piątek, 12 kwietnia 2013

Four Hundred Twenty-Four


Pomysł @All

- Moi drodzy ... To jest właśnie [T.I i N]. Mam nadzieję, że ciepło ją przyjmiecie. Zależy mi na tym żeby się u nas zadomowiła. Poczuła jak w dawnej szkole.
Oj oby nie ... Pomyślała, wlepiając tym samym wzrok w podłogę
- Opowiedz nam coś o sobie ... - dodała rozentuzjowana nauczycielka. Dziewczyna gwałtownie podniosła wzrok i wpatrywała w nią z przerażeniem. Kobieta tylko i wyłącznie ponagliła ją gestem dłoni. Nastolatka ciężko przełknęła ślinę, po czym zaczęła zbierać w sobie odwagę do otworzenia się przed nowymi znajomymi.
- No to ... Emm ... - odchrząknęła - Mam na imię [T.I], ale to już wiecie ... Mam 18 lat ... W zasadzie to też wiecie ... - wydukała zestresowana - Jestem najzwyklejszą w świecie dziewczyną ... Nie zwracajcie na mnie w ogóle uwagi ... Zachowujcie się tak jak przed moim przybyciem tutaj ... Nic się nie zmieniło ... - dodała szybko, po czym wzięła swoją torbę z podłogi i ruszyła w stronę wolnej ławki, na końcu sali. Usiadła pod oknem, a następnie wyciągnęła ze swojej skórzanej teczki książki do języka angielskiego.
- Zapiszcie temat i otwórzcie książki na stronie dwieście pię ..
Nie dane było dokończyć kobiecie, gdyż do sali wparował zdyszany Mulat.
- Przepraszam za spóźnienie, ale ... Anomalia pogodowe, autobus się spóźnił ... No chyba pani rozumie ...
- Oj Zayn, Zayn .. Za oknem słońce, +20°C, środek wiosny, a ty mi tu z anomaliami pogodowymi wyskakujesz ? - zaśmiała się nauczycielka, wertując strony dziennika - Zima się skończyła. - oznajmiła podnosząc na niego swój wzrok. Chłopak przestał sapać i spojrzał na nią jak na idiotkę.
- Na prawdę ?! - zapytał zdziwiony, tym samym wyglądając za okno - Daję sobie głowę uciąć, że jeszcze kilka godzin temu, Londynie było niczym na Syberii ...
- Mhmmm ... Twój strój mówi sam za siebie ... Istnie syberyjski ... - skomentowała jego ciemne dżinsy, czarny T-shirt z nadrukiem i dopełniające wszystko białe trampki.
Po sali rozniósł się cichy, piskliwy śmiech farbowanych blondynek z drużyny cheeleaderek. Wszystkie dosłownie rozbierały go wzrokiem.
- Możesz już usiąść ... Nie przewiduję dalszego ciągu konwersacji ... - powiedziała obojętnie, przeglądając coś w komputerze.
Nastolatek wzruszył tylko ramionami, po czym przeszedł pewnym krokiem przez środek klasy, zatrzymując się przy nowej, delikatnej i nieznajomej twarzy.
- Przepraszam, ale to moje miejsce ... - oznajmił z przyjaznym uśmiechem
- J...ja ... Ja przepraszam ... Ja już ... - dukała nerwowo pakując swoje rzeczy
- Ale spokojnie ... - zaśmiał się, jednocześnie powstrzymując jej ręce przed kolejnymi, chaotycznymi ruchami - Przecież mogę usiąść obok ... - dokończył, następnie odsuwając drugie krzesło.
Dziewczyna lekko się speszyła, przez co na jej policzki wkradły się dwa dorodne rumieńce, na których widok Zayn, uśmiechnął się jeszcze szerzej.
- Nie widziałem tu jeszcze nigdy tej pięknej twarzyczki. Kim jesteś nowa koleżanko ?
- [T.I i N] ... Jestem tu nowa ... - odezwała się cicho
- Zayn Malik ... Opowiesz mi coś o sobie ...
- Wolę nie ... - przerwała mu szybko
- Ale kochanie ... - zaśmiał się - Ja miałem zamiar się zapytać kiedy wolisz, a nie czy chcesz. Będziesz mi musiała zdradzić o sobie kilka sekretów, czy tego chcesz czy nie ... No to co ... Teraz, czy wolisz przerwę ...
- Przerwa ... - westchnęła zrezygnowana, po czym powróciła do lekcji.
Nie wiedziała czego Zayn tak na prawdę od niej chciał. Przecież była zwykłą, szarą myszką, a on zapewne królem tej szkoły.
Donośny głos dzwonka zakończył lekcję, tym samym rozpoczynając dziesięciominutową katorgę dla nastolatki.
