piątek, 5 kwietnia 2013

Four Hundred Ten

„Kim jestem,
że Pan całej ziemi,
zadbał by poznać moje imię,
zadbał by poczuć mój ból?
Kim jestem,
że Jasność i Gwiazda Poranna,
wybrały, by oświetlać drogę,
mego wiecznie tułającego się serca?
Nie z powodu tego kim jestem,
lecz z powodu tego co uczyniłeś.
Nie z powodu tego co zrobiłem,
lecz z powodu tego kim jesteś.
Jestem szybko gasnącym kwiatem,
dziś tutaj i martwym jutro,
falą miotaną po oceanie,
parą we wietrze.
Wciąż mnie słyszysz, kiedy wołam,
Panie, łapiesz mnie, kiedy upadam,
I Ty powiedziałeś mi kim jestem,
Jestem Twój, jestem Twój…
Nie z powodu tego kim jestem,
lecz z powodu tego co uczyniłeś.
Nie z powodu tego co zrobiłem,
lecz z powodu tego kim jesteś.
Jestem szybko gasnącym kwiatem,
dziś tutaj i martwym jutro,
falą miotaną po oceanie,
parą we wietrze .
Wciąż mnie słyszysz, kiedy wołam,
Panie, łapiesz mnie, kiedy upadam,
I Ty powiedziałeś mi kim jestem,
Jestem Twój, jestem Twój…
Kogóż powinienem się bać?
Kogóż powinienem się bać?
Ponieważ jestem Twój.
Jestem Twój!”


Kolejny raz stałem na scenie i śpiewam te słowa.
Kolejny raz miałem nadzieję, że kiedyś się to wszystko skończy.
Kolejny raz chciałem, aby przy moim boku była [T.I.], 
ale było to co najmniej nie możliwe.
Ona nie żyła już… dwa lata.
Dwa lata minęły od tego felernego dnia, 
gdy wybiegła z domu, cała zapłakana.
To z mojego powodu nie było jej tutaj z nami,
to przeze mnie umarła.
Gdybym nie był wtedy takim dupkiem, ona byłaby ze mną.
Po chwili skończyłem utwór, jednak śpiewając myślałem o niej.
O moim aniołku, który śni mi się co noc.
Jestem teraz jak kropla wody w oceanie pełnym wody.
Jestem zagubiony…

Pożegnałem się z fanami i zszedłem ze sceny. To był koniec koncertu dla mnie.
Zostały jeszcze tylko solówki chłopaków i oni także skończyli.
Później kolejny raz rozdawanie autografów, sztuczny uśmiech i udawanie, że wszystko jest okej…

Tak bardzo pragnąłem zniknąć z tego świata. 
Moje męki jednak nigdy nie miną. 

Tysiące fleszy, które mnie oślepiały, jednak nadal do nich nie przywykłem.
Chciałbym znowu być normalnym chłopakiem, znowu żyć jak normalny nastolatek.
Mieć własne życie i nie mieć problemów z alkoholem w którym zatapiałem swoje smutki.


Za każdym razem, gdy płakałem, czułem jej obecność, czułem że siedzi obok mnie i przytula mnie do siebie.
Jednak to tylko te pieprzone wrażenie, ciągle gdzieś siedziało we mnie coś,
że miałem nadzieję, iż wejdzie i zacznie się śmiać, pokazując mi co nowego sobie kupiła i zaprezentuje się w nowym ciuchu, albo umaluje dla mnie.
Przejechałem palcem po szybce w drewnianej ramce.
Tak bardzo za tobą tęskniłem, chciałem być z tobą.
Z każdym razem, gdy chciałem odebrać sobie życie, przed oczami pojawiałaś się ty.
Prosiłaś bym tego nie robił, że przyślesz dla mnie kogoś, kto mi ciebie zastąpi,
ale nadal się tak nie stało.
Nadal byłem sam.
Nie miałem Ci tego za złe.
W końcu byłaś i jesteś całym moim światem,
nikogo innego prócz ciebie nie chciałem.
Żałowałem jedynie tego, że nie poszedłem wtedy na twój pogrzeb.
Byłem na tyle załamany, 
że nie miałem siły nawet stać o własnych siłach na nogach.
Postanowiłem w końcu coś ze sobą zrobić.
Nie mogę wiecznie użalać się nad swoim losem i o tym co by było gdyby…
Powoli zgramoliłem się z łóżka i udałem się do łazienki.
Trzy dniowy zarost… Nigdy nie lubiłaś, gdy byłem nie ogolony. 
Wtedy robiłem tobie na złość i specjalnie cię drapałem po policzkach, 
gdy tylko miałem okazję cię pocałować.
Śmiałaś się z tego… śmialiśmy się razem.


