wtorek, 9 kwietnia 2013

Four Hundred Eighteen


Biały, okazały budynek szkoły spowity mgłą, wydawał się być jedynym dobrym wyjściem z mojej sytuacji. Nie miałem gdzie się podziać, rodzice zostali uwięzieni, a ja nie mogę dłużej uciekać. Musiałem stawić czoło mojemu przeznaczeniu. Wiedziałem, co czeka mnie za drzwiami budynku. Pragnąłem dowiedzieć się prawdy, lecz z jednej strony się bałem. Nie chciałem spotkać tam jej, ale czułem znajomą obecność. Rozejrzałem się wokół siebie i zauważyłem tylko kilku przedrzeźniających się uczniów, którzy używali swoich mocy do zabawy. Bardzo znajomy widok. Sam niedawno, ucząc się o swojej sile, wyglądałem jak oni. Młodzi, roześmiani, działający pod wpływem emocji. Ja już nie czuje się tak rześko jak wcześniej. Dowiadując się prawdy o mnie, jako o upadłym aniele, o rodzicach, o wuju, który rozpoczął wojnę, o moim powołaniu, o mocy, czyli sercu smoka, z którą muszę żyć, musiałem uczyć się na własnych błędach, a one powodowały moją zmianę. Wiele bliskich mi osób to zauważyło. Odwrócili się ode mnie, dlatego nie miałem gdzie pójść. ONI mnie ścigali, nie dawali normalnie funkcjonować, lecz kto z mojego rodu może żyć przeciętnie? Jesteśmy inni niż reszta ludzi, właściwie nawet nimi nie jesteśmy. Ukrywamy swoje pochodzenie, swoje moce, zdolności, aby nie robić wokół siebie szumu, problemów. Teraz jednak, gdy ONI nas znaleźli, zabrali- i zapewne zabili- moich rodziców, ja musiałem się ratować. Tylko tutaj, w szkole Edwarda Routura, jest moje miejsce, w którym mogę czuć się bezpiecznie.
Niepewnie pokonując poszczególne schodki, doszedłem do głównego wejścia szkoły i zanim zdążyłem nacisnąć na klamkę, drzwi się otworzyły, a w nich pojawił się dyrektor. Doskonale wiedział, kiedy przybędę, nie musiałem go nawet informować.
-Chodź za mną Zayn - powiedział cicho, rozglądając się ,czy nikt nie zwrócił na nas szczególnej uwagi. Szybkim krokiem ruszyłem za dyrektorem, który zatrzymał się dopiero na 5 piętrze pod salą malarstwa. - Musimy stwarzać pozory, iż wszystko jest dobrze. Nie mogę denerwować swoich podopiecznych, a ty nie możesz im nic powiedzieć. Gdyby wiedzieli, że niedługo stoczą walkę przeciw NIM nie mogliby normalnie funkcjonować, uczyć się, spełniać swoich obowiązków. Mam więc nadzieję, że zachowasz to w tajemnicy. - Dyrektor westchnął i znów się rozejrzał. Ja poszedłem za jego wzrokiem. Ktoś szedł w naszą stronę, oboje to wiedzieliśmy. Nie za bardzo jednak chciałem wgłębiać się w każdego z uczniów, dlatego przyjrzałem się wystrojowi szkoły. Byłem tutaj już kilka razy, lecz nigdy nie dane było mi zobaczyć coś z bliska. Szkoła była naprawdę potężnym budynkiem ze starą tradycją oraz historią. Na ścianach wisiały portrety poprzednich dyrektorów- szkoła odkąd powstała posiadała ich prawie stu. Wszyscy ginęli w bitach. Wzdłuż korytarza poustawiane były stoliki ze świecami i świeżymi kwiatami, a gdzie nie spojrzeć widniało nasze logo- biały i czarny łabędź. - Zayn, czy ty mnie słuchasz?
Zdezorientowany spojrzałem na dyrektora, którego mina zrzedła.
-Przepraszam, co pan mówił?
-Chciałem ci tylko powiedzieć, żebyś przygotował się do swoich pierwszych zajęć. Jak pewnie wiesz, jesteś już zbyt doświadczony, aby uczyć się jak wszyscy, ale dzisiaj na każdej lekcji malarstwa będziesz robił za modela. Tak, jak twój ojciec. Musisz jednak zrobić to w taki sposób, aby ukazać swojej mocy, lecz nie przestraszyć moich uczniów. - Mężczyzna się zaśmiał i pukając, wszedł do klasy malarstwa. Wzrok wszystkich odruchowo skierował się w stronę drzwi i wtedy nasze spojrzenia się napotkały. To była ona, dziewczyna, która chciała mnie zabić. Widziałem na jej twarzy gniew. Nie chciała mnie tu, a ja nie chciałem być z nią w jednym pomieszczeniu.- Moi drodzy, chciałem wam przedstawić naszego nowego pomocnika, Zayna Malika.
Po sali przeszedł szept wielu uczniów. Prawdopodobnie moje pochodzenie jest im znane. To dobrze, bardzo dobrze. Niech wiedzą, że nie jestem tu z przypadku.
