sobota, 20 kwietnia 2013

Four Hundred Thirty - Three

Dziękuję za tamte komentarze. Właśnie dla takich chwil żyję. Normalnie kocham was, dlatego postanowiłam napisać jeszcze jednego imagina w ten weekend, kolejny nie wiem kiedy, bo teraz będę miała egzaminy, więc życzcie mi powodzenia ;* Jest on krótki i smutny, być może trochę niezrozumiały ale mój dzisiejszy dzień nie należy do najlepszych - może to dlatego.
Życzę miłego czytania i zapraszam do komentowania.
Martyna.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
'Czy myślałeś o mnie przez cały ten czas kiedykolwiek? Czy myślałeś o tym co by było, gdyby wszystko potoczyło się w zupełnie inny sposób? Czy tęskniłeś za mną? Za wspaniałymi chwilami, w których mnie czule całowałeś, przytulałeś i mówiłeś, że kochasz? Czy kiedykolwiek byłam dla Ciebie ważna w taki sam sposób, jak Ty dla mnie? A może to wszystko było tylko i wyłącznie kłamstwem? Nie rozumiem...'

Westchnęłam rzucając książką o ścianę. Łzy ciekły po policzkach, a mnie samej trudno było złapać oddech. Smutek, rozczarowanie i złość - to moje teraźniejsze odczucia. Tak bardzo go kochałam, a tak bardzo mnie skrzywdził. Ciągle sobie zadaję pytanie: dlaczego ja? No, ale widać było mi to pisane. Pisarką jestem już od roku. Wydałam jedną książkę i pracuję właśnie nad kolejną. Pisząc epilog kolejnego dzieła czuję się rozdarta. Wszyscy myślą, że mam tak wielką wyobraźnię i każda książka pisana przeze mnie to coś, co nigdy się nie wydarzyło. Nie będę ich uświadamiać, że to jest prawdziwe, że to jest... takie moje. Moje życie opisane w 350 stronach. Nikt nie wie co ja czuję, nikt mnie nie rozumie. Zayn... to imię już zawsze będzie chodziło mi po głowie. Czekoladowe oczy, muskularne ciało, te wiecznie świetnie ułożone włosy, ta cera. Mulat podobał mi się od dawna, a wręcz od początku liceum. I mógł to wykorzystać - tak zrobił. Pamiętam jak na jednej z przerw podszedł do mnie, uśmiechnął się i zagadał zapraszając mnie na randkę. Potem kolejne rozmowy, kolejne spotkania. Zakochałam się tak na maksa. Któregoś dnia Zayn po prostu mnie pocałował, po czym powiedział, że mnie kocha. Ta radość, euforia, szczęście - od tamtego dnia wszytko układało się genialnie. Byliśmy ze sobą szczęśliwi - przynajmniej ja tak uważałam. Po trzech miesiącach wszystko zaczęło się psuć, a ja dowiedziałam się że byłam wykorzystywana przez chłopaka. Przepraszał, mówił że naprawdę mnie pokochał, że jestem dla niego wszystkim, ale ja mu nie wierzyłam. Nie po tym co zrobił. Nie mogłam pozwolić sobie na kolejne oszustwo z jego strony - za wiele by mnie to kosztowało. Kolejne tygodnie wyglądały mniej więcej tak samo - szkoła, dom, pokój, płacz, sen i tak w kółko. Mama była przerażona moim stanem, ale po kilku miesiącach mnie już tak bardzo to nie bolało. Oswoiłam się z myślą, że po prostu z dupkami nie warto się zadawać. Idiota zawsze będzie idiotą. On również przestał się już starać.

'...czy byłam aż taka zła? A może niedostatecznie dobra dla Ciebie? Czy było Ci ze mną okropnie? Ciągle zadaję sobie jedno pytanie: dlaczego ja? Co Ci zrobiłam? Nigdy Ci nie zawadzałam, trzymałam się z dala. Tak więc dlaczego założyłeś się z kolegami o zdobycie mojego serca i mnie samej? Naprawdę nie wiedziałam, że ktoś potrafi aż tak skrzywdzić...'

Doskonale pamiętam ten dzień, w którym przyszedł, uśmiechnął się i powiedział te dwa piękne słowa 'kocham Cię'. Każda chwila z nim była jak... przebywanie w raju. Słodkie słówka szeptane do ucha, czułe pocałunki - wszystko kłamstwem.  Wszystko kłamstwem... wszystko.

'Kolejne dni bez Ciebie były jak jakiś horror. I co z tego, że chciałeś to wszystko naprawić? Nigdy już nic nie będzie takie samo. Nigdy i nic. To koniec. Koniec z Tobą, koniec ze mną. Koniec z życiem. Odchodzę. Wybacz mi, że nie potrafiłam być taka jak chcesz. Wybacz mi wszystko - ja wybaczam. Do zobaczenia kiedyś... odchodzę'

Rzucona pod pociąg umarła. Z miłości, z tęsknoty, zupełnie bez uczuć. Jak by ją ktoś zmiótł z przestrzeni. Tak bardzo tęskniła. Wraz z jego odejściem zaczynała umierać. Co on zrobił na wieść o jej śmierci?  Tego już nie wiedziała. Ale czuła się dobrze - nie ma co do tego wątpliwości - nie tęskniła, nie czuła się samotna. Jest mną, tyle że ja nadal żyję, a ona nie. Ta brunetka z zielonymi oczami wciąż żyję - w naszych sercach.

'Drogi Zaynie!
Czy myślałeś o mnie przez cały ten czas kiedykolwiek? Czy myślałeś o tym co by było, gdyby wszystko potoczyło się w zupełnie inny sposób? Czy tęskniłeś za mną? Za wspaniałymi chwilami, w których mnie czule całowałeś, przytulałeś i mówiłeś, że kochasz? Czy kiedykolwiek byłam dla Ciebie ważna w taki sam sposób, jak Ty dla mnie? A może to wszystko było tylko i wyłącznie kłamstwem? Nie rozumiem... czy byłam aż taka zła? A może niedostatecznie dobra dla Ciebie? Czy było Ci ze mną okropnie? Ciągle zadaję sobie jedno pytanie: dlaczego ja? Co Ci zrobiłam? Nigdy Ci nie zawadzałam, trzymałam się z dala. Tak więc dlaczego założyłeś się z kolegami o zdobycie mojego serca i mnie samej? Naprawdę nie wiedziałam, że ktoś potrafi aż tak skrzywdzić...
Kolejne dni bez Ciebie były jak jakiś horror. I co z tego, że chciałeś to wszystko naprawić? Nigdy już nic nie będzie takie samo. Nigdy i nic. To koniec. Koniec z Tobą, koniec ze mną. Koniec z życiem. Odchodzę. Wybacz mi, że nie potrafiłam być taka jak chcesz. Wybacz mi wszystko - ja wybaczam. Do zobaczenia kiedyś... odchodzę
Twoja na zawsze, [T.I] 

4 komentarze:

  1. Świetny ! Jak z resztą wszystkie tu zamieszczone imaginy.Mam nadzieje że bedziecie długoo tu zmieszczać tak idealne opowiadania <3

    OdpowiedzUsuń
  2. boski :D ciekawa forma imagina :) trzymam za ciebie kciuki, dasz radę! ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3