poniedziałek, 4 lutego 2013

Three Hundred Seventy - Eight

Powoli wracałam do ''domu'' tą samą ścieżką, którą tu przyszła. W koło mnie było ciemno. Praktycznie to nie widziałam nic. Szłam na ślepo co chwilę dotykając swojej ręki, żeby sprawdzić czy wszystko jest na miejscu. Dziwnie, nie ? - Trochę. Cholernie bolała i miałam wrażenie, że zaraz odpadnie. Cały czas nie mogłam pojąc czynu Louis'a. Kurde ... pomógł mi Wilkołak. Mógł mnie rozszarpać. Wiem, że myślę o tym już całą drogę, ale naprawdę mam w środku dziwne uczucie.
Zaczęłam powoli dochodzić do domu. Poznałam po ogromnym ognisku, które było urządzane u nas co noc, żeby odstraszyć Wilkołaki. Powoli zaczęłam truchtać w stronę dużej, czerwono-pomarańczowej, ognistej plamy.

Świetnie. Raczej nikt nie miał szans mnie zauważyć.
Cała zgraja Wampirów siedziała w ogromnym kółku przy ognisku. Trochę zajęło mi wypatrzenie w nim Zayn'a i Li. W końcu udało mi się i szybko ruszyłam w ich stronę. Przepchnęłam się, a chwilę potem siadłam obom Zayn'a, który nawet mnie nie zauważył. Oparłam głową o ramię przyjaciela, a ten od razu wzdrygnął.
- Weź mnie nie strasz - wymamrotał ze śmiechem szturchając mnie w ramię. Od razu moje usta wygięły się w podkuwkę, bo była to poraniona ręka. Na szczęście chłopak tego nie zauważył, bo było naprawdę ciemno.
- O co chodzi ? - spytałam wlepiając wzrok w mojego ojca, którego wcześniej nie zauważyłam. Stał przy ognisku i wymachiwał rękami krzycząc i tłumacząc coś Wampirom, które dziwnie się na niego patrzyły potakując tylko głowami. Nie wydaje mi się to czymś dobrym ...
- Nie mam pojęcie - westchnął Zayn - A tak swoją drogą, to gdzie byłaś ? - spytał obracając głowę w moją stronę.
- Przejść się tylko - mruknęłam i wzruszyłam ramionami. Znów to zrobiłam. Ręka znów zabolała, a ja cicho syknęłam. Naprawdę cholernie bolała. Uniosłam rękę i znów sprawdziłam czy wszystko jest na swoim miejscu. Wyczułam tylko mokry od krwi skrawek koszuli Wilkołaka. Od przemokniętego materiału dało się wyczuć jakiś dziwny zamach. Nie zapach krwi. Zapach Louis'a. Ładnie pachniał ... Dobra, o czym jak myślę ? Ludzie, no ... niech sobie pachnie. Idąc w innym kierunku to ... Lou ma śliczny kolor oczu. Jestem ciekawa dlaczego jest niebieski ? A z resztą ... w ogóle jest przystojny. No, tak tylko mówię. Nawet Liam i Zayn nie dorównują mu urody, a wszyscy wiemy, że są dwójką najprzystojniejszych Wampirów w naszym klanie. Każda Wampirzyca ugania się za tą dwójką, a Louis musi chyba odganiać się od dziewczyn jak oszalały. Na pewno każda chce żeby był jej ''własnością''. Nie rozumiem niektórych dziewczyn. Patrzą na to jak chłopcy wyglądają, a nie na charaktery. Dziwne ? - Nie, normalne. Tak już jest. Ja tak naprawdę też potrzebuję kogoś. Nie przystojnego. Takiego, żeby po prostu był.
Nagle ręka mi zdrętwiała i bez zastanowienia wyciągnęłam ją do góry. Pożałowałam tego ...
- Jullie ? Zgłaszasz się ? To świetnie ! - powiedział mój ojciec z dumą, a mi momentalnie zakręciło się w głowie. Ale o co kurde chodzi ? Ja tylko ...
- Zayn ... - szepnęłam do ucha przyjaciela - Co jest ... ?

