poniedziałek, 6 maja 2013

Four Hundred Fifty - Seven

Był sobie korytarz. W nim była sala. Miała ona numer 13. W niej stało łóżko. Ściany były szarawe. Całe w sadzy. Piękna, dziewiętnastoletnia dziewczyna spędziła tu rok. Była tu bez powodu. Znienawidziła Boga za to, że ją tak ukarał. Jednak los postanowił jej to jakoś wynagrodzić.
Dzisiaj jest już szczęśliwa. Razem z chłopakiem, którego tu poznała.
A o jakim miejscu mowa ? O zakładzie psychiatrycznym.
Teraz już go nie ma. Spłonął kilka miesięcy temu. Jednak wspomnienia, które były związane z tym miejscem pozostaną na zawsze. Nieważne jak doszczętnie płomienie pochłonęły jego mury.
Miesiąc pierwszy 
- [T.I], pora obiadu. – Oznajmił chłopak, który pilnował dziewczyny. Ona jednak ani drgnęła. Siedziała na parapecie, z podkulonymi pod brodę nogami. Wpatrywała się w świat za oknem. W świat, od którego została odizolowana. – [T.I] … - powtórzył. Odwróciła głowę w jego kierunku. Zlustrowała chłopaka od dołu do góry, po czym ponownie przeniosła swój wzrok na zatłoczone ulice znajdujące się za kratami okna.
- Dziękuję, nie jestem głodna.
On tylko ciężko westchnął. Podszedł do niej. Był młody. Niewiele starszy od dziewczyny.
Był pomocnikiem. Jego ojciec był lekarzem [T.I]. Uznał, że dziewczynie przyda się osoba w jej wieku. Dla chłopaka na studiach medycznych takie praktyki także były bardzo przydatne.
- Musisz coś jeść. To już kolejny dzień jak niczego nie tknęłaś.
- Nie chcę. – Powtórzyła ściszonym głosem
- Jednego nie potrafię pojąć. Dlaczego tutaj jesteś.
- Żebym ja sama to wiedziała … - wypowiedziała, spuszczając przy tym wzrok – Jestem, a raczej byłam normalną dziewczyną. Nikomu nie przeszkadzałam. Do czasu kiedy mój chłopak zaczął mnie zdradzać. Zrobiłam mu kilka awantur na co on uznał, że jestem psychicznie chora. Że wymyślam sobie zdarzenia, które nie miały miejsca, a później wpadam w furię. Dlatego mnie tu przywiózł. Pamiętam jego słowa jak się rozstawaliśmy … ,,Pamiętaj, że to dla twojego dobra. Za rok się zobaczymy i znowu będziemy szczęśliwi. Razem …”
Na tym się zakończyło. Tydzień później widziałam ich przez okno. Widziałam jak się obściskiwali. Fajnie, co ? Być traktowaną jak wariatkę, pomimo że jest się najzwyklejszym i najnormalniejszym człowiekiem na tym świecie.
- Dlaczego nie powiedziałaś tego wszystkiego mojemu ojcu na pierwszej wizycie ?- zapytał zdziwiony
- Doktor Horan to twój tata ?
- Tak. Uznał, że przyda ci się towarzystwo kogoś w twoim wieku. Że szybciej do siebie dojdziesz. Studiuję medycynę, więc takie praktyki będą dobre i dla mnie. Ale mniejsza o to. Przecież nie musi cię tu być … Jeżeli powiesz wszystko to co teraz powiedziałaś mi, wypuszczą cię. Jeśli zdecydujesz się za miesiąc, będzie już za późno.
- Nie wiem czy potrafiłabym wyjść na ulicę i tak po prostu spojrzeć na Phil’a niczego mu przy tym nie robiąc. Obawiam się, że to mogłoby być niebezpieczne zarówno dla niego jak i dla mnie, a o jego nowej dziewczynie wolę nawet nie wspominać … - zaśmiała się cicho pod nosem – Jak masz na imię ?
- Niall. Przyjechałem tu z Irlandii. Mój tata pracuje tu już od kilku lat. Odział przeniósł go do Londynu. Ja przyjechałem tu na studia.