- No to słucham ... - odezwał się, wyrywając tym samym dziewczynę z zamyślenia
- Ale co chcesz tak konkretnie wiedzieć ...
- No najlepiej to wszystko ... - wyszczerzył się
- Imię znasz, wiek raczej też ... Zanim przyjechałam do Londynu mieszkałam w Nashville. Przeprowadziłam się do Anglii z mamą po rozwodzie rodziców ... Pochodzę tak jakby z artystycznej rodziny ... Tata muzyk, mama aktorka ... W zasadzie to nie mogę narzekać ... - uśmiechnęła się delikatnie - Tak właściwie to po co ci to wiedzieć ? - zapytała przenosząc na niego swój wzrok - Dlaczego się ze mną zadajesz ? Przecież ja ci nie dorastam nawet do pięt ...
- Jesteś po prostu godna tego zainteresowania ... Jesteś inna niż te puste, farbowane blondynki, wzdychające na mój widok. To cię czyni inną i jednocześnie wyjątkową ... Masz długie palce ... - zauważył.
[T.I] automatycznie zacisnęła dłonie w pięści. Właśnie tego się najbardziej obawiała. Wiedziała jakie będą skutki wyznania prawdy. Jednak było już za późno, aby się wycofać.
- Gram ...
- Na czym ? Na nerwach ? - zażartował
- Na skrzypcach ...
Chłopak stanął jak wryty.
- Ty żartujesz, tak ?
- Nie ... Masz coś do tego ?
- No przecież klasyka to chłam ... Jak w ogóle można tego słuchać, a tym bardziej grać. Takie nijakie smęty ... Przecież to w ogóle nie jest muzyką ... Nie to co na przykład rock ...
- Mhmm ... Tak ... Masz jeszcze jakieś pytania ? Nie ? To świetnie ... Do widzenia  ... - oznajmiła, po czym odwróciła się na pięcie i szybkim krokiem skierowała na następne zajęcia.
Na kolejnych lekcjach, [T.I] robiła dosłownie wszystko , aby nie mieć jakiejkolwiek styczności z chłopakiem.
Przyzwyczaiła się już do tego, że ludzie wyśmiewali ją z powodu jej pasji. Nie rozumiała tylko, dlaczego wszyscy poprzez skrzypce rozumieli tylko i wyłącznie klasykę. Przecież na tym instrumencie, jak i na całej reszcie, można było grać rozrywkowe utwory. To po pierwsze. A po drugie to co ludzie chcą od muzyki klasycznej ? Przecież jest piękna ! Gdyby nie ona, to dzisiaj zapewne nie byłoby tej całej reszty gatunków. To na niej wszystko się wzorowało i z resztą nadal, cały czas się wzoruje.
[T.I] odetchnęła z ulgą, wkładając do szafki podręczniki po ostatniej lekcji. Zarzuciła na plecy instrument, tym samym słysząc za sobą jakiś huk i stękanie. Szybko się odwróciła. Jej wzrok dostrzegł leżącego na podłodze Mulata.
- O mój Boże. Zayn, Zayn ... Nic ci nie jest ? - pytała przerażona kucając przy nim
- Jezus, Maria, dziewczyno ... Ty podręczną trumnę nosisz ze sobą, czy jak ?
- To są skrzypce ..
- A jest jakaś różnica ? - zaśmiał się lekko za co dziewczyna spiorunowała go wzrokiem - [T.I] przepraszam ... Nie chciałem cię urazić ... Po prostu nie przepadam za klasyką ... Co więcej, nigdy nie spotkałem osoby, która gra na skrzypcach ... W zasadzie to na jakimkolwiek instrumencie ... Proszę cię ... Nie gniewaj się na mnie dłużej ... Bardzo mi zależy na przyjaźni z tobą ...
- Dlaczego ? - zapytała speszona, opadając jednocześnie na kolana. Chłopak podniósł się do pozycji siedzącej, następnie odgarniając jej włosy za ucho. [T.I] spojrzała na niego swoimi dużymi i pięknymi oczyma, na co Zayn mimowolnie zadrżał.
-Bo szukam prawdziwego przyjaciela, a nie takiego na chwilę. Ty jesteś idealną osobą ... - uśmiechnął się
- Nawet pomimo tego, że gram na skrzypcach jakieś smęty ?
- Tak ... - zaśmiał się razem z nią - To co ... Przyjaźń ? - zapytał, tym samym wyciągając do niej rękę
- Skoro nalegasz ... - oznajmiła z szerokim uśmiechem, jednocześnie delikatnie ściskając dłoń chłopaka

