sobota, 2 lutego 2013

Three Hundred Seventy - Six


Za oknem ciemność, mgła, wilgotność i zapach jesiennej ziemi. Wspominam, siedzę otulona tym, co było. Miłość, miłość jest wszędzie. W najmniejszym geście małego człowieczka, w największym kroku wpływowego biznesmena. Wszystko, co nas otacza powstało z miłości. Patetyczne stwierdzenie, że tego uczucia nie ma, jest skrajnością niosącą za sobą tylko smutek i niezrozumienie, bo bez tego żyć nie można, istota ludzka, każde stworzenie istniejące w tym bycie musi kochać kogoś lub coś i nikt nie wmówi mi, że jestem kłamcą. Może nie szukacie dość uważnie, może sparzyliście się raz czy drugi, ale to nie powód do rzucania oszczerstw, które łamią serce, duszę i umysł. Zastanawialiście się nad sensem istnienia? Nad tym, co musimy zrobić by być szczęśliwym? Kochać, ironią jest, że czasem miłość przynosi ból i niepowodzenia, ale to wszystko, co powoduje, że rano wstaje się z uśmiechem, wita dzień, i żegna noc z tą samą mocą i werwą. Moje monologi nic tutaj nie dają, dopóki nie otworzycie swego serca, a w tym mam nadzieję, że pomoże wam ta krótka historia. Psychodeliczni- tacy powinniśmy być, na co dzień, choć czasem to stwierdzenie bywa niezdrowe. Czekanie jest otchłanią, która pożera nasze myśli, zabiera spokój i stawia nas w świetle próżni zastanowienia. Czekanie jest udręką, niebezpieczną skrajnością, która zmienia nas w maszyny gotowe zabić. Czekanie wiąże się z zniecierpliwieniem no, ale czasem lepiej nie wiedzieć, co przyniesie następna sekunda… Ostre kłucie serca, niespokojne nabieranie powietrza, rozglądanie się po białym, mocno rozjaśnionym holu. Jest noc, ciemna, brutalna, oczywiście właśnie w tym momencie mamy czas na zastanowienie, przeanalizowanie naszego życia. Niestety boję się, boję się wrócić myślami do przeszłości, ogarnia mnie lęk, niepokój, że to, co było kiedyś będzie musiało starczyć mi na całe późniejsze życie. Nie chcę myśleć, nie chcę się nad tym zastanawiać, tylko te czekanie powoduje, że wariuję, czuję się jak psychopata próbujący wydostać się z miejsca dla obłąkanych, czekam i czekam, to wszystko psychodelicznie zmienia mój tok myślenia, choć tego nie chcę, choć mam obawy. A może nawet już nie wiem… Zamykam oczy, nabieram powietrza w płuca a następnie spokojnie je wypuszczam, ocieram samotną łzę spływającą po moim policzku, w końcu nikt nie może zobaczyć mojej słabości. Nie teraz nie w tej chwili, zdaję sobie sprawę, że jestem tą, która zawsze pociesza, staje się podporą, niestety teraz nie jestem w stanie. Wiem, że odchodzisz, wiem, że to ostatnie chwile, które mogę spędzić z Tobą, próbuję się uśmiechnąć, przywołać spokojny ton Twego głosu, nie załamać się, nie uronić ani jednej łzy, przecież to może być tylko okropny, brutalny, sen. Widzę wychodzącego z pokoju zapłakanego Harrego i hamulce emocji, które mocno trzymałam by wstrzymać wszystkie przeciwności puszczają, rzucam się w jego objęcia i głośno łkam.
- Musisz być silna – Mówi Harry. Tak ten, który zawsze dokucza i mówi nieodpowiednie rzeczy do danej sytuacji. Czuję ogarniające mnie zimno, następnie przypływ adrenaliny i falę gorąca oblewającą całe moje ciało. Zanoszę się płaczem. Czuję mocniejsze przytulenie, ciepłe usta na moim czole. – Nie możesz przestać wierzyć, że się uda. – Dodaje szepcąc mi do ucha.
- Nie potrafię – wyjękuję z dezaprobatą. Loczek bierze moją dłoń w swoje wielkie ręce i spogląda mi prosto w oczy, próbując dodać mi trochę otuchy, podnosi moje trzęsące się dłonie i całuje delikatnie.
- Zaufaj przeznaczeniu – Mówi uśmiechając się. Widzę w jego oczach ból, niezrozumienie, ale także chęć zabrania całego mojego cierpienia. Jest silny, wiem, że pomimo wszystko radzi sobie świetnie.
Wysoka pielęgniarka wychodzi zaraz za nim i spogląda na mnie z miłosierdziem i skruchą, kim ja jestem by potrzebować jakiegokolwiek współczucia? Możecie go sobie zabrać, jest mi on niepotrzebny. Ocieram łzy i lekko rozmazany tusz do rzęs, by wejść do pokoju „sądu ostatecznego”. Wchodzę i zatrzaskuję za sobą drzwi z impetem. Spoglądam w głąb sali i słyszę pikające urządzenia.
Głęboki, niespokojny oddech i cichy szept „Aniele mój najdroższy”, podchodzę do łóżka, oczy ma zamknięte, ale z uśmiechem na ustach wymawia nazwy, którymi obdarowywał mnie, co dzień.
