sobota, 27 kwietnia 2013

Four Hundred Fourty

Jest to pomysł Klaudii (z anonima dała pomysł). Chciałam was tylko poinformować, że jeśli piszę imaginy nie z pomysłów, oraz jeśli nie są długie to zazwyczaj są realne, ponieważ ostatnio biorę nieco z mojego i moich przyjaciół życia pomysły. Dobra, zapraszam was jeszcze na moje blogi i zachęcam do przeczytania imagina. Komentujcie, proszę. <1> - (dodawajcie się do obserwatorów i komentujcie, to dla mnie ważne)
Martyna
***************************************************************
Jak to jest być palantem?

W naszej szkole od dawna istnieję 'szkolna mafia'. Są w nim między innymi Liam Payne, Louis Tomlinson,
Zayn Malik, Niall Horan i Harry Styles. Są to zadufani w sobie gwiazdorzy. Wkurzają mnie na każdym kroku. Zaczepiają mnie na przerwach, podrywają wszystkie laski no i wiadomo, że zaraz je rzucają. Ciągle ranią, bawią się uczuciami innych i są obojętni na ból i cierpienie. Któregoś dnia siedziałam na ławce szkolnej, gdy nagle podszedł do mnie Harry i zaczął lać na mnie bitą śmietaną z jakimś owocem. Nie rozumiałam, co mu zrobiłam, że akurat na mnie się uwziął.

- No - uśmiechnął się szeroko - teraz przynajmniej jesteś ładna - stwierdził - chociaż i tak przydałaby Ci się operacja plastyczna, na... całą twarz - zakończył.
- Jak to jest być palantem? - zapytałam go, czując jak mi jest niedobrze. Uczulenie - jaki owoc tutaj był?
- Pomarańcza - nadal się cieszył, a ja myślałam, że wybuchnę.
- Idioto! - Warknęłam - jestem uczulona na pomarańcze - chyba lekko się wystraszył - jak trafię do szpitala, będzie to Twoja wina i zapłacisz za a...a...a - zaczęłam się dusić - dzwoń . Po . Karetkę - wydusiłam z siebie. 

I tak właśnie kilka chwil później byłam w szpitalu. Poczułam ukłucie, zrobili mi zastrzyk. Czułam jak oczy same mi się zamykają. 
Gdy się obudziłam, zobaczyłam że jestem w nieznanym mi miejscu. Podniosłam się i domyśliłam się, że jestem w czyimś pokoju. Na pewno jakiegoś chłopaka. Ale żeby to nie był...

- Jak się czujesz? - Harry wszedł do swojego pokoju z tacką, na której były kanapki i herbata - przepraszam za tą śmietanę i pomarańcze. Gdybym wiedział, że jesteś na to uczulona to...
-... i tak byś mnie nimi zaatakował - mruknęłam pod nosem, dziwnie się na mnie spojrzał - znam Cię za dobrze mimo, że prawie nigdy normalnie nie rozmawialiśmy. I tak byś mnie nimi oblał, ale miałbyś większą satysfakcję z czynu - wstałam - jesteś zwykłym palantem myślącym o sobie, nie mającym uczuć i za grosz serca. Ja już wychodzę. Nie potrzebuję litości.
- A co z kanapkami? - był wyraźnie zaskoczony moją szczerością, ale chyba tylko ja miałam tyle odwagi by mu to przyznać.
- Wsadź sobie je w... - urwałam - sam wiesz gdzie.

Jak to jest być dupkiem?

 Następnego dnia nie poszłam do szkoły. Byłam osłabiona, a rodzice rozumieli i pozwolili mi zrobić sobie wolne. Tego dnia tak jakby mój świat konkretnie mi się zawalił. Moje życie legło w gruzach. Straciło największy sens i... chyba bardziej depresyjnie się nie da określić. Przyszła do mnie moja przyjaciółka, Victoria, która miała pożyczyć mi zeszyty, oraz zdradzić największe sensacje z życia szkoły.

- Camille znów jest z Maxem, Niall wrzucił Patrica do kosza, a Harry rzucił dzisiaj cztery dziewczyny, a potem siedział zmulony na wszystkich przerwach - powiedziała - słyszałam ploteczki, że to przez jakąś laskę, która nieźle mu nawrzucała wcześniej - zaśmiała się Vick - jestem ciekawa kto to, chętnie z nią porozmawiam i pogratuluję czynu.
- Właśnie to robisz - mruknęłam czując, że naprawdę zaraz wybuchnę - to ja byłam tą dziewczyną.
- Naprawdę? No to masz przerąbane. Reszta chłopaków, zaczęła wywieszać plakaty obrażające tą dziewczynę. Szczerze mówiąc to dziwne, że Cię nie wydał.
- Dzięki za pocieszenie - warknęłam patrząc na blondynkę - zasłużył na to. Nienawidzę drania. Jest nieznośny, chamski i myśli, że każda na niego poleci.
- Ty lecisz - stwierdziła Victoria.
- CO? - wybuchłam śmiechem słysząc Victorię - coś nie wyszedł Ci ten żart.
- To nie był żart. Może jeszcze nie uświadomiłaś sobie, że jesteś zakochana w tym chłopaku.
- Masz na to jakiś dowód?
- Tak. Choćby te rumieńce na jego widok. Na serio tego nie poczułaś? - zaśmiała się - zawsze rumienisz się
na jego widok. To zauważył chyba już każdy, oprócz was dwojga.
- To nie prawda. On jest dupkiem. A ja nie zadaję się z takim rodzajem podludzi - westchnęłam - tyle w tym temacie.

Jak to jest być łamaczem serc?

