poniedziałek, 25 lutego 2013

Three Hundred Eighty - Six

Kolorowe materiały balowych sukienek wirowały dookoła w rytmie skocznej muzyki rozbrzmiewającej po ogromnej sali. Kryształowe żyrandole zwisały z pozłacanych sufitów odbijając srebrno-różowe struny światła.W powietrzu unosił się zapach drogich perfum oraz wykwintnego alkoholu. Na wysokich, czarnych ścianach wisiały cenne obrazy najsłynniejszych malarzy minionej dekady. Drewniana posadzka, dziś wypolerowana była na wysoki połysk. Stoły pokryte były wyszukanymi potrawami i trunkami oraz różnorodnymi stroikami. Dookoła stały drewniane krzesła pokryte różowym tiulem i przepasane czarną kokardą. Ludzie tańczący na parkiecie uśmiechali się sztucznie, próbując zamaskować przekręty dokonane jeszcze kilka godzin temu.
Nagle na marmurowych schodach wyłożonych czerwonym dywanem pojawiła się ona. Jej długa, czarna sukienka idealnie mieniła się w blasku świateł. Dopasowany gorset podkreślał jej wydatny biust, a wcięcie wzdłuż prawej nogi dodawało seksapilu. Smukłe, długie nogi ubrane był w krwistoczerwone szpilki na platformie, a jej kostkę zdobiła złota bransoletka z serduszkiem. Łabędzia szyja z wyraźnie zarysowanymi obojczykami dzierżyła na sobie bladą twarz z <kolor twoich> włosami u nasady. Jej błyszczące oczy z zachwytem przyglądały się trwającej zabawie. Pełne, rubinowe usta delikatnie rozwarte ukazywały rząd białych zębów w półuśmiechu.
Niczym w zegarku wszyscy zebrani zwrócili wzrok w jej stronę.
Piękna-mówili. Idealna - szeptali.
Jednak ona dawno o tym wiedziała, była pewna swojego uroku. Wiedziała również jak go wykorzystać, objąć władzę nad zmysłami mężczyzn oraz jak wzbudzić zazdrość w innych kobietach.
Subtelnym, finezyjnym krokiem zaczęła schodzić w dół. Jej głowa dumnie uniesiona była  do góry, a serca zebranych mężczyzn jakby na chwilę przestały bić.
Uwodzicielka - to jedno słowo wystarczy.

Narzucił na swoje umięśnione barki marynarkę i z uśmiechem na ustach wyszedł przez drzwi wejściowe swojego nowego domu na przedmieściach Londynu. W jego głowie płynęło tak wiele myśli. Chciał dziś kogoś zdobyć. Miał ochotę na niewinny romans.
Wszedł do czarnego Hamera i przywitał się z czwórką swoich przyjaciół
-Cześć wam.

Dziewczyna z wdziękiem i gracją wtopiła się w tłum beznadziejnych pyszałków i nic niewartych biznesmenów. Zaczęła swoją grę. Niby nieświadomie obcierała się biodrami o męskie ciała doprowadzając ich do konwulsji dreszczy.
Nagle w drzwiach stanęli oni. Młodzi, piękni, czarujący.
-Witaj nowa zdobyczo - powiedziała <t.i.> pod nosem, a na jej twarz wkradł się podstępny uśmieszek.
Przyjrzała się każdemu po kolei.
Pierwszy był średniej wysokości blondyn. Miał delikatnie postawione włosy co wydłużało jego bladą twarz; duże, lagunowe oczy oraz czarujący uśmiech. Jego ciało zdobił czarny garnitur oraz tradycyjna biała koszula. Obok niego stał nieco wyższy brunet. Jego bujne włosy ułożone były w tzw. artystyczny nieład. Miał ciemnoniebieskie oczy oraz wąskie usta. Trzydniowy zarost dodawał mu męskości. Dalej stał wysoki, brązowooki, krótkie włosy, czyli niewinny badboy.
-Słodko - pomyślała.
Obok miejsce zajmował również brązowooki chłopak. Jego cera była ciemna, a czarne włosy delikatnie postawione do góry. Na sobie miał czarny garnitur.
Jednak <t.i.> nie mogła się na nim skupić, gdyż jej wzrok obecnie skoncentrowany był na ostatnim przybyszu. Spojrzała na niego przenikliwie od dołu do góry.
Był najwyższy. Jego stopy kryły brązowe, skórzane półbuty, a nogi odziane były w mocno obcisłe czarne spodnie. Na swoim ciele miał również białą koszulę, szarą marynarkę oraz czarną kamizelkę. Jego kasztanowe, kręcone włosy opadały bezwładnie na wysokie czoło. Rząd równych, białych zębów ukazywał się w uśmiechu pełnych, wręcz krwistych ust.Jego policzki były delikatnie zaróżowione, a w nich wyjawiały się dwa czarujące dołeczki.
Zieleń. Chłopak miał pociągające "kocie" tęczówki. W jego oczach widać było pewien tajemniczy błysk.
-Muszę go mieć - pomyślała dziewczyna.
Piątka młodzieńców weszła dumnym krokiem na salony i od razu wpadli w tok rozmów z różnymi szychami. Jedynie on stał na wejściu i z dokładnością zaczął spoglądać w tłum - jakby czegoś szukał.
<t.i.> chcąc skorzystać z sytuacji powoli kierowała się w jego stronę, próbując znaleźć się w zasięgu jego wzroku. Po chwili udało się. Ich oczy spotkały się, sprawiając że serca obojga przyspieszyły swój rytm, a oddechy stały się krótsze i płytsze.
Harry nie mógł się ruszyć, był sparaliżowany, jakby pod hipnozą dziewczyny.
Ona korzystając ze swoich umiejętności i odwagi stanęła z nim twarzą w twarz, oko w oko.
-Cześć - powiedziała ściszonym głosem spoglądając na jego ponętne usta - <t.i.>
-Harry - odpowiedział po krótkim milczeniu i uśmiechnął się czarująco. - Zechcesz zatańczyć?
-Z przyjemnością - odparła zalotnie i złapała jego rękę.
(co powiecie na muzykę dla klimatu? *klik*

