wtorek, 16 kwietnia 2013

Four Hundred Thirty

 Hej!
Udało mi się pokonać wieczne niechcenie i odruchy typu: leję na to, jutro skończę. Oto i imagin by łokieć! Łokieć ma trochę nauki, poprawiania ocen i próbny egzamin, więc sobie tak to na raty rozłożył, ale wreszcie skończył i oto jest!
Nawet nie wiecie, jak bardzo cieszę się z nowego wyglądu. Rzygałam już tamtym różem chociaż i tutaj jest obecny, ale nie w takim stopniu! Tak właściwie ten Arial w tekście posta też mi nie pasuje, ale to już nie ważne. Poradzimy sobie, prawda? Pamiętam, że kiedyś mieliśmy tu chyba dwukolumnowy szablon. Taki brązowy o ile się nie mylę. Ile to czasu minęło?! o.o
*Olu mam nadzieję, że nie spaprałam.
***
Pomysł by Olaa i to Tobie dedykuję tego mojego chłamika słońce xx
     Szybkim ruchem zakręciłam wodę, która wypływała z kranu. Wanna prawie pełna. Jeszcze moment, a woda wylałaby się z niej na podłogę. Wsunęłam kolana pod brodę i oplotłam rękoma nogi. Ciepły oddech otulał moją skórę. Zamknęłam oczy. Wtem przez charakterystyczne strzelanie piany rozległ się dźwięk trzaskania drzwiami. Wrócił. Niestety.
    Opatulona jedynie ręcznikiem weszłam do pokoju. Nie musiałam się rozglądać, aby wiedzieć, że też tu jest. Jego wzrok wyczułabym nawet w tłumie. Podeszłam do szafy i pchnęłam jej drzwi.
- Nie przywitasz się ze mną nawet? - spytał udawanym zdziwieniem.Stał krok ode mnie. Pachniało od niego tym paskudnym piwem, które zawsze pił. Sięgnęłam po bluzkę. Zamarłam wystraszona, gdy przejechał palcami po moim ramieniu. Były zimne, ani trochę czułe. - Wiem, że się mnie boisz. - wyszydził.
- Uważasz to za powód do dumy? - prychnęłam rozbawiona i trzasnęłam szufladom. Mężczyzna odskoczył wystraszony, ale zaraz wyszczerzył się w fałszywym uśmieszku.
- Wiesz, że teraz, gdy stoisz tu prawie naga, a ja jestem od ciebie silniejszy i mogę zrobić z tobą wszystko co mi się podoba?
- Skąd ta pewność? - rzuciłam swoim najbardziej uwodzicielskim głosem i ruszyłam w stronę łazienki.
- Jeszcze zobaczysz. - usłyszałam za sobą, gdy zamykałam drzwi.

