niedziela, 21 kwietnia 2013

Four Hundred Thirty - Five


Pomysł @Aurelia Juliet

- Na miłość Boską, [T.I] ! Powiedz mi w końcu co się stało ! – krzyknęła, gdy po raz kolejny w odpowiedzi usłyszała mój szloch w poduszkę
- No, bo … Harry …
- Harry co ?
Na imię, które wypowiedziała zaniosłam się jeszcze większym płaczem. Po chwili poczułam, że mocno mnie przytula.
- Spokojnie. – Kontynuowała – Weź kilka głębokich wdechów i powiedz mi o co chodzi.
- O to cholerne stypendium …
- Wiesz … Z tego co pamiętam to jeszcze kilka godzin temu skakałaś pod sufit. – Zaśmiała się, słysząc moją uwagę
- Ale te kilka godzin temu Harry o niczym nie wiedział … Chodzi o to, że … - urwałam na chwilę, aby otrzeć łzy i zaczerpnąć świeżego powietrza - Ja poszłam mu powiedzieć, że mi je przyznano …
- No … Tak jak się umawiałyśmy …
- Tylko … Jego reakcja była inna niż się tego spodziewałam …

- Harry ! Rusz ten zacny tyłek z łaski swojej i otwórz te cholerne drzwi ! – krzyczałam, tym samym dobijając się do drzwi, mało co ich nie wywarzając. Po kilku sekundach ujrzałam w nich postać mojego przyjaciela, któremu od razu rzuciłam się na szyję
- Hej, spokojnie … Oddychaj … - zaśmiał się – Wchodź do środka … Nie będziemy się przytulać na mrozie.  – Oznajmił, następnie dosłownie wciągając mnie do domu, ponieważ sama nie byłam w stanie wykonać żadnego ruchu – Mów co się stało … - kontynuował
- Pamiętasz jak ci mówiłam o tym stypendium …
- Stypendium ?
- No wyjazd do Australii na studia …
- Ach, no tak …
- Czytaj.  - Rozkazałam szczęśliwa, wręczając mu białą, lekko już pomiętą kartkę papieru. Jego wzrok analizował przelotnie każde słowo. Po drugiej linijce tekstu podniósł na mnie wzrok i szeroko uśmiechnął
- O mój Boże … [T.I] ! Gratuluję ! – wykrzyczał, następnie lekko mnie unosząc i obkręcając wokół własnej osi – Nawet nie wiesz jaki jestem szczęśliwy … A kiedy wyjeżdżasz ?
- No i tu właśnie jest problem … Bo … Ja jadę tam też na te kilka ostatnich miesięcy liceum …
- To znaczy, że nie zdajesz matury w Anglii ? – zapytał lekko zdezorientowany
- Tak … - odpowiedziałam niepewnie. Analizowałam każdą jego reakcję. Szczęście nieco go opuściło, gdy usłyszał moje słowa. Jednak zupełnie nie wiedział co go jeszcze czeka …
- Ile mamy czasu żeby się sobą nacieszyć … Miesiąc, tydzień ?
- Emmm … Jakby to powiedzieć … Ja … Ja wyjeżdżam jutro …
- Co ?! – krzyknął tym samym krztusząc się powietrzem – Jak to jutro ?! A co z moją osiemnastką ?! Nie będzie cię ?
- Harry … Jakoś to odrobimy …
- Odrobimy ? Odrobimy ?! [T.I] ! Czy ty w ogóle słyszysz co ty mówisz ?! Odrobić to można zadanie domowe ! Osiemnaste urodziny obchodzi się raz w życiu ! Wkracza się w dorosłość ! Chce się je obchodzić z najbliższymi osobami, a ty mówisz mi kilka dni przed, że wyjeżdżasz na drugi koniec świata ?! I to w dodatku za kilkanaście godzin ?!
- Uwierz mi … Bardzo bym chciała przełożyć ten wyjazd …
- W takim razie go przełóż.  - Rozkazał, tym samym wchodząc mi w słowo
- Zrozum … Nie mogę … Muszę się tam stawić za dwa dni … Inaczej stypendium przepadnie …
- Ty naprawdę nic nie rozumiesz ?! – uniósł się jeszcze bardziej niż poprzednio – Moje osiemnaste urodziny to nie jest kolejne wspólne, głupie spotkanie !
- Uważasz, że nasze spotkania były głupie ? – zapytałam nieco podirytowana
- W porównaniu z tym, tak … Ja … Ja nie rozumiem jak ty mi to możesz robić !
- A ja nie rozumiem jak możesz być tak samolubny ! – krzyknęłam na niego po raz pierwszy od początku naszej znajomości
- Nie masz prawa mnie obrażać !
- Samolubny dupek ! Egoista ! Nie wiem w ogóle jak mogłam się zaprzyjaźnić z kimś takim ! Myślisz tylko i wyłącznie o sobie i jakimś durnym przyjęciu urodzinowym ! Dla ciebie ono jest ważne tak, jak stypendium dla mnie, więc powinieneś chyba zrozumieć ! Ale nie … Oczywiście, że nie ! Ty po prostu nie chcesz tego rozumieć ! Zawsze podporządkowywałam się tobie. Robiłam wszystko tak jak chciałeś ty. Pora w końcu zacząć żyć tak jak chcę ja … - dokończyłam, z trudem powstrzymując łzy – Bardzo dobrze, że wyjeżdżam … Nie będziesz się musiał ze mną dłużej użerać … - wyszeptałam, po czym jak najprędzej opuściłam posiadłość Styles’ów.

