sobota, 2 marca 2013

Three Hundred Eighty - Nine




Zima... Kto nie lubi tej pory roku? Przecież ona jest wspaniała. Zawsze tak myślałam, dopóki tak naprawdę się nie zakochałam. Chłopak był cudowny. Parą byliśmy przez ponad pól roku, a on tuż przed sylwestrem stwierdził, że ''nie pasujemy do siebie i lepiej dla naszej dwójki, jeżeli zaczniemy układać sobie życie samotnie''. Na myśli miał oczywiście rozstanie, którego głównym powodem była dziewczyna. Spotkał ją na studiach, w akademiku. Jak się później okazało ona wcale nie brała na poważnie tego ''związku''. Kiedy dowiedziałam się o tym, byłam szczęśliwa, że mój były wreszcie zrozumiał co to znaczy mieć złamane serce. Ale do rzeczy – z powodu ogromnej nudy, jaka męczyła mnie od kilku dni postanowiłam wspólnie z najlepszą przyjaciółką wybrać się na lodowisko. Wiem! Pomysł nieco głupi, ale kiedyś trzeba się przełamać. Tym bardziej, że najgorszy jest ten pierwszy raz. Tak! To właśnie miało być moje pierwsze wejście z łyżwami na taflę lodową. W wieku dziewiętnastu lat do głowy wpadają różne, szalone pomysły, ale takiego nigdy nie miałam! Przyjaciółka doskonale zdawała sobie sprawę, że ja nawet na rolkach jeździć nie potrafię, a co tu dopiero mówić o łyżwach. Poza tym moja koordynacja ruchowa nie jest na wysokim poziomie, a wręcz przeciwnie – na bardzo niskim!
Ledwo opuściłam budynek w którym mieszkałam, a już miałam ochotę wrócić do środka. No cóż... Klamka zapadła. Nie ma już odwrotu. W końcu co ja bym powiedziała (I.T.P.). Doczłapałam do posesji brunetki, a ta właśnie zamykała za sobą drzwi. Na ramieniu przewieszone miała swoje białe figurówki. Widząc je głęboko westchnęłam, ale z uśmiechem przywitałam dziewczynę.
- Jesteś pewna, że ten lód się nie zarwie? - zapytałam kurczowo ściskając dłoń przyjaciółki. Ona tylko spojrzała na mnie i przecząco pokiwała głową. Zaufałam jej. Postawiłam lewą nogę na tafli lodu, w dalszym ciągu ściskając rękę (I.T.P.). Spojrzałam na jej twarz. Uśmiechała się, a jej oczy błyszczały z zadowolenia, że wreszcie udało się namówić mnie na wspólne wyjście na lodowisko. Chociaż doskonale wiedziałam, że nie ma już odwrotu, nadal starałam się wymyślić coś logicznego, aby jednak uniknąć wejścia na lód.
Dostawiłam druga stopę. (I.T.P.) aż pisnęła z zachwytu. Ja nie podzielałam jej zadowolenia. Na mojej twarzy zauważyć można było grymas niezadowolenia.
- A teraz spróbuj poruszać w ten sposób nogami. - powiedziała puszczając moją rękę, by móc zaprezentować mi instrukcję jazdy na łyżwach. O dziwo! Nie przewróciłam się, a nadal zachowałam równowagę stojąc na lodzie. Jednak moja pewność zniknęła w momencie, gdy wykonałam gwałtowny ruch ramionami. Przyjaciółka, która do tej pory stała jakieś półtora metra przede mną, szybko podjechała i uratowała przed pierwszym upadkiem.
- Ja chyba zrezygnuję z nauki jazdy na łyżwach. - przewróciłam teatralnie oczami, kiedy stałam już z pewnością, iż nie stracę równowagi po raz kolejny.
- Daj spokój! Nie zniechęcaj się od początku! - przekonywała mnie. - Mi również kiedyś nie wychodziło...
- Ale teraz potrafisz! - nie dawałam za wygraną
- Może i tak, jednak kiedyś też się uczyłam tak jak Ty...
- To nie ma znaczenia. - odburknęłam. - Po co ja się w ogóle zgadzałam, żeby tutaj przyjść?!
Dziewczyna nie zdążyłam mi odpowiedzieć, gdyż pod wpływem emocji odepchnęłam się nogami. Pojechałam kawałek. Nawet byłam zadowolona, że wreszcie potrafię jeździć. W duchu gratulowałam sobie tego wyczynu, jednak szybko przestałam.
- (T.I.) uważaj! - usłyszałam krzyk przerażonej (I.T.P.)
Nie zdążyłam się nawet odwrócić, ponieważ już po chwili leżałam na zimnym lodzie. W zasadzie to leżałam nie do końca na lodzie, gdyż tylko moje nogi były na nim położone. Uniosłam głowę i zobaczyłam, że pode mną znajduje się jakiś chłopak. Szybko, z pomocą (I.T.P.) wstałam z niego. Następnie wyciągnęłam w jego kierunku prawą rękę, chcąc mu pomóc. Podczas gdy wstawał, z jego głowy stadła granatowa czapka, którą teraz zastąpiły kruczoczarne włosy. Kucnęłam, by podnieść część jego garderoby, a on w tym czasie zrobił to samo. Skutek był następujący – nasze dłonie spotkały się wspólnie łapiąc czapkę. Trwając w tej samej pozycji, podniosłam swój wzrok na twarz chłopaka, a on zrobił to samo. Spojrzeliśmy sobie w oczy, a ja zatonęłam w jego czekoladowych tęczówkach.
- Jestem Zayn. - brunet przerwał jeden z najlepszych momentów w moim życiu
- Miło mi, (T.I.). - uścisnęłam wcześniej wyciągniętą w moim kierunku dłoń Mulata
- Pierwszy raz na lodowisku? - zapytał
- Aż tak rzuca się w oczy? - zaśmiałam się, a chłopak mi wtórował. - Tak, pierwszy a za razem ostatni raz.
- Jeszcze się nauczysz. - zamilkł, lecz po chwili kontynuował. - Zaczynamy od tej chwili.
- Zaczynamy? - zdziwiłam się
- Tak. - uśmiechnął się. - Skoro Twoja przyjaciółka nie podołała, to ja spróbuję.
- Nie, nie, nie... Jeszcze nie daj Boże przeze mnie coś Ci się stanie. - starałam się wymigać
- Nie mów hop, póki nie przeskoczysz! - wyciągnął swoją rękę w moim kierunku. - No dalej! Wystarczy, że będziesz się mnie trzymać, a nic Ci się nie stanie.
Spojrzałam na dłoń chłopaka, później niepewny wzrok przeniosłam na jego twarz, z której nie schodził uśmiech. Już po chwili złączyłam nasze palce w całość. Mój towarzysz zaczął poruszać dolnymi kończynami, czego skutkiem było przemieszczanie się po tafli lodowej. A co za tym idzie? Oczywiście – ja razem z nim jechałam po zmarzniętej wodzie. Nie było nawet tak źle jak myślałam.
- A teraz czas, na coś trudniejszego. - zatrzymał się nagle, że aż wpadłam w jego objęcia
- Co masz na myśli? - zaczęłam obawiać się najgorszego
- Pojedziesz sama. - na jego słowa mina mi zrzedła. - Ale nie martw się, będę tuż za Tobą.
Więc jeśli będzie potrzeba złapię Cię.
Postanowiłam, że nie będę robić z siebie jakiegoś mamin dziecka. Wzięłam głęboki oddech, po czym odepchnęłam się nogami. Zayn nadal stał w miejscu. Gdy tylko to zobaczyłam, od razu straciłam równowagę i chcąc, nie chcąc zaliczyłam bliższe spotkanie z lodem.
- Przepraszam. Ja nawet... - zaczął tłumaczyć się Malik, kiedy udało mu się postawić mnie na równe nogi

