wtorek, 30 kwietnia 2013

Four Hundred Fourty - Six

Tego imagina chcę zadedykować mojej przyszywanej, najukochańszej pod słońcem siostrzyczce.
Klaudia ... To dla ciebie :) Mam nadzieję, że się spodoba :)

- No spójrzcie tylko na nią. – Westchnąłem, wpatrując się w młodą kelnerkę rozmarzonym wzrokiem – Czyż nie jest cudowna ?
- To [T.I]. – Oznajmił Harry
- Co ?! Skąd wiesz ?!
- Emmm … Jej imię jest napisane na plakietce ? – zapytał retorycznie – Zaczekaj. Zaraz dowiemy się o niej czegoś więcej … Przepraszam. – Zwrócił się do jednej z pracownic, uśmiechając się słodko.
Tak. Harry zdecydowanie był najlepszy z naszej piątki, jeśli chodzi o dziewczyny. Zawsze wiedział jak zagadać.
- Chciałbym się dowiedzieć czegoś o tej pięknej, młodej damie. – Kontynuował wskazując dyskretnie palcem na  dziewczynę.
- To [T.I]. Jedna z naszych najlepszych śpiewających kelnerek.
- Naprawdę ? – zapytałem ożywiony
- Tak. Z resztą możecie przekonać się sami. [T.I] ! – krzyknęła, na co nastolatka spojrzała w naszą stronę. Moje serce od razu zaczęło bić mocniej. – Pozwól na chwilę.
Dziewczyna zjawiła się przy naszym stoliku w przeciągu dosłownie kilku sekund.
- Możesz wyśpiewać naszym gościom dzisiejsze danie główne ? – poprosiła
Zaczęła śpiewać piosenkę o obiedzie. Nie liczył się dla mnie tekst, tylko to z jaką lekkością wydobywała z siebie dźwięki. Śpiewała niesamowicie.
- Wow. – Wydukałem będąc pod wielkim wrażeniem jej głosu – Gdzie się nauczyłaś tak śpiewać ?
- Ćwiczę w zasadzie codziennie. Śpiewam w zespole.
- Serio ? Ja też.
- Tak, wiem. Jesteś Niall Horan.
- Kto ? – zapytałem zdezorientowany
- Niall Horan. Z zespołu One Direction. Świta coś ?
- No wiem. – Stwierdziłem jakby to było oczywiste. Spojrzałem na moich przyjaciół. Byli cali czerwoni od duszenia w sobie śmiechu. Dopiero teraz dotarły do mnie moje słowa – Znaczy się … Tak. Ja wiem. Po prostu … Emmm … Wiesz …
- Taaaak. Jasne. No to co. Życzycie sobie coś ?
- Ja poproszę może to danie główne. – Odezwał się Liam
- Tak, tak. Dobry wybór. – Zgodziła się z nim reszta.
- Dobrze. – Odpowiedziała, notując zamówienie w małym zeszycie. Następnie swój wzrok przeniosła na mnie. Totalnie się rozpłynąłem. – A ty Niall ?
- Słucham ? – zapytałem, tym samym powracając z obłoków na ziemię
- Czy chcesz coś do jedzenia.
- Emmm. Tak. To … To co reszta. – Westchnąłem zawiedziony samym sobą. Kiedy dziewczyna się oddaliła, schowałem swoją czerwoną twarz w dłoniach. – Na serio byłem aż tak żenujący ?
- Wolisz usłyszeć kłamstwo, czy prawdę ? – dopytywał Louis
- Kłamstwo.
- W takim razie nie było znowu aż tak źle. – Zaśmiał się. Gdy usłyszałem jego słowa miałem ochotę zapaść się pod ziemię. Dlaczego zawsze, kiedy na kimś mi zależy, muszę wyjść na kompletnego idiotę.
- Powiedz mi Styles, jak ty to robisz, że jesteś po prostu sobą, przy każdej możliwej dziewczynie.
- Wiesz Niall … To kwestia genów, śmiałości, odwagi. Może i jesteś odważny na scenie, bo wtedy przemawiasz muzyką, ale na co dzień … Nie obraź się na mnie, ale jesteś jak mały kurczak, który boi się wszystkiego co go otacza.
- Ale jak ja mam się zmienić ?
- Trening czyni mistrza. No już. Idź do niej i zaproś ją na randkę.
- Nie, nie, nie. Ja nie dam rady.
- Niall … - westchnęli wszyscy jednocześnie
- No dobra. Idę już.
Niechętnie podniosłem się ze swojego miejsca i leniwym krokiem ruszyłem w stronę lady za którą stała [T.I]. Gdy zauważyła, że ktoś się zbliża podniosła swój wzrok, którym od razu mnie przeszyła. Z resztą nie pierwszy już dzisiaj raz.
- Cześć. Emmm … Co tam ? – zapytałem, tym samym panikując
- Wiesz … Rozmawialiśmy ostatnio jakieś 5 minut temu. Przez ten czas niewiele się zmieniło.