- O której kończysz zajęcia ? - dopytywał, gdy stali już pod wielkim gmachem szkoły muzycznej
- Coś około 8:30 wieczorem, ale wszystko zależy od tego jak mi pójdzie na lekcji skrzypiec ... Wiesz ... Za tydzień robię dyplom, więc mam dużo pracy ...
- Rozumiem ... Wiesz co ... Zaczekam na ciebie ...
- Co ?! Nie, Zayn, proszę ... Masz całe, wolne popołudnie a ty je chcesz marnować na siedzenie i czekanie na mnie w szkole muzycznej ?
- Jeden dzień mnie nie zbawi ... - zaśmiał się - W takim razie moja księżniczka zmyka na lekcje, a jej książę grzecznie sobie zwiedzi to wielkie coś ... - oznajmił, tym samym ciągnąc dziewczynę do środka. 
[T.I] bez skutku próbowała namówić Zayn’a aby jednak poszedł do domu. Nie chciała go do niczego zmuszać. Źle czuła się z myślą, że chłopak marnuje przez nią swój wolny czas. Jednak on pozostał nieugięty.
Wolnym krokiem przechadzał się po korytarzach oglądając zdjęcia absolwentów I i II stopnia szkoły muzycznej. Jednak nigdzie nie dostrzegł [T.I] co go trochę zdziwiło …
No dobra … Może ja się na tym nie znam, ale raczej na drugi stopień nie przyjmuję się ot tak, z ulicy … Przynajmniej nie na skrzypce …
- O ! Hej ! – uśmiechnął się gdy zobaczył swoją przyjaciółkę
- Widzę, że nie dajesz za wygraną … - zaśmiała się
- Ani mi się śni wracać bez ciebie do domu.
- Co ja z tobą mam … Dobra … Jeszcze godzina i idziemy …
- Ale jak to godzina ? – zapytał zdziwiony – Przecież dopiero co przyszliśmy …
- Emmm … Zayn ? Minęły już 4 godziny ?
- Ale … Ale jak to ?!
- No normalnie … - zaśmiała się – Tak to jest jak się zwiedza całą szkołę i ogląda każde zdjęcie z osobna … - oznajmiła, puszczając mu przy tym oczko, następnie znikając w jednym z korytarzy

- Już ? Przecież miałaś kończyć 8:30 … - powiedział zdziwiony
- Teoretycznie … Praktyki nigdy nie jesteś w stanie przewidzieć … Po prostu moja nowa nauczycielka stwierdziła, że gram na tyle dobrze, że nie musi mnie przetrzymywać … Dlatego też kończę wcześniej …
- Właśnie … Miałem się ciebie o coś zapytać …
- No to słucham. – uśmiechnęła się zachęcająco
- Wiesz … Żebym ja to jeszcze tylko pamiętał …
Ich donośne, wesołe śmiechy rozniosły się echem po całej szkole, docierając do każdego, najmniejszego zakamarka.
W dobrym nastroju wyszli i ruszyli do domu.
Po drodze poznawali siebie nawzajem coraz to lepiej. W przeciągu jednej godziny potrafili dostrzec, że pomimo gustu muzycznego, tak naprawdę wiele ich łączy, co tylko sprzyjało ich rozwijającej się przyjaźni.
- O ! Już wiem ! – krzyknął stając pod jej domem
- Co wiesz ? – zapytała lekko zdezorientowana
- Chciałem cię zapytać o to dlaczego nie było cię na żadnym zdjęciu absolwentów … No bo wiesz … Może ja się nie znam za bardzo na tych sprawach, ale skrzypce bez I stopnia ?
- Zayn, Zayn, Zayn … - westchnęła z politowaniem – Czy ty pamiętasz, o czym ci mówiłam w szkole ?
- No że twoi rodzice się rozwiedli, że grasz na skrzypcach, i że przeprowadziłaś się do Anglii z Nashville … Aaaaaa … AAAAAA … Dobra … Już kapuję … - zaśmiał się z własnej głupoty – A słuchaj … Mogę przyjść na twój dyplom ?
- Co ?!
- No chciałbym posłuchać jak grasz …
- Ale … Ale ty nie znosisz klasyki
- No czego się nie robi dla przyjaciół …
- Jesteś tego pewien ?
- W stu procentach … - rozpromienił się
- Coś czuję, że ja daleko przy tobie nie zajdę … - westchnęła
- Dlaczegóż to ? – zapytał zdezorientowany
- Bo znam cię niecały jeden dzień, a zdążyłam ci ulec z co najmniej dwa razy … - uśmiechnęła się szeroko
- Ach, wiesz … Ma się ten urok osobisty … - oznajmił trzepocąc przy tym rzęsami niczym małe dziecko, kiedy chce coś dostać od mamy – Kiedy i o której on jest ?
- W poniedziałek za tydzień o 5 po południu …

