piątek, 15 lutego 2013

Three Hundred Eighty - Three

Zauważyłam, że koleżanka pod spodem dodała pierwszy rozdział swojego opowiadania, więc postanowiłam pójść w jej ślady. Wiem, że pod spodem będą komentarze typu : ''To Reklama !''. Jeśli nie chcecie to nie musicie czytać naszym pseudo reklam :P Dziękuję i życzę miłego czytania xx
Więc to pierwszy rozdział na .My Personal Angel. 
* ''Miałyście kiedyś poczucie bezpieczeństwa ? Czułyście się tak kiedyś ? W towarzystwie przyjaciół, kogoś wyjątkowego. Rodziny. Oh, tak. Rodzina to coś wspaniałego. Każdy z nas otrzymuje od niej tyle ciepła ile się da, prawda ? Każdy może poczuć się kochanym i szczęśliwym, zanurzając się w opiekuńczych ramionach ojca lub matki. 
Która z was myślała kiedyś jak czuje się człowiek, który ma inną rodzinę ? Nikt go nie kocha, nie szanuje, nie otacza opieką. Jak to wygląda ? Jak czuje się taka osoba ?''*

Założyłam plecak na ramię i wyszłam z pokoju. Zeszłam po schodach, a potem zatrzymałam się w małym korytarzu, gdzie przejrzałam się w lustrze. No, świetnie. Miałam lekko podkrążone oczy, no oczywiście nie spałam całą noc przez kłótnie taty i Mirandy. Już przyzwyczaiłam się do tego, więc tej nocy jakoś udało się przetrwać bez łez. Nie spałam też z powodu nowej szkoły. Znów będę ''Nowa'', a to nie za bardzo pomoże mi w zdobyciu przyjaciół. Moim jedynym pocieszeniem będzie tam Katie - moja kuzynka. Z drugiej strony nawet cieszę się, że będę w nowej szkole. W mojej poprzedniej śmiali się ze mnie, bo ojciec jest alkoholikiem. A jeśli ludzie z tej szkoły też się dowiedzą ? Mam przechlapane. Nie jest mi łatwo zmieniać szkołę w drugim semestrze, ale cóż. Tata chciał przeprowadzić się do Mirandy, więc nawet nie miałam nic do gadania.
Poprawiłam jeszcze włosy i sztucznie uśmiechnęłam się do lustra, sprawdzając jak będę wyglądała, gdy nauczyciel przedstawi mnie nowej klasie.
Odeszłam od szkła i ruszyłam w stronę wyjściowych drzwi. Jednak zanim wyszłam, pożegnał mnie krzyk Mirandy, która znów domagała się jakichkolwiek pieniędzy od taty.
- Wychodzę, tato ! - krzyknęłam czekając przynajmniej na zwykłe ''Pa, Nicole''. Nie usłyszałam nic, prócz kolejnej kłótni, która znów się zaczęła. Spuściłam głowę i nacisnęłam klamkę od drzwi. Wyszłam z domu, zamykając za sobą drzwi jak najgłośniej potrafiłam, żeby tylko uświadomić im, że wychodzę do szkoły.
Rozejrzałam się dokoła. To miejsce jest naprawdę śliczne. Ulica jest wypełniona porannym słońcem i śpiewaniem ptaków. Po jednej i drugiej stronie wąskiej drogi, znajdują się małe, jednorodzinne i kolorowe domki, które tryskają radością. Można powiedzieć, że jest dużo bardziej zielona od pozostałych ulic. Jest na niej dużo drzew i trawników z kolorowymi kwiatami. Mogłabym nawet być tu szczęśliwa, ale tata i Miranda za bardzo mi to utrudniają.
Wzięłam głęboki wdech i słabo się uśmiechnęłam.
- No, Nicole - westchnęłam sama do siebie - Idziemy do szkoły.
Powoli ruszyłam ścieżką wijącą się od drzwi domu do białej furtki. Otworzyłam ją i wyszłam na ulicę. Nie musiałam iść na przystanek, bo szkołę miałam dość blisko od domu. Wystarczy, że pójdę chodnikiem jakieś trzysta metrów, przejdę przez główną drogę, pójdę kolejne pięćdziesiąt i już jestem w szkole.
