czwartek, 4 kwietnia 2013

Four Hundred Three


Mgła kontrolująca każdy ruch, wszystkie myśli, spowalniająca pracę serca; nieprzyjazny oddech na karku, ostry nóż przy gardle oraz on. Stoi tam, patrząc jak cierpię, jak proszę o pomoc, nawet nie drgnie. Przygląda mi się uważnie, napawając się widokiem przerażenia. Wie, jak poważny błąd zrobiłam, przychodząc tutaj. Do niego. Powiedział mi, że zdrady nie wybacza. Wybrałam. Przeszłam na stronę dobra. Chciałam go opuścić, zapomnieć o tym wszystkim, o tym, jak wydawaliśmy polecenia czyniące zło. Nie chciałam takiego życia. Pragnęłam szczęścia, dlatego uciekłam. Zostawiłam swoje przeznaczenie i wstąpiłam do ludzi, którzy walczą z takimi jak on. Chciałam jednak pokoju. Zbyt wiele między nami się wydarzyło, aby tak po prostu odejść. Mimo złej strony- znaliśmy pojęcie miłości. Odczuwaliśmy ją równie mocno. Bardzo żałuje, że do tego doszło. Nie chciałam zakochania. Tutaj, na ciemnej stronie, to uczucie nie ma prawa powstać. Gardzimy dobrem, a miłość jest dobra. Zayn jednak, jako syn przywódcy, może robić co chce. Tak uczynił w moim przypadku. Widział we mnie zapał, wiedział, że go nie zawiodę. Pragnął mnie. Postąpił według swoich reguł i zamknął mi umysł przed odrzuceniem go. Nie wiem, czemu się na to zgodziłam. Pogodziłam się ze swoim losem? Nie, to jest pewne. Nigdy nie dopuszczę do siebie myśli, do czego chciał mnie wykorzystać. Byłam wobec niego potulna. Na wszystko się zgadzałam. Nie myślałam o konsekwencjach naszych czynów. Ludzie ginęli, lasy płonęły. Na świecie zapanował chaos, a nas on cieszył. Rozsadzała nas duma ze swoich czynów. Mnie -przynajmniej do czasu. Gdy Zayn postanowił zabić ludzi, którzy mnie wychowali, zbuntowałam się. Zagroziłam odejściem, a beze mnie był słabszy. Jako nowo przybyła byłam najsilniejsza. Mogłam bez problemu go zabić. Mogłam. Czemu jednak tego nie zrobiłam? Miałam tyle okazji. Chyba po prostu się bałam, lecz wtedy, gdy to moja rodzina została wylosowana, odeszłam. Nie mogłam patrzeć, jak giną ci, których kocham. Na początku nie wiedziałam, gdzie mam iść. Nie byłam człowiekiem. W moim sercu panował mrok zasiany jego ziarnem. Byłam sama. Przerażona, bezbronna. Wtedy znalazła mnie przedstawicielka dobroci i zabrała na dobra stronę. Poczułam się inaczej. Kochana, potrzebna. Tutaj wszystko jest tak inne, wesołe. Nie ma ani grama zła, ciemności, jego. Wszyscy w dobroci wahali się, co ze mną zrobić. Znalazł się jednak on. Syn przewodniczącej. Na imię mu Harry. Wysłuchał mnie, gdy opowiadałam o chłopaku, który zrobił ze mnie potwora. Był przekonany, że jest we mnie wiele dobra. Mówił, że wystarczy chcieć. Chciałam. Bardzo. Harry pomógł mi być dobrą. Pokazał, jak się zachować. Wiele mu zawdzięczam. Teraz jednak jestem w niebezpieczeństwie. On nie chce mnie wysłuchać. Pragnie mojej śmierci.
-Nie zrobisz mi krzywdy, Zayn - odparłam, słysząc opadający na podłogę nóż.
Byłam wolna. Uniosłam wzrok na chłopaka w głębi korytarza, siedzącego na tronie ojca. Dalej uważnie mi się przyglądał. Wiedziałam, że dalej chce, abym cierpiała. Opuścił jednak nóż. Więc o co chodzi?
-Daję ci ostatnia szansę. Możesz jeszcze wybrać. Jeśli zapragniesz, pozwolę ci do nas wrócić.
Nie wierzyłam. Zayn taki nie jest. Musiałam być mu bardzo potrzebna skoro dawał mi drugą szansę. Wiedział, że po przejściu na dobrą stronę znów jestem silna. Tak, jak na początku mojej przygody tutaj. W sercu jednak czułam kojący głos szatyna z dobrej strony. „On we mnie wierzy”
-Znasz moje zdanie. Nie wrócę do was. Do ciebie. Jest tutaj jednak coś, po co przybyłam.
Chłopak przekrzywił głowę i po chwili pojawił się kilka centymetrów przede mną. Jego oczy znów były przerażająco czarne. Tak, jak wtedy, gdy tutaj przybyłam. Widocznie znalazł kogoś na moje miejsce, lecz potrzebował mojej mocy i mojego doświadczenia. Śmieszne.
-Myślisz, że otrzymasz ode mnie swoją starą duszę? Naprawdę jesteś na tyle głupia, myśląc, że przyjdziesz, poprosisz, a mi się zrobi cię żal i oddam ci ją?
-Taki był warunek, który dał mi twój ojciec zanim tutaj wstąpiłam. Przyrzekł, że oddasz mi duszę, gdy odejdę. Dobrze wiesz, że wasze zasady są niepodważalne, nawet przez ciebie, Zayn.