- Wiedziałam, że nie jesteś stąd. Masz charakterystyczny akcent.
- Ponoć to pociąga dziewczyny … - zażartował, czym wywołał uśmiech na ustach dziewczyny - To jak będzie z tym obiadem ?
- W ostateczności mogę zjeść jakiegoś ziemniaka …
Miesiąc drugi 
- Zamknijcie oczy. Wyobraźcie sobie kogoś kogo kochacie. Kogo chcielibyście zobaczyć.
[T.I] rozejrzała się po sali. Bała się. Bała się tych wszystkich ludzi. Każdy z nich był nieprzewidywalny. Dostawali napadów kiedy tylko chcieli. Nie potrafili tego kontrolować. A ona ? Cicha, przerażona. Niczym nie przypominała reszty. Nie pasowała do nich, co lekarze zaczęli zauważać.
- [T.I] … - zwrócił się do niej – Możemy przejść na chwilę do innego pomieszczenia ?
Dziewczyna wstała i posłusznie poszła za mężczyzną. Usiedli przy stole naprzeciwko siebie. Nastolatka cały czas siedziała ze spuszczoną głową. Nie potrafiła patrzeć na ludzi. Nie chciała.
- Dlaczego nie bierzesz udziału w terapii ?
- Boję się … - wyszeptała
- Czego ?
- Tych wszystkich ludzi. Boję się, że jak zamknę oczy to ktoś mi coś zrobi.
- Słyszałem, że często rozmawiasz z moim synem.
- Jest bardzo sympatyczny. – Wyjaśniła, na co mężczyzna cicho się zaśmiał
- Ponoć przy nim się uśmiechasz …
- Potrafi rozśmieszyć. Momentami jest bardzo zabawny. – Oznajmiła z przelotnym uśmiechem
- Bardzo dobrze, że macie ze sobą dobry kontakt. Przyda ci się towarzystwo twojego rówieśnika. – Wytłumaczył – A teraz … Wrócisz i będziesz uczestniczyć w zajęciach ?
- Tak. – Przystała, po czym wstała i ruszyła do wyjścia.
Miesiąc trzeci
- A to kto ?- zapytała, wskazując palcem na zdjęcie
- To jest moja dziewczyna. Katlin.
- Ładna … Uwiodłeś ją swoim irlandzkim akcentem, czy uroczym śmiechem ? – dopytywała, jednocześnie żartując z chłopaka
- Eh … Chyba jednym i drugim.
- Ile jesteście razem ?
- Około półtora miesiąca.
- Oh … Jak miło, że powiedziałeś … - oznajmiła z wyrzutem, udając obrażoną
- Nie było okazji …
- A dupa Jasiu …
- Dupa co ?- zaśmiał się
- Jasiu, głuchoto.
- Skąd ty bierzesz te powiedzenia ?
- Wiesz … Kręciło się tu i ówdzie …
- Musiałaś mieć ciekawych przyjaciół …
- No na nudę to nigdy nie można było narzekać.
- A co z nimi ?
- Phil potrafi być bardzo przekonujący …
- Dupek. Zmarnował ci całe życie.
- Nie. Tylko rok. Później zacznę od nowa. Tyle że tym razem ostrożniej.
Miesiąc czwarty 
- Teraz poznamy się z osobami, które do nas dołączyły. Powiedzcie swoje imiona, a Harry opowie nam dodatkowo coś o sobie. – Zarządził doktor. Każdy po kolei wypowiedział swoje imiona. Ostatni był nowy chłopak o kręconych włosach i szmaragdowych, nieco przygaśniętych tęczówkach.
- Mam na imię Harry. Jestem tu w zasadzie z powodu uzależnienia, które stało się niebezpieczne zarówno dla mnie jak i dla osób z mojego otoczenia. Zaczęło się od tatuaży. Aktualnie mam ich około czterdziestu. Chociaż tak naprawdę sam już nie wiem ile ich jest. Przestałem liczyć. Kolejne były narkotyki. Codziennie brałem ich niebezpiecznie dużą ilość. Byłem na odwyku, ale on tylko pogorszył sprawę. Przez to wylądowałem tutaj.
