piątek, 12 kwietnia 2013

Four Hundred Twenty-Five

*Pomysł @Emhoran*

Siedząc bezczynnie w garderobie, postanowiłem poszukać kogoś znajomego. Czułem się samotny, a wszyscy odkąd wyszli to nie wrócili. Nawet do mnie nie zajrzeli, rzucając chociażby tekst „Niall, może pójdziesz z nami się rozejrzeć?”. Oczywiście, przecież wszyscy byli na tyle zajęci, że zapomnieli o zdenerwowanym Horanie. Zawsze muszę radzić sobie sam, bo przed występem zostaje osamotniony. Potrzeba mi towarzystwa, przecież jestem Niall, nie umiem żyć samotnie. Co prawda mógłbym do nich zadzwonić, ale oczywiście wszystkie telefony leżą tutaj. „Brawo za wspaniałomyślność, chłopcy”. Westchnąłem zniechęcony, opadłem na kanapę, wziąłem do ręki poduszkę i przycisnąłem ją do siebie. Naprawdę potrzebowałem towarzystwa. Może zacznę mówić do siebie? Albo kupię sobie zwierzątko? Nie, to nienajlepszy pomysł. Wariujesz, Niall. Zaśmiałem się pod nosem i zacząłem nucić One Way Or Another, aby przed występem na Red Nose Day nie pomylić tekstu. Oczywiście przez wspomnienie o tej akcji znów poczułem nerwy. Dlaczego ja tak reaguje? Chłopcy podchodzą do tego chyba znacznie lepiej ode mnie. Poszli, zniknęli i raczej nie zapowiada to wielkich nerwów czy przechodzenia z nogi na nogę. Cóż ja jednak poradzę, że przed tym jednym koncertem zjada mnie trema? Naprawdę nie chcę nic popsuć, szczególnie na tak ważnym występie.
Przerywając mój wewnętrzny monolog, usłyszałem pukanie do drzwi. „Nareszcie ktoś sobie o mnie przypomniał!”. Moje ukryte ja jest dzisiaj zadziwiająco samotne. Aż sam się sobie dziwie. Pewnie to wina tego, że ciągle jestem gdzieś z kimś, a teraz od prawie godziny jestem sam.
-Otwarte! - krzyknąłem, lecz nie podniosłem się z miejsca. Było mi wygodnie i nie myślałem o wstaniu.
Gdy drzwi się otworzyły, ustała w nich dziewczyna zapewne w moim wieku, w ręce trzymała kolorową podkładkę, a uśmiech szybko pojawił się na jej twarzy. Jak oparzony podskoczyłem, przez co poduszka i telefon spadły mi na podłogę. Zdezorientowany widokiem rozbitego ekranu, westchnąłem zniechęcony. Podszedłem do dziewczyny i wyciągnąłem dłoń w jej stronę.
-Nie wiem, które niebiosa mi cię tu zesłały, ale Niall jestem. Cieszy mnie widok kogoś innego niż własne odbicie w lustrze.
Dziewczynę najwidoczniej rozbawiły te słowa, ale uścisnęła moją dłoń. Wyglądała na bardzo rozluźnioną, co sprawiło, że na moment zapomniałem o rozbitym wyświetlaczu.
-Jestem [T.I.], mi również jest miło ciebie widzieć. Szukam cię już od jakiegoś czasu, ale nie wpadłam, że będziesz tutaj. Raczej spodziewałam się ciebie z resztą zespołu. - Rozejrzała się po pomieszczeniu, lecz zaraz wróciła wzrokiem na mnie. -Ten rozbity ekran to znak. Wierz mi, przyniesie ci dziś szczęście, a domyślam się, że denerwujesz się tym występem.
Spojrzałem na dziewczynę zdziwiony. Poczułem się, jakby czytała mi w myślach. Naprawdę dziwne uczucie.
-Masz rację, wiele razy robiliśmy próby, ale OWOA dalej sprawia, że się denerwuję. Szczególnie tu i teraz. W końcu nie codziennie możemy wystąpić na Red Nose Day. - Uśmiechnąłem się lekko.
-Nie myśl o tym w taki sposób. Wmów sobie, że to kolejny koncert, tak jak w trasie. Żaden inny, lecz z nowym kawałkiem. Masz tak wielka wprawę w występy, że dasz sobie radę, jak nikt inny.
Niezbyt wiedziałem, co mam odpowiedzieć. [T.I.] miała tak wiele racji. Czemu wcześniej o tym nie pomyślałem? Zwykły koncert, nowa piosenka. Nic specjalnego i tego się trzymajmy.
Nie zdążyłem nic powiedzieć, a do garderoby wpadł Paul mówiąc mi, że mam przyjść za kulisy. Wychodząc rzucił tylko „Powodzenia”. Mam nadzieję, że chodziło mu o występ. Niestety to Paul, on mówi dwuznacznie.
-Skoro musisz iść to życzę ci powodzenia - powiedziała i pocałowała mnie w policzek, po czym wyszła z pomieszczenia. Ja natomiast, jak na skrzydłach, doleciałem do chłopaków, którzy się przekomarzali. Spojrzeli na mnie, lecz nie pytali o nic tylko dalej kontynuowali dyskusje o to, który da z siebie najwięcej. Ja się nie odzywałem. Czułem się szczęśliwy, że znalazł się ktoś, kto przez ta krótką chwilę chciał ze mną być.
Gdy nadszedł czas występu przygotowaliśmy się i wtedy zobaczyłem [T.I.]. Stała po lewej stronie sceny i trzymała kciuki. Widząc mnie powiedziała nieme „powodzenia” i wtedy zaczął się show.
***
-Niall! Proszę, nie rób mi tego! Proszę, przepraszam! Błagam odstaw mnie na piasek.
Słysząc kolejne jęki dziewczyny, zaśmiałem się i zrobiłem krok w przód, stając w wodzie po kolana.
-Czyżbyś bała się wody [T.I.]? - spytałem i widząc jej proszące spojrzenie, zrobiłem kilka kroków w tył. Dalej jednak stałem w wodzie.