- Zwiady ... - odparł cicho prawie nie poruszając ostami tak, żeby tylko mój ojciec nie pytał.
Już wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi. Co parę miesięcy jeden z Wampirów przechodził na stronę Wilkołaków tylko, dlatego, żeby ich śledzić. Tak zwane ''Zwiady''. Już się bałam. Większość Wampirów nie wracała ze zwiadów tylko dlatego, że ich zauważyli. Zaczęłam się panicznie trząść.
- Ale, tato ... - wyjąkałam - Ja tylko ...
- Cudownie córeczko - uśmiechnął się podchodząc bliżej, a wszystkie czerwone ślepia zwróciły się na mnie ze zdziwieniem. Większość Wampirów zaczęła coś szeptać i chochotać dzięki czemu przeszedł mnie dziwny, zimny dreszcz.
 - Pójdziesz tam jutro pod wieczór. - rozkazał ojciec.
- Tatusiu, ale ja naprawdę nie ... - jęczałam.
- Jesteś naprawdę dzielną dziewczyną - uśmiechnął się, a ja blado się uśmiechnęłam.
Wiedziałam, że nie będzie to moja ulubiona wyprawa do lasu. Wiedziałam też, że będzie to raczej moja ostatnia wyprawa. Bałam się. Cholerna ręka, no ! Przecież już jest po mnie ! Przynajmniej ... Nie, nie ma żadnego ''przynajmniej''. Zabiją mnie tam !

 Noc mijała mi strasznie wolno. Miałam nadzieję, że to wszystko jest jakimś głupim snem, z którego nie można się obudzić. Było wprost koszmarnie.
Całą noc przeleżałam między Zayn'em, a Liam'em, którzy jeszcze bardziej mi to utrudniali. Czy Zayn musi chrapać, a Li mamrotać coś przez sen ?! Eh.... nie ważne ... W końcu jakiś udało mi się zasnąć.

Obudziłam się wcześnie rano. Było jakoś po szóstej. Dalej i tak bym nie usnęła, bo mój stan psychiczny jest kompletnie do dupy. Nie chciało mi się w ogóle wstawać. Bo po co wstawać jeśli się wie, że to twój ostatni poranek, nie ?
 Tak, tak. Chodzi o te całe zwiady. Po prostu głowa mi pęka. Można powiedzieć, że ... nawet się boję. Mogę nie przeżyć ... tfu ... nie przeżyję ! Osz ta cholerna ręka ! To wszystko przez nią !

Dzień leciał mi jak z procy. Przez cały czas czułam na sobie spojrzenia Wampirów. Nie, że były to jakieś złowieszcze spojrzenia. Wręcz przeciwnie. Współczuli mi ... Eh, zawsze muszę wpakować się w jakieś bagno, a potem nie mogę z tego wyjść. Koniec.

- Powodzenia - tatuś ucałował mnie w policzek.
- Poradzisz sobie maleńka - Ian mrugnął do mnie z bezczelnym uśmiechem, a ja przymrużyłam oczy i posłałam mu złowieszcze spojrzenie. Chłopak tylko się zaśmiał, a ja przewróciłam oczami.

To jakiś koszmar. Chodzę po lesie już prawie trzy godziny ! Miałam znaleźć klan Wilkołaków, a znalazłam tylko ... praktycznie to nic nie znalazłam. Nic, nic, nic i jeszcze raz nic ! Co mam zrobić...?