- Kochanie – Szepce mu na ucho, próbując mówić w sposób taki, by głos mi nie drżał.
- Nie płacz – Mówi, nadal z zamkniętymi oczami – Pomyśl, że odjeżdżam w daleką podróż, ale uwierz, że jeszcze kiedyś się spotkamy- Dodaje, łapiąc delikatnie moją dłoń, jakby wiedział idealnie, w którym miejscu ją położyłam- Usiądź- Przysuwam taboret i robię to, o co prosi, ponieważ nie jestem w stanie wypowiedzieć żadnego sensownego słowa. Trzymając mnie cały czas za rękę prowadzi swój monolog dalej. – Twoim Bogiem jest Jezus Chrystus, tak? – Mówi cicho. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, bardzo możliwe, że nim był, ale nie chciałam odnosić się do mojej religijności, zastanawiać się, co jest po drugiej stronie, bo stwierdziłam, że mam na to czas.
- Zayn, nie wiem, kim jest mój Bóg- Odpowiadam po krótkiej chwili ciszy – Nie wiem czy Bóg w tym momencie ma dla mnie jakiekolwiek znaczenie- Dodaję z goryczą w głosie.
- Zaufaj swojemu instynktowi, jeżeli istnieje coś po drugiej stronie, to wiedz, że się spotkamy. Zaufaj mi, a ja Cię poprowadzę, przez próg spotkania ze śmiercią, tak, że gdy będziesz miała już swoje lata, nie będziesz się tego bała.
- Nie mów tak! –Przerywam mu brutalnie, nie potrafiąc znieść jego stoickiego spokoju, w trakcie wiadomego pożegnania.
- Aniele – Mówi tonując swój głos- Spokojnie, targają Tobą niepotrzebne emocje, których nie powinnaś w życiu doświadczyć.
-Więc nie odchodź- Proszę go błagalnym tonem.
- Nie mam takiej mocy- Odpowiada.
- A co jeśli Boga nie ma!? – Krzyczę, nie wytrzymując napięcia. Ściska moją dłoń mocniej i resztką sił unosi ją do swoich warg, by ją ucałować.
- Coś musi tam być, a jeżeli wierzysz w reinkarnację to bądź pewna, że odszukam Cię w następnym wcieleniu. Bądź pewna, że to, co niedokończone, ziści się w czasie późniejszym. Tak teraz odchodzę, wiem o tym, czuję to, ale kiedyś wrócę, specjalnie do Ciebie, by dokończyć wszystkie rozmowy, wielkie plany i nadzieje.- Drgawki i zimne dreszcze zalewają moje ciało, serce wali jak oszalałe, nigdy nie pogodzę się ze stratą ukochanego.
- Zrobisz coś dla mnie? – Pyta, a jego chrapliwy głos, przestaje odbijać się echem, za cicho…
- Wszystko- Odpowiadam, bez namysłu.
- Wyjdź stąd i zacznij żyć. Ciesz się każdą chwilą, nie żyj przeszłością, nie próbuj utrzymać mnie w pamięci na siłę. Jeszcze kiedyś się spotkamy a do tego czasu spełniaj swoje marzenia. To nie podlega dyskusji, uszanuj ostatnią wolę konającego- Uśmiecha się do mnie, przez zamknięte oczy. – Nie zapomnij o tym, co było, ale nie poddawaj tego, jako fundamentów przetrwania. Kocham Cię i kochać będę- to także nie podlega dyskusji. Nie patrz na moją śmierć – Dodaje, a ja jak małe dziecko pozbawione ulubionej zabawki zanoszę się głośnym płaczem i przyciągam jego dłoń, do mego głośno bijącego serca.
- Pamiętasz ten cytat- Mówi i otwiera oczy, spoglądając prosto w moje- „Nie wiem czy życie jest silniejsze od śmierci, ale miłość bywa silniejsza od obu”- Kończy swój monolog i puszcza moją dłoń. Składam na jego wargach pocałunek słyszę ciche jęknięcie i słowo „proszę”, więc wychodzę, trzymając się ściany i serca, albo miejsca, w którym było, bo chyba zostawiłam go przy moim ukochanym. Nim zdążę zamknąć drzwi, słyszę alarm jednostajnego dźwięku i biegnących lekarzy w stronę sali 111. Następnie czuję bezpieczny uścisk i zatracam się w jego ramionach, zapominając o rzeczywistości.
______________
Nie było mnie dosyć długo, nie pamiętam kiedy ostatni raz tutaj coś napisałam, ale mam nadzieję, że te "lekkie" opowiadanko przypadnie Wam do gustu. XOXO

7 komentarzy:

  1. Niesamowity <3

    OdpowiedzUsuń
  2. nawet do końca nie przeczytałam a juz sie poryczałam... piękny . xx
    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  3. http://fanbaseawards.com/index.php Głosujcie na chłopaków!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. jezu on mni poprosyu oczarował nie moe nawet teraz powstrzymac łez i dopiro teraz widze jakie zycie tak naprawde moze byc krotke i trzeba sie starac aby było jak najlepsze




    jeśli praestaniezs pisac to cie zabije tak to jest groża

    OdpowiedzUsuń
  5. jesli przestaniesz pisac to cie zabije


    TAK TO JEST GROŻBA

    OdpowiedzUsuń
  6. Poplakalam sie <3 piekny ;***

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3