Przez całą drogę zastanawiałam się jak to będzie. Wiecie : Nowa szkoła, nauczyciele, nowi ludzie. W pewnym sensie to jest przerażające ...Co będzie jeśli jakoś mnie wyśmieją ? Boję się ... Przecież nie jestem zbyt cudownej urody - mają już pierwszy powód do śmiania się. Co jeszcze ... Nie jestem ''kujonem'', ale wolę się nauczyć niż dostać jedynkę - powód numer dwa. Może trzecim powodem będzie to, że nie znam tu nikogo oprócz Katie, która też nie jest za bardzo popularna. Widzicie ?
 Zanim się zorientowałam, stanęłam przed ogromnym, cudownym, szkolnym placem. Na środku stał wspaniały budynek, w którym będę się uczyła. Obok niego, na wysokim słupie, wiała brytyjska flaga. Dalej był parking, na którym stały nowoczesne samochody. Lekko uchyliłam usta i wydusiłam ''WoW''. Szkoła niczym z ''High School Musical''. Rozejrzałam się jeszcze raz dokoła, a potem poprawiłam plecak dyndający na moim ramieniu. Powoli i trochę niepewnie ruszyłam w stronę wejścia do szkoły. Zanim weszła do środka, koło budynku pojawił się biały bus z czarnymi pasami po bokach. Przywiózł kolejnych uczniów. Stanęłam przy głównych drzwiach, a potem oparłam się o ścianę, patrząc jak z autobusu wychodzą ludzie z plecakami. W końcu wyszła z niego wysoka, uśmiechnięta dziewczyna z włosami przefarbowanymi na rudo. W jej policzkach mieściły się urocze dołeczki, a towarzyszył jej chłopak o równie cudnych ''dziurkach'' w policzkach. Szeroko się uśmiechnęłam i pomachałam do kuzynki, która zapiszczała na mój widok, a chwilę potem złapała swojego towarzysza za ramię i pociągnęła w moją stronę.
- Nicole ! - wydarła się Katie i padła na mnie, bardziej przygwoździła mnie do ściany, o którą się opierałam. Uściskałam kuzynkę ze śmiechem, a potem spojrzałam na lekko zdezorientowanego bruneta, który stał przy nas i lekko się uśmiechał ukazując dołeczki. 
- Oh, tak dawno cię nie widziałam - pisnęła. Uśmiechnęłam się, a potem chrząknęłam, wskazując wzrokiem na chłopaka w lokach. Dziewczyna zaśmiała się, a potem zaczęła nas sobie przedstawiać : 
- No, więc, to jest Harry Styles - zwróciła się do mnie - Hazz, to Nicole Feelse, moja kuzynka - powiedziała patrząc na chłopaka. 
- Miło mi - uśmiechnął się podając mi rękę.
- Mi również - odwzajemniłam jego uśmiech i uścisnęłam jego dłoń. 
Harry wydawał się naprawdę miły i uroczy. Takie duże dziecko. Nie żeby coś, nie uważam go za ''bachora'' , lub coś w tym stylu. Nie. Po prostu jeszcze nigdy nie widziałam tak rozpromienionego chłopaka, a na dodatek mającego dołeczki, które dodawały mu jeszcze więcej tego dziecinnego uroku. 
- Hej, hej, Ruda, Hazz ! - rozległo się z autobusu, a potem wyskoczył z niego zdyszany chłopak. Już nie tak dziecinny jak Styles. Nie, wręcz przeciwnie. Wysoki, o brązowych oczach, umięśniony, z zabójczym uśmiechem. Doskoczył do nas i szeroko się uśmiechnął, zarzucając rękę na ramię Harry'ego. 
- Cześć ludzie - wydyszał lekko się śmiejąc - A cóż to za ślicznotka - spojrzał na mnie z ogromnym uśmiechem. Zaśmiałam się i przedstawiłam się chłopakowi. Za to on przedstawił się mi. Liam Payne. 
- No, to może wejdziemy już do środka ? - zaproponowała rudowłosa, a ja, Liam i Hazza się zgodziliśmy.