Spojrzałam na przyjaciółkę, która najwyraźniej niedowierzała w to co słyszy …
- Przepraszam, że co ?! – krzyknęła niespodziewanie
- To co słyszysz … A ja głupia się jeszcze specjalnie na szpilkach męczyłam, żeby mu pomóc zemścić się na byłej … A on mi robi takie coś … Co ja zrobiłam źle ?! – krzyknęłam z bezsilności – Ja tylko chciałam dostać stypendium …
- [T.I] … To on zawalił … Ty nie jesteś niczemu winna … Może poczekaj trochę … Jest w szoku, więc najpewniej dlatego tak zareagował … Na pewno już do ciebie dzwonił …
- Nie dzwonił ani nie pisał … - oznajmiłam pokazując jej telefon – Wiesz … Zawsze myślałam, że jest wspaniały, cudowny i tak dalej … Jednak dopiero dzisiaj zobaczyłam jaki jest naprawdę …
- No to dlaczego tak ryczysz, skoro wiesz, że jest skończonym dupkiem ?
- Bo ja nadal go kocham … - wypowiedziałam na resztkach oddechu, następnie rzucając się w poduszki
- To ty z tym na serio ?
- No nie … Na jaja. - Skarciłam ją
- To może powinnam do niego zadzwonić …
- Nie … Zostaw to tak jak jest … Harry jest typem stanowczo upartego człowieka …Jutro wyjeżdżam … Zapomnę o nim … Zacznę wszystko od nowa. Bez niego …