Oparłam się o stare drzewo i rozejrzałam wokół siebie ; Widziałam tylko mnóstwo drzew i jakąś polanę. Nie byłam jeszcze nigdy w tej części lasu. Na pewno jestem już blisko. Sądząc po pomarańczowym słońcu - było koło godziny osiemnastej. Przez wysokie korony drzew wydostawały się ostatnie promienie słońca, które mieszały się z lekką mgłą.
No, cóż ... muszę szukać dalej. Wiem, że nie mogę wrócić do domu bez jakichkolwiek informacji dla taty.
 Głęboko westchnęłam i ruszyłam dalej wolnym krokiem. Cały czas rozglądałam się wkoło siebie tak, żeby jeszcze bardziej się nie zgubić. Naprawdę cudownie ! Przy dobrej myśli podtrzymywało mnie tylko jedno ; Louis ... ? Przypomniałam sobie o nim, kiedy moja ręka znów zaczęła gwałtownie drętwieć i strasznie boleć.
 Nagle stanęłam jak wryta. Jakieś dwadzieścia pięć metrów przed mną na ogromnej polanie bawiły się dwa Wilkołaki. Jeden miał gęstą, prawie kręconą sierść, a sierść drugiego była za to podobna do koloru moich włosów - coś w stylu blondu. Wilki biegały i szalały nawet nie spoglądając w moją stronę, a ja stałam jak wryta. Nareszcie ! Gwałtownie zerwałam się i pobiegłam w stronę najbliższego drzewa obrośniętego gęstymi krzakami. Przyklęknęłam w zaroślach i wychyliłam głowę zza drzewa tak, żeby widzieć każdy ruch Wilkołaków i ścieżkę, którą będę biegły.
Siedziałam w tych krzakach jakieś ... nawet nie mam pojęcia ile. Strasznie długo. Nudziłam się i robiłam się senna, ale musiałam wytrzymać.
- To nasz teren, wiesz ? - usłyszałam tuż przy uchu, a moje ciało oblał straszny dreszcz. Od razu wzdrygnęłam i gwałtownie przekręciłam się w tył. Obok mnie klękał Louis - tym razem w ludzkiej postaci. Pod wpływem jego niebieskich tęczówek od razu cicho jęknęłam, a potem przechyliłam się w tył i boleśnie walnęłam tyłem głowy o pień drzewa. Chłopak uroczo się zaśmiał, a ja znów poczułam się przy nim jak jakaś idiotka, która nic nie potrafi. Oblałam się rumieńcem, a Lou spytał ;
- Co tu robisz ? Wiesz, że nie masz prawa tu przychodzić ?
Westchnęłam i zastanowiłam się nad tym jak mam mu się wytłuma.....zaraz, zaraz ...
- Nie muszę ci się tłumaczyć - powiedziałam pewnie i tym samym zmazałam uroczy uśmiech z jego twarzy.
- Chcesz przez to powiedzieć, że siedzisz sobie tutaj, bo po prostu lubisz ?
- Um...nie, ja. ... ja po prostu ...
Kurde ... czy to moja natura ? Muszę jąkać się za każdym razem, kiedy on ... noś kurwa !
- Eh ... mówiła, że to nie twoja sprawa ! - wrzasnęłam trochę się ogarniając.
Chłopak przyłożył palce do ust i ''przypiął'' mnie do drzewa dłonią. Znów jak głupia oblałam się rumieńcem, ale postanowiłam zachować resztę mojej pierdolonej godności i nadal patrzyła na niego tępo wyczekując jakiejkolwiek odpowiedzi.
- Chcesz, żeby nas usłyszeli ? Lub .. co gorsze ... zobaczyli razem ? - szepnął wychylając głowę zza drzewa, tak żeby mieć oko na przyjaciół nadal beztrosko bawiących się już nieco bliżej nas - Na pewno nie ... Więc, siedź ciszej i rozmawiaj ze mną jak z normalnym człowiekiem ..
- Ale ty nie jesteś człowiekiem - mruknęłam bez entuzjazmu. Chłopak spojrzał na mnie ze smutkiem i lekką wrogością w oczach.
 Nie wiem dlaczego to powiedziałam. Z jednej strony Lou jest człowiekiem. No bo popatrzcie ; Ma śliczne oczy, dłonie, nogi, ludzką twarz i ciało. To wszystko maskują tylko liczne zadrapania na szyi, twarzy, rękach i głęboka rana pod okiem, która została już wiele razy ''poprawiona''.
- Nie uważasz mnie za człowieka, prawda ? - zaśmiał się, a potem spuścił wzrok.
- Nie, nie o to mi chodziło, Lou ... - jęknęłam próbując załagodzić całą sytuację.
- Więc o co ? Masz czelność przychodzić na nasze tereny i kłócić się ze mną ? Powiem ci tylko, że nie tylko ja nie jestem tu człowiekiem, ale ty też ...
W tej chwili nie wytrzymałam i z całej siły wbiłam pazury w jego szramę pod okiem. Spoliczkowałam go tak mocno, że ból odczułam nawet ja. Kiedy zorientowałam się co tak właściwie zrobiła, od razu odsunęłam się od niego i spuściłam wzrok. On znów chciał mi pomóc się stąd wydostać, a ja znów go ranię. Jestem psychopatką ...
Podniosłam wzrok, a mój umysł i psychika znów zaczęły szaleć ; Chłopak nadal klękał naprzeciw mnie i patrzył mi prosto w oczy. Z jego rany po okiem wysunął się wąski strumyczek czarnej krwi. Znów poczułam się strasznie ... Pomocy ...