Obydwoje poczuli jak przez ich ciało przebiega przyjemne mrowienie. Dziwne - pomyśleli, lecz pomimo tego powędrowali na środek ogromnej sali. Chłopak położył jedną rękę w jej talii, a drugą splótł z jej. Zaczęli delikatnie bujać się w rytm muzyki. <t.i.> czuła się nieco skrępowana i zawstydzona co nie zdarzyło się chyba nigdy. Była sparaliżowana jego bliskością i urokiem. Czuła jak w jej brzuchu odzywają się dawno zapomniane motyle, a ręce i nogi delikatnie drżą ze zdenerwowania.
-Nie, nie możesz się zakochać. Nie jesteś taka...- powtarzała sobie w myślach - Miłość nie istnieje, a tym bardziej nie od pierwszego wejrzenia. To nie możliwe.
Czuła na sobie jego wzrok - jakby próbował ją rozgryźć.
-Co się stało, że ta odważna dziewczyna teraz nie spojrzy mi w oczy? - zapytał nieco podstępnie, ale łagodnie i przyjaźnie.
Dziewczyna w tej chwili czuła się totalnie zażenowana swoim zachowaniem. Nie potrafiła zrozumieć co się z nią dzieje, że nagle zabrakło jej języka w buzi.
Wzięła głęboki oddech i spojrzała proso w jego oczy.
-Teraz lepiej ? - odparła niby stanowczo, lecz w środku czuła jakby miała zaraz eksplodować. Widziała w jego oczach coś więcej - cudowne, dziecięce iskierki wesoło skaczące oraz coś ... czego również nie potrafiła wyjaśnić. Mimowolnie stwierdziła, że mogłaby spoglądać w nie każdego dnia.
-Jest jak anioł - Harry prowadził monolog w swoich myślach -Wydaje się być niezależna, ale to tylko maska. Po prostu wiem, że gdzieś w środku kryje się niewinna i bezbronna dziewczynka. Podoba mi się to, a to podejrzane. Nigdy nie myślałem tak o dziewczynie, żadnej dziewczynie. Jest wyjątkowa, nie mogę temu zaprzeczyć, ale czy ja jestem gotowy na coś więcej niż niezobowiązujący romans? Sam nie wiem. Może warto spróbować?