***

- [T.I] ? Co ty tu robisz ? – zapytał rozbawiony Mathew, widząc mnie o godzinie 11 w nocy,  w dodatku przeszukiwającą regały szkolnej biblioteki
- Wiesz, że mogę cię zapytać o to samo …
- Jestem poszukiwaczem tajnych ksiąg zakazanych …
- Och no popatrz … To zupełnie tak jak ja … Cóż za niewiarygodny zbieg okoliczności
Obydwoje się zaśmialiśmy.
- Jutro ostatni dzień co ? – zapytał tym samym podchodząc do mnie
- No … Strasznie szybko to wszystko zleciało … Przecież jeszcze dobrze pamiętam jak przyjechałam do Australii a teraz co … Za dwa dni wracam z powrotem do UK …
- A myślałaś już co będziesz robić ?
- Na pewno złożę papiery w kilku placówkach … Najbardziej zależałoby mi na pracy w BBC, ale … Chyba jestem dla nich za słaba … - zaśmiałam się delikatnie pod nosem – W każdym bądź razie bardzo by mi na tej pracy zależało …
- Dlatego, że jest twoim marzeniem, czy może dlatego, że twój przyjaciel często tam przebywa ... – zapytał niepewnie, tym samym skubiąc róg jakiejś książki. Na jego słowa kompletnie zaniemówiłam. Spojrzałam na niego. Widać było, że jest mu niezręcznie o tym mówić. Zeszłam z drabiny i stanęłam naprzeciwko chłopaka, czym spowodowałam, że na mnie spojrzał.
- Szczerze to … Nie myślałam o tym w ten sposób. Zacznijmy od tego, że od kilku lat zupełnie przestałam myśleć o Harry’m.
- [T.I] ja przepraszam … Nie powinienem …
- Spokojnie. – Zaśmiałam się – To już nie boli. Żyję własnym życiem, on własnym. Z tego co wiem ma zespół, jest sławny. Jest spełniony … Zawsze o czymś takim marzył. Ja skończyłam moje wymarzone studia … Wszyscy są szczęśliwi. – zaśmiałam się widząc łzy w oczach przyjaciela – A ty czemu ryczysz …
- No bo to … Takie smutne a zarazem wzruszające …
- Oj Mathew, Mathew … Zawsze byłeś uczuciowym chłopakiem, ale nie wiedziałam, że aż tak …
- Ja tak od dzieciństwa … Plus jeszcze myśl, że jutro się rozstajemy. – oznajmił po czym mocno mnie przytulił
- Em … Mat ? Ty wracasz ze mną za dwa dni do Londynu … Wcale się nie rozstajemy …
- Cicho …
Zaśmiałam się tylko pod nosem na jego komentarz i wtuliłam w mocniej w jego ciało.
Kiedy przyleciałam do Australii, Mathew jako pierwszy się ze mną zaprzyjaźnił. Skończyliśmy razem liceum, a później dostaliśmy na te same studia. W zasadzie to on stał się moim nowym przyjacielem po stracie Harry’ego.
Staliśmy się nierozłączni. Jako jedyny wiedział o mnie wszystko. Nawet Styles’owi nie zdradziłam tyle ile jemu.
- Która godzina ? – zapytałam ledwie łapiąc oddech spowodowany gdzieś około dwoma godzinami śmiechu, w towarzystwie najlepszego przyjaciela pod słońcem.
- Boże … 1 w nocy …
- O .. No to na mnie chyba już pora … Idziesz ? – zapytałam tym samym wstając i wyciągając rękę w jego kierunku
- Nie. Muszę jeszcze znaleźć ta swoją pamiątkową księgę …
- Chyba ją widziałam na tej najwyższej półce. – Wyszczerzyłam się
- I nie ściągnęłaś mi jej ?! – prawie pisnął
- No wiesz … Nie prosiłeś. – Zaśmiałam się
- Obiecuję, że kiedyś cię zabiję …
- I tak tego nie zrobisz …
- Wiem, ale zawsze warto postraszyć. – Uśmiechnął się, następnie przytulając mnie na pożegnanie
Zbiegłam szybko po schodach, następnie popychając duże drewniane drzwi, którymi wyszłam na ulicę. Była gorąca noc. Z resztą jak zwykle w Australii. Odwróciłam się przodem do budynku i zaczęłam iść tyłem, jednocześnie się mu przyglądając. Po raz ostatni na niego patrzę. Dzisiaj jest zakończenie roku. Jutro wracam do Anglii. To niesamowite jak ten czas chybko zleciał.
Po chwili poczułam, że na kogoś wpadam.
- Ja przepraszam. Nie chciałam. Powinnam była bardziej uważać.