     Zamek zgrzytnął i walizka się otwarła. Moim oczom ukazały się równo poskładane swetry, które zajmowały szczytowe miejsca na stercie ubrań. Wzięłam jeden do ręki i założyłam na siebie. Następnie wygrzebałam gdzieś z dna torby ulubione trampki i wcisnęłam na stopy.  Mogłam wychodzić. W hotelowym holu napotkałam już Chrisa, którego poznałam rankiem, gdy tu przybyłam. Przywitałam się z nim i razem czekaliśmy na przyjście ekipy. Wkrótce dołączyło do nas jeszcze dwóch starszych mężczyzn, a zaraz po nich przyszedł Paul.
- Panowie to jest {i}. Będzie z nami pracowała. Nie wiemy gdzie ją jeszcze wciśniemy, więc póki co będzie pomagała tam, gdzie trzeba. Obyście się polubili. - przemówił ochroniarz. Miło się uśmiechał i wcale nie przypominał tego napakowanego kolesia ze zdjęć.  Przestawił mi ekipę i zapewnił, że zostaję pod dobrą opieką.
- Więc dlaczego się tu zgłosiłaś? - spytał Tom. Był to starszy, barczysty mężczyzna wyglądem przypominający harlejowca.
- Chcę zerwać ze starym życiem. - odparłam. Tom zaśmiał się.
- A co takiego mogła narobić dziewiętnastolatka, że chce zmienić swoje życie?
- Była bardzo, bardzo niegrzeczna.
- Jak bardzo? - mrugnął do mnie Chris.
- Tam bardzo, że ma więcej tatuaży niż ty. - wytknęłam do niego język. Faceci zaczęli śmiać z młodziaka.
- A co z twoją rodziną? - ciągnął Tom.
- Nie chcą takiej córki. - wzruszyłam ramionami. W środku pękałam.
     Dotarliśmy do areny, w której następnego dnia miał odbyć się koncert. Była ogromna! Była największą areną koncertową jaką kiedykolwiek widziałam. Weszliśmy do niej jakimś bocznym wejściem i po chwili znaleźliśmy się na scenie. Na jej środku leżała już piątka chłopców bijących się nawzajem stertami kartek. Widok śmieszny.
- Ruszać się panienki! - ryknął Steve, kolejny członek naszej ekipy. - Wy macie zrobić próbę, a my poskładać co trzeba! - dokończył. Młodzieńcy przestali okładać się papierem i powstawali z podłogi. Zaczęli się witać. Na samym końcu stanęli na mnie. Chris przedstawił mnie, a piątka miło przywitała. Jeden został przy mnie.
- Jesteś pierwszą dziewczyną, która będzie pracowała przy scenografii. - uśmiechnął się. Nazywał się Harry, był brunetem. Znaczy miał kręconą kupę włosów na głowie. Całkiem miły.
- Jakoś mnie to nie dziwi. Zwykle dziewczyny dziewczyny się do tego nie nadają. - odpowiedziałam. Chłopakowi pokazywały się dołeczki, gdy się uśmiechał.
- A ty się do tego nadajesz?
- Jak najbardziej.
     Pięć godzin później byliśmy na półmetku. Cały ten czas trzymałam się obok Chrisa, który pokazywał mi, jak podłącza się telebimy, gdzie zawiesimy platformę, jak rozłożymy drugą scenę... A całą pracę/naukę umilał nam śpiew pięciu chłopców, dla których pracowaliśmy. A ten jeden roześmiany szeroko brunet nie dawał mi spokoju i co chwilę przyłapywaliśmy się na wzajemnym obserwowaniu.
- {i.} chodź tu na moment! - krzyknął Tom gdzieś z góry. Zdaje się, że przygotowywał się do zawieszania platformy.
- Tu to znaczy gdzie?! - odkrzyknęłam patrząc w górę.
- Tu gdzie stoisz jest dobrze. Złap linę, którą zrzucę i przyczep ją do platformy! - zarządził, a zaraz potem ciężki, metalowy sznur zawisł tuż nad moją głową. Chwyciłam jego koniec i zahaczyłam o specjalny otwór.
- Jesteś pewna, że wiesz, jak to robisz?! - spytał Tom.
- Kiedyś wspinałam się po górach. Nie martw się. - zaśmiałam się, mocując ostatni hak. - Gotowe!
- Teraz jeszcze kilka! - dopowiedział, a z góry spadł tuzin lin.