Chłopak także różnił się od innych. Był otwarty. Nie chował niczego w sobie. Od reszty zawsze trzeba było wyciągać wszystko siłą.
- Tato. Mogę porozmawiać na chwilę z [T.I] ? – zapytał blondyn, delikatnie wychylając głowę zza drzwi.
- Tak. Myślę, że chyba nawet powinieneś. – Dał mu jasno do zrozumienia jaki temat musi podjąć.
Dziewczyna wstała i podeszła do chłopaka. Wyszli razem na korytarz.
- Stało się coś ? – zapytała
- Moja mama … Ona jest ciężko chora. Musimy z tatą wrócić do Irlandii. Wyjeżdżamy dzisiaj. Uwierz mi, że nigdy bym cię nie zostawił, gdybym nie musiał.
- Niall, rozumiem. Nie musisz się o mnie martwić. Dam sobie radę. Twoja mama jest najważniejsza.
Po policzkach chłopaka zaczęły spływać łzy. [T.I] od razu go przytuliła. On jedynie wtulił się w nią mocniej.
- Nie bój się. Będzie dobrze. Zobaczysz, że jeszcze przyjedziesz z mamą do Londynu. Przedstawisz jej Katlin. Mogę się założyć, że będzie tańczyć z tobą na twoim weselu i co chwilę poprawiać twój krawat. Będzie ci zwracać uwagę na to jak masz trzymać swojego synka żeby go nie upuścić. Zobaczysz. Musi być dobrze.
- Dziękuję ci [T.I]. Nie wiem co bym bez ciebie zrobił. Jesteś najlepszą osobą, którą poznałem w życiu. Cieszę się, ze mam takiego kogoś jak ty. Obiecuję ci, że wrócę. Mój numer telefonu i adres zostawiłem u ciebie na łóżku. Gdyby kiedykolwiek coś się działo, albo po prostu chciałabyś pogadać, dzwoń. Miło by było jakbyś kiedyś do mnie przyjechała. Poznałabyś mojego brata i mam nadzieję, że mamę także.
- Obiecuję ci to. Jak tylko stąd wyjdę, to pierwsze co zrobię, to wsiadam w samolot i przylatuję do ciebie.
- Trzymam cię za słowo. – Zaśmiał się przez łzy – I proszę. Uważaj na siebie. Nie zrób sobie krzywdy. Pamiętaj, że nie jesteś chora. Nie daj sobie tego w mówić.
Brunet przyglądał się całej akcji z zaciekawieniem. Grupa wyszła zaraz po tym jak zrobiła to [T.I], dlatego też słyszał całą ich rozmowę. Zastanawiał się co taka dziewczyna tu robi. Przecież ona w niczym nie była podobna do niego ani do całej reszty pacjentów zakładu psychiatrycznego.
Był nią zauroczony. Oczarowany.
- Harry ? – wyrwał go z zamyślenia
- Niall. Co ty tu robisz ? – zapytał zdziwiony obecnością kolegi
- Mój tata jest tutaj lekarzem.
- Wy się znacie ? – spytała zaciekawiona
- Tak. Studiowaliśmy razem. Kilka miesięcy temu Harry przestał chodzić na wykłady. Nikt nie wiedział co się z nim dzieje. Zapadł się pod ziemię.
- No, nie do końca. – Zaśmiał się, tym samym ukazując swoje dołeczki w policzkach – Jak widać nadal żyję.
- Co tu robisz ? – dopytywał blondyn
- To co cała reszta …
- Ty ? Chory psychicznie. Jakoś nie chce mi się wierzyć.
- Cóż. Sądzę, że jednak musisz.
- Nie wydaje mi się żebyś był chory … - wtrąciła się [T.I] – Z tego co mówiłeś to jesteś uzależniony i jesteś tu tylko dlatego, że potrzebowałeś silniejszej opieki żeby wyjść z nałogu.
- Tak uważasz ?