- Nie przepraszaj, to nie Twoja wina. - skrzywiłam się z bólu, w końcu upadek był dość bolesny dla co po niektórych części mojego ciała. - Szczerze mówiąc, mam już dość. Dziękuję Ci za wszystko. Teraz możesz sobie poszaleć, a ja będę wracać już do domu. - zbliżyłam się do Mulata, przytuliłam go i delikatnie pocałowałam w prawy policzek. Bardzo ostrożnie odwróciłam się, chciałam już ruszyć w kierunku wejścia do szatni, jednak coś, a raczej ktoś uniemożliwił mi to...
- W takim razie ja idę z Tobą. - powiedział rozluźniając uścisk na moim nadgarstku
- Nie ma takiej potrzeby. - uśmiechnęłam się serdecznie
- Jeśli mi na to nie pozwolisz, będę najsmutniejszym chłopakiem na świecie. - zrobił minę, jakby zaraz miał się rozpłakać
- Zgadzam się. - przytuliłam go na pocieszenie. Zdawać by się mogło, że kilku godzinna znajomość to nic poważnego, jednak w naszym przypadku było inaczej. Te kilka godzin wystarczyło, abyśmy się odpowiednio poznali. Szczerze mówiąc, to z ręką na sercu mogę powiedzieć, że to coś więcej niż przyjaźń. Ledwo się spotkaliśmy, a już poczułam silniejsze uczucie to tego chłopaka poznanego przez wypadek.
- W ramach rekompensaty za to, że Cię nie złapałem, zapraszam na gorącą czekoladę, bo Twoje policzki ewidentnie potrzebują ogrzania. - zaproponował, kiedy wyszliśmy z szatni
- Ja nie potrzebuję żadnej czekolady na ogrzanie. - uśmiechnęłam się zadziornie. - Mi wystarczy to...
Nie mam pojęcia co mną kierowało, ale poczułam nagłą chęć pocałowania nowo poznanego chłopaka. Stanęłam tuż przed nim. Wspięłam się na palce, żeby móc dosięgnąć jego ust. Po chwili moje i jego wargi tworzyły jedność.
- I tak zabieram Cię na czekoladę! - powiedział splatając nasze place w całość.
- Skoro nalegasz. - spojrzałam na niego
Zdawać by się mogło, że to jakiś absurd, ale nie... To jest prawdziwa miłość. Skąd mam pewność? Stąd, że prawdziwa miłość przychodzi w momencie, gdy najmniej jej oczekujemy.