- No tak. Głupie pytanie. Zapomnij. Mówiłaś coś o tym, że śpiewasz w zespole.
- Tak.
- W jakim ?
- Nazywamy się SqlMates. Nazwa wymaga jeszcze dopracowania, ale jak na razie nie zaprzątamy sobie nią głowy. Gramy trochę pop’u, trochę rock’a. Wszystkiego po trochu.
- Super. Chciałbym was kiedyś usłyszeć.
- Może kiedyś będziesz miał okazję. – Zaśmiała się, biorąc jednocześnie świeżo przygotowane zamówienie. Dostarczyła je do odpowiedniego stolika, po czym do mnie wróciła.
- Wiesz … Może ci się to wydać tandetne, ale … Chciałabym żeby ktoś kiedyś coś dla mnie zaśpiewał. – uśmiechnęła się, po czym mnie wyminęła i przeszła do kuchni. Ja natomiast wróciłem do stolika.
- I jak było ? – zapytał Harry
- D…Dobrze …
- Zaprosiłeś ją na randkę ?
- Zapomniałem ! – krzyknąłem, następnie uderzając głową o blat
- Niall, Niall, Niall … - zaczęli szeptać nerwowo, jednocześnie mnie trącając. Leniwie się podniosłem. Dostrzegłem uśmiechniętą od ucha, do ucha dziewczynę
- Mogę się zapytać co ty robisz ? – zapytała rozbawiona
- Ja … Emmm … To znaczy … Sprawdzałem … Wytrzymałość swojej … Znaczy się … Wytrzymałość … Stołu ? – odpowiedziałem ostrożnie
- Uwierz mi, że jest solidny. Natomiast nie powiedziałabym, tego samego o twojej głowie. – Wskazała na zaczerwienione miejsce, z którego powoli sączyło się niewiele krwi – Chodź. Opatrzę ci to. – Oznajmiła pociągając mnie za rękę
- Niall … Błagam cię nie spapraj tego … - szepnął Harry, po czym puścił do mnie oczko, aby dodać odrobinę otuchy.
Dziewczyna zaprowadziła mnie na zaplecze. Wyciągnęła z apteczki potrzebne rzeczy, po czym usiadła naprzeciwko mnie i delikatnie zaczęła dezynfekować ranę wodą utlenioną. Patrzyłem cały czas na jej spokojną twarz. Przez to w ogóle nie czułem bólu.
- [T.I] … Nie chciałabyś … - zawiesiłem na chwilę. Niall jesteś odważny, jesteś odważny. Dasz radę, dasz radę. Jesteś od… NIE JESTEM ODWAŻNY ! – Przyjść jutro na nasz koncert?
- Emm … Jasne. – Uśmiechnęła się, następnie powracając do swojego wcześniejszego zajęcia- Już. Myślę, że do jutra opuchlizna zejdzie. Gdyby coś, to użyj trochę więcej pudru i podkładu.*
- Nie ma sprawy. Dam sobie radę. – Zaśmiałem się – Bilety zostawię jutro rano w restauracji.
- Zostaw je u Norry. Rano mnie nie ma.
- Szkoda. Miałem nadzieję, że zobaczymy się przed show. Ale nic. Przyjdź najwyżej po zakończeniu, za kulisy. Powiem ochronie, że przyjdzie moja przyjaciółka.
- Przyjaciółka … - zaśmiała się
- A…a n…nie ? – zapytałem nerwowo
- Znamy się dopiero pół godziny.
- A ty już zdążyłaś mi opatrzyć mi czoło. – Odpowiedziałem na co dziewczyna się zaśmiała.
- Tak. To na pewno musi być przyjaźń. Dobra. Idź do stolika. Zaraz przyniosę wasze zamówienia.
- I jak ? – zapytali jednocześnie, kiedy do nich wróciłem
- Przyjdzie jutro na koncert. Umówiliśmy się, że przyjdzie za kulisy.
- No to gratuluję ! – poklepał mnie po ramieniu Harry
- Kurcze … Chciałbym coś dla niej zrobić. Ale nie mam pojęcia co.
- Nie powiedziała ci co by chciała żeby ktoś dla niej zrobił ?
- Mówiła, że marzy o tym aby ktoś zaśpiewał tylko i wyłącznie dla niej …
- No i ty jeszcze nie wiesz co robić ?! Ty to chyba na serio jesteś tępy. – Skomentował Zayn
- Oczywiście ! Jutro na koncercie zadedykuję jej piosenkę ! Dzięki chłopaki. Nie wiem co bym bez was zrobił.
- Londynie … Jesteście wspaniali. Z resztą jak zwykle. Jeszcze nigdy nas nie zawiedliście. Z wami zawsze jest dużo zabawy. Teraz oddam głos Niall’owi, który zapewne chciałby komuś powiedzieć coś ważnego.
Po słowach Liam’a fanów ponownie ogarnęła ekstaza. Krzyki naszych imion, piski dziewczyn. To co zwykle.
Ponownie ogarnął mnie strach. Głos uwiązł w gardle. Przełknąłem ciężko ślinę.