„To sprawia, że człowiek jest naprawdę zły.
Naprawdę nie mogę stawić temu czoła. Chociaż rozumiem twój ból.
Dlaczego jest tak, że wiem, że chcesz sprawić by każdy dzień był lepszy.
Ale moje serce jest coraz bardziej zmęczone. 
Jeśli będziemy trzymać się razem, być może obaj będziemy zranieni.
Ja po cichu krzyczę, śmieję się bez uprzedzenia.
Staram się kontrolować i nie mogę Cię znaleźć.
Ale nadal nie mogę Cię porzucić.
Jesteś naprawdę piękna i już cię kocham.
Z prośbą o zapomnienie o mnie, 
To po prostu kłamstwo. Po prostu kłamstwo.
W rzeczywistości to po prostu kłamstwo.
Proszę nie opuszczaj mnie, nie opuszczaj mnie.
Wróć, wróć.”


Ubrałem się w koszulkę, którą tak lubiłaś. 
Kolor szafirowo-niebieski.
Sama mi ją kupiłaś, bo jak stwierdziłaś, nie mogłaś przejść obok niej obojętnie.
Uśmiechnąłem się na samo wspomnienie o tym.
Założyłem do tego czarne rurki i conversy.
Na nos wsunąłem okulary przeciwsłoneczne i spryskałem się Twoim ulubionym perfum. 
Powoli wyszedłem z domu, kierując się do naszej ulubionej kawiarni, aż za rogiem niefortunnie na kogoś wpadłem.
Od razu pomogłem wstać dziewczynie, jednak…
To co zobaczyłem totalnie mnie zszokowało.
Była kopią ciebie.
Uśmiechnęła się promiennie do mnie. Po oczach rozpoznałem…
że to Ty.
-[T.I.]- dotknąłem twego policzka, a Ty delikatnie się ukłoniłaś i zaśmiałaś.
Wtedy mocno cię do siebie przytuliłem i nie potrafiłem wypuścić z ramion. 
Na początku próbowałaś się wyrwać, lecz ustąpiłaś i wtuliłaś głowę w moje ramiona.
- Jesteś chłopakiem z moich snów- szepnęłaś, odrywając się ode mnie. 
Na początku nie zrozumiałem, nie wiedziałem o co chodzi.
-Jesteś [Imię twojego ulubieńca]?- przymrużyłaś oczy i zmarszczyłaś zabawnie nos, tak jak wtedy.
Zaśmiałem się i kiwnąłem potakująco głową.
-Ahh.. Więc dlaczego co noc nachodzisz mnie w snach?- zapytałaś promiennie, a ja się delikatnie uśmiechnąłem.
-Równe dwa lata miałaś wypadek… Straciłaś pamięć, prawda?- kiwnęłaś twierdząco głową, a ja wszystko zacząłem układać w logiczną całość.
No tak, w końcu twoi rodzice zawsze mieli jakieś ale…
Zaprosiłem ciebie na kawę, aby wszystko ci wytłumaczyć, 
zgodziłaś się, co mnie cholernie ucieszyło.



