niedziela, 10 lutego 2013

Three Hundred Eighty-One

Nie pisałam,że jest to na podstawie filmu "Nad Życie" ponieważ myślałam,że to oczywiste. Nie jest to plagiat-tylko się wzorowałam na fabule. Nie skopiowałam nic, kierowałam się własną wyobraźnią i uczuciami po obejrzeniu po raz tysięczny tego filmu. Komuś się nie podoba ? Nie czytaj, nie zmuszam do tego. 
Za każdy miły komentarz dziękuje :* 


MUZYKA

-[T.I] jak mogłaś podjąć taką decyzję bez mojej wiedzy ?-stanąłem naprzeciwko niej w salonie-jesteśmy małżeństwem do cholery.
Dziewczyna stała naprzeciwko mnie i przyjmował każde słowo ze stoickim spokojem.
-Louis-zaczęła-nic nie zmienisz, ja podjęłam decyzję.
-To Cię zabije rozumiesz ?-krzyknąłem-ja nie mogę Cię stracić. Będziemy mieli jeszcze gromadkę dzieci, tylko poddaj się leczeniu.
-Nie zabiję mojego dziecka.-nie skończyła mówić gdyż jej drobne ciało osunęło się bezwładnie na podłogę.

*******

-Pan jest mężem [T.I] Tomlinson ?-podeszła do mnie lekarka.
-Tak.-odpowiedziałem.
-Pana żona do rozwiązanie zostaje w szpitalu. Nie można podawać jej żadnych leków oprócz krwi.-zerknęła w kartę-wszystko ze względu na dziecko.
-Rozwiązania ?-zapytałem oburzony-on musi jak najszybciej mieć przeprowadzony przeszczep i to musi pani jej uświadomić.
-Jedyne co muszę zrobić to spełnić wolę pacjentki panie Tomlinson-spojrzała na mnie i wyminęła mnie ruszając dalej korytarzem.

*******

-Jesteś pewna,że nie zmienisz decyzji ?-zapytałem swoją żonę siedzącą na łóżku.
-Nie zmienię Louis.
-Nie mogę Cię stracić. Po prostu nie mogę.-spojrzałem na nią.
-A ja nie zabiję naszego dziecka. Urodzę i poddam się przeszczepowi. Pokonam tę cholerną białaczkę.
-A jak nie ? Przez to coś mam Cię stracić ?
-To coś ?-spojrzała na mnie oczami wypełnionymi bóle-wyjdź Louis-poprosiła cicho-wyjdź.
Nachyliłem się,żeby ją pocałować ale ona odwróciła głowę.
-Cześć.-rzuciłem cicho i opuściłem salę.

******

[T.I] drugi miesiąc leży w szpitalu. Do porodu zostały jej jeszcze tylko dwa miesiące. Lekarze przeprowadzą go w siódmym miesiącu jak tylko dziecko będzie wstanie samo funkcjonować.
-[T.I] ma dziś USG-zaczęła Danielle-dowie się czy będziecie mieć córeczkę czy synka.
-Czy ona będzie mieć.-odpowiedziałem brunetce siedząc z nią w kawiarni.
-Louis, zostawiłeś ją z tym wszystkim samą. To wasze dziecko, a ty zachowujesz się jak kretyn. Ona to robi z miłość, podziwiam ją.
-Podziwiasz ?-zapytałem- w czym ? W świadomym samobójstwie.
-Ona przeżyje, a Ty..-zaczęła-przemyśl sobie wszystko.

