piątek, 19 kwietnia 2013

Four Hundred Thirty - Two

Pomysł loczek;3 Zapraszam do czytania i komentowania. Mam nadzieję, że się spodoba :) Chciałabym przeprosić dziewczynę, która dała ten pomysł, ponieważ nie wyszło tak jak chciała.Bynajmniej to moje zdanie, ale mimo wszystko mam nadzieję, że Ci się spodoba, bo włożyłam w to dużo serca.  Z góry za wszystkie błędy (o ile się pojawiły) przepraszam. No i ostrzegam, że mi bardzo długi wyszedł, więc jak by co żebyście się nie zanudzili.
Martyna:D
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Odkryłam swoje nowe uczucia tak głęboko schowane w środku.

Cześć. Nazywam się [T.I.i.N] i opowiem wam swoją historię. Obecnie mam dwadzieścia dwa lata i jestem szczęśliwie zakochana w swoim narzeczonym. Ale zanim stałam się szczęśliwa przeszłam bardzo wiele prób i było to bardzo uciążliwe. W wieku piętnastu lat trafiłam do domu dziecka, ponieważ mama z tatą bili mnie i ciągle pili, a gdy wracali z jednej z imprez to mieli wypadek i zginęli na miejscu. Nie wiecie jak bardzo to przeżyłam. Trauma już do końca życia zostanie we mnie. Od tamtej pory stałam się zamkniętą w sobie, oschłą, zimną i wredną nastolatką, której samotność doskwierała w każdym momencie życia. Gdy miałam szesnaście lat, jedna z pań w sierocińcu wezwała mnie do siebie i zaproponowała mi wyjazd na letni obóz artystyczny. To wszystko miało odbyć się w Los Angeles, tak więc zgodziłam się.

Euforia.

Nadszedł czas wyjazdu. Byłam mimo wszystko podekscytowana tym wszystkim i nawet starałam się być miła dla wszystkich. Wsiadłam do autokaru, a po chwili obok mnie usiadła pewna brunetka z dużymi zielonymi oczami. Uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie.

Przyjaźń

- Cześć. Melody jestem - wyciągnęła rękę ku mnie.
- [T.I] - ku swojemu zdziwieniu szczerze odwzajemniłam ten uśmiech.
- Jak się masz? - zapytała.
- Chyba dobrze - mruknęłam - a ty?
- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że nasz dom dziecka organizuję taki wyjazd na obóz, to dobrze że starają się nam zapewnić jakąś rozrywkę - cieszyła się, jak dziecko.
- Ta, fajnie. Mogę Cię o coś zapytać? - kiwnęła głową - dlaczego tak się cieszysz? Przecież jesteś z domu dziecka i nie ma powodów do radości.
- Widzisz... bo ja nie patrzę w przeszłość. Owszem, pochodzę z domu dziecka, ale Ty również, moja mama umarła przy urodzeniu, taty już wtedy nie było na świecie, więc praktycznie żadnego z nich nie znałam, dlatego ta moja tęsknota za nimi i za rodziną nie jest tak wielka jak większości dzieci - wzięła wdech - próbuję patrzeć na świat w pozytywnym świetle, tak by uznać je za szczęśliwe mimo mojego pochodzenia. Po prostu cieszę się życiem takim jakim jest. Tyle - wzruszyła ramionami, a mnie zatkało.

Otworzyłam oczy na świat.

Ta rozmowa pozwoliła mi spojrzeć na świat w inny sposób. Niegdyś smutek, przygnębienie, samotność i oschłość zamieniło się w radość, szczęście i otwartość. Zyskałam przyjaciółkę. Tak - Melody stała się moją przyjaciółką po tak krótkiej, lecz wiele znaczącej dla mnie rozmowie, ale wtedy jeszcze nie wiedziała jak bardzo ta dziewczyna zmieni w moim życiu. 
Dojechaliśmy do hotelu w którym mieliśmy przebywać przez część obozu. Oczywiście byłam w jednym pokoju z Melody, a oprócz nas znajdowały się tam również dwie inne dziewczyny: Cindy i Patricia. Obie strasznie miłe co i mi ułatwiło sprawę. To naprawdę dziwne, jak w trakcie jednego dnia człowiek może się zmienić. Byłam świadkiem jak i efektem takiej przemiany. Nagle podeszła do nas Elizabeth - opiekunka z domu dziecka. Uśmiechnęła się do mnie szeroko równie zdziwiona co inni tym jak otwarta teraz byłam.