     Robota na dziś skończona. Dawno tak nie pracowałam. Dawno nie pracowałam. Dawno nie zachowywałam się, jak normalny człowiek. Jest późny wieczór, siedzimy w czwórkę w całodobowym McDonaldzie i jemy naszą "zdrową" kolację. Rozmawiamy. Głównie ja zadaję pytania - Tom i Chris odpowiadają. Steve jest raczej człowiekiem czynu, więc tylko siedzi, zajada i przysłuchuje się nam. Nikt nie narzeka. Wtem do cichego lokalu ktoś wchodzi. Nasze oczy spoczywają na drzwiach. Stoi tam Harry, ten sam, któremu tak bacznie przyglądałam się cały dzień. Patrzy na nas z niemrawą miną. Chris macha doń ręką, aby się przysiadł. Chłopak słucha go.
- Coś taki naburmuszony? - pyta młodziak robiąc mu miejsce na kanapie.
- Pokłóciłem z Liamem. - bąka kradnąc Tomowi kilka frytek.
- O co? - Tom klepie go po łapach.
- O kolejne "bezsensowne" - robi ruch dwoma placami - tatuaże. Uważa, że sobie pożałuję za wszystkie motylki, gwiazdki i stateczki.
- Bo to prawda. - mówię. Wszystkie oczy są nagle zwrócone na mnie. - Ja swoich też żałuję.
- Masz tatuaże? - dziwi się Harry. - Nie wyglądasz na dziewczynę, która dała by zrobić sobie dziary.
- Patrz. - zdjęłam buty i stanęłam na fotelu, na którym przedtem siedziałam. Mówię i pokazuje. - Na lewej stopie mam wróbla, na kostkach kotwice. Na prawej piszczeli czaszkę z kwiatów. Tu - wskazuję na udo, gdzie zwykle zaczyna się bielizna. - wianek kwiatów. Na boku łapacz snów. Na tej piersi napis.  Na lewym ramieniu też kwiaty. Z tyłu karku jeleń, na jednej łopatce ptaki. - siadam i wyciągam do niego palce. - A tu cała skarbnica hipserskich znaczków.
- Wow. - to jedyne co wypłynęło z jego ust. - A Twoi rodzice nic przeciwko temu nie mieli?
- Rodzice nie chcą takiej córki.
     Zjedliśmy i wyszliśmy z lokalu. Dochodziła dwunasta. Najwyższy czas zjawić się w hotelu. Jutro mieliśmy jeszcze wszystko przetestować, aby nic niespodziewanego nie wydarzyło się na koncercie.
- Na którym piętrze mieszkasz {i.}? - spytał Chris, gdy drzwi windy zamknęły się.
- Na jedenastym.
- Szczęściara. - jęknął chłopak.
- Czemu? - zaśmiałam się.
- Rano ręczniki przynosi tam taka ładna latynoska. - powiedział i zagwizdał, a towarzystwo przyznało mu rację.
- A skąd to wiesz? - zaciekawiłam się.
- Kilka dni temu wylądował u mnie w pokoju po imprezie. - wytłumaczył Harry wystawiając Chrisowi język.
     Wtedy drzwi windy otworzyły się i epika wyszła z niej śląc nam jeszcze dobranoc. Pomachałam im na odchodne zanim zniknęli za zamykającym się metalem. Zostaliśmy w windzie sami. Zwykle, gdy tak się stawało lądowałam na którejś ścianie obmacywana i obściskiwana. Ale teraz tak nie było. Kilka sekund później drzwi rozsunęły się po raz kolejny, a dzwoneczek oznajmił nam, że jesteśmy na właściwym piętrze. Wyszłam pierwsza od razu skręcając w lewo. Harry szedł krok w krok. Jest! Osiemdziesiąt dwa! Zaczęłam przeszukiwać kieszenie.
- Bardzo się cieszę, że będę mógł oglądać cię każdego dnia. - powiedział Harry, gdy wreszcie wydobyłam ze spodni klucze. Podszedł bliżej i wyciągnął do mnie rękę. Dość niespodziewane.
- Ja również. - uśmiechnęłam się, ściskając jego dłoń, a gdy już chciałam ją puszczać on przyciągnął mnie szybko do siebie i pocałował wprost w usta.
- Dobrej nocy. - mrugnął okiem i zadowolony ruszył dalej hotelowym korytarzem. Tylko tyle?