- [T.I]? – usłyszałam głos, którego właściciel tak jakby nie dowierzał, że mnie widzi
- Emmm … Taaak ?
- To ja …
- Cóż … Wydawało mi się, że znam takiej osoby jak To Ja, ale widocznie się myliłam.
Usłyszałam przed sobą znajomy śmiech. Jednak za Chiny nie potrafiłam sobie przypomnieć do kogo on należał. Wtedy postać stanęła tak, że światło lampy ulicznej pozwoliło mi dostrzec jego wygląd. Niestety … Nic.
- Przecież to ja … Harry …
- Harry ?
- Styles …
- Styles ? – zapytałam jeszcze bardziej zdezorientowana
- Poznaliśmy się w 2009 roku, kiedy przeprowadziłaś się z Hastings do Holmes Chapel.
- Człowieku, nie strzelaj mi tu datami o 1 w nocy. – Oznajmiłam z dezaprobatą – Mój mózg o tej porze nie jest w stanie przetworzyć takich informacji …
- Nic się nie zmieniłaś. – Zaśmiał się co zdawało mi się wydawać dziwne, no bo człowiek, którego teoretycznie widzę pierwszy raz na oczy, wie o mnie naprawdę wiele .. To raczej nie jest normalne
- Czy ty jesteś jakimś szpiegiem ? – zapytałam
- Nie. Dlaczego tak sądzisz ?
- No bo wiesz o mnie wszystko … No dobra … Dużo … Niczym jakiś przyjaciel …
Na moje słowa chłopak spuścił wzrok. Widać było, że moje słowa go zabolały. Nie miałam tylko pojęcia dlaczego.
- Nie chciałem tego przypominać, ale widocznie muszę. – Oznajmił tym samym patrząc prosto w moje oczy – Cztery lata temu wyjechałaś z Anglii. Dostałaś stypendium, tak ?
- No tak …
- Nie przypominasz sobie może, do kogo przybiegłaś z nadzieją wsparcia, a ten ktoś zachował się jak Samolubny dupek i egoista, który myślał tylko i wyłącznie o sobie i jakimś durnym przyjęciu urodzinowym ? [T.I] … Ja pamiętam twoje słowa. Zupełnie tak jakby to miało miejsce przed sekundą. Co gorsza … Pozwoliłem ci wtedy odejść. Nawet nie wiesz jak tego żałowałem.
- Ja … O mój Boże. – Szepnęłam tym samym zakrywając dłonią usta – Harry …
- Wiem, że pewnie nie chcesz mnie teraz znać. Skrzywdziłem cię. Moją najlepszą przyjaciółkę, która była dla mnie najważniejsza … Nawet nie próbowałem tego naprawić. Po prostu zostawiłem to tak jak jest. Jedynie wtedy, kiedy przyjeżdżałem z zespołem do Australii w ramach trasy koncertowej, liczyłem na cud, że cię zobaczę. Nawet się nie pofatygowałem żeby zdobyć adres twojej szkoły …
- Po co mi to wszystko mówisz ? Chcesz żeby znowu oblało mnie poczucie winy ? – zapytałam ze złością
- Nie. – Odpowiedział spokojnie – Chcę tylko żebyś wiedziała, że żałuję … I to cholernie. Gdyby nie ja … Dzisiaj nasze relacje mogłyby wyglądać zupełnie inaczej … - wyszeptał, po czym odwrócił się na pięcie i ruszył przed siebie
- Mogłyby wyglądać jak ?! – krzyknęłam za nim, jednak on nawet się nie zatrzymał. Po prostu szedł. W tym momencie złość sięgnęła najwyższego szczebla. Miałam dosyć tego, że zawsze robił co mu się podoba, a mnie lekceważył totalnie. Podbiegłam do niego i szarpnęłam za ramię, tym samym odwracając go do siebie przodem – Czy chociaż raz możesz zrobić to, o co proszę cię ja ?! Chcesz naprawić swoje błędy sprzed kilku lat, a jak na razie robisz dokładnie to samo ! Mam wrażenie, że ci w ogóle na tym nie zależy ! Że te wszystkie wyznania powiedziałeś tylko dlatego, że przez przypadek na mnie wpadłeś i wypadałoby naprowadzić złą [T.I] na dobrą drogę, aby to ona przeprosiła i przyznała, że to wszystko jej wina ! Zastanów się człowieku czego ty w ogóle chcesz !
W jego oczach zaczęły się zbierać łzy. Przymknął oczy i odwrócił głowę w bok, tym samym zaciskając swoje wargi. Po chwili ze świstem wypuścił powietrze.
Ja natomiast opanowałam swój gniew i westchnęłam ciężko.
