niedziela, 14 kwietnia 2013

Four Hundred Twenty-Six

Siedziała sama, zamyślona. Nie przeszkadzały jej chłodne podmuchy wiatru, rozwiewające jej włosy. W tamtym momencie liczyły się tylko jej myśli. Schodki na których znalazła swoje miejsce były zziębnięte. Ona sama ubrana była, w lekką, założoną w pośpiechu bluzkę. Czuła się tu dobrze. To miejsce, mimo, że znajdujące się w centrum miasta, na jednej z bardziej ruchliwych ulic, dawało jej pewnego rodzaju ukojenie. Ostatnie promienie słońca właśnie padały na jej delikatną twarz. Dzień się kończył, ale to przecież noc jest jej przyjaciółką. Czuła w powietrzu zbliżającą się burzę. Nie martwiła to jej, wręcz przynosiło uśmiech. Deszczy zmywał z niej wszystkie smutki. Krople są jak łzy. Gdy trzeba niebo płacze razem z nią. Płacze nad jej losem. Na ogół pełna energii, pozytywna dziewczyna, gdy jest sama zmienia się w swoją odwrotność. Smutna, pląta się w swoich myślach jak w labiryncie. Labiryncie bez wyjście. Nie przejmowała się jak wygląda. Wygląd to przecież nie wszystko. Lubi naturalność. Woli ją.
Zobaczyła na ziemi lekki cień. Podniosła głowę z ciekawością spoglądając na osobę stojącą przed nią. Ujrzała chłopaka, może rok od niej starszego. Wysoki, z blond nie ogarniętą fryzurą i malującą się na twarzy troską. Ubrany podobnie do dziewczyny w zwykłą bluze i rurki z obniżonym krokiem.
- Coś się stało ? - spytał.
- Nie mam siły żyć. Tak wiem, dziwnie to brzmi bo mam zaledwie siedemnaście lat, ale taka jest prawda - zrobiła na chwile pauze - Wiem, że życie jest cudowne, powinniśmy żyć chwilą i z niej korzystać, jednak przychodzi taki czas, okres w życiu gdy traci się na wszystko siłę.
Chłopak widząc, że nie jest ona w dobrym stanie, usiadł przy niej chcąc posłuchać o jej problemach. Nigdy nie była mu obojętna krzywda ludzka. Nie lubił nienawiści, smutku. Chciał pomagać. Sam często był w podobnych sytuacjach. Niektóre komentarze raniły jego serce. Serce przepełnione dobrem i miłością.
Jakiś czas obydwoje siedzieli zamyśleni. chłopak patrząc na dziewczynę myślał o niej, ona wpatrzona  w przestrzeń myślała nad swoim życiem. Nikt ich nie poganiał, nikt na nich nie naciskał. Wszystko toczyło się naturalnie. Ich spojrzenia się spotkały, delikatnie uśmiechały, mimo, że twarze zachowywały ten sam wyraz.
- Wiesz jak to jest, gdy mieszkasz w jednym miejscu od urodzenia i nie znasz tam nikogo w swoim wieku ? -zagadnęła - Nie masz tu osoby do której możesz zadzwonić i przegadać cały dzień. Zadzwonić i do razu ta osoba jest u Ciebie. Zadzwonić i po 5 minutach chodzić z nią po mieście. Brakuje mi takiego przyjaciela, takiej osoby. Gdy mam wolny dzień, nie mam co robić, nie mam z kim się spotkać. Samotne spacery to nie moja bajka, może jedynie od czasu do czasu, gdy muszę pomyśleć. Najzwyczajniej w świecie czuję się samotna...
Widząc smutek na twarzy dziewczyny, chłopak przybliżył się do niej i mocno ją przytulił. Chciał dać jej bliskość, bezpieczeństwo, zrozumienie...
- Od dziś masz taką osobę. Niall jestem - z uśmiechem podał dziewczynie rękę.
- [T.I]. Dziękuję.
Teraz mają siebie, są przyjaciółmi, a co będzie dalej ? Czas pokaże. Bo to czas nas uczy pogody, tak od lat...
 ***
Przepraszam, że to popsułam, przepraszam że jest beznadziejne. Liczę na szczere komentarze. Piszcie co mogę poprawić :)

11 komentarzy:

  1. Świetny jest. Taki życiowy ♥ Powodzenia w prowadzeniu ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooooo <333 aż miło mi się zrobiło :)))) cudny ;)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Co niby popsułaś? :o Dobry jest! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jedno wielkie wow! ani mi się waż mówić, że to popsułaś! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, jak miło mi to 'słyszeć' <3

      Usuń
  5. Aa mnie sie bardzoo podoba xx
    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  6. cudowny, wspaniały, bardzo mi się podoba :) xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczerze to... Czytałam o sobie, dosłownie. Znam niby ludzi w swoim wieku, ale nie mam nikogo. Nie mam nawet z kim wyjść na głupi spacer, to nie jest miłe... Nie mogę do nikogo zadzwonić i wypłakać mu się na ramieniu, nie mogę do nikogo zadzwonić o trzeciej nad ranem i nie mam nikogo do kogo mogłabym przyjść kiedy rodzice znowu się kłócą... Chciałabym mieć kogoś takiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, też trochę brałam z siebie przykład pisząc ten imagin. Większość moich opowiadań takich jest. Realistyczna. Opowiadania, to taki mój mały pamiętnik, który tylko ja rozumiem.
      Pozdrawiam <3

      Usuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3