czwartek, 11 kwietnia 2013

Four Hundred Twenty-Three

Trzy głębokie wdechy  nosem i wydechy ustami. Zachowaj spokój i ciszę. Policz do dziesięciu. Trzy głębokie wdechy  nosem i wydechy ustami. Zachowaj spokój i ciszę. Policz do dziesięciu. Trzy głębokie wdechy  nosem i wydechy ustami. Zachowaj spokój i ciszę. Policz do dziesięciu. Trzy głębokie wdechy  nosem i wydechy ustami. Zachowaj spokój i ciszę. Policz do dziesięciu. 
-Niall musimy pogadać-wyjąkałam do telefonu-proszę przyjedź.
-[T.I] stało się coś ?-zapytał z niepokojem w głosie
Spojrzałam na trzymany przeze mnie test ciążowy w dłoni. 
-Przyjedź, proszę-wyszeptałam i jak najszybciej zakończyłam rozmowę. Rzuciłam telefon i ten przeklęty kawałek plastiku na kanapę i bezradnie opadłam na podłogę. Jak my sobie poradzimy ? On w ciągłych trasach ? Ja kończąca już staż, to za wcześnie na dziecko. To cholerny obowiązek. Ale teraz jest już za późno na cokolwiek. Już nic nie da się zrobić, najważniejsze,że mam przy sobie Niall'a.

-Kochanie, co się stało-podbiegł do mnie farbowany blondyn kiedy tylko przekroczył próg mojego mieszkania-[T.I] skarbie, ktoś Ci zrobił krzywdę ?-zgarnął moje przyklejone włosy do policzków za uszy-misiu-przejechał palcem po suchej wardze.
-Niall-wyszeptałam i rzuciłam mu się na szyję-tak cholernie przepraszam-załkałam mocząc jego ulubioną koszulkę. 
-Za co mnie przepraszasz ?-zapytał przyciągając mnie do siebie i głaszcząc delikatnie dłonią po plecach. 
Podniosłam i spojrzałam w jego niebieskie jak ocean oczy.
-Niall, ja...-załkałam-zostaniemy rodzicami.-zamknęłam oczy wyczekując jego reakcji. 
Blondyn zerwał się na równe nogi i zaczął chodzić po pokoju wyrzucając z siebie potok niezrozumiałych dla mnie słów.
-Niall-odezwałam się cicho-Niall.
-To niemożliwe-wyszeptał bardziej do mnie niż do siebie-niemożliwe.
Podszedł do mnie i chwycił mnie za ręce pomagając podnieść się z zimnych paneli. 
-Zrób coś z tym [T.I]-lekko mną potrząsnął.
-Z tym ?-wyjąkałam patrząc na jego ze złoszczoną twarz-to twoje dziecko.
Chłopak zaśmiał mi się prosto w twarz.
-Pozbędziesz się kłopotu to zadzwoń.-wyszedł trzaskając drzwiami.

Stałam przed dużą białą szybą wpatrując się w drobną osóbkę leżącą na szpitalnym łóżku podpięta do różnych aparatur. Pięcioletnia dziewczynka o długich blond włosach i oczach w kolorze oceanu spała słodko nie wiedząc,że za drzwiami wpatruję się w nią zapłakana matka modląca się o jakiś cud. Cud który sprawiłby,że jej malutkie szczęście tak bardzo przypominające jej ojca zostanie z nią, będzie budzić każdego dnia mokrym pocałunkiem, prosić o jedną czekoladkę więcej do przedszkola i uśmiechać bez powodu.
-Jest pani, pewna,że nie wie kto jest ojcem małej-podeszła do mnie lekarka Lizy-przeszczep szpiku uratuje jej życie-spojrzała na mnie smutno i odeszła.
Złamać się i upokorzyć przed Niall'em prosząc żeby uratował moją córkę ? Nie jego, nie naszą, tylko i wyłącznie moją. Tyle chyba jest w stanie zrobić. W biegu wypadłam ze szpitala kierując się do zaparkowanego na parkingu samochodu, kierując się w jedno dobrze znane mi miejsce. Do jednej osoby która będzie w stanie przemówić Nial'owi. Do jego najlepszego przyjaciela-Liam'a. Dojechałam pod wille Liam'a i jego żony. Na drżących nogach podeszłam do drzwi i niepewnie zapukałam w mahoniowe drzwi.
-W czym mogę..[T.I]-zdziwił się Liam jakby zobaczył ducha.
-Proszę powiedz,że Niall jest w Londynie-wyszeptałam cicho.
Byłam zmęczona. Od trzech tygodnie funkcjonowałam jak robot. Praca, szpital, praca, szpital i tak w kółko.
-No cóż, na stałe mieszka w Irlandii-wypowiedział w moją stronę szatyn-ale przyjechał na parę dni i zatrzymał się u nas-na te słowa kamień spadł mi z serca-stało się coś ?
-Potrzebuje jego pomocy, i to natychmiast.-po moich policzkach spłynęły łzy.-moja, to znaczy nasza córka ma białaczkę, żeby przeżyć musi natychmiast przejść przeszczep a jedynym dawcą może być właśnie on.
-On ma córkę ?-zdziwił się Liam.
-Nie ważne, powiedz mu po prostu, żeby przyjechał do szpitala-podałam mu białą kartkę z adresem i wróciłam do samochodu.