Minęło kilka dość spokojnych piosenek przez które para wdała się w tok rozmów, lecz nie były to takie zwykłe rozmowy. Byli swego rodzaju skrępowani, a w ich oczach widać było zawstydzenie ale i zauroczenie. Przechodzący obok nich z czystą ręką na sercu mogliby stwierdzić, że są w sobie zakochani.
Raz się żyje - pomyślał.
-Może wyjdziemy na zewnątrz? - szepnął <t.i.> do ucha, z nadzieją.
-Oczywiście - odparła ze szczerym uśmiechem.
Po chwili znaleźli się w wielkiej oranżerii obok pałacyku, gdzie odbywała się zabawa. Usiedli dość blisko siebie na ławce.
-Mam być szczera?- zaczęła, a chłopak pokiwał twierdząco głową - Czuję się dziwnie.
-Nie rozumiem
-To nie w moim stylu - odparła po głębokim wdechu - Zawsze byłam śmiała i otwarta na nowe znajomości z mężczyznami. Uwielbiałam się nimi bawić, a ciebie, choć nie wiem jakbym tego pragnęła, nie potrafię w ten sposób zranić. Masz w sobie coś, że ... matko. Odbierasz mi trzeźwe myślenie. Znam Cię godzinę, a już czuję się marionetką w twoich rękach.
Poczuła jak jej policzki nabiegają czerwienią, natomiast kąciki ust chłopaka uniosły się wysoko do góry.
-I do tego masz zniewalający uśmiech - dodała naburmuszonym głosem, a nim się obejrzała poczuła na swoich ustach ciepło, ciepło jego warg.
Była zaskoczona, ale pragnęła tego.
Desperacko wtopiła dłonie w jego aksamitne włosy, a drugą położyła na jego policzku.
Mijały kolejne chwilę, chcieli trwać w tak w nieskończoność.
-Wystarczy jak dorzucę jeszcze do tego słowa, że pragnę Cię jak nikogo dotąd? - spytał, a na twarz dziewczyny wdarł się jeszcze szerszy uśmiech.
-Może. - zaśmiała się i potargała jego włosy.
-W takim razie jutro zabieram Cię na randkę numer jeden. Spotkamy się na Tower Bridge o 15. Będę czekał.
Po tych słowach wstał, pocałował ją w czoło i uśmiechając się wrócił na salę.
<t.i.> już tego nie zrobiła. Zbyt zaskoczona była sama sobą.
Czy to w ogóle możliwe, aby jeden człowiek w tak szybkim czasie tyle zdziałał?
Tak.
Jaki z tego wniosek?
Nie bój się miłości. Ona potrafi więcej niż myślisz.
_____________________________________________
Dobra. Jestem z kolejny imaginem. Widząc pustki na blogu poszperałam w komputerze i znalazłam tą oto prace. :D.
Dlatego przepraszam, że znowu Hazz ale tak wyszło. Chyba lepsze to niż nic, prawda? ;)
Czekam na wasze komentarze i...
Do następnego misiaczki . xx

*Jeżeli są tu osoby shippujące Larry'ego zapraszam na stronę --> *klik*  :)

10 komentarzy:

  1. Jej! Imagin jest świetny ! Serio ! < 3 Kocham tu czytać:) Piszesz świetnie ! Z resztą wszystkie piseszecie cudnownie;* Nie moge się doczekać następnego imagina tutaj;D

    Zapraszam też do mnie http://believeindreams1994.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Aleeeee swietnyyyyyy *.*
    Mogłabys napisac II czesc.. :p
    albo po prostu wiecej takich :D

    OdpowiedzUsuń
  3. jakie piękne !!!
    proszę 2 część : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Poszukuję nowej pisarki na mojego bloga http://swag-love-and-you.blogspot.com/2013/02/wazneposzukiwania-nowej-pisarki.html . Wszystko jest w tym poście. Jeśli lubisz pisać, zgłoś się do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiczny! Po prostu piękny! Jeden z najlepszych jakie czytałam, a naprawdę nie wiele imaginów zasługuje na takie miano! ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dlaczego nic nie dodajecie? Rozumiem, że każdy ma jakieś życie prywatne, ale jest Was 21 (bez Elizy)!!! No co jest?! Zróbcie coś, przyjmijcie nowe autorki, nie wiem ... ale niech imaginy pojawiają się regularnie!

    OdpowiedzUsuń
  7. zamorduję Cię! to jest świetne! awwwww! ♥ jak zwykle nie wiem co napisać ;d Wiesz że Cię kocham xxx

    OdpowiedzUsuń
  8. Najlepszy Imagin jaki czytalam!Naprawde.. Taki Oryginalny i taki intrygujacy... Moglabys napisac druga czesc ? Bylabym bardzo wdzieczna.. :)
    A co do tego co napisala jedna czytelniczka u gory.. Ma racje, jest was bardzo duzo , 21 z tego co wyczytalam, a prawie nikt nie pisze.. :/ Szkoda, bo to moj ulubiony Blog, ale postarajcie sie cos zmienic. :)
    Jeszcze raz, SWIETNY IMAGIN !♥ *-*

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3