- Niall. – Ponaglił mnie
Spojrzałem na dziewczynę, która stała w pierwszym rzędzie. Czekała na to. Czekała na to co powiem. Nie potrafiłem. Stchórzyłem.
- Teraz czas na Little Things … - wypowiedziałem szybko. Fani ponownie zaczęli krzyczeć. Szarpnąłem struny gitary, tym samym rozpoczynając piosenkę. Mój wzrok znowu na nią powędrował. Stała tam. Była rozczarowana. W tym momencie serce mi pękło. Gdy nasze spojrzenia się spotkały szybko opuściła głowę. Jednak ja dokładnie ujrzałem jej łzy. To przeze mnie. Czekała na to, że zadedykuję jej piosenkę, a ja najzwyczajniej w świecie tego nie zrobiłem. Jestem idiotą. Zobaczyłem jak się wycofuje. Odchodziła. A ja nie mogłem nic zrobić.
Dzisiaj chyba pobiłem rekord w zaśpiewaniu swojej solówki, tym samym poganiając całą resztę zespołu. Nie mieli mi jednak tego za złe. Wiedzieli o co chodzi.
Gdy piosenka się skończyła, szybko zbiegłem ze sceny za kulisy. Zostawiłem swoją gitarę na stole i najszybciej jak  tylko mogłem, wybiegłem tylnym wyjściem. Dziewczyna właśnie opuszczała arenę.
- [T.I], zaczekaj ! – krzyknąłem za nią. Odwróciła się w moją stronę. Widziałem, że płakała. Szybko jednak otarła łzy. Pobiegłem do niej i stanąłem twarzą w twarz.
- Powinieneś być na koncercie.
- On może zaczekać. Przepraszam cię.
- Nie, Niall. Myślałam, że … Tak w zasadzie to ja sama nie wiem co myślałam. Jestem głupa. – Powiedziała, po czym odwróciła się z zamiarem odejścia. Jednak ja jej na to nie pozwoliłem. Chwyciłem ją za rękę i odwróciłem ponownie w swoją stronę. Nasze splecione razem palce pasowały do siebie idealnie.
- Proszę cię. Zostań. To nie miało tak wyglądać. Uwierz mi. Ja po prostu ..
- Niall, nie tłumacz się. – Przerwała mi – Zapomnijmy o tym wszystkim. Najlepiej by było jakbyśmy zapomnieli o sobie. O tym, że się poznaliśmy. Będzie mi łatwiej.
- Będzie ci łatwiej co ?! – krzyknąłem przez łzy
- Odejść. – Wyszeptała.
Wyrwała rękę z mojego uścisku, po czym uciekła. Po raz ostatni zobaczyłem jej spojrzenie gdy wsiadała do taksówki.
Z nieba jak na zawołanie lunęła ściana deszczu. Nie potrafiłem się ruszyć. Nie docierało do mnie to co się właśnie stało.
Dopiero po kilku minutach ruszyłem wolnym krokiem do wejścia, którym wyszedłem. Swoją obecnością od razu zwróciłem uwagę chłopaków.
- I jak ? – zapytał Louis
- Ona … Ona odeszła.
- Niall … Tak mi przykro … - wyszeptał, tym samym mocno mnie przytulając
- Chyba powinniśmy zakończyć nasz koncert … - oznajmił Zayn
- Nie. – Zaprotestowałem – Nie możemy zawieść naszych fanów. Zróbcie pytania z twitter’a. Ja się przebiorę i za chwilę wrócę. – Powiedziałem, po czym ruszyłem do garderoby.
Ściągnąłem z siebie mokre ubrania i ubrałem te suche. Nie mogłem pogodzić się z myślą, że przez moją głupotę straciłem to co było dla mnie najważniejsze. A może nie wszystko jest jeszcze stracone. Naprawię swój błąd. Oby tylko nie było za późno.
Następnego dnia znowu poszedłem do restauracji, w której pracowała [T.I]. Niestety nie zastałem jej tam.
- Cześć Norra. Jest może [T.I] ?
- Emm … Jakby to powiedzieć. Ona … Wyjechała …
- Jak to ?! Gdzie ?!
- Do LA. Wytwórnia płytowa podpisała z zespołem kontrakt. Nie była pewna czy jechać. Trzymała ją tu pewna osoba. Chyba nie musze ci tłumaczyć kto. – Spojrzała na mnie wymownie – Jednak wczoraj wieczorem coś się wydarzyło, że gwałtownie zmieniła zdanie. Nie mam pojęcia o co chodziło. Nie chciała mi powiedzieć. Może ty wiesz ?
- Tak. I to doskonale. O której miała samolot …
- Coś chyba 6:30 rano.
- Dzięki wielkie. – Podziękowałem, po czym niczym strzała, wybiegłem z budynku.
Od razu pojechałem na lotnisko i wykupiłem najbliższy lot do Los Angeles.
Po kilku godzinach byłem już na miejscu.