Chciałabym wiedzieć jak to jest być łamaczem serc. Czy to fajne uczucie? Widocznie tak, skoro nim jest. Żal mi dziewczyn, które myślą, że będą z Harrym już 'ever' - idiotki, plastiki - te nazwy chodzą po dziewczynach chłopaka. Nienawidzę go. Tak bardzo nienawidzę, tak bardzo nie znoszę. Chcę już koniec szkoły, tej męczarni z nim w jednej klasie, szkole. To po prostu jest beznadziejne. Byłam akurat w parku z moim psem Mietkiem, usiadłam na ławce i wdychałam świeże powietrze. Nagle zobaczyłam jak z altanki wybiega jakaś brunetka. Płakała bardzo, a ja się śmiałam z jej głupoty. Kolejna myśląca, że Styles będzie z nią na wieki, wieków. To było jasne, że to kolejna laska lokersa. Po chwili wyszedł, ale taki jakiś ponury.

- Co jest, Styles? Dziewczyna Cię rzuciła, czy to Ty, po prostu zdałeś sobie sprawę, że jednak nie jesteś fajny?
- Zamknij się - warknął patrząc na mnie wściekły.
- Wiesz co mi chodzi po głowie? Jak to jest być łamaczem serc? - zapytałam.
- Wcale nim nie jestem...
- Taa. Bo to, że rzucasz pięć dziewczyn na dzień jest całkowicie normalne, tak?
- Nie, to znaczy... ja wcale taki nie jestem - powiedział siadając obok mnie - znaczy owszem, jestem taki jak powiedziałaś tam tym razem, ale nie chcę taki być. To po prostu się dzieję. Nie jestem taki naprawdę.
- A jaki jesteś naprawdę? - spojrzałam w te jego zielone oczy.
- Sam nie wiem - spuścił głowę.
- To jak już się dowiesz, znasz mój adres - puściłam mu oczko, po czym zawołałam Mietka - tak swoją drogą, czemu mnie nie wydałeś? Miałeś okazję zemścić się za te przykre słowa, które Ci powiedziałam.
- Lubię Cię. Tak mimo wszystko, więc nie chciałem Cię zdradzić - uśmiechnął się, szczerze.
- Dzięki - odwzajemniłam uśmiech, po czym odeszłam od niego..

 Nie rozumiem dlaczego Cię kocham.

Doszłam do tego jakiś czas później. Sam Jego widok powodował, że moje serce wyskakiwało z piersi. A jego głos, przyprawiał mnie o dreszcze. Chciałam być bliżej jego, a to, że zaczął mnie lubić, pozwalało mi na to. Dużo rozmawialiśmy. On opowiadał mi o sobie, szukał swojego prawdziwego 'ja'. Zaczynałam wierzyć, że naprawdę się zmienił. Nie miał dziewczyny, a bynajmniej nie traktował ich tak jak kiedyś. Nawet udało mi się polubić jego przyjaciół. Po bliższym poznaniu okazali się całkiem fajną, zgraną paczką przyjaciół. Któregoś dnia, Harry zaproponował mi spacer. Spacer w świetle gwiazd. Romantycznie, prawda? Owszem, bo taki właśnie był Harry. Romantyczny, czuły, zabawny, inteligentny i tak dalej. Szliśmy tak sobie rozmawiając o wszystkim. Złapał mnie nagle za rękę.

- Wiem już kim jestem - powiedział patrząc mi w oczy.
- Kim?
- Chłopakiem, który oszalał na Twoim punkcie - złapał mój podbródek w obie ręce i musnął moje usta, swoimi już rozgrzanymi wargami - kiedyś byłem palantem, dupkiem, idiotą, zapatrzonym w sobie kretynem. Potem zjawiłaś się Ty. Dzięki Tobie stałem się romantycznym facetem, który zaczął czytać ckliwe książki. To nie jest normalne, ale chciałem byś mnie polubiła. Przy Tobie chciałem stać się lepszym człowiekiem, którego pokochasz i który będzie dla Ciebie oparciem w każdej sytuacji. Dlatego muszę Ci powiedzieć, że Cię kocham - czule mnie pocałował - kocham bezgranicznie.
- Kiedyś Cię nienawidziłam, teraz Cię kocham. To jest normalne? - zaśmiałam się, po czym tym razem ja go pocałowałam.

Nie wiem jakim cudem Ty pokochałeś mnie.

Każdy jego pocałunek, szepty do ucha, każdy jego gest w moją stronę powodował, że moje serce nie znało umiaru. Tak bardzo go kochałam. Tak bardzo chciałam by był ze mną już zawsze. Bywały chwilę, w których nie było nam najlepiej. Kłótnie, płacze, krzyki - to wszystko, mimo że na ogół zdaję się straszne - zbliżało nas do siebie jeszcze bardziej. Nasza miłość była jeszcze większa, a my wiedzieliśmy, że resztę życia chcemy spędzić ze sobą.

Ale jestem Ci wdzięczna, bo dzięki Tobie przekonałam się jak to jest kochać i być kochanym.

6 komentarzy:

  1. Hahahahha jeszcze mi się to nie zdarzyło: "мαятуиα:∂ o Oficjalny Polski blog z imaginami o One Direction. – 45 sekund temu" le ninja ja <3 cudny imagin <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam jak pisałaś i chciałam coraz więcej. To jest cudowne <3

    OdpowiedzUsuń
  3. z każdym imaginem jest coraz fajniej a to wgl mozliwe? ten imagin jest cudowny. i prawdziwy. tak jak miłość Harrego i Głównej Bohaterki :) xx

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  4. jejku piękny, brak słów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ajkdhsakjfhsakjfnakdj *w*
    cudowny <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3