-Nie bądź taki. Dobrze wiesz, że woda jest przeraźliwie zimna. Chcesz, abym była chora? Proszę, odstaw mnie, a ja grzecznie pójdę na ręcznik.
Znów zacząłem się śmiać, po czym wróciłem na brzeg. Jednak, gdy dziewczyna chciała ustać na gorącym piasku, pobiegłem z nią prosto do wody. Oboje byliśmy mokrzy, a mina [T.I.] wyrażała tak wiele złości.
-Nie wierzę, że to zrobiłeś! - krzyknęła udając obrażenie. Znałem ją jednak zbyt dobrze, aby nabrać się na takie gierki. Wyciągnąłem dłoń w jej stronę, a gdy ją złapała, przyciągnąłem dziewczynę do siebie i szepnąłem ciche przepraszam. Od razu na jej twarzy pojawił się uśmiech i przytuliła się do mnie, mierzwiąc mi włosy. - Ale możemy już wrócić na koc? Woda dalej jest zimna.
Poderwałem głowę z ramienia dziewczyny i kiwnąłem, potwierdzając powrót. Zmierzając za przyjaciółką dotarliśmy do ręczników, na których spoczywali chłopcy. Louis podał mi ręczniki dla mnie i [T.I.], po czym przesunął się dając nam trochę miejsca.
-Liam, przegrałeś. Założyłeś się, że zmięknie i jej nie wrzuci. Stawiasz mi cole. - Zayn zdejmując z nosa okulary, spojrzał na przyjaciela.
-Jak mogłeś się o coś takiego założyć? - spytała [T.I.] i otuliła się ręcznikiem. Widać było, że jest jej zimno, dlatego przysunąłem się bliżej i objąłem ja suchym ramieniem. Oparła się o mnie, po czym podniosła wzrok. - Ale ty się o nic nie zakładałeś, prawda? 
Zaprzeczyłem ruchem głowy i spojrzałem na chłopaków, robiących z dłoni serduszka. Czy naprawdę wraz z [T.I.] wyglądaliśmy jak para? Przyjaźnimy się już tak długo, a wszystko zaczęło się wtedy, na Red Nose Day. Od tamtej pory jesteśmy nierozłączni. Podoba mi się tak jak jest, ale może oboje liczymy jednak na cos więcej? …
***
-Niall, masz wszystko? - Słysząc głos [T.I.] dobiegający z łazienki przeżegnałem się w duchu. Proszę, abym miał na pewno wszystko.
Poszedłem do sypialni, wziąłem torbę z rzeczami i zajrzałem do pokoju obok. Nasza mała kruszynka siedziała na łóżku i patrzyła na swojego misia. Stanąłem w drzwiach, co wyrwało dziewczynkę z transu. Podbiegła do mnie i wyciągnęła rączki, abym wziął ją na ręce. Posadziłem małą na ramionach i zszedłem po schodach, co doprowadziło [T.I.] do szału.
-Niall! Z dzieckiem, na barana i to po schodach? - spytała, krzyżując ręce. Nad głową usłyszałem chichot. Najwidoczniej i dziecko pozna, kiedy mama udaje złość. Moja krew, nie ma co.
-Robiłem to tyle razy i dalej oboje żyjemy. Nie przesadzaj. - Podszedłem do narzeczonej i musnąłem jej usta. Poczułem, że się uśmiecha, ale nie mogłem pozwolić sobie na więcej, ponieważ czułem, że nasz skarb zakrywa rączkami oczy. - Jestem ciekaw, po kim ona ma ten charakter - powiedziałem śmiejąc się i spojrzałem w górę.
-Po tobie tatusiu, po tobie.
Obie zaczęły się śmiać, a ja spojrzałem zdziwiony na dziewczynę. Jak to ma mój charakter? To dziecko to diabeł wcielony, więc mam wątpliwości w kogo się wdało.
-Chodźmy, bo spóźnimy się na samolot - powiedziałem, złapałem ostatnią torbę i zaniosłem małą do samochodu. Po chwili dołączyła do mnie [T.I.] i ruszyliśmy na lotnisko, aby w końcu polecieć na wymarzone, rodzinne wakacje. Tylko my. Cała nasza trójka w końcu spędzi ze sobą więcej czasu. Bez zbędnych stresów, bez paparazzi. Ja, [T.I.] i nasza mała córeczka. Wszystko jest idealnie. 

***
Mam nadzieję, że się podoba :) 

13 komentarzy:

  1. słodki podoba mi sie<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczny imagin! Strasznie mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  3. słodkoo :)
    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  4. Swiety dokladnie o takim myslalam:) dziekuje za wstawienie mjego pomyslu:) uwielbiam was dziewczyny:)/emhoran

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podobał :)

      Usuń
  5. jaki kochany :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Słodki . <3 Umilił mi tą nudną sobotę .

    OdpowiedzUsuń
  7. Na naszym blogu http://life-are-moments.blogspot.com/ pojawił się właśnie 4 rozdział z perspektywy Jamie, na który serdecznie zapraszamy.
    Z góry przepraszamy również za spam.
    Pozdrawiamy i życzymy miłej nocy, Allie & Jamie ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajny , więcej takich ;**

    OdpowiedzUsuń
  9. Mogę prosić dedykację z Louisem, imagin smutny, w którym nie ginie żaden z chłopaków?
    Proszę, mam dzisiaj urodziny. xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Super! Końcówka taka urocza :* ;* ♥

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3