- O co chodziło z naszymi relacjami … - ponowiłam pytanie, tyle że tym razem spokojnie
- Ja cię kochałem [T.I] … - wyznał bez chwili zawahania, przenosząc tym samym swój wzrok na mnie – Dlatego się tak zachowałem. Bałem się, że stracę cię na zawsze. Jednak wiedziałem ile dla ciebie znaczy to stypendium. Dlatego pozwoliłem ci jechać. Cokolwiek bym zrobił, i tak bym cię stracił, więc wolałem wybrać opcję, która pozwoli i mnie i tobie łatwiej się rozstać.
Na jego słowa zaniemówiłam. Po prostu, najzwyczajniej w świecie nie potrafiłam z siebie wydusić najmniejszego słowa. Poczułam jak zakłada mi pasemko włosów za ucho, następnie przejeżdżając dłonią po policzku, aby unieść delikatnie mój podbródek.
- Przecież mówią, że skoro kochasz, pozwól mu odejść. Nie chciałem cię zatrzymywać. – Wyszeptał, następnie pokonując dzielącą nas odległość i delikatnie całując.
W tym momencie to uczucie miłości do niego powróciło i to ze zdwojoną siłą. Gdy w końcu poznałam prawdę, nie mogłam być na niego dłużej zła. Nie potrafiłam.
Szybko powróciłam na ziemię, kiedy chłopak się ode mnie oderwał.
- Zawsze chciałem to zrobić. Nie żałuję tego. Przepraszam jeżeli cię tym uraziłem. – Oznajmił, po czy mnie wyminął i ponownie ruszył przed siebie.
Dopiero teraz zaczęłam analizować co tak w zasadzie przed chwilą się stało. Gwałtownie odwróciłam się w kierunku, w którym odszedł, jednak nigdzie go nie dostrzegłam. Z powrotem wbiegłam do gmachu biblioteki, z którego kilkadziesiąt minut temu wybiegłam.
Pośpiesznie włączyłam komputer i usiadłam na stanowisku.
- [T.I] ? Nie powinnaś być już w domu ? – zapytał zdziwiony Matherw
- Za dużo do tłumaczenia. – Odpowiedziałam po czym kliknęłam dwa razy na ikonkę przeglądarki. Wpisałam w  Google materiał, którego szukałam i zaczęłam niecierpliwie czekać na załadowanie się strony. Szybko kliknęłam w jeden link.
Dzięki Bogu, że Directioners potrafią się dowiedzieć dosłownie wszystkiego o zespole.
Niedbale spisałam adres hotelu, w którym zatrzymał się zespół i najszybciej jak tylko mogłam pobiegłam do niego. Po drodze niespodziewanie zaskoczyła mnie ulewa, jednak nie o niej teraz myślałam.
- Dobry wieczór … W którym pokoju zatrzymał się Harry Styles ?
- Pani z rodziny ?
- Nie … Znaczy tak jakby …
- Przykro mi … Nie możemy udzielać takich informacji obcym osobom.
- Czy ja panu wyglądam na psychofankę ?
Mężczyzna zlustrował mnie od góry do dołu.
- Tak ? – oznajmił
- No błagam pana … Może pan do niego zadzwonić ?
- O tej porze nasi klienci zazwyczaj śpią ..
- No właśnie … Zazwyczaj … Więc jeden telefon pana nie zbawi. Tym bardziej, że Ha … Znaczy się … Pan Styles niedawno wrócił, tak ?
Recepcjonista zaczął czegoś szukać w komputerze.
- Racja. Pan Stryles wrócił piętnaście minut temu …
- No więc właśnie. Czyli jedna próba połączenia się z nim nikomu nie zaszkodzi, tak ? – zapytałam, podając przy tym mężczyźnie słuchawkę hotelowego telefonu.
Spojrzał na mnie jakby chciał mnie zabić, ale w ostateczności postanowił zadzwonić.
- Dobry wieczór. Dzwonię z recepcji. Przepraszam, że tak późno. Mam nadzieję, że pana nie obudziłem … - zawiesił na chwilę głos. Jak przypuszczam czekał na odpowiedź – Bardzo się cieszę. Mamy pewien kłopot … Pewna dziewczyna o imieniu [T.I] i nazwisku [T.N] – przeczytał z kartki, którą mu podsunęłam – Chciała z panem porozmawiać. Uważa, że państwo się znacie … Dobrze … Już się robi. – Oznajmił po czym odłożył słuchawkę i przeniósł na mnie swój wzrok – Pokój 302, piętro 29.
- Dziękuję … - rzuciłam z uśmiechem, po czym pośpiesznie dotarłam do windy, którą następnie wjechałam na górę.
