sobota, 4 maja 2013

Four Hundred Fifty-Four

Pomysł Katyyyyyy. Przepraszam,że taki pochrzaniony. 


+ w pozytywnym znaczeniu występują przekleństwa. 


Perspektywa [T.I] 

Obudziłam się z nieprzyjemnym bólem głowy. Chciało mi się strasznie pić. Jak przez mgłę pamiętam fragmenty wczorajszej imprezy w domu One Direction. Dużo alkoholu, tańce z Eleanor, wygłupy przy rurze i na stole,taniec z Harrym,kolejne drinki i urwany film. Zegarek na szafce w pokoju Hazzy wskazywał godzinę 5. Zaraz gdzie ? Ostrożnie z powodu bólu podnoszę głowę do góry. Dookoła na podłodze porzucane nasze ciuchy i bielizna z wczoraj. Co ja najlepszego zrobiłam ? Jak mogłam być tak głupia i nie odpowiedzialna żeby przespać się z Harrym. Ze swoim najlepszym przyjacielem od zawsze i na zawsze. W pośpiechu nałożyłam na siebie ciuchy oraz jakoś doprowadziłam swoją twarz do porządku.
-Śpij słodko Harry-szepnęłam i cicho wyszłam z pokoju starając się nie obudzić także reszty domowników.

Perspektywa Hazzy

Obudziłem się z uśmiechem na wspomnienie ubiegłej nocy. [T.I] jest taka piękna,wiem,że się przyjaźnimy ale liczę na coś więcej i mam nadzieję że wczorajsza noc będzie punktem kulminacyjnym naszej długoletniej już znajomości. Otworzyłem oczy z nadzieją,że zobaczę twarz przyjaciółki. Przywitało mnie jednak puste miejsce, tak jakby jej w ogóle nie było, a była przecież do cholery ! Szybko nałożyłem bokserki i zbiegłem do kuchni mając nadzieję,że krząta się w niej tak samo jak każdego poranka szykując sobie kawę.
-Ciszej skurwielu-syknął Louis łapiąc się za głowę.
Wraz z Zayn'em obaj leżeli głowami na stole i wydawali z siebie nieokreślone dźwięki. Tak to jest jak się pije choć nie powinno.
-Spierdalaj-pokazałem im obydwóm środkowy palce-Liam widziałeś [T.I]-specjalnie zwróciłem się głośniej do szatyna żeby bardziej zdenerwować Malika i Tomlinsona.
-Zabije Cię Harry-warknął Zayn-zabiję
-Nie, od wczoraj jej nie widziałem-wrócił do przygotowywania naleśników.
Starając się tupać nogami o panele jak najgłośniej z powrotem do swojej sypialni słysząc co chwilę wiązankę przekleństw z ust skacowanych przyjaciół. W pokoju wziąłem z szafki nocnej komórkę i wykręciłem numer do przyjaciółki.
-Abonent jest poza zasięgiem sieci, prosimy spróbować później. 
Rozłączyłem się i spróbowałem jeszcze raz, tym razem na telefon jej mamy.
-Słucham ?
-Dzień dobry, tu Harry, dostałem może [T.I] ? Jej telefon nie odpowiada.
-Przykro mi Harry, ale [T.I] właśnie wyszła.
-A kiedy wróci ? Chciałbym się z nią zobaczyć.
-Nie wiem,zabrała walizki i powiedziała,że musi wyjechać.
-Wyjechać ? Jak, gdzie, po co ?-wyrzucałem z siebie potok słów.
-Na prawdę nie wiem Harry. Jak zadzwoni powiem,żeby się z Tobą skontaktowała. Trzymaj się 
Harry.
-Dziękuję, będę czekał na wiadomość.
Rozłączyłem się. Wyjechała. Tak po prostu kurwa wzięła i wyjechała. Wściekły rzuciłem telefonem o ścianę i usiadłem na podłodze podkurczając nogi pod brodę.
-Styles kurwa....-w drzwiach stanął Louis w samych spodniach dresowych-Harry co się stało ?-podszedł do mnie kiedy zobaczył,że coś jest nie tak.
-Wyjechała...rozumiesz, obudziłem się a jej nie było.
-Harreh o co chodzi ?
-Ja ją kocham Louis, od dawna już kocham [T.I]-nie wytrzymałem wtuliłem się w ramię Louis'a i dałem upust swoim emocją.

Perspektywa [T.I] 

3 tygodnie później.

Wyszłam z pokładu samolotu. Znów jestem w Londynie. W swoim miejscu na ziemi. Krótkie, spontaniczne wakacje w Hiszpanii dały mi wiele do myślenia. Bardzo dużo. Odcięta od świat i wszystkiego dookoła miałam czas na przemyślenia. Po pierwsze: Nie potrafię spędzać czasu bez kontaktu z Harrym. Po drugie: Tęsknie za nim. Po trzecie: Zależy mi na nim. Po czwarte: Jest on najważniejszą osobą w moim życiu. Po piąte: Kocham go. Teraz wiem po co wróciłam, powiem mu to w najbliższym czasie. To i jeszcze coś.
-Mamo-podeszłam do swojej rodzicielki ciągnąc za sobą walizkę-dziękuje,że przyjechałaś.
-Nie ma za co córeczko-odgarnęła moje włosy z twarzy i pocałowała w czoło-daj te walizki,jedziemy do domu.
-Witaj z powrotem Londynie-zaczerpnęłam głośno powietrza w drodze do samochodu.