***

Aula powoli zapełniała się ludźmi. Wśród nich siedział także wysoki, przystojny chłopak, o ciemnej karnacji i kruczoczarnych włosach.
Nie mógł się doczekać kiedy zobaczy [T.I] pochłoniętą swoją pasją.
Bawiąc się nerwowo palcami odliczał ostatnie pięć minut, które ciągnęły się niemiłosiernie długo.
W końcu na scenę wyszła rudowłosa, niewysoka kobieta, od której biło niesamowicie pozytywną energią i ciepłem.
- Witam państwa serdecznie na popisie dyplomowym uczniów naszej szkoły muzycznej, z klasy skrzypiec. Dzisiaj wystąpią niestety tylko dwie uczennice, ponieważ nasz trzeci solista zachorował, przez co jego dyplom został przesunięty na inny termin. Ale wracając do dzisiejszego koncertu … Jako pierwsza zaprezentuje się [T.I i N.]. Wykona dla nas Koncert skrzypcowy Henryka Wieniawskiego d-moll, część pierwszą oraz Symfonię hiszpańską Édouard’a Lalo … Przy koncercie akompaniować jej będzie profesor Michael Smith natomiast symfonię nasza uczennica zagra przy akompaniamencie naszej orkiestry smyczkowej II stopnia. Warto też dodać, że [T.I] przez miniony tydzień trenowała pod okiem pani Margaret Brendson.
Zapraszam na koncert.