Ciekawość.

- Mam dla was niespodziankę - powiedziała swoim radosnym i lekko piskliwym głosem - jednym z waszych choreografów i przewodników na obozie będą członkowie zespołu One Direction - dziewczyny pisnęły, natomiast ja jakbym była w jakimś transie momentalnie stałam się dawną mnie.

Odkryte wspomnienia.

Prychnęłam i odwróciłam się kładąc się spać. Dziewczyny i opiekunka dziwnie na mnie spojrzały. Zamknęłam oczy i najzwyczajniej w świecie zasnęłam. Na drugi dzień obudziłam się wypoczęta, niestety szybko przypomniałam sobie wczorajszy wieczór i po raz kolejny byłam przygnębiona. 

- [T.I] powiedz mi, co się stało? - drgnęłam słysząc kogoś, ale po chwili zobaczyłam Melody - czemu tak zareagowałaś na wiadomość, że to oni będą naszymi przewodnikami i tak dalej?
- To długa historia - szepnęłam czując jak łzy cisną mi się do oczu - nie chcę o tym rozmawiać.
- Dobrze, ale pamiętaj że jeśli będziesz jednak potrzebowała rozmowy to wiesz, gdzie mnie szukać - uśmiechnęła się ciepło, po czym wyszła z pokoju.

Westchnęłam cicho. No cóż... kiedyś będzie trzeba jej opowiedzieć swoją historię, ale wystarczy że wie o tym Cindy, która okazała się strasznie miła. Podeszłam do okna i zobaczyłam jak Patricia i Melody śmieją się z czegoś, a raczej kogoś. Wskazywały rękoma na małego chłopca, który siedział pod drzewem i płakał cały brudny, umazany i zwyczajnie bezradny. Nie mogłam znieść tego jak one go wytykają palcami, więc wyszłam z hotelu i podeszłam do dziewczyn.

Współczucie.

- Co wy robicie?  - zapytałam je - czemu się z niego śmiejecie?
- Bo płacze? - odpowiedziała pytaniem na pytanie Melody - nie mów, że się tym przejmujesz haha. 
- A jeśli? Co on Ci zrobił? - naprawdę nie rozumiałam, jak mogłam się z nią kolegować.
- Co zrobił? Nic, po prostu jest - zaśmiała się mi prosto w twarz - wiesz, mogłam być dla Ciebie miła. Mogłyśmy się przyjaźnić. Mogłam dać Ci co tylko byś chciała, ale Ty wolałaś się mi przeciwstawić. Uwierz, że jeszcze tego pożałujesz.
- W takim razie czekam, jestem ciekawa co wymyślisz - uśmiechnęłam się sztucznie - a i pamiętaj. Nie boję się Ciebie - warknęłam, po czym pobiegłam do małego chłopczyka - hey maluchu - uśmiechnęłam się do niego ciepło - nie przejmuj się nimi, nie wiedzą co robią - chłopiec przytulił się do mnie - takie jak one nie mają uczuć, nie wiedzą co to jest być dzieckiem - malec uniósł delikatnie swoje kąciki ust - pomyśleć, że kiedyś chciałam się z nimi przyjaźnić.
- Jestem Josh - przedstawił się maluch - i mam tyle lat - pokazał całą prawą rączkę.
- A ja jestem [T.I] i mam tyle lat - zaśmiałam się pokazując mu tak jak to on zrobił, tyle że potrzebowałam czterech rąk.

Radość z czyjegoś szczęścia.

Wzięłam Josha na ręce i zaczęliśmy iść do hotelu. Nagle zaszedł mnie od tyłu pewien głos.