- Zdecydowanie …
Miesiąc piąty
- A ty dlaczego tu jesteś ? – zapytał odpychając się nogami od ziemi, aby wpuścić huśtawkę w ruch.
- Mój chłopak mnie tu przywiózł i zostawił. Zdradzał mnie. Kiedy mu o tym mówiłam i robiłam awantury on się tego wypierał. Uznał, że mam poukładane nie po kolei w głowie. Takim oto sposobem się tu znalazłam.
- To … To okropne. Jak można było skrzywdzić osobę taką jak ty i to jeszcze w taki podły sposób?
- Wiesz … W zasadzie już mnie to nie boli. Nie rozpamiętuję tego. Niall bardzo mi pomógł. Z resztą jego ojciec też. Nie wiem jaka bym teraz była gdyby nie oni.
- Tak. Mają w sobie coś takiego, co potrafi człowieka wyrwać nawet z najgorszej sytuacji psychicznej. – Zaśmiał się – Zauważyłem, że w ogóle się nie śmiejesz. Jedynie czasami się uśmiechniesz. Dlaczego ?
- A mam powody ?
- Możliwe, że nie, ale łaskotki masz na pewno. – Uśmiechnął się zadziornie, po czym wstał z huśtawki i przerzucił sobie [T.I] przez ramię. Dziewczyna zaczęła się śmiać, kiedy chłopak tylko zaczął biec. Po chwili obydwoje wylądowali na  trawie. Harry zaczął szukać łaskotek na całym ciele [T.I]. Nie potrafiła złapać oddechu przez śmiech.
- Ha…Ha…Harry … Proszę cię.
- Nie.
- Ale bła..g..gam …
Wszyscy się na nich patrzeli. Jednak ich to nie obchodziło. Nie przejmowali się opinią innych. To oni zachowywali się jak normalni ludzie. To oni nimi byli.
- Masz cudowny śmiech. – Stwierdził zdyszany, z wielkim uśmiechem na ustach. Dziewczyna ponownie się zaśmiała
- Wiesz, że tutaj, usłyszałeś go jako pierwszy ? Przy nikim innym się nie śmiałam.
- W takim razie czuję się zaszczycony.
Miesiąc szósty 
- Harry, proszę ! – krzyczała kiedy chłopak próbował ją dogonić.
- Ale ja ci niczego nie chcę zrobić … - oznajmił, uśmiechając się od ucha do ucha
- Tak. W ostateczności tylko się będę dusić ze śmiechu.
- No i właśnie o to mi chodzi. – Wyszczerzył się, po czym przyspieszył. Złapał dziewczynę mocno w pasie, przez co obydwoje upadli. Ich głośny śmiech rozniósł się echem po podwórku.
- Jesteś niemożliwy. – Powiedziała z trudem łapiąc oddech. Odwróciła głowę w jego kierunku tak, że spoglądała prosto w jego oczy. Odzyskały dawny blask, którego dziewczyna nie dostrzegła podczas ich pierwszego spotkania. Jego twarz promieniała.
- [T.I] ? – usłyszeli kobiecy głos. Obydwoje podnieśli się do pozycji siedzącej i spojrzeli na osobę do której ten głos należał.
To była ona. Dziewczyna, z którą Phil ją zdradził.
- Czego ode mnie chcesz ? – zapytała, jednocześnie wstając – Nie wystarczy ci to, że po części przez ciebie tu trafiłam ? Nie wystarczy ci to, że Phil wybrał ciebie, a mnie zamknął w psychiatryku ? Pytam się … Czego ty jeszcze ode mnie chcesz ?
- Porozmawiać.
- O czym.
- Nie tutaj. Wolałabym na osobności. Proszę. – Niemalże błagała na kolanach. Po chwili wahania [T.I] ostatecznie przystała na jej propozycję.
- Dasz sobie radę ? – zapytał Harry, chwytając ją jednocześnie za rękę i odwracając do siebie przodem.