Z małego pomieszczenia oddzielonego od sceny auli tylko i wyłącznie drzwiami wyszła piękna, wysoka dziewczyna ubrana na galowo. Jej włosy były spięte w luźnego warkocza, zarzuconego do tyłu.
Za nią wyszedł niewysoki mężczyzna w szarym garniturze. Nieco siwawy. Uśmiechnął się do niej ciepło, czym nieco ją uspokoił, ponieważ odetchnęła z dobrze zauważalną ulgą. Obydwoje się ukłonili, po czym przeszli do pianina.
Nauczyciel podał dźwięk a aby dziewczyna mogła kolejno dostroić struny. Pociągnęła delikatnie smyczkiem, tak że ledwo było ją słychać. Jednak nawet pomimo to, dźwięk był niczym mały, oszlifowany kryształek. Poprawiła swoją postawę, po czym dała znak, że jest gotowa.
Po sali rozniósł się dźwięk fortepianu. Po kilku taktach dziewczyna podstawiła skrzypce pod brodę, ustawiła palce w odpowiednim ułożeniu, a na samym końcu ułożyła smyczek na srebrzystej strunie. Po chwili sunęła nim z niesamowitą lekkością. Wczuwała się w swoją grę niesamowicie. Patrząc na nią mogło się zdawać, że odpływała do innego świata.
Ludzie patrzeli na nią jak zaczarowani. Zwłaszcza siedzący w ostatnim rzędzie Zayn. Zawsze myślał, że muzyka klasyczna jest niczego warta. Jednak wystarczyło kilka dźwięków wydobytych przez dziewczynę na skrzypcach, aby cała jego opinia na ten temat legła w gruzach. Słuchając jej, czuł się zrelaksowany i odprężony. Jeszcze nigdy, żadna muzyka tak na niego nie podziałała. To z jaką pasją grała było nie do opisania. To trzeba było zobaczyć na własne oczy.
Muzyka ucichła, a po sali rozniosły się dźwięki gromkich braw.
[T.I] uśmiechnęła się i ukłoniła. Mężczyzna wstał od pianina i zapewne pogratulował jej występu, ściskając przy tym dłoń nastolatki, następnie delikatnie ją przytulając.
Obydwoje przeszli do miejsca, z którego kilka minut temu wychodzili. Dwóch mężczyzn przestawiło fortepian na drugi koniec sceny, aby po chwili wnieść na nią pulpity oraz krzesła. Nie minęły trzy minuty jak orkiestra wraz z dyrygentem weszła na scenę. Chwilę później dołączyła do nich [T.I]. Utwór, który zaczęła wykonywać totalnie powalił wszystkich na kolana. Wydawałoby się, że nie możliwy do zagrania. Jednak nie dla niej. Patrząc na nią można było stwierdzić, że to takie proste Wlazł kotek na płotek. To co wykonywała na tych skrzypcach nie było tylko grą. To było zdecydowanie sztuką.
Kolejne dziesięć minut minęło jak z bicza strzelił. Zayn nawet nie zauważył kiedy to wszystko tak szybko zleciało.
Jak cała reszta zafascynowanych dziewczyną, wstał z miejsca i zaczął bić brawo.
[T.I] nie spodziewała się takiej reakcji po publiczności. W jej oczach można było dostrzec łzy wzruszenia i szczęścia.
Był to niesamowicie piękny widok jak da niej. Cała sala ludzi z owacjami na stojąco. Niejeden skrzypek marzy o czymś takim.
Po ponad pięciu minutach zeszła ze sceny. Wychodząc na korytarz dostrzegła Zayn’a, który już na nią czekał. Stał tyłem tak, że jej nie widział. Podeszła do chłopaka i położyła dłoń na jego ramieniu. Ona na jej dotyk gwałtownie się odwrócił.
- [T.I] … To … To było … Wow … To było … Niesamowite … Ty byłaś niesamowita i to tu, a później nagle tu … I znowu tu … - zaczął niezrozumiale gestykulować – No … Po prostu niesamowite …
- Cieszę się, że ci się podobało … - oznajmiła z jeszcze delikatnie drżącym głosem – Chodź ze mną do sali … Spakuję się pójdziemy do domu … - uśmiechnęła się wyciągając w jego stronę rękę, która chłopak chwycił w trybie natychmiastowym.
- Wiesz … Myślę, że dobrze zrobiłem przychodząc tutaj … - zaczął kiedy obydwoje znaleźli się w pomieszczeniu do ćwiczeń – Odmieniłaś prawie cały mój światopogląd …
- Już znowu nie przesadzaj – zaśmiała się
- Nie przesadzam, tylko mówię prawdę … I chciałbym ci się jakoś odwdzięczyć za to wszystko …
- Ale Zayn …
- Nie, proszę … Daj mi skończyć … - przerwał jej – Mam jedno takie miejsce … Chciałbym żebyś tam ze mną pojechała … Jutro i tak mamy dzień wolny od zajęć, więc to nic, że jest już późno … Będę po ciebie o 9 … A ! –krzyknął wychylając głowę zza drzwi – I powiedz mamie, że nie wrócisz na noc … - uśmiechnął się zadziornie, po czym zniknął z pola widzenia dziewczyny.
[T.I] pokręciła tylko głową z rozbawienia, a następnie powróciła do pakowania skrzypiec.
To niesamowite jakiego przyjaciela można zyskać w przeciągu tylko i wyłącznie jednego tygodnia.
Spojrzała na zegarek. Miała zaledwie godzinę. Szybko zebrała swoje rzeczy, po czym opuściła salę, a następnie budynek szkoły.