******

-Mogę ?-delikatnie uchyliłem drzwi od gabinetu a lekarz kiwął głową na tak. 
Moja żona leżał na kozetce i uśmiechnęła się na mój widok. Podszedłem do niej i złapałem za dłoń którą przycisnąłem sobie do ust. 
-Tatuś widzi główkę ?-zapytał się mnie lekarz pokazując na ekran-o a teraz maleństwo macha do rodziców.
Z moich oczu popłynęły łzy.
-Doktorze to chłopiec czy dziewczynka ?-zapytała [T.I]
-Będą mieć państwo prześliczną córeczkę.-uśmiechnął się i starł płyn z brzucha [T.I]-zaraz wrócę.
Lekarz wyszedł z gabinetu zostawiając mnie samego z [T.I]
-Tak bardzo Cię przepraszam...-pocałowałem ją w dłoń-zachowałem się jak idiota. Kocham Cię [T.I].
-Nie musisz Loueh. Ja Ciebie też.-uśmiechnęła się- i naszą małą Lilo.


******

-Już rodzi ?-zapytałem obierając telefon-jasne nie długo będę.-Chłopaki,jadę do szpitala-rzuciłem i szybko wyszedłem ze studia kierując się do samochodu.
W szpitalu byłem kwadrans później. 
-Panie Tomlinson proszę zaczeka, poród się już zaczął-uśmiechnęła się do mnie pielęgniarka.
Usiadłem na białym krześle i czekałem. Czekałem. Czekałem, aż z sali naprzeciwko nie doszedł moich uszu głośny płacz dziecka. Wstałem i oparłem głowę o ścianę dając upust emocją. Zostałem ojcem. W drzwiach stanęła doktorka [T.I]
-To moja córka ?-zapytałem drżącym głosem 
-Pierwszy raz widzę tak głośnego wcześniaka.-zaśmiała się i zostawiła mnie samego.

******


Leżałem razem z Lilo w sypialni mojej i [T.I]. Trzy dni temu odbył się przeszczep i wszystko powoli powinno wracać już do normy.
-Już nie długo kochanie mamusia będzie z nami-uśmiechnąłem się do córeczki w momencie kiedy rozbrzmiał się dźwięk mojego telefonu.
Wziąłem go z szafki i wcisnąłem zieloną słuchawkę
-Słucham ?-zapytałem, nie spodziewałem się tego co usłyszałem.-już jadę.-odpowiedziałem i rzuciłem telefon.
Jak najszybciej ubrałem Lilo i wsadziłem w fotelik. Pierwszy kierunek Danielle.
Podjechałem pod dom, przyjaciółki mojej żony.
-Danielle, zajmij się Lilo-podałem jej jak najszybciej nosidełko nie tłumacząc nic i szybko kierując się do samochodu.
Łamiąc wszystkie możliwe przepisy w dziesięć minut dojechałem do szpitala. Szybko wbiegłem na oddział chemioterapii i odnalazłem lekarza.
-Pani doktor co z nią ?-zapytałem ledwo powstrzymując drżenie głosu.
-Wpadła w niewydolność  do tego dochodzi sepsa.-zaczęła wyliczać-niech się pan pożegna z żoną-poklepała mnie po ramieniu.-Przykro mi, pańska żona kazała to panu przekazać-podała mi białą kopertę i zostawiła samego.

********


Na drżących nogach wszedłem do sali. [T.I] leżała podpięta do różnych aparatur. Usiadłem na krzesełku obok niej ściskając w jednej dłoni ją rękę a w drugiej kopertę.
-Obiecałaś...obiecałaś,że się nie poddasz.-z moich oczu popłynęły łzy-kocham Cię [T.I] proszę nie zostawiaj mnie.-pocałowałem ją delikatnie w usta. W tym samym momencie z jednej z aparatur doszedł przeciągły pisk oznaczający zatrzymanie akcji serca. Straciłem ją. Straciłem ją na zawsze.

******

Louis !

Kochany mój, jeżeli to czytasz to pewnie nie ma mnie już na ziemi. Obiecałam walczyć...ale przegrałam. Zawsze byłeś i będziesz miłością mojego życia Louis. Nie poddawaj się, żyj dalej...dla mnie, dla naszej córeczki. Nigdy nie pomyślałam, że zostanę matką, a Ty ? Ty spełniłeś wszystkie moje życzenia. Będę nad wami czuwać, zawsze. Nigdy Cię nie opuszczę Loueh. Dla mnie to koniec, ale dla Ciebie początek. Ja ? Ja umarłam spełniona.