Siedziałam na plastikowych kremowych krzesełkach z gorącą kawą w dłoni.
-Pojedź do domu się prześpij-podeszła do mnie zaprzyjaźniona pielęgniarka-jak coś się będzie działo zadzwonię.
-Zostanę-wyszeptałam i upiłam łyk napoju.
Kobieta uśmiechnęła się delikatnie i ruszyła do gabinetu zabiegowego. Nagle cały oddział onkologii wypełniło głośne trzaśnięcie drzwiami a po korytarzu zaczęła się kręcić znana mi sylwetka mężczyzny z blond włosami.
-[T.I]-wyszeptał gdy tylko mi zobaczył-gdzie ona jest ?
-Ona ?-zapytałam
-Moja córka-wyszeptał a w jego oczach zalśniły łzy.
Kiwnęłam głową na wprost. Niall podszedł do szyby i oparł o nią swoje czoło. Stał tak przez chwilę i wpatrywał się w naszą córkę nie mówiąc nic.
-Jak ma na imię ?-odwrócił głowę w moją stronę
-Lizyy-odpowiedziałam podchodząc do niego-jeżeli chcesz będę Cię błagać na kolanach żebyś się zgodził na zabieg.
-Nie musisz-odpowiedział znów odwracając wzrok na Lizz.-zrobię to. Byłem głupi, zachowałem się jak niedojrzały dupek. Przepraszam [T.I]
-Dziękuje, zrobię wszystko za to,że uratowałeś życie mojej córce.-wyszeptałam przez łzy.
-To też moja córka-pokręciłam głową-nie musisz robić wszystkiego-szepnął chwytając mnie za dłoń.
Moje ciało przeszedł ciepły dreszcz a w sercu rozlała się fala ciepła której nie czułam od blisko pięciu lat.
-A co ?-zapytałam
-Tylko mnie  kochaj [T.I]-szepnął i obdarował mnie jednym ze swoich najlepszych pocałunków.

~*~

-Lizyy-odezwał się mój mąż do naszej ośmioletniej już córki.-mama i tata chcą Ci coś powiedzieć.
Mała zajęła miejsce na kanapie na przeciwko nas i z uśmiechem wpatrywał się w swojego ojca.
Odkąd wyszła ze szpitala nie chciała spędzać czasu z nikim innym jak właśnie ze swoją starszą kopią. Od trzech lat jestem szczęśliwą mężatką i matką.
-Co się stało tatuś.-zaśmiała się-chce iść grać na gitarze.
Niall zaśmiał się pod nosem i mocniej ścisnął moją prawą dłoń. Oprócz wyglądu, mała odziedziczyła po nim talent muzyczny co bardzo cieszyło mojego męża.
-A więc kochanie, będziesz miała siostrzyczkę albo braciszka-blondyn uśmiechnął się do niej niepewnie. Mała zerwała się z kanapy i podbiegła do nas zarzucając swoje zgrabne ręce na nasze szyje.
-Osobiście wolałabym siostrę-zaśmiała się-kocham was-złożyłam na naszych policzkach po całusie.
-Ja też was kocham-szepnął mój mąż i przytulił nas do siebie.

Nie wiem co napisać,więc mam nadzieję,że wam się spodoba :) 

13 komentarzy:

  1. Zarabisty:) niall rewelacyjnie do niego pasuje:) uwielbiam jak piszesz:)

    OdpowiedzUsuń
  2. kobieto piszesz CUDOWNIE oddaj mi trochę swojego talentu... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, iż nie masz nic przeciwko szczerym komentarzom, gdyż właśnie taki mam zamiar ci zafundować.
    Zacznę od rozpoczęcia, które jak najbardziej przypadło mi do gustu, już na wstępie masz dużego plusa. Według mnie starczyłoby jednak jedno zdanie, jednak to tylko moja wizja. Czytając dalej mina trochę mi zrzedła. Powodem jest tematyka, która przewijała się w tego typu historiach wiele razy. Postanowiłam się nie zrażać i powiem ci szczerze, iż pomimo oklepanego tematu... wybrnęłaś. Nie mogę zarzucić ci nic do stylu pisania, jest w porządku, błędów też jako tako nie zauważyłam. Podzielam zdanie osoby u góry, iż z całej piątki, to rzeczywiście Niall najbardziej tutaj pasuje, to też pewien plus. Jedynym do czego mogłabym się przyczepić jest tak nagła zmiana podejścia do sytuacji bohaterów. Szczególną uwagę zwracam na realność, dlatego uważam, że ciut dłuższe rozpisanie się w miejscach, w których bohaterowie zmieniają swoje oblicze o 180 stopni nie zaszkodziłoby całości. Ogółem wypadłaś całkiem pozytywnie, tak trzymaj :)

    OdpowiedzUsuń
  4. a mi sie strasznie podoba<3

    OdpowiedzUsuń
  5. zajebisty :D najpierw sobie myślę, że Niall to dupek, a potem takie słodziutkie zakończenie! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. cudowny, uwielbiam twoje imaginy :) xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny <3
    Szkoda, że takie krótki, ale jest słodki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również będę szczera.
    Ogólnie mi się podoba itd. Też uważam, że to Niall najbardziej tu pasuję, aczkolwiek jeśli o mnie chodzi - nigdy bym mu tego nie wybaczyła. On chciał, żeby usunąć ciąże - a tego się nie wybacza (ja tak uważam) i mogłaś zrobić tak, że ona mu nie wybaczy, a przynajmniej nie od razu no i wtedy jako przyjaciele mogliby coś więcej, ale to naprawdę pod koniec. Dla mnie to lekko oklepane, ale i tak mi się podoba. Tak więc jest okey.

    OdpowiedzUsuń
  9. Idealny!
    Brawo!
    K.

    OdpowiedzUsuń
  10. Slodki,cudowny... I tak sobie wyobrazic taka coreczke tatusia Niala :)
    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  11. Próbowałam wyobrazić sobie Niall , jak mówi - Pozbędziesz się kłopotu to zadzwoń . Nie udało mi się . Imagin przecudowny . <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowny, taki magiczny, aż zaszkliły mi się oczy...

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3