***
 I mamy kolejny z Louis'em ... Taki trochę niezrozumiały i idzie w stronę fantasy i Zmierzchu, ale raczej dało się to przeczytać. Tak tylko wspomnę, że to jeden z rozdziałów BLOGA  o młodej Wampirzycy i Wilkołaku, w postać którego wciela się Louis ^^ Jeśli chciałybyście sobie poczytać to serdecznie zapraszam ;*
A jak miła wam poniedziałek ? <3 

Miłego Dnia xx

9 komentarzy:

  1. Nie przepadam za zmierzchem,ale mało kto połączył by One Direction z fantasy ;)
    Oryginalny i mimo wszystko podoba mi się;*

    OdpowiedzUsuń
  2. NIE WIEM CZY WIESZ,ALE NIE MOŻNA REKLAMOWAĆ SWOICH BLOGÓW TUTAJ.ZŁAMAŁAŚ REGULAMIN. ~Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, reklama o_O
      A miałabyś czas na napisanie dobrego imagina ? Nie wiem jak ty, ale ja zbytnio nie mam. Może dlatego wstawiłam tu rozdział z opowiadania ? Nie chodziło mi o to, żeby zrobić reklamę. Chciałam, żebyście odebrały to jako zwykłego imagina ;3

      Usuń
    2. to po co sobie brałaś na głowę dodatkowe blogi ? nic dziwnego,że go nie masz. Tak jasne, nie reklamujesz, a zwłaszcza w notatce pod Imaginem. ~ Anka

      Usuń
    3. Ktoś karze czytać Ci notki pod imaginami ? ; )
      Jeśli nie chcesz, żebym tutaj pisała, to napisz do Elizy lub Natali, a nie oskarżasz mnie o reklamy.

      Usuń
  3. hej zostałas nominiwana do Liebster Award szczegóły u mnie :) http://nowe-zycie-z-one-direction.blogspot.com/p/liebster-award_4.html

    OdpowiedzUsuń
  4. jest wróciłaś na tego bloga! tak bardzo sie ciesze. xx

    tylko ta główna bohaterka mi nie odpowiada, ale nie martw sie mną, bo dla mnie liczy sie treść , a nie wygląd postaci ;)

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmmmm tak się cieszę ze wrocilas do tamtego bloga ;D -nie wiem jak ty Anka ale ja wcale nie odebralam tego jako reklamy tylko pokazanie ze dalej kontynuuje tego bloga>_< tobie się chyba wszystko nie podoba może Ty masz wiecej czasu a ona nie?to dlatego to wstawila? Nie zastanawialas się nad tym?

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3