     Następnego dnia znów udaliśmy się do areny. Sprawdzaliśmy wszystko raz jeszcze, aby być pewnym, że działa jak należy. Tom nawet pochwalił moje uporanie się z hakami, a Steve używając kilku słów pozwolił mi "polatać" na platformie. Chłopcy zrobili sobie ostatnią próbę i raz jeszcze obgadali scenariusz show z jakimiś ludźmi. Nigdy się tym nie interesowałam, wręcz nie powinnam. Potem wszyscy musieliśmy zwiewać ze sceny, bo zaczęto wpuszczać pierwsze fanki. Usiadłam z Chrisem za jakąś wielką konsoletą. Chłopak kazał mi się skupić i obserwować, jak steruje się takim sprzętem. Skończyło się na używaniu kilku guzików do zmiany animacji.
- Daj mi też coś kliknąć! - upominałam się.
- Nie bo zepsujesz! Zwykle nie wpuszczam tu kobiet. - oberwało mi się po łapach, gdy chciałam wcisnąć mały, biały guziczek z napisem "sztuczne ognie".
- Mogę ewentualnie pozwolić Ci wyłączyć światła na sam koniec. - westchnął teatralnie. Klepnęłam go w ramie.
- Co robiłaś przed przyjazdem tu? - spytał nagle. Spoważniałam i spuściłam głowę.
- Pracowałam.
- Gdzie? - wcisnął jakąś kombinację klawiszy, które chyba nawet nic nie wniosły do przedstawienia.
- To tu to tam.
- Aha. - i na tym skończyła się nasza rozmowa do zakończenia koncertu, gdy mogłam zrobić swoje i zgasić oświetlenie na arenie.
     Zaczęliśmy zbierać sprzęt. Znaczy mikrofony i to co zostało wrzucone na scenę rzez fanki. Trafiło się kilka całkiem ładnych biustonoszy, jeden w moim rozmiarze. Cała masa pluszaków, flag i innych gadżetów. Dołączyli do nas również chłopcy, którzy właśnie skończyli spotkanie z fankami.
- To kto bierze te cudeńka? - spytał Liam wymachując garścią biustonoszy.
- No pewnie, że ja! - krzyknął zbulwersowany Louis, wyrywając mu je z ręki.
- Ktoś wrzucił nam tu karty do gry w zboczoną butelkę. - roześmiał się Zayn demonstrując znalezisko. Louis natychmiast podbiegł do niego, aby zobaczyć nową zabawkę.
- Zagramy?! - pytał Tomlinson skacząc dookoła. Ostatni raz, gdy widziałam, że ktoś się tak zachowuje to ten ktoś był na haju. Wszyscy spojrzeli po sobie i po chwili cała piątka plus Chris i ja zaciągnięta tam na siłę (bo co to za gra bez dziewczyny?) siedzieliśmy na środku sceny. Liam włączył aplikację butelki w swoim telefonie i zaczęliśmy zabawę.
     Wkrótce butelka się rozkręciła i zaczęła wyłaniać swoje pierwsze ofiary. Pierwszy raz widziałam chłopców, którzy tak chętnie wykonywaliby tak... gejowskie zadania. W niecałe pół godziny każdy z każdym każdemu coś! Wyjątkiem był Chris, który wahał się nad każdym poleceniem i rozważał oddanie fantu. Kończyło się na tym, że musieliśmy zmuszać go, by wreszcie się na coś zdecydował! Wreszcie wypadło na mnie.
- Losujesz. - mruknął Niall i podsunął mi stos kart pod nos. Sięgnęłam po tę z samego wierzchu. Przeczytałam jej treść w myślach i nieco speszona podałam Harry'emu siedzącemu obok mnie.
- Namiętna noc z osobą po twojej prawej. - odczytał i wyszczerzył się. - Podoba mi się.
- Nie, ja daję fant. - odparłam i zaczęłam ściągać buty.
- Ale przed momentem umówiliśmy się, że gramy z fantami, bo Chris za bardzo ten przywilej wykorzystuje. - wtrącił Liam.
- Nie wykręcisz się tak łatwo. - dodał Styles, złapał mnie za dłoń i pociągnął do siebie, bym wstała. - Przepraszam, ale my już pójdziemy. - pożegnał się i ciągnąc mnie za sobą, pobiegł w stronę wyjścia.
     Szliśmy obok siebie w kompletnej ciszy. Osiemdziesiąt dwa. Klucz miałam już w ręce. Zgrzytnął zamek i znaleźliśmy się w środku. Zamknęłam za nami drzwi i odetchnęłam ciężko.
- Naprawdę chcesz to zrobić? - spytałam opierając się czołem o zimne drewno.
- Nie mam nic przeciwko, ale pytanie czy ty chcesz. - odezwał się. Zaśmiałam się cicho. - Co cię tak śmieszy?
- Will mówił to samo. - odwróciłam się. Harry przysiadł na brzegu łóżka, usiadłam obok.
- Will ci to zrobił? - spytał podwijając rękaw mojej bluzy. Obrzuciłam go zdziwionym spojrzeniem. - Przecież mieliśmy za zadanie Cię rozebrać. - westchnęłam.
- I tak już schodzą. - zakryłam siniaki i zadrapania.
- Długo z nim chodziłaś? - spytał.
- To nie był mój chłopak. - wytłumaczyłam. Mina Harry'ego mówiła sama za siebie - nie miał pojęcia o co mi chodzi. - Byłam tak jakby groupies.
- Tak jakby?
- Tak jakby. - zgodziłam się i spuściłam głowę. Miałam nikomu o tym nie mówić, miałam o tym zapomnieć.
     Wtem poczułam, że ramię chłopaka niepewnie mnie objęło. Gdy upewnił się, że nie protestuję, ścisnął moje ciało bardziej i położył głowę na moim barku. Było mi przyjemnie. Pierwszy raz od bardzo dawna mój fizyczny kontakt z mężczyzną nie kończył się niczym poważnym, nie kończył się w łóżku, windzie, czy innym miejscu, gdzie istnieją jakieś warunki, aby się bzykać. Było mi miło i to było piękne.
- Naprawdę się cieszę, że będę mógł cię oglądać każdego dnia. - szepnął Harry i cmoknął mnie we włosy. - Bardzo się cieszę.
I to też było piękne.

