piątek, 5 kwietnia 2013

Four Hundred Twelve

Pomysł od emily98


-Jesteś tego pewny ?-zapytałam ze spokojem w głosie, stojącego naprzeciwko mnie szatyna.
-Tak, to już wszystko nie ma sensu [T.I]-spuścił wzrok Louis
Zaczerpnęłam powietrza i przygryzłam wargę, zbyt mocno gdyż po chwili syknęłam z bólu a usta wypełniła mała ilość czerwonej cieczy.
-Cholera-syknęłam.
-Coś się stało ?-podszedł do mnie chłopak łapiąc za nadgarstek.
-Ty się stałeś-wyrwałam mu rękę-Ty pieprzony sukinsynu.
-Przestań, dla mnie to też jest trudne-próbował się tłumaczyć szatyn
-Trudne ? Nie kpij sobie ze mnie-nie tłumiłam już emocji-spieprzyłeś mi dwa lata życia, trwałam jak ten kołek przy Tobie, znosiłam wszystko, brak twojej obecności na co dzień, nieprzyjemności ze strony fanek a Ty mi mówisz,że to nie ma sensu ?
-To naprawdę...
-Wyjdź Louis, nie chcę Cię nigdy więcej widzieć-wskazałam zdezorientowanemu chłopakowi drzwi-byłeś jednym z moich największych błędów.
Wyszedł. Wyszedł i lepiej żeby nigdy nie wrócił. Teraz byleby jak najszybciej zapomnieć o najszczęśliwszych momentach swojego życia.

6 tygodni później


"Louis Tomlinson i jego nowa dziewczyna "

"Czy to dla niej Tomlinson zostawił swoją partnerkę [T.I]"

"Młody gwiazdor szaleje znamy następczynię [T.I i N]"

Od kilku tygodni Louis i jego nowa dziewczyna gościli na okładkach gazet a ich zdjęcia krążyły po internecie. Dziewczyna sprzedawała się jak świeże bułeczki. Wzięła kubek z kawą i pociągnęłam nosem w celu rozkoszowania się zapachem swojej ulubionej cieczy bez której nie było mowy o funkcjonowaniu. W pewnym momencie mój żołądek wywinął fikołka a wczorajsza kolacja podeszła mi do gardła. Zakryłam usta dłonią i jak najszybciej pobiegłam do łazienki.Kiedy klęczałam przy toalecie z nadzieją,że zatrułam się nieświeżą ryba mój wzrok padł na pudełko z tamponami. Podniosłam się z podłogi i chwyciłam je w swoje drżące dłonie. Okres.Nie dostałam okresu od....od ponad czterech tygodni. Oparłam głowę o chłodne lusterko...i poczułam łzy lecące po policzku. To niemożliwe.
Jak najszybciej ubrałam buty i wyleciałam do pobliskiej apteki. Kupiłam cztery testy ciążowe i wróciłam do domu. Zamknęłam się w łazience i czekałam. Czekałam dwadzieścia minut które były wiecznością. Cztery razy pozytywny. Pieprzone dwie kreski. Już nie ma odwrotu. 
-Witaj maleństwo-przyłożyłam dłonie do płaskiego brzucha i wybuchnęłam głośnym płaczem.

7 miesięcy później

-Powinnaś mu powiedzieć-usiadła obok mnie na ławce w parku [I.T.P]-Louis musi wiedzieć,że zostanie ojcem.
Zgromiłam ją wzrokiem gładząc się już po dużym brzuszku. Wiedziałam,ze świerzbił ją język wygadać któremuś z przyjaciół Louis'a. Zwłaszcza jak miało się dość namiętne stosunki z jednym z nich. 
-Lepiej żeby się nie dowiedział, nie potrzebuje go-spojrzałam na nią groźnie-i Harry również ma niczego nie wiedzieć, rozumiesz ? 
-Jak to go nie potrzebujesz ?
-Wychowam małego sama, on ma Eleanor.
-Ale on..-zaczęła ale przerwał jej męski głos
-Witaj skarbie-podszedł do niej Harry ?
-Ja już będę szła-zwróciłam się do przyjaciółki-cześć.
Miałam nadzieję,że najlepszy przyjaciel mojego byłego mnie nie pozna. Nie bez potrzeby chyba zmieniłam fryzurę.
-Witaj [T.I]-odezwał się niespodziewanie-nie fajnie tak ignorować przyjaciół.
-Byłych przyjaciół Styles.-odwróciłam się na pięcie i wróciłam do swojego mieszkania. 
Usiadłam na kanapie i starałam się zapomnieć o facecie z którym już zawsze będzie mnie łączyło dziecko o którym on nie ma pojęcia. 