Wyszłam na długi korytarz. Rozejrzałam  się  w obydwie strony. Po chwili ruszyłam w kierunku ostatnich drzwi tego hall’u.
302 . Zatrzymałam się i odetchnęłam głęboko. Podniosłam rękę i cicho zapukałam. Usłyszałam chybkie kroki po drugiej stronie. Pośpiesznie poprawiłam mokry top. Po chwili drzwi się otworzyły, a moim oczom ukazał się chłopak z kręconymi włosami, szmaragdowymi oczami, w szarych dresach na sobie. Ten którego pokochałam i nadal kocham.
- [T.I] … Ty jesteś cała przemoczona. Wchodź, ale to już … - rozkazał, dosłownie wciągając mnie do środka
- Harry … Naprawdę nie musisz … - zaczęłam kiedy zaczął wyciągać z walizki czysty podkoszulek
- Nie chcę żebyś była chora … - przerwał, po czym wręczając ubrania, wepchnął mnie do łazienki.
Zdjęłam z siebie mokre ciuchy, które następnie rozwiesiłam na suszarce. Weszłam pod prysznic i odkręciła kurek z ciepłą wodą. Po 10 minutach już całkowicie ubrana przeszłam do salonu, gdzie siedział chłopak.
- Masz herbatę … - oznajmił wręczając mi przy tym kubek, gdy usiadłam koło niego – Dlaczego tu przyszłaś ? Nie mówię tego jako zarzut, ale … Mogło ci się coś stać … W taką pogodę kierowcy są nieprzewidywalni.
- Przepraszam, ale … Nie myślę racjonalnie. Po prostu za dużo się dzisiaj wydarzyło. Godzina tez nie za bardzo sprzyja mojemu w miarę trzeźwemu myśleniu. A  przyszłam, bo … Mam do ciebie kilka pytań.
- O co chodzi ?
- To co mówiłeś … Wtedy na ulicy … To wszystko prawda ?
- Zdecydowanie. Nie zorientowałaś się ? – zapytał tym samym przenosząc swój wzrok na mnie
- Wolałam się upewnić. Powiedziałeś tez, że mnie kochałeś … Chcę wiedzieć co teraz do mnie czujesz …
Pomiędzy nami zapanowałam niezręczna cisza. Chłopak ponownie spuścił swój wzrok, tym samym zaczynając się bawić uchwytem kubka. Najwidoczniej nie śpieszyło mu się z odpowiedzią.
- Harry, ja muszę wiedzieć …
- Po twoim wyjeździe chciałem się z tej miłości tak jakby otrząsnąć. Starałem się o tobie nie myśleć. Szczerze to marnie mi to wychodziło. Myślałem o tobie dzień w dzień. Tęskniłem coraz bardziej. Przez te wszystkie lata. Ja naprawdę żałowałem. Z każdym kolejnym przyjazdem do Australii traciłem nadzieję, że jeszcze kiedykolwiek cię zobaczę. Kiedy dzisiaj na mnie wpadłaś … Nie jesteś chyba w stanie sobie wyobrazić co działo się w moim sercu. Powiedziałem, że cię kochałem. W zasadzie skłamałem, bo … Ja nadal cię kocham … - wyszeptał cały czas bawiąc się naczyniem. Po moim ciele przeszedł lodowaty dreszcz, przez co się wzdrygnęłam. Nie uszło to jego uwadze. – Zimno ci. – Stwierdził po czym chwycił koc z zamiarem przykrycia mnie nim.
- Harry … Nie możesz mnie po prostu przytulić ? Sądzę, że jesteś lepszą opcją niż koc. – uśmiechnęłam się delikatnie, czym nieco rozluźniłam atmosferę. Chłopak niepewnie się przysunął i objął ramieniem. Od razu poczułam jego szybko bijące serce. Wtuliłam się w niego jeszcze mocniej. Poczułam jak delikatnie zaczyna mnie głaskać po ramieniu.
- Wiesz … Też cię kocham. – wyznałam. Na moje słowa momentalnie zaprzestał swoich ruchów. Podciągnął mnie tak, że nasze twarze dzieliło zaledwie kilka minimetrów. W jego oczach dostrzegłam szczęście i ulgę a za razem niedowierzanie.
Położyłam dłoń na jego policzku i delikatnie przesunęłam po nim opuszkami palców. Na ten dotyk, Harry delikatnie przymknął powieki.
- Chcę z tobą być. Ale obiecaj mi coś …
- Co zechcesz … - wyszeptał
- Już nigdy mnie nie zostawisz i nigdy nie pozwolisz odejść.
- Obiecuję. – Odpowiedział bez chwili zastanowienia, następnie czule mnie całując.