Kocham Cię . Na zawsze Twoją [T.I]


Jak wam się podoba taki smutny ? 

Przepraszam za błędy,życzę miłego czytania. 

Zostawcie po sobie ślad. 


19 komentarzy:

  1. Bardzo wzruszający, ale sporo błędów. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wzruszający.

    livewhileweareyoung81.blogspot.com
    Maj 1981.
    Dziewiętnastoletnia Connie wyjeżdża z ojczyzny do Londynu aby zacząć studiować. Nie zna tam nikogo. Zaczyna pracę, aby uzbierać na ukochaną gitarę.
    Czy uda się jej ją kupić? Czy pozna kogoś w Londynie? Czy dostanie się na studia?
    Jedno jest pewne... Szóstka rozbrykanych nastolatków zmieni jej życie. Live while we are young to historia 7 różnych od siebie nastolatków. Każdy z własną historią. Nie zawsze kolorową.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny blog mam prośbę dopiero zaczynam i mam pytanie czy wejdziecie zostawicie komentarz polecicie znajomym albo będziecie wpadać? Bardzo Was proszę z góry dzięki adres : one-direction-onelove.blogspot.com Daj komentarz będę wiedzieć że ktoś to przeczytał

    OdpowiedzUsuń
  4. achh cudo <33 a już myślałam że przeżyję xD no nic. lubię twoje imaginki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dla mnie ten imagin mógłby się skończyć po szóstym akapicie. Po co to durne umieranie?! Wcale mnie to nie wzrusza, wręcz wychodzi bokiem. Każdy imagin tak się kończy, to przewidywalne, że co drugi zakończy się pogrzebem, któregoś z bohaterów.
    Przepraszam, ale takie jest moje zdanie. Może mnie posłuchasz i napiszesz coś wesołego, a jeśli to nie. Nie wiem, może są osoby, którym takie historie się podobają ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. piękny. i do tego muzyka. aż chce sie płakać :) xx

    OdpowiedzUsuń
  7. to na podstawie filmu 'nad zycie' o Agacie Mróz

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje mi się, że to wszystko skopiowałaś z filmu "Nad życie" o siatkarce Agacie Mróz... Tak jak napisał ktoś wyżej...
    Powinnaś napisać, że to na podstawie tego filmu, bo według mnie to zwykły plagiat, prawdziwej, dramatycznej historii...

    OdpowiedzUsuń
  9. kopia filmu o Agacie Mróz - "Nad życie" ...

    OdpowiedzUsuń
  10. płaczę. Super imagin, i czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  11. Akurat piszę imagin wzorujący się na tej samej historii. Kocham ten film i za każdym razem gdy go oglądam płacze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też płaczę, przyjaciółki mówią,że jestem nienormalna...ale to tak na mnie działa. To jest miłość i prawdziwe poświęcenie. Sama pewnie postąpiłabym tak samo jak Agata Mróz i cholernie ją za to podziwiam.

      Usuń
  12. Super <33333
    Popłakałam się ;c
    Zapraszam do mnie : http://ourteenagefashionplt.blogspot.com/ #NieO1D

    OdpowiedzUsuń
  13. O matko , strasznie wzruszajacy jak i za razem piekny imagin.. Czekam ta kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham te imaginy.. tylko szkoda, że coraz mniej sie pojawia ich na tym blogu :(

    OdpowiedzUsuń
  15. kocham wasze imaginy ! :D
    jesteście niesamowite, wchodzę ty codziennie i czytam jak oszalała :p
    jesteście naprawdę niesamowite !
    a tak przy okazji, zapraszam do siebie :D
    http://crazy-and-abnormal.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. mi popsula sie klawiatura od lez
    sliczny

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3