4 lata później

Wczoraj mój syneczek kończył 4 latka. Dziś na spokojnie postanowiłam zabrać go na plac zabaw. Jak na razie idealnie wychodziło mi dotrzymywanie tajemnicy ale z dnia na dzień będzie coraz trudniej. Mały coraz bardziej przypomina Louis'a z wyglądu jak i z charakteru. Sprawy nie ułatwił mi również Harry który wyśpiewał wszystkim 4 lata i 2 miesiące temu,że jestem w ciąży. Sprzedałam im wszystkim bajkę,że przespałam się z nieznanym gościem na imprezie i oto jest tego efekt. Prawdę znam tylko ja i [I.T.P]
-James, bo spadniesz-zwróciłam synowi uwagę który za wysoko się huśtał.
-Będę uważał mamuś-uśmiechnął się maluch i poleciał do piaskownicy.
Siedząc na ławce czytałam książkę i myślałam. Robiłam to bardzo często przed snem. Wiem,że Louis jest sam, że od dwóch lat nikogo na stałe nie ma. A dla mnie to już bez znaczenia, odkochałam się, nie czuję już kompletnie nic do szatyna oprócz nienawiści, w pewnym sensie jestem mu również wdzięczna za Jamesa...ale to tylko tyle. Podniosłam wzrok znad książki i zobaczyłam,że malec z kimś rozmawia, jak najszybciej schowałam książkę do dużej torby i podeszłam do malca. Złapałam go za drobną rączkę i pociągnęłam lekko w swoją stronę.
-Obcych dzieci się nie...-podniosłam głowę- Louis-wyszeptałam 
Malec spojrzał na mnie z uśmiechem podobnym do swojego ojca pokazując rząd mleczaków.
-Ten pan dał mi lizaka-wystawił łapkę.
-Kochanie, poczekaj na mnie przy huśtawkach-odgarnęłam mu grzywkę z czoła-czego chcesz ?-warknęłam na stojącego przede mną szatyna.
-Ja już tak dłużej nie mogę-chciał mnie złapać za rękę ale zdążyłam ją zabrać-czy James to mój syn ? Dlaczego mi nie powiedziała,że jesteś w ciąży ?
-Zostałbyś ze mną ?-zakpiłam- z litości ? Nie wydurniaj się Tomlinson. Tak jest Twoim synem-odpowiedziałam spokojnie-ale tylko teoretycznie.
-Chce żebyś do mnie wróciłam kocham Cię [T.I]-wyszeptał.
-Nie rozśmieszaj mnie, nie jesteś wart znów mojego poświęcenia. Ja już dawno wyrzuciłam Cię z mojego serca i zamknęłam rozdział zatytułowany Louis Tomlinson.-spojrzałam na chłopaka który wpatrzony był w naszego syna. 
-Co mogę zrobić,żeby się do was zbliżyć ?
-Nic Louis, najlepiej jak znikniesz z mojego życia tak jak cztery lata temu.-chwyciłam Jamesa za rączki-skarbie powiedz panu do widzenia.
-Do widzenia proszę pana-uśmiechnął się mały i wraz ze mną wyszedł z parku.
Wtedy ostatni raz widziałam Louis'a Tomlinsona. Ojca mojego dziecka. Osobę odpowiedzialna za moje złamane serce. I moją pierwszą miłość ale nie ostatnią.

Taki jakiś nieogarnięty. :) Dużo ostatnio prac się pojawiło, więc nie chciałam być gorsza i też coś wstawiam. Mam nadzieję,że autorce pomysł się spodoba oraz wszystkim innym czytającym. 
Do następnego :) 


Ps. Wracam do jarania się chłopakami z szablonu *-* 

10 komentarzy:

  1. Super <33 Lubię takie imaginy bo denerwują mnie jak oni zostawiają " mnie " , " zachodzę w ciążę " on się pojawia i od razu wracam do niego , i przez ten cały czas wyczekuję z utęsknieniem ..

    OdpowiedzUsuń
  2. Imagin dobry, jednak wyłapałam w nim kilka błędów.
    Zmieńcie szablon albo rozjaśnijcie go trochę. Nieźle daje po oczach i ciężko się czyta. Poza tym stopkę również mogłybyście ustawić w kolorze tła.
    Pozdrawiam, Finis.

    OdpowiedzUsuń
  3. Matko dziekuje za wstawienie mojego pomyslu!:) bardzo mi sie podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  4. szkoda że tak sie skończył, ale i tak sliczny jest <3

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo fajny :) taki inny xd

    OdpowiedzUsuń
  6. fajny :) zgadzam się z Kingą :) Inny, niesptykany

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3