-Prosiłbym was jednak, abyście nie robili z tego powodu zamieszania. Wiem, co wszyscy myślicie o jego rodzie, lecz to nie powód by nienawidzić i jego.
Wtedy znów spojrzałem na dziewczynę, która z wściekłością zrzuciła na podłogę wszystkie pędzle i farby.
-Mamy go nie nienawidzić? Jego wuj zabił moich rodziców! Chyba nie myśli pan, że pozwolimy mu do nas przystąpić. On nie należy do tego świata! Powinien już dawno znajdować się u NICH. Tutaj pewnie szuka schronienia, a gdy tamci przyjdą to rzuci nas na pastwę losu, sam do nich przystępując!
Wszyscy siedzieli zszokowani słowami dziewczyny. Ja jednak nie zareagowałem. Wiedziałam, że gdy się spotkamy będą problemy. Nie obchodziło mnie zdanie innych na temat mojej rodziny. Ja nie jestem taki jak oni.
-Młoda damo, takie zachowanie jest karygodne!
Dyrektor zaraz znalazł się obok niej, przytrzymując jej dłoń, aby nie użyła na mnie swojej mocy.
-Za karę masz pokazać Zaynowi naszą szkołę i bez dyskusji.
Bez słowa więcej wyszedł sali, a ja zostałem wyciągnięty na korytarz. Dziewczyna nie próżnując zaatakowała mnie, lecz była ode mnie słabsza. Zatrzymałem jej cios i jednym ruchem przytrzymałem ją przy ścianie. Próbowała się wyrwać, lecz wiedziała, że nie ma szans. Była ode mnie młodsza, mniej doświadczona, a rzuca się z mocą tam, gdzie nie trzeba. Zabawne.
Przybliżyłem twarz do jej ucha i wyszeptałem
-Posłuchaj mnie teraz uważnie. Nie jestem tu dla rozrywki, wiesz co się niedługo stanie, więc nie wchodź mi w drogę, bo wiesz, że jesteś za słaba. - Widząc, że dziewczyna się poddaje, uśmiechnąłem się zwycięsko. Nie chciałem dłużej jej denerwować, dlatego puściłem jej nadgarstki i delikatnie opadła na podłodze. Kucnęła, próbując nabrać sił. Chciałem przez to chwilowe zawieszenie broni wrócić spokojnie do klasy, lecz w jednej chwili zostałem powalony na podłogę. Dziewczyna uśmiechała się zwycięsko, opierając się nade mną.
-I kto tu jest słaby, hm?
Nie zdążyłem jej odpowiedzieć, bo tak po prostu, bez żadnego słowa, przybliżyła się do mnie i lekko musnęła moje wargi. Po chwili jednym ruchem wstała i zaśmiała się. Byłem skołowany.
-Nie myśl, że to rozejm. Nigdy nie będziesz dla mnie kimś więcej niż wrogiem. W twojej krwi płynie zło, ale stęskniłam się za tobą.
Udając, że nic się nie stało wróciła do klasy, a ja dalej zdziwiony, poszedłem za nią. Mina jej koleżanki opisywała coś, czego nie umiałem wyrazić w słowach.
-Wasze oprowadzanie skończyło się na walce. Łatwe do przewidzenia. - Uśmiechnęła się w moją stronę i jednym ruchem skoczyła do przodu, poprawiając moje roztrzepane włosy. - A teraz pięknisiu wskakuj na podest, pokaż nam jaką mocą dysponujesz i się łaskawie nie ruszaj.
Widząc rozluźnienie sytuacji w klasie, uśmiechnąłem się i wykonałem zlecone mi zadanie. Nie było mi łatwo opanować moc na prawie godzinę, lecz udało się i wszyscy bez wyjątku zdali zajęcia u nauczyciela, który był wręcz zaskoczony. Podziękował mi, a ja, bez żadnego więcej słowa, udałem się do gabinetu dyrektora, który zamierzał opowiedzieć mi cos więcej o mojej rodzinie. Coś, czego ja bałem się usłyszeć od nich samych. Dowiedziałem się, że jestem zagrożeniem dla samego siebie…

***
Witam :) Podobają wam się imaginy o takiej tematyce? Bo chcę wiedzieć, czy mam je dalej pisać :P Liczę na szczere opinie <3

5 komentarzy:

  1. zajebisty *.* mogłabyś prowadzić oddzielnego bloga o tej tematyce ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prowadzę blog z opowiadaniem pod taką tematykę, ale nie o 1D http://uno-scelta.blogspot.com/ :)

      Usuń
  2. uwielbiam takie opowiadania. chce więcej!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Em, nie mam na nią pomysłu, a nawet jakbym napisała to nie miałabym gdzie jej dodać, bo tutaj nie dodajemy partowców :) Ale wolę zostawić tak, jak jest :D

      Usuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3