 ------------------------------------------------
To ja :)
Imagina miała napisać Tynia, która niestety odeszła. Pomysł był by Aurelia Juliet, ale tego jednoparta chciałabym też dedykować autorce, która z przyczyn wyższych nie mogła go napisać. Mam nadzieję, że pomysłodawczyni nie będzie na mnie za to zła :)
Imagin mi się w zasadzie podoba, ale to nie oznacza, że z resztą czytelników będzie tak samo ^^
Poprawiałam go i zmieniałam MILION razy, tak żeby w końcu było w miarę dobrze ... Mam nadzieję, że go docenicie :)
Do zobaczenia w środę ;)
P.S. co do imagina z Zayn'em od I Love British Boys ... Żadna z autorek nie odpisała na moją drugą odpowiedź pod pomysłem, więc biorę go ja :) Mam nadzieję, że się cieszysz i że spełni on twoje oczekiwania ^^ postaram się go napisać na środę :)

11 komentarzy:

  1. Jaki sweet:) i love it:) piszesz rewelacyjnie dziewczyno:)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie że sie dogadujecie i staracie razem robic imaginy, i to jest fajne :) ten imagin jest bardzo fajny, takie własnie są najlepsze xx

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie wiesz jak bardzo cieszy mnie to, że napisałaś tego imagina :)Ja miałam na niego zupełnie inny pomysł, ale muszę przyznać, że twój jest naprawdę uroczy *.* No, a imagin mi się bardzo podoba, jest taki słodki *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. hfcjwfdkjfsedesfbndjbdenhb NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ GBJDFHBGFJDHFJGBH *_____________*
    PS: cudny imagin <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaki piękny *.* Na początku płakałam, na prawdę ryczałam. Świetnie to napisałaś <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, wow, wow! Tylko tyle Ci powiem. Imagin jest niesamowity. Wprawdzie zupełnie inaczej go sobie wyobrażałam, ale Ty napisałaś go w taki rewelacyjny sposób, że jestem wręcz oczarowana. :) W niesamowity sposób go napisałaś. Dziękuję Ci bardzo ;*
    Mam nadzieje, że jak jeszcze kiedyś coś wpadnie mi do głowy i napiszę w odpowiedniej zakładce, to napiszesz dla mnie kolejny. ^^
    Weny i chęci do pisania. :)
    Pozdrawiam,
    Aurelia

    zgubne-uczucia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. hej.. świetne..

    zapraszam serdecznie do mnie:
    http://we-are-alone.blogspot.com/..
    liczę na komentarze..
    z góry dzięki..
    to dla mnie bardzo ważne..

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3