jednak wiem jedno - nic nie jest ważniejsze od miłości. Z samego charakteru twojego pisma wiem, że to Louis jest tym kogo szukałaś. Pamiętaj, że prawdziwa miłość nie zna przemijania - potrzebujesz jedynie odwagi by iść za głosem serca. Trzeba uchwycić to uczucie.
<T.I.> jeśli wtedy to przegapiłaś, teraz możesz to zmienić.
Powodzenia,
Julia,"

-Wnusiu..-zaczęła staruszka - jedziemy na wakacje.
-Dokąd? - spytała zszokowana.
-Do Werony - odparła. 

Już następnego dnia, znaleźli się we włoskim mieście. 
-To gdzie zaczynamy poszukiwania? - spytała wnuczka. 
-W domu Julii. 
Po kilku minutach drogi znalazły się w miejscu, gdzie pracowały sekretarki Julii.
-Witajcie...-powiedziała kobieta - Która z was napisała ten list?
-<T.I.> ?- spytała z niedowierzaniem jedna ze zgromadzonych.
-Potrzebuję twojej pomocy - powiedziała i puściła oczko do dziewczyny.

-Czyli wychodzi na to, że mamy do odwiedzenia 10 mężczyzn o nazwisku Louis Tomlinson - odparły młode dziewczyny.
Serce <T.I.> radowało się jak za tamtych czasów. Tak bardzo chciała go spotkać i znów zatopić się w jego oczach. 

Kobiety jeździły od miejsca do miejsca, odwiedzając kolejnych Tomlinsonów. Możliwości z każdymi drzwiami zmniejszały się, a nadzieje rosły. Wszyscy do tej pory spotkani byli niezwykle mili, ale nie mieli tych oczu. 

-To ostatni, babciu - powiedziała wnuczka i zapukała w białe drzwi.
Nikt nie odpowiadał. 
-Szukacie pana Tomlinson'a? - spytał mężczyzna wychodzący z domu obok.
-Tak. Wiesz gdzie on jest? - odparła kobieta.
-Nie żyje od kilku lat - odparł nieco zestresowany. 
Ani <T.I.>, ani jej towarzyszki nie były w stanie nawet drgnąć. Nie chciały wierzyć w takie zakończenie. Miało być inaczej. 
Nagle całe podekscytowanie i pozytywne nastawienie wyparowało. 
-Wracajmy...-odparła staruszka. 

Kobiety wracały już do miasta, gdy tuż przy drodze zobaczyły tabliczkę z logiem ich ulubionego producenta win.
-Pojedźmy tam - powiedziała babcia i już po chwili znajdowały się na bocznej, piaskowej drodze. 
Mijały liczne rzędy winorośli oraz pracujących przy nich ludzi.
-Stój! - powiedziała nagle <T.I.>. Wybiegła z samochodu i zaczęła przyglądać się pewnemu młodzieńcowi - to Louis.
Dziewczyny stanęły za nią i patrzyły z niedowierzaniem.
-Babciu....może posiedzisz chwilę w cieniu, co? - spytała wnuczka. 
-Czy ty jesteś Louis Tomlinson? - spytała sekretarka. 
-Tak.
-A jest tu jakiś inny Louis Tomlinson?
-To ja. Witam - powiedział nieco starszy mężczyzna. 
-A jest wasz ojciec? - pytała dalej.
-Jest tam - wskazali gestem dłoni, na podeszłego mężczyznę schodzącym z konia.
Synowie podbiegli do niego i szepnęli mu coś na ucho. Po chwili nie wiadomo kiedy, staruszek znalazł się przy <T.I>. Ta spojrzała w jego oczy. 
-To ty....
-<T.I.>? - spytał z niedowierzaniem i ze łzami w oczach. 
Pokiwała twierdząco głową, a po chwili poczuła jak chowa się w jego ramionach. 
-Musiałam wrócić. - szepnęła.
-A ja obiecałem kochać cię na zawsze i mimo wszystko. Nasz wiek też mi nie przeszkodzi. 
_________________________________________________
Jest Lou, bo daaawno go nie było. ;3
Czekam na wasze opinie i do jutraaa. xx

14 komentarzy:

  1. Dokładnie historia z ,,Listy do Julii" tylko, że pomieszne związki. Wiedziałam to od początku :) Fajny nawet film, nie? Niedawno go oglądałam. Dlatego też imagin mi się podoba.
    Pozdro Is.Izkaxxx

    OdpowiedzUsuń
  2. No własnie. Również i ja zorientowałam się na samym początku z jakiego to filmu. Świetnie. ;) Ogromnie mi się podoba ten imagin, a film jest jednym z moich ulubionych ;)
    Laura

    OdpowiedzUsuń
  3. jaki kochany, słodki imagin, który bardzo fajnie sie zakończył :)

    Klaudia CityLondon xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny imagin tak samo jak film :DD mój ulubiony <3

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam ten film ! :) teraz tak samo uwielbiam tego imagina xx taki kochany <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten imagin jest taak magiczny, kocham Twoje imaginy, pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie to było piękne.! Jejciu takie magiczne *,* po prostu przesliczny .!!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakie to było piękne.! Jejciu takie magiczne *,* po prostu przesliczny .!!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakie to było piękne.! Jejciu takie magiczne *,* po prostu przesliczny .!!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakie to było piękne.! Jejciu takie magiczne *,* po prostu przesliczny .!!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziwnie się czytało ponieważ Julia pisała do mnie czyli Julii XD ale cudowny <3 uwielbiam ten film to jak mogłabym nie uwielbiać tego imagina *.*

    @JulieHoran_

    OdpowiedzUsuń
  12. jakie to słodkie. Piękne :>

    OdpowiedzUsuń
  13. Hahahhaha miałam ten sam problem co kolezanka wyżej :3 tez jestem Julią :3 świetny ♡♡♡
    Juliemalik30

    OdpowiedzUsuń
  14. awww... był jeden haczyk. mam na imię Julia;) ale uwielbiam ten film

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3