14 komentarzy:

  1. i ten imagin tez jest piękny xx

    k.CL

    OdpowiedzUsuń
  2. co to znaczy 'byłam tak jakby groupies'?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Groupies - dziewczyny, które jeżdżą za jakimś ze społem i wpakowują się muzykom do łóżek ;)

      Usuń
    2. świetne wytłumaczenie :DD

      Usuń
  3. to było świetne! byłam bardzo zaskoczona rozwojem akcji! gratuluję udanego imaginu :D

    OdpowiedzUsuń
  4. "każdy z każdym każdemu coś" to zdanie mnie rozwaliło! ;D

    Twoje imaginy są tak cudowne Ollie! Z każdym zdaniem coraz lepiej wyobrażałam sobie bohaterkę, to wszystko było takie żywe! Jakbym widziała to na własne oczy!

    I to też jest piękne :)

    mi też się nie podoba ten Arial ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeny, jaki cudowny. Najlepsze imaginy zawsze są z Harrym <3 masz talent. Wszystko jest idealnie przedstawione. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Thаnk you for аnоtheг infoгmative ѕite.
    The рlace else may I get that kind of infοrmation wrіtten in such аn ideal mеanѕ?
    I haνе a undеrtaking that I аm ѕimрly now operating on, and I've been on the glance out for such info.

    Also visit my web-site - szukam-dziewczyny.net

    OdpowiedzUsuń
  7. ZAJEBISTY!!!
    Oby takie imaginy pojawiały się częściej ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny blog zapraszam do mnie :))
    http://jessandlola69.blogspot.com/ ♥

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3