- To takie piękne - odwróciłam się gwałtownie, zobaczyłam blondyna. Tak doskonale mi znanego - dawno się nie widzieliśmy, prawda [T.I]?
- Niall... - szepnęłam i postawiłam na ziemi chłopca - co Ty tu robisz?
- Jakbyś nie wiedziała...
- Ah tak, Twój zespół ma z nami współpracować - prychnęłam - jakoś nie bardzo mnie to cieszy.
- A mnie wręcz przeciwnie - uśmiechnął się szeroko - tęskniłem za Tobą.
- A ja za Tobą nie. Było mi bardzo dobrze, bez Ciebie - mruknęłam i zaczęłam kierować się do hotelu.
- I tak wiem, że tęskniłaś! - krzyknął za mną.
- Nadzieję, zawsze warto mieć - odkrzyknęłam.

Kolejnego dnia dostałam plan całego obozu. Poniedziałek - śpiew z Liamem Payne.

- Witajcie - uśmiechnął się do nas szeroko - jak dobrze wiecie, nazywam się Liam Payne. Dzisiaj będę prowadził z wami zajęcia ze śpiewu. Zaczniemy od gamy, tak więc proszę o otworzenie ust i wydobycie z siebie tych pięknych dźwięków, które na pewno w was gdzieś w środku tkwią. Zaczynamy:

- Do Re Mi Fa Sol La Si Do - każde z nas w jednej gamie, to było coś. Była nas dziesiątka.

Liam, był zszokowany tym jakie głosy w nas drzemią. Po dwóch godzinach nasza grupa zakończyła zajęcia z brunetem i przyszła druga na pięć grup. Kolejne zajęcia mieliśmy mieć z Zaynem Malikiem - malarstwo.

- Cześć. Nazywam się Zayn Malik i będę was uczył, jak wydobyć z siebie uczucia za pomocą - wziął do ręki farbę i pędzel - malowania - dokończył.

Byłam z siebie dumna.

Następnie każde z nas miało na kartce namalować to co w tej chwili czuję. Jedna dziewczyna namalowała kolorowego kwiatka oddając w ten sposób to z jakim zapałem podchodzi do życia, natomiast ja namalowałam drzewo w różnym świetle. Miało to znaczyć, że różnie się zachowuję - raz mogę być wesoła i otwarta, natomiast potem zwyczajnie w świecie zła i bezradna, albo wkurzona. Odzwierciedlenie duszy na rysunku - znakomite połączenie.

- Dobra robota, [T.I] - pochwalił mnie Zayn - widać, że wkładasz w to całą swoją duszę - kątem oka spojrzałam na Melody, którą zżerała zazdrość.

Zaufanie.

Po tych zajęciach mieliśmy kolejne z Harrym Stylesem, który pokazywał nam jak zdobyć serce ukochanego bądź ukochanej poprzez gotowanie, następnie Louis, który uczył każdego z nas gry na fortepianie a na koniec był Niall, który uczył nas tak jak Liam śpiewu oraz gry na gitarze. Następnie była kolacja, a potem mieliśmy wolny czas. Poszłam więc na spacer. W końcu mieszkaliśmy w takim miejscu, że po prostu trzeba było odwiedzić tutejszą okolicę. Szłam sobie spokojnie, kiedy ujrzałam Horana idącego w moją stronę.

- Zgodzisz się, bym przeszedł się z Tobą? - zapytał, a ja wzruszyłam ramionami.
- Po co pytasz, skoro i tak zrobisz co zechcesz?
- No tak, masz rację.

Szliśmy, a nas otaczała cisza. Tak cudowna dla uszu, tak kojąca, tak... piękna. Popatrzyłam na blondyna, który w skupieniu szedł przed siebie i nie zwracał na nic uwagi. Westchnęłam, a moje kąciki ust mimowolnie uniosły się ku górze.

- Dlaczego mnie opuściłeś? - wreszcie udało mi się zapytać o coś, co gnębiło mnie przez cały czas od jego wyjazdu - dlaczego, wiedząc że mnie biją i że są alkoholikami, Ty wyjechałeś, by robić karierę? Niby byłeś starszy ode mnie o trzy lata, a zachowałeś się jak gówniarz! - Wydarłam się na niego.
- [T.I], nie rozumiesz - westchnął spuszczając głowę - nie miałem wyjścia. Wierz mi, że chciałem Cię uratować, chciałem Cię od nich zabrać, ale nie miałem na to szans...
- Nawet nie próbowałeś - przerwałam mu.
- Wiesz czemu poszedłem do X Factora? Po to by zdobyć trochę pieniędzy, o ile bym stał się sławny. Chciałem spróbować Cię od nich wyrwać. I udało się - byłem sławny. Miałem zamiar kupić dom, no i wziąć Cię z domu dziecka, starać się o prawa nad Tobą, niestety... nie wyszło. Z całego serca Cię za to przepraszam.
- Wybacz mi Niall, ale ja... nie mogę, nie potrafię tak po prostu znów się z Tobą przyjaźnić, nie teraz - poczułam łzy, otarłam je i wróciłam do hotelu.