*'' Przyjaciele to skarb. Kochają was, szanują. Za to wy odwdzięczacie się tym samym. Znacie to, prawda ? Każdy z nas ma osobę, której może powierzyć sekrety, płakać i śmiać się razem z nim. Wspaniałe uczucie. Los wtedy uśmiecha się do ciebie. Z kimś u boku jest raźniej, weselej. Przyjaciele są na zawsze. Od początku do końca z nami.''*

 Brązowooki pchnął wysokie, szerokie drzwi i weszliśmy do środka. Moim oczom ukazał się długi korytarz. Po jego obu stronach mieściły się niebieskie i żółte szafki, w którym uczniowie trzymają swoje książki i inne rzeczy. Po korytarzu snuli się już jacyś ludzie z plecakami, trzymający książki przed nosami, rozmawiający lub chodzący po korytarzy i słuchający muzyki przez słuchawki. Patrząc na ich wyrazy twarzy, myślę, że nie będzie aż tak źle. Wszyscy wydają się naprawdę mili. Sądzę tak po uśmiechach. 
- Chodź, zaraz zaczną się lekcje, a ja muszę ci coś dać i pokazać - powiedziała szybko Katie i pociągnęła mnie za rękę w stronę jednej z żółtych szafek po prawej stronie. Za nami ruszyli Liam i Harry. Stanęliśmy przy szafce, a Katie zaczęła swą przemowę : 
- Więc, to już jest twoja własność - powiedziała klepiąc jedną szafkę - Zostaw tu parę książek, a do plecaka weź te potrzebne - uśmiechnęła się, a potem zmarszczyła czoło i szybko zsunęła z pleców plecak, w którym zaczęła czegoś nerwowo szukać. Po chwili wyciągnęła z niego białą kopertę, na której czarnym tuszem było wydrukowane moje imię. 
- To od dyrektora - podała mi kopertę - Masz tu plan lekcji i parę podstawowych informacji - wytłumaczyła. Od razu otworzyłam moją własność i rozwinęłam biały papier, na którym był napisany szczegółowy plan lekcji. Harry ustawił się za mną i spojrzał mi przez ramię. 
- No, proszę. - parsknął wesołym śmiechem - Jesteś ze mną w klasie. 
- Świetnie - Katie podskoczyła i klasnęła, a Liam uroczo się zaśmiał. 
- Cudnie - skomentował Loczek - Chodź, mamy jeszcze troszkę czasu, zdążę cię trochę oprowadzić - powiedział obejmując mnie ramieniem. Uśmiechnęłam się i skinęłam głową. Już mieliśmy ruszyć w stronę schodów prowadzących na następne piętro, kiedy po korytarzy rozniósł się głośny trzask. Lekko wzdrygnęłam i rozejrzałam się dookoła. W końcu mój wzrok padł na główne drzwi, który z hukiem się rozstąpiły, wpuszczając na korytarz światło z zewnątrz. 
- Patrz, patrz .... - pisnęłam Katie skacząc wkoło mnie. 
- Zaczyna się - ziewnął Liam, opierając się plecami o szafkę, tak jak już dawno robił to Styles. 
Drzwi otwarły się tak szeroko, że aż uderzyły o ściany, a do szkoły weszła .... no, nie wiem. Grupka wysokich, przystojnych chłopców w biało fioletowych bejsbolówkach. Szli prosto, nie patrząc na nikogo. Na ich twarzach widniały kamienne miny, mówiące ''Jestem Królem''. Za nimi wkroczyła banda blondynek w króciutkich sukieneczkach. Pewnie cheerleaderki. Kleiły się do nich jak nie wiem co. 
- Szkolna drużyna piłkarska - westchnęła mi do ucha rudowłosa, która lada chwila mogła zemdleć. 