Inspiracją do napisania tego imagina było zdarzenie z mojego życia. Mam nadzieję, ze ktoś przeczyta, skomentuje. Ogólnie to nawet mi się podoba.
A nawiązując do jego treści, to chciałabym Wam przekazać, że prawdziwa miłość przyjdzie w najmniej oczekiwanym momencie w naszym życiu. Nie znacie dnia, ani godziny jej nadejścia. Ona po prostu przyjdzie. Wpakuje się z brudnymi buciorami w Wasze życie, a potem to już będzie tylko lepiej!  

17 komentarzy:

  1. Awww <3 Chciałabym coś takiego przeżyć . :)
    Świetny jak zresztą wszystkie twoje imaginy . Masz wielki talent . )

    OdpowiedzUsuń
  2. Imagin świetny, jak zawsze <3 ale właśnie widziałam takiego samego na one-direction-imaginy-1d.blogspot (przepraszam jeżeli pomyliłam się w nazwie, ale na 99% to ten blog, był to chyba 41 imagin i nie było zaznaczone, że pochodzi on z tego bloga, a ty raczej go nie skopiowałaś. Nie wiem, czy pozowliłaś aby się tam ukazał, ale wolałam napisać. Wika xoxo

    OdpowiedzUsuń
  3. Sorry, jednak one-direction-imagine-1d.blogspot Wika xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spokojnie:)
      ja na obu blogach jestem redaktorką, więc jeśli coś napisze wstawiam i tutaj i na tego drugiego bloga ;pp
      pozdrawiam Natalia

      Usuń
  4. I used to be recommended this web site by my cousin.
    I am no longer certain whether this submit is written by means of him as no one else understand such exact about my difficulty.

    You're wonderful! Thanks!

    Have a look at my blog: how to earn money online for free
    Also see my web page: how to earn money free online

    OdpowiedzUsuń
  5. W takim razie przepraszam za zamieszanie. Chciałam dobrze. Wika xoxo

    OdpowiedzUsuń
  6. wow, zdarzenie z Twojego życia, ... to tak poznałaś chłopaka jakiegoś ? :)
    zgadzam sie z Tobą absolutnie. nie wiadomo kiedy przyjdzie miłość , będzie wielkie BUM! i koniec, jestesmy zakochani...
    imagin jest idealnym potwierdzeniem tego :) bardzo mi sie podoba xx

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  7. super :)
    zapraszam do mnie, dopiero zaczynam :) http://i-neeed-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. boże jakie cudo !!
    jaka szczęściara : )

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialny imagin :**

    Zapraszam: http://my-imagines-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. jakie słodkie ♥
    www.awlays-back-for-you.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. It's actually a nice and useful piece of information. I'm satisfied that
    you simply shared this helpful information with us. Please stay us informed like this.
    Thanks for sharing.

    Take a look at my web-site - free money search

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo mi się podoba - zresztą jak wszystkie Twoje imaginy *.*
    Jest mega pocieszny, a to co napisałaś pod spodem daje mi wiele do myślenia i w pewien sposób nastawia na pozytywne myślenie ;*
    Dziękuję Ci za to... a także za to, że zawsze kiedy Cię potrzebuje to jesteś i nieustannie mi pomagasz <33333;****

    OdpowiedzUsuń
  13. Great blog you've got here.. It's hard to find good quality writing
    like yours these days. I honestly appreciate people like you!
    Take care!!

    Look into my web site best registry cleaners

    OdpowiedzUsuń
  14. Great blog! Do you have any hints for aspiring writers?
    I'm planning to start my own site soon but I'm a little
    lost on everything. Would you suggest starting with
    a free platform like Wordpress or go for a paid option? There are so many options out
    there that I'm completely confused .. Any recommendations? Appreciate it!

    Visit my web-site :: registry cleaners
    Also see my web page - registry cleaner software

    OdpowiedzUsuń
  15. Aaaaaaaaaaaa, jest genialny ! Serio wspaniały. :) I masz całkowitą rację. Nigdy nie wiadomo kiedy miłość zapuka do drzwi naszego serca ;d
    Gratuluje i oby tak dalej. Wiesz że trzymam kciuki ! :)

    Pozdrawiam, Asia ;****

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3