„Nie mogę oddychać.
Zapomniałem kierunku.
Moja pamięć łamie się na kawałki.
Ale ty jesteś taka spokojna, bo…
To nie ma nic wspólnego z Tobą.
Czy ty w ogóle chcesz zabrać ostatni kawałek?
Przepraszam, naprawdę przepraszam.
Nawet jeśli to mówię czuję się apologetyczny.
W krótkim czasie, możemy stracić wszystko.
Miłość naprawdę rani i to za bardzo boli. 
Ciągle uśmiechnięta jeszcze płacze bez końca.
Miłość jest naprawdę zabawna, naprawdę przerażająca.
Proszę, przestań już. 
Gdyby tylko udało mi się obudzić z mojego snu.
Nie zapomnij. 
Proszę nie zapomnij. 
Nawet jeśli to wszystko to kłamstwa, to ok.
W krótkim czasie, możemy stracić wszystko.
Miłość naprawdę rani i to za bardzo boli. 
Ciągle uśmiechnięta jeszcze płaczesz bez końca.
Miłość jest naprawdę zabawna, naprawdę przerażająca.
Proszę, przestań już. 
Gdyby tylko udało mi się obudzić z mojego snu.
Kiedy tęsknię za Tobą i wypowiadam twoje imię.
Z niepokojem i nieśmiało cię kochać. 
Chcę wierzyć.
Moje serce przestało bić. 
I opierają się łzy.
Ciągle uśmiechnięta jeszcze płaczesz bez końca.
Miłość jest naprawdę zabawna, naprawdę przerażająca.
Proszę, przestań już. 
Gdyby tylko udało mi się obudzić z mojego snu.”


Gdy wszystko ci wytłumaczyłem, uśmiechnęłaś się.
-Więc, te sny… One wydarzyły się na prawdę?- spojrzałaś mi w oczy. 
Wtedy kiwnąłem głową.
-Twoi rodzice, również nie chcieli byśmy byli razem… bo jestem sławny.
-Tak, wiem. Śniło mi się, że śpiewasz na scenie, dla mnie.
Byłeś ubrany tak jak teraz, jedynie miałeś szare trampki.
Ja miałam na sobie różową, delikatną sukienkę i czarne balerinki.-
zaśmiałem się. 
Tak było. 
Wydarzyło się to pół roku przed twoją wyimaginowaną śmiercią.
- A pamiętasz jak się poznaliśmy?- zapytałem, a ty podrapałaś się po głowie i pokiwałaś nią przecząco.
-Próbowałaś dosięgnąć ciastek na jednej z najwyższych półek. Podałem ci je.- Zamknęłaś oczy i delikatnie się uśmiechnęłaś.
-Przypominam to sobie- szepnęłaś, a ja się uśmiechnąłem.


Minął kolejny rok. 
Kolejny raz jesteśmy ze sobą.
A ja kolejny raz jestem szczęśliwy.
Tym razem mam jedynie nadzieję,
że nic nie stanie nam już na przeszkodzie,
abyśmy byli cały czas razem.
Już na zawsze…
~*~


Piosenki:
Siwon Choi (Super Junior) – Who i am.
- Worthless
Jongwoon Kim „Yesung” (Super Junior) – Love really hurts




Taki o sobie, napisany przez słuchanie smętnych piosenek.
Mam nadzieję, że się podobał.
Nie dawałam tutaj żadnego z chłopaków.[Znaczy był, ale poprawiłam, gdyż ja myślałam o Zaynie xd]
Chciałam abyście podstawiły sobie któregoś, którego najbardziej uwielbiacie.
Przypominam również o naszej akcji :)

6 komentarzy:

  1. Trochę trudno mi zrozumieć tego imagina...
    To ona umarła czy nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umarła, jej rodzica skłamali Zaynowi, że umarła, ponieważ nie chcieli by Zayn i [T.I] byli razem ;) x

      Usuń
  2. Jezu, cudowny! *.* Jesteś niesamowita, masz talent :D <3 xx

    OdpowiedzUsuń
  3. kosmos normalnie, bardzo oryginalna forma, która świetnie wzbogaca bloga :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. А substantial іmρroνemеnt of
    the v2 electrοnic cіgarettе wаs the inclusіоn of а mаnual button.


    Also vіsit my site - V2 Cigs Coupon code

    OdpowiedzUsuń
  5. Super Junior <3 widziałaś S5Show? ^^

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3