No, to tak : Na początku grupy dumnie maszerował wysoki chłopak. Brunet z grzywką ułożoną w seksowny nieład. Jak już powiedziała Katie - ma cudowną postawę. Nie żebym tak myślała, ale nie zaliczam go do tych ''chudych i mizernych''. Dobra, to ciągnę dalej : Czarne rurki i - jak już powiedziałam - fioletowo biała bejsbolówka. Wjeżdżając dalej napotyka się praktycznie błękitne tęczówki. Może i nie aż takie błękitne ... jeszcze troszkę zielone .... szare ? Nie mam pojęcia jaki to kolor, ale jest cudowny. Miał mocno zarysowane kości policzkowe. Nie wiem czy dodawało mu to uroku czy właściwie chamstwa. Można tylko powiedzieć, że był naprawdę przystojny. I mogę powiedzieć o nim coś jeszcze : Jego wyraz twarzy był raczej jakiś dobity, może miał dołka, z jakiegoś powodu był naprawdę smutny. Nie było to widoczne gołym okiem, ale jeśli spojrzy się w jego smutne oczy, to naprawdę chce się do niego podejść, przytulić i spytać co się stało. Smutek zakrywał sztuczną maską bezczelnego uśmiechu. Może naprawdę stało się coś poważnego ? Jest nieszczęśliwy w jakiś sposób ?
 Dobra, koniec o nim. Jedziemy dalej : Obok niego kroczyła dumnie wyprostowana blondyneczka z niebieskimi, rażącymi oczami. Właściwie to chyba tylko ona miała na twarzy uśmiech i nie była ubrana w przyciasną sukieneczkę do ud. Trzymała bruneta za rękę i uśmiechała się do wszystkich po kolei. Wydawała się naprawdę urocza i miła. Za parą szła trójka chłopaków. Byli wyżsi od tego pierwszego, ale dorównywali mi postawą ciała i bezczelnym spojrzeniem. Także obrani w bejsbolówki. Po kolei : Pierwszy - Rudy o zielono brązowych oczach. Miał lekkie piegi i dlatego wyglądał na najbardziej wesołego. Jednak jego mina nie wskazywała na to, że nim jest. Włosy miał poszarpane na wszystkie strony, jednak nie tak jak chłopak idący w przodzie ze swoją blondyneczką. Obok rudego szedł kolejny brunet z grzywką lekko zakrywającą mu oko. Jego spojrzenie było lekko zamglone, a na twarzy widniał kolejny uśmiech. Nie tak chamski i bezczelny jak uśmiechy tamtych. Nie tak szeroki jak naszej blondyneczki, ale po prostu uśmiech. Przynajmniej on wydawał się z lekka wesoły. Obok niego maszerował wysoki czarnowłosy. Miał strasznie niebieskie, rażące oczy, które raczej każda dziewczyna chciałaby oglądać z rana. Dobrze ułożone włosy były postawione na żel. Był chyba najwyższy. Zdaje mi się, że jest raczej w stylu Bad Boy'a. Nie oceniam ludzi po wyglądzie, ale na takiego właśnie mi wygląda. Za trójką przyjaciół, podskakiwało jakieś siedem cheerleaderek. Każda biała w ręce fioletowo białe pompony, który były posypane brokatem, podobnie jak ich twarz. I nie tylko to je zdobiło. Nie mam pojęcia ile ważą z makijażem, ale na pewno bez niego mają jakieś pięć kilo mniej. No, proszę. A co mam powiedzieć o ich ciałkach ? Czyżby bogaci rodzice każdej z nich oferowały im kosztowne operacje plastyczne na biust i tyłeczki ? Ba Dum. !
Zanim się spostrzegłam, cała elita przeszła obok mnie. bez najmniejszego spojrzenia rzuconego na nikogo. Być może tylko blondynka na przodzie szeroko uśmiechnęła się w naszą stronę. A, nie ! Przepraszam. Może te lalunie z tyły też by się uśmiechnęły, ale jakoś tapeta im nie pozwalała.
Paczka skierowała się w stronę schodów prowadzących na drugie piętro, a kiedy już zniknęli wyżej, po korytarzu rozniosło się głośne wzdychanie, jak mniemam dziewczyn, które obserwowały odchodzących piłkarzy. Ale i tak najgłośniejsza była Katie.