Tak w zasadzie to co mi po tym, że jestem w tym samym mieście co [T.I], skoro nawet nie wiem gdzie ona teraz jest.
W tym momencie postanowiłem wykorzystać swoje znajomości.
- Cześć Emet. Mam do ciebie prośbę. Czy mógłbyś sprawdzić do jakiej wytwórni należy zespół SqlMates ? … Mhmmm … Możliwe, ale ich poprzednia nazwa brzmiała SqlMates ? … Tak. To na pewno o ten mi chodzi. A teraz czy mógłbyś sprawdzić w jakim hotelu się zatrzymali … Aha … Aha … Okej … Mhmmmm … Tak. Dzięki wielkie. Cześć.
Rozłączyłem się i szybko złapałem taksówkę. Podałem kierowcy adres, a chwilę później byłem już pod hotelem. Nie znajdował się on daleko od lotniska. Szybko wjechałem na 12 piętro i odszukałem pokój [T.I]. Zapukałem, jednak nikt mi nie otworzył. Pewnie nadal była w studiu. Usiadłem na schodach, które znajdowały się naprzeciwko drzwi i zacząłem czekać. Około 11 wieczorem usłyszałem jej głos. Właśnie wychodziła z windy. Ujrzałem ją. Otwierała pokój.
- Cześć. – Odezwałem się, jednocześnie podnosząc ze stopni. Dziewczyna odwróciła się w moim kierunku
- Niall. Co ty tu robisz ?
- Wiesz … Wtedy na koncercie stchórzyłem i … I zapomniałem czegoś powiedzieć. Zapomniałem czegoś zrobić. Chciałbym nadrobić zaległości. – Oznajmiłem, następnie wyciągając swoją gitarę z futerału – [T.I], tą piosenkę dedykuję tobie. Jej słowa dokładnie odzwierciedlają co czuję.
Your hands fits in mine
Like it’s made just for me
But bear this in mind
It was meant to be
And I’m joining up the dots with freckles on your cheeks
And it all makes sense to me
I won’t let this little things slip out of my mouth
But if I do
It’s You
Oh, it’s you they add up to
I’m in love with you
And all these little things
You’ll never love yourself half as much as I love you
You’ll never treat yourself right, darling, but I want you to.
If I let you know I’m here for you
Maybe you’ll love yourself like I love you, oh.
I won’t let this little things slip out of my mouth
But if I do
It’s You
Oh, it’s you they add up to
I’m in love with you
And all your little things
Śpiewając, cały czas patrzyłem w oczy [T.I]. Już na samym początku, kiedy po raz pierwszy wprawiłem struny w ruch, dostrzegłem w nich łzy, które teraz swobodnie spływały po jej policzkach. Odłożyłem gitarę na jednym ze schodków i zszedłem niżej, aby stanąć bliżej dziewczyny.
- Niall. Ja nie wiem co powiedzieć.
- Nie mówi nic. Po prostu pozwól mi się pocałować. – Wyszeptałem, ocierając słone kropelki z jej policzków. [T.I] przybliżyła się do mnie, po czym złożyła na moich ustach czuły i delikatny pocałunek. Był zupełnie taki sam jak ona. Po chwili oderwała się i mocno we mnie wtuliła.
- Jeszcze nikt nie zrobił dla mnie czegoś takiego.
- Mówiłaś, że chciałabyś żeby ktoś zaśpiewał piosenkę specjalnie dla ciebie. To było twoim marzeniem. Ja chciałem je spełnić. – Uśmiechnąłem się, następnie delikatnie muskając jej usta.
- Dziękuję ci.
- [T.I] czy … Umówiłabyś się ze mną ?
- Zapraszasz mnie na randkę ?
- Chyba tak …
- W takim razie z przyjemnością. – Uśmiechnęła się
- Wiesz … Ty też spełniłaś dzisiaj moje marzenie. – Zaśmiałem się po czym przyciągnąłem ją do siebie i mocno przytuliłem.
 ---------------------------------------*sądzę, że jest to jasne i oczywiste, ale na wszelki wypadek napiszę wyjaśnienie. Na scenę, niezależnie czy kobiecie, czy mężczyźnie, robi się tzw. makijaż sceniczny. Opiera się on głównie na podkładzie (takim specjalnym. Od razu mówię … JEST OKROPNY) i pudrze. Ewentualnie kobiety, używają dodatkowo cieni do powiek, kredek do oczu, szminek itp. Mężczyźni czasami też, ale to już w teatrach. Ich makijaż zależy także od sztuki i granej przez nich postaci.
 