Do domu dotarła w 20 minut.
W trybie ekspresowym zrzuciła z siebie sukienkę i wbiegła pod krótki, dziesięciominutowy  prysznic.
Z szafy wygrzebała ciemnogranatowe dżinsy, szary top i bladoróżową bluzę, sięgającą mniej więcej do pępka.
Gdy ubrania leżały już na jej ciele, rozpuściła włosy, które następnie lekko roztrzepała pozostawiając je w artystycznym nieładzie. Telefon schowała do kieszeni, po czym, zbiegła do kuchni. Napisała mamie kartkę z informacją, że najprawdopodobniej nie wróci na noc oraz żeby się nie martwiła, bo jest bezpieczna i że w każdej chwili może do niej zadzwonić.
Gdy postawiła ostatnią kropkę, do drzwi zadzwonił dzwonek.
Uśmiechnęła się na samą myśl o przyjacielu. Szybko przeszła do przedpokoju. Założyła swoje szare trampki, po czym z szybkością światła wybiegła z domu tym samym wpadając na roześmianego Zayn’a.
- Aż tak ci się do mnie śpieszyło ? – zapytał z trudem łapiąc oddech
- Stęskniłam się … Nie wolno ?
- Ależ wolno, wolno … - uśmiechnął się po czym mocno przytulił do siebie dziewczynę
Po kilku sekundach [T.I] oderwała się od chłopaka po to aby zamknąć drzwi. Po zabezpieczeniu domu przed włamywaczami schowała klucze do tylnej kieszeni swoich rurek.
- Ładnie wyglądasz …
- Dzięki … - odpowiedziała nieco speszona
- Znaczy … Ty zawsze ładnie wyglądasz … Znaczy … Ugh … Nie wiem jak to mam powiedzieć …
- Zayn ja wiem co masz na myśli … - zaśmiała się
- Naprawdę ?
- Tak … Chciałeś powiedzieć, że zawsze ładnie wyglądam … Teoretycznie …
- Emmm … Ja … Tak … - wydukał po czym zamilkł na całą resztę drogi do stacji dworca
- Gdzie ty masz mnie zamiar wywieźć ? – dopytywała nieco zaniepokojona
- Nie martw się … Wiem co robię … - szepnął jej do ucha, po czym oplótł ręką w talii, tym samym pomagając jej wejść do pociągu.
Podróż trwała niecałe półtorej godziny. Podczas niej [T.I] i Zayn cały czas się wygłupiali co przyprawiało ich o głośne i częste napady śmiechu. W przedziale nie było nikogo oprócz ich, więc nie przejmowali się zbytnio tym, że komuś mogłyby przeszkadzać ich krzyki.
- Co czujesz ? – zapytał gdy wyszli na dwór
Dziewczyna zaciągnęła się powietrzem
- Morze …
- Chodź … - szepnął z uśmiechem na ustach, wystawiając rękę w stronę dziewczyny. Bez zastanowienia ją chwyciła, po czym ruszyła za przyjacielem.
Szli przez las. Nastolatka nie za bardzo wiedziała co się dziele. Z czasem zaczęło się jej trudniej przemieszczać, ponieważ twardy grunt zastąpił sypki, szarawy piasek.
Widziała w oczach Zayn’a podekscytowanie, ale i strach oraz wahanie.
Przypatrzyła mu się dokładniej. Oświetlało go tylko i wyłącznie światło księżyca, które gdzieniegdzie przebijało się prze korony drzew. Jego pełne blasku czekoladowe oczy hipnotyzowały ją za każdym razem gdy w nie spoglądała. Jego uroda była dla niej jedną, wielką zagadką. Zastanawiała się, jak można być tak pięknym fizycznie jak i psychicznie i kompletnie sobie z tego nie zdawać sprawy. Zayn nigdy nie słuchał komplementów. Zawsze puszczał je mimo uszu. Nie lubił być chwalony ani doceniany.
W zasadzie do pełni szczęścia była mu potrzebna tylko i wyłącznie ona.
- Jesteśmy … - oznajmił z zadowoleniem
[T.I] oderwała od niego wzrok i przeniosła na krajobraz w który się wpatrywał. Miejsce zapierało dech w piersiach.
Czyste, spokojne morze zlewające się z granatowym, gwieździstym niebie. Pełnia księżyca falowała na wodzie, a piasek na plaży zdawał się być niczym gwiezdny pył.
- Zayn to …
- Niesamowite … Tak samo jak i ty … - oznajmił wpatrując się w profil dziewczyny. [T.I] gwałtownie przeniosła na niego swój wzrok
- Ja … Ja nie jestem niesamowita …
- Dla mnie jesteś … I nikt ani nic tego nie zmieni … - wyszeptał, po czym stanął naprzeciwko niej. Chwycił jej obydwie dłonie, które następnie przyłożył do swoich ust i zaczął delikatnie całować. Spojrzał w zaciekawione oczy dziewczyny. Zaśmiał się cicho pod nosem i nie czekając długo złożył na jej wargach krótki i delikatny pocałunek, aby jej nie wystraszyć. Widząc, że go nie odrzuciła ponownie przywarł do jej słodkich ust, tyle że tym razem pewniej i na dłużej. [T.I] zaczęła odwzajemniać i pogłębiać każdy nowy pocałunek. Przejechała swoją dłonią po jego karku, aby na końcu zacisnąć ją na jego kruczoczarnych włosach.
- [T.I] … - szepnął tym samym odrywając się od niej – Ja … Kocham cię …
- To dobrze się składa, bo ja też … - zaśmiała się po czym kontynuowała to co chłopak chwilę temu przerwał.