Wyczuwając czyjąś obecność, wychyliłam się, aby zobaczyć, kto przyszedł mnie odwiedzić. Tak, jak się nie myliłam był to przywódca. Widząc mnie uniósł kąciki ust w uśmiechu i odepchnął syna, który z hukiem uderzył w ścianę.
-Miło mi cię znów gościć. Przez przypadek usłyszałem, że chciałabyś swoją starą duszę, z którą tutaj przybyłaś. - Przemówił stanowczym głosem, lecz wciąż się uśmiechał. Zwrócił wzrok na obolałego syna. -Znasz zasady. Ona wybrała. Oddaj co nie twoje i napraw ścianę, bo zepsułeś wystrój.
Zayn warknął pod nosem, lecz wykonał polecenie i oddał mi moja własność. Wiedziałam, że jestem teraz zbyt słaba, aby z nim walczyć, dlatego chciałam jak najszybciej wrócić do Harry’ego. Słyszałam, że mnie woła. Prosi, abym wróciła. Boi się, że wrócę do ciemności.
-Dziękuje. Teraz pozwolicie, że wrócę na dobrą stronę.
Chcąc się wycofać, poczułam mocny uścisk na nadgarstku. Bez zawahania wywinęłam rękę, czując w sercu moc ciemności. Musiałam uciekać. Nie mogłam długo tu zostać, ale wiedziałam, że Zayn utrzyma mnie tutaj tyle czasu, aż zło znów do mnie przemówi. Usłyszałam, jak chłopak odbija się od ściany i skacze na mnie. Odskoczyłam w bok, patrząc na uśmiech ojca chłopaka.
-Zayn, zrób to, co do ciebie należy. Potrzebujemy jej.
Zrobił krok w tył i dał chłopakowi wolna rękę. Mógł mnie zabić. Nic nie stało mu na przeszkodzie. Zatrzymał się, skupił na ciemnej stronie i po chwili moc była nim. Przemawiała przez niego. Znów skoczył na mnie, tym razem przytrzymując przy podłodze, mówiąc słowa klątwy. Nie miałam siły na walkę. Wiedziałam, że zaraz przybędzie dobro. Wiedzieli, co się dzieje. Zayn jednak odmówił już większą połowę i poczułam, jak zło mnie przejmuje. Walczyłam. Przybyli ci z dobroci. Skoczyli ku Zaynowi. Harry odciągnął mnie, pytając czy nic mi nie jest. Nie odpowiedziałam. Zmieniałam się. Nie mogłam nic zrobić. Chłopak krzyknął przerażony i zrobił kilka kroków w tył. To zapoczątkowało wojnę. Ojciec Zayna skoczył ku Harry’emu i bez żadnego słowa skręcił mu kark, po czym oderwał ręce. Jedna po drugiej. W moich żyłach płynęła już ciemna krew. Nie obchodziło mnie to. To, co stało się z Harry’m zmotywowało mnie do działania. Poczułam przepływającą energię, siłę. Podbiegłam do przywódcy i zrobiłam z nim to samo, co on z moim przyjacielem. Gdy podniosłam wzrok znad jego nieżywego ciała, zobaczyłam podziw Zayna. Był ze mnie dumny. A ja? Nie odczuwałam już większych emocji. Liczyła się dla mnie chęć zemsty. Ciemna strona mnie przejęła. Dobroć się wycofała, zabierając ciało chłopaka. Ogarniała mnie złość. Chciałam, aby ciemność odpłaciła za śmierć Harry’ego. Mimo iż do niej należałam też chciałam cierpieć. Za jego śmierć. Za klęskę przyjaciela. Nie obroniłam go. Nie potrafiłam. Nie chciałam. Byłam pod urokiem. Zayn podszedł do mnie i uśmiechnął się delikatnie, zabierając mi znów moją starą duszę. Poczułam się źle. A może raczej zła. Nie wiedziałam. Czułam, że znów będę żałować, lecz ciemność nie pozwala mi o tym myśleć. Byłam przegrana. Byłam pod urokiem Zayna, a żeby go zdjąć, musiałabym go zabić. Może kiedyś się na to odważę, lecz jeszcze nie teraz. Za wcześnie.
***
Witam :) Jestem tutaj nowa, więc mam nadzieję, że przyzwyczaicie się do mnie :] Będę się podpisywać jako Tynia, a więcej o mnie możecie przeczytać w „o autorkach”. Liczę na wasze opinie, bo nie wiem czy podobają się wam imaginy takiego typu :) 

4 komentarze:

  1. Pewnie,że nam się podobają! No przynajmniej mi. Zakończenie zaskoczyło by mnie co prawda bardziej gdybyś mi go wcześniej nie wyjawiła Droga Autorko Tego Imagina,jednak miło jest przeczytać coś innego,różniącego się od innych dzieł.
    Drogie autorki,zyskałyście nową czytelniczkę,mimo że macie ich sporo.
    Życzę weny Tyni,jak również pozostałym autorkom. Eve xx

    OdpowiedzUsuń
  2. noo wow! kompletnie inny imagin! i to mi sie bardzo podoba ! fajny bardzo fajny :)

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowity, taki inny ale świetny! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. JezuJezuJezu. Aż mnie ciarki przeszły, jak skręcali Harremu kark. Za dużo horrorów, kochana. Za dużo. :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3