Perspektywa Hazzy

Tydzień później

-Harry ruszaj dupsko, idziemy się przejść-pociągnął mnie za włosy Liam.
-Ja pierdole, dacie mi spokój ?-spojrzałem na czwórkę swoich przyjaciół stojących przede mną.
-Nie-odpowiedzieli chórem-chodź.
Założyłam na siebie granatową marynarkę, zawiązałem sznurowadła i wyszedłem z tymi debilami na świeże powietrze.
Każdego dnia dzwoniłem do [T.I]. Każdego dnia tak cholernie za nią tęskniłem. Chodziliśmy po parku co chwilę. Co jakiś czas podchodziły do nas fanki prosząc grzecznie o autograf i jedno zdjęcie. To miłe.
-Jestem zmęczony-jęknął Niall i usiadł na ławce zajmowaną przez kogoś.
-Może byś się głąbie spytał czy możesz usiąść ?-upomniał go Liam.
-Wszystko jest w porządku-dziewczyna podniosła wzrok znad książki a ja spojrzałem w jej cudowne oczy. Tak dobrze mi znane. Oczy [T.I].

Perspektywa [T.I] 

-Ale niespodzianka-pisnął Niall i mocno mnie przytulił.
-Ty głupia wariatko-zaśmiał się Zayn i postąpił tak samo jak Niall-jak mogłaś nie dawać znaków życia.
-Wiesz jak się baliśmy ?-dołączył do nich Liam.
-W ogóle o nas nie pomyślałaś, myślałem,że osiwieje,wiesz ? Jestem jeszcze za młody-zaśmiał się Louis.
Tylko Harry stał i wpatrywał się smutno w swoje dłonie. Nie mówił nic, starał się by jego oddech był spokojny i równomierny.
-Gdzie byłaś ? -na ziemię sprowadził mnie Liam, nadal mimo wszystko nie odrywałam wzroku od loczka.
-W Hiszpanii,musiałam parę rzeczy przemyśleć.
-Ym..no my was zostawimy...-spojrzał na mnie i na Hazze Zayn-chodź Niall-pociągnął za rękę blondyna który nie chciał wstać. Chłopcy odeszli a my dalej wpatrywaliśmy się w siebie jak zahipnotyzowani.
-Czemu wyjechałaś ?-zapytał spokojnie siadając obok na ławce.
-Ja...ja nie chciałam psuć naszej przyjaźni...cholera Harry, to jest trudne.
-Co jest trudne [T.I] ?
-Nie rozumiesz Harry ? Ja się zakochałam...zakochałam w Tobie.-krzyknęłam a w oczach stanęły mi łzy.
-Jest mi przykro,że wyszłaś bez pożegnania. Że choć przez moment zwątpiłaś w naszą przyjaźń.
-Zwątpiłam ? My ją zepsuliśmy,na dodatek musimy ponieść tego konsekwencje.
-Nie zepsuliśmy [T.I]. Ja pamiętam tamten wieczór. On był...cudowny. Gdybyś została..powiedziałbym Ci rano jak bardzo jestem szczęśliwy..jak bardzo Cię kocham-wyszeptał patrząc w moje oczy.
-Ty mnie co ?
-Kocham Cię głuptasie,nawet nie wiesz jak bardzo-zaśmiał się i pocałował mnie w czoło.
-W takim razie, mam dla Ciebie niespodziankę-szepnęłam mu na ucho-zostaniesz tatą.

2 lata później

-Harry wziąłeś wszystko ?-krzyknęłam do narzeczonego krzątającego się jeszcze w salonie trzymając naszego synka na rekach-Harry spóźnimy się.
-Spokojnie skarbie-zaśmiał się i pocałował mnie w policzek-poczekają chwilę.
-Człowieku twoi rodzice lecą na wakacje, chcą się pożegnać z wnukiem. Pośpiesz się.
-Nie denerwuj się, złość piękności szkodzi-zaśmiał się-widziałaś kluczyki od auta.
-Harry-wrzasnęłam.
-Już mam,żartowałem. Kocham Cię.
-Ja Ciebie też.-cmoknęła go w policzek.
-Tylko tyle ?-zrobił smutną minę.
-Ja też Cię kocham mój najsłodszy robaczku-zaśmiałam się i wraz z dwójką najważniejszych osób w moim życiu opuściłam dom. Od zawsze na zawsze.


Nie udał mi się. Przepraszam. 
+Sorki za błędy. 

9 komentarzy:

  1. Wlasnie ze bardzo fajny xx. K.CL

    OdpowiedzUsuń
  2. Boski ale masz chyba błąd
    -Jestem zmęczony-jęknął Niall i usiadł na ławce zajmowaną przez kogoś.
    -Może byś się głąbie spytał czy możesz usiąść ?-upomniał go Niall.
    nie powinno być upomniał go Liam albo jakiś inny z chłopaków
    Nie zrozum mnie źle chcę tylko jak najlepiej a imagin świetny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezu faktycznie,jak tylko dorwę komputer to poprawie. Efekt pisania o 1 przy wyłączonym myśleniu. Dziękuje za zwrócenie uwagi :*

      Usuń
  3. aaaaaaaaa cudowny, lubię Twój styl pisania :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3