------------------------------------------------
Co do tego fragmentu '[...] Ty byłaś niesamowita i to tu, a później nagle tu … I znowu tu … - zaczął niezrozumiale gestykulować – No … Po prostu niesamowite …' Na skrzypcach gra się w tzw. pozycjach i o nie właśnie chodzi :)
Wygląda to mniej więcej tak :
Obrazek nie jest za bardzo wyraźny dlatego też dodaję wam linka, który jest chyba jaśniejszy do pojęcia :)
Ten utwór też wykorzystałam w imaginie :) Symfonia hiszpańska Édouard’a Lalo 

Co do imagina to jestem z niego w miarę zadowolona :) Bądźmy szczerzy, myślałam, że wyjdzie gorzej xD Po raz pierwszy w swoim życiu pisałam o czymś tak bliskim dla mnie (jeśli ktoś nie czytał informacji o mnie w zakładce O Autorkach to od razu tłumaczę, że gram na skrzypcach xD)
Nie myślałam, że kiedyś mi przyjdzie pisać jednoparta ze skrzypcami w zasadzie w roli głównej ...
Co do utworów dyplomowych ... Nie wiem ile się ich gra ... Nie czytam rozpisek w muzyku xD

Jeśli chodzi o następnego imagina, to jeśli macie jakieś specjalne życzenia (głównie co do chłopaka ... Fabułę też możecie napisać, ale nie obiecuję, że wyrobię się z napisaniem) piszcie w komentarzach :)
Do następnego ;*

13 komentarzy:

  1. Ja nie sądziłam, że ktoś kiedykolwiek coś takiego dla mnie napisze ;D STRASZNIE CI DZIĘKUJĘ!

    Nie wiedziałam, że ktoś może tak zrozumiale opisać technikę gry na skrzypcach ;D mi się to nigdy nie udaje :)
    Przyznam, że nie sądziłam, że główna bohaterka będzie tak młoda, ale imagin i tak mi się podoba! Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oo matko,wiecej takich poprosze xx
    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo mi się spodobał, bo ja także gram na skrzypcach :) więc przypadł mi do gustu zwłaszcza, że nigdy jeszcze nie spotkałam imagina, w którym ten instrument byłby wykorzystany :) pomysł był świetny, aż żałuję, że sama o tym nie pomyślałam :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku, ja też gram na skrzypcach i to jest takie ghjdfhdjskdfhbndxcvbcndjufhbnmjdhgbfn, że to opisałaś <3 dziękuję ci<3 kocham cię :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Robię dyplom w tym roku i strasznie się boję zdawania do szkoły sredniej ;'((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też w tym roku zdaję do szkoły średniej ;/ ... Ale już nie na skrzypce ... Na wokal ... Cholernie ciężko jest się dostać :/

      Usuń
    2. ja sama nie wiem czy chcę..ehh..ale już zapóźno ;<

      Usuń
  6. świetny, uwielbiam takie imaginy :) xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też gram na skrzypcach. A imagin świetny. Pięknie oddałaś wszystkie momenty <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeju piękny *.* Więcej takich ! :)

    http://alwaysclosetou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy ty zawsze musisz pisac tak realistycznie i zyciowo? To jest cu-do-wne! | http://fuck-gravity1d-jb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Hah sama grałam na skrzypcach i wiem co to znaczy. Tak naprawdę to są niesamowite przeżycia.
    Imagin świetny, na prawdę cudnie wszystko opisałaś. Jest taki z życia wzięty po prostu cuuuudo!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3