~*~

- Jest możliwość powrotu do Irlandii? - zapytałam opiekunkę. Opowiedziałam jej wszystko, byłam spakowana. Teraz tylko czekałam, aż się zgodzi na mój powrót.
- [T.I], nie wiem czy mogę...
- Proszę - poczułam łzy cisnące się do oczu - to dla mnie ważne.
- No dobrze - westchnęła, a chwilę później miałam już zakupione bilety do domu, a raczej domu dziecka.

~*~
*dwa lata później*

Właśnie tego dnia ukończyłam te swoje osiemnaście lat. Wyprowadzam się z domu dziecka i zaczynam nowe życie. Na własną rękę. Dom, praca, studia - trzeba to wszystko wykorzystać w dobry sposób. Mieszkanie? Jest. Praca? Również. A studia... złożyłam już papiery na nie. Psychologia - to coś z czym chcę wiązać swoją przyszłość.

Byłam w sklepie, miałam wziąć butelkę coli. Kto kładzie butelkę na najwyższej półce? Mogliby pomyśleć o tych niskich. Nagle zobaczyłam czyjąś dłoń, która podała mi napój. Te perfumy, te oczy, te usta... Niall. Nie bardzo rozumiejąc siebie po prostu go przytuliłam. Tęskniłam za nim, a sama nie mogłam się pozbierać dość długi czas po ostatniej rozmowie. Chłopak uśmiechnął się i powiedział mi coś, co od zawsze chciałam usłyszeć.
Miłość.
- Kocham Cię - po czym złożył na moich ustach czuły pocałunek.

Odkryłam swoje nowe uczucia tak głęboko schowane w środku.
 Euforia.
Przyjaźń.
Otworzyłam oczy na świat.
  Ciekawość.
 Odkryte wspomnienia.
 Współczucie.
 Radość z czyjegoś szczęścia.
Byłam z siebie dumna.
Zaufanie.
Miłość.
To wszystko czego nigdy wcześniej nie czułam, odzyskałam dzięki jednemu obozowi.
Wciąż dziękuję Bogu za tą szansę - bez niej byłabym nikim. 

9 komentarzy:

  1. a ja z każdym waszym imaginem siedzę z otwartą buzią :D nie rozumiem, jak mogą być tacy utalentowani ludzie jak wy, naprawdę potraficie wywołać chyba wszystkie odczucia na czytelniku! warto, by wszystkie autorki się rozwijały, bo wszystkie macie wielkie talenty!
    ten imagin jest po prostu boski, no cóż innego?
    pomysł był na pewno fajny, a realizacja jeszcze lepsza. w kilkunastu zdaniach opowiedziałaś piękną historię i wszystkie uczucia z jakimi ludzie się spotykają, brakuje mi słów żeby opisać wrażenia po przeczytaniu tego ;)
    dobra robota!

    OdpowiedzUsuń
  2. wow*.* nawet nie myślałam że można to tak przedstawić :d świetnie:D szczerze mówiąc myślałam że nikt nie napisze czegoś takiego ;3 bardzo ale to Bardzo mi się podoba!:D dziękiiii <3

    OdpowiedzUsuń
  3. cudo <3
    i te przypisy... piękne. xx
    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytanie tego przed drugą w nocy nie było dobrym pomysłem gdyż będę ryczeć w poduszkę. Imagin jest fantastyczny,wspaniały,ukazuje niesamowite emocje i niczego tu nie brakuje. Dwoma prostymi słowami:kocham go.<3 chce więcej Twoich tak wspaniałych imaginow.:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam twoje imaginy, każdy jest inny, a zarazem coraz bardziej ciekawszy. Normalnie łzy ciekną...

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3