 *'' Widziałyście kiedyś coś podobnego ? Elity szkolne. Dla nich się nie liczysz, jesteś nikim. Mogą zgnieść się jak robaka. Traktują cię jak najgorszego śmiecia, którym nikt nie powinien się przejmować. Ci najpopularniejsi - zastanawiałyście się kiedyś jak naprawdę się czują, gdy przechodzą obojętnie obok osoby, z którą nie mogą porozmawiać normalnie, bo zabrania im tego własna duma ? To strasznie trudne. Strasznie trudno jest wtedy wydobyć z siebie prawdziwy uśmiech''*

- Widziałaś ? - pisnęła chwytając mnie za ramię.
- Niby co ? - prychnęła, a brązowooka zmarszczyła brwi i lekko otworzył usta. Potem uderzyła się w otwartej w czoło i westchnęła.
- Nie przesadzaj. To drużyna piłkarska ... te cicha cię nie ruszają ? - wyjęczała lustrując mnie pytającym spojrzeniem.
- Nie mój typ - wzruszyłam ramionami. Nagle poczułam na sobie ciężar i śmiech. Lekko zdezorientowana odepchnęłam od siebie Liam'a i Hazzę, którzy dosłownie wisieli na mojej szyi. Ich uśmiechu były tak szerokie, że bez problemu mogłabym wcisnąć im do ust kręgla.
- Boże, widzisz, a nie grzmisz ... - westchnął Harry.
- Dziękuję. Jedyna normalna - dodał Liam unosząc wzrok do góry.
Zaśmiałam się i chwyciłam Harry'ego za ramię.
- Chodź, miałeś mnie przecież oprowadzić - powiedziałam ruszając brwiami, a ten szeroko się uśmiechnął.
- Proszę bardzo, mała - wskazał ręką na schody, gdzie mieliśmy zacząć ''zwiedzanie''.
No, proszę. Pierwsza ksywka ? Mała ? Może jestem niska, ale pamiętajcie, że małe jest piękne.
Uśmiechnęłam się kolejny raz, pożegnałam z Liam'em i kuzyneczką, a potem w podskokach podążyłam za loczkiem, który prowadził mnie w stronę schodów.

9 komentarzy:

  1. czytam czytam czytam, i mam nadzieje ze niedługo sie pojawi sie ten oczekiwany mój drugi rozdział. :) xx

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  2. fajneeeee :) chcem 2 rozdział :) oki wiem na tamtym blogu

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja chce 2 część <33
    Zapraszam na konkurs : http://ourteenagefashionplt.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Good article. Additionally, what's the name of that theme?
    My website :: PS3 emulator

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej .Nie obraż się ,ale nawet tego nie przeczytałam.Miał być to blog z imaginami ,a wstawiacie opowiadania ,a gdy zaczne czytać i sie wciągne to nie chce się uzalezniać od waszych cudownych prac xx .Mam nadzieje że niedługo pojawi się jakiś imagin bo niestety osttnio jest ich tutaj coraz mniej ,a widze że na stronie jest dużo ,bardzo dużo pisarzy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, ostatnio nie mam weny na imaginy. Jedyne jakie przychodzą mi do głowy, to takie, Larry'm, ale większość z was nie go nie uznaje, więc ...

      Usuń
    2. Nie no przecież nieszkodzi.Poprostu wole czytać jednoparty by sie nie wciągnąć w opowiadania-wiesz szkoła xd .Życze weny xx

      Usuń
  6. zajebiste iserz te długie i nieprzestawaj ja bm sobie je w rame oprawiła i na ścianę E>

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3