Pisząc tego imagina inspirowałam się jednym z odcinków serialu Austin&Ally.
Ugh … Ten weekend u taty stanowczo źle na mnie wpłynął … Za dużo Disney Channel. Zdecydowanie :)  
Prawie całe trzy dni oglądania Hanny Montany, Czarodziei z Waverly Place, Powodzenia Charlie, Austin’a&Ally oraz całej reszty, i proszę bardzo … Wychodzi nam coś takiego.
Mam nadzieję, że jednak przypadnie wam do gustu :) 

Jeżeli pojawiły się jakiekolwiek błędy (nie powinny, ale wiadomo jak to jest) strasznie przepraszam.
Kolejnego imagina postaram się dodać wieczorem, w niedzielę. Jednak nie obiecuję. Po prostu wyjeżdżam na całą majówkę i nie będę miała dostępu do internetu ... Za to postaram się napisać coś z pomysłów (HA ! Word w telefonie jak zwykle ratuje tyłek xD) i dodać w niedzielę, jeżeli wrócę odpowiednio wcześnie. Jeśli nie, to dodam go po prostu w poniedziałek :)

Odpocznijcie ...
Całusy ;*

7 komentarzy:

  1. Przeczytałam go pierwsza, jak go pisałaś (przepraszam że czytam twoje wersje robocze ale nie potrafię się powstrzymać) i po raz kolejny stwierdzam że jest genialny !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahhahaha xD Wybaczam xD
      Cieszę się, że podobają ci się moje imaginy :)
      To na prawdę duuuuuuuuuuuuże wyróżnienie i satysfakcja dla mnie :)
      + jeszcze raz dziękuję ci za dedykację ;* Jesteś kochana przez duże 'K' :)

      Usuń
  2. Jest piekny. I idelanie pasuje do Nialla :)

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  3. cudowny, taki uroczy i słodki, tak jak tu ktoś wspomniał, idealnie pasuję do Niallera :) xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny imagin ! Słodki, czuły i delikatny. Nigdy takich nie lubiłam, ale twój mnie urzekł :) ma w sobie to coś co sprawia, że chciałoby się go czytać na okrągło. Świetna robota ! I podobało mi się, że z perspektywy Nialla, to od razu zachęca do czytania (przynajmniej mnie), ps imagin bardzo pasował do naszego blondynka, ale to zapewne wiesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się bardzo <3 szkoda że niedawno odkryłam tego bloga u nadrabiam zaległości, a ten imagin zapadnie mi w pamięć. :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3