- Tak. Przyjdę do ciebie wieczorem. – Oznajmiła, po czym dała mu niepewnego całusa w policzek. Widząc uśmiech chłopaka wywołany tym gestem, poczuła jak ogarnia ją przyjemne poczucie ciepła. Niechętnie uwolniła swoją dłoń z jego uścisku. Następnie ruszyła do budynku razem z dziewczyną.
- Siadaj. – Powiedziała, gdy były w jej pokoju
- Tutaj mieszkasz ?
- Aktualnie. – Odpowiedziała krótko – O czym chciałaś rozmawiać ?
- Kto to ? – zapytała wskazując na fotografię przyczepioną nad łóżkiem. Ewidentnie nie chciała rozpoczynać rozmowy. [T.I] tylko westchnęła
- Mój przyjaciel. Niall. Możesz mi w końcu powiedzieć po co tu przyszłaś ?
- Już mówiłam, że chcę porozmawiać.
- W takim razie może zaczniesz ? Jak ty masz w ogóle na imię ?
- Mia.
- A więc Mia … O czym chcesz ze mną rozmawiać ?
- O Phil’u.
- W takim razie trafiłaś pod zły adres. Ja już nie mam nic do powiedzenia na jego temat. – Oznajmiła, następnie podchodząc do drzwi.
- [T.I], proszę …
Dziewczyna ponownie na nią spojrzała.
- Jesteś od niego starsza prawda ? – zapytała
- Tak.
- O ile ?
- 3 lata.
- Zawsze darzył takie większą sympatią … - zaśmiała się cierpko – Co chcesz wiedzieć ?
- Wiedzieć nie muszę więcej niż wiem teraz, ale … Chodzi o to, że … Ja jestem z nim w ciąży.
- A co ja mam z tym wspólnego ?
- Nie wiem jak mam mu to powiedzieć …
- Ja tym bardziej. Nigdy nie znalazłam się w takiej sytuacji. Musisz jednak wiedzieć jedno. Phil nie należy do tych dojrzalszych. On sam jest małym chłopcem. Nie dorósł jeszcze do roli ojca. Wiesz … Tak jak cię nienawidzę, tak ci współczuję. Może i zrobiłaś źle, włażąc do łóżka zajętemu facetowi, ale nikomu nie życzyłabym takiej sytuacji w jakiej znalazłaś się ty.
- Dziękuję ci. – Oznajmiła przez łzy, po czym wstała i mocno ją do siebie przytuliła – Phil mówił o tobie różne rzeczy. Teraz wiem, że były one jednym wielkim kłamstwem. Z chęcią bym cię stąd teraz wyciągnęła.
- Niestety muszę tu spędzić jeszcze pół roku. A poza tym teraz raczej bym nie chciała stąd wychodzić …
- Harry ? – zapytała z delikatnym uśmiechem
- Tak. Jest wspaniałym przyjacielem.
- Jesteś pewna, że tylko przyjacielem ?
- [T.I]. Jesteś. – Odetchnął z ulgą, gdy zobaczył zbliżającą się postać dziewczyny. Gwałtownie wstał i mocno ja przytulił. Ona objęła go jeszcze mocniej. Zaciągnęła się zapachem jego ciężkich perfum. Nie chciała go puszczać. Chciała go zatrzymać przy sobie jak tylko najdłużej mogła. – Co ona od ciebie chciała ? – zapytał, zaczynając delikatnie głaskać ją po głowie
- Jest w ciąży. Z Phil’em. Nie wie jak mu to powiedzieć. Przyszła się zapytać o radę.
- Przykro mi. – Wyszeptał
- Nie. Phil to już osobna historia. Nie obchodzi mnie co robi, z kim to robi i jak to robi. Nie zależy mi. Nie na nim.
Miesiąc siódmy
- A teraz wypowiedzcie imię osoby, która jest dla was ważna. Która odmieniła wasz świat. Może sprawiła, że zaczęliście się uśmiechać, śmiać, czuć. [T.I] … Zacznijmy od ciebie. Może to być też imię twojego przyjaciela.
- Harry. – Odpowiedziała bez chwili namysłu
- Dobrze. A ty Harry ? – zwrócił się do chłopaka
- [T.I]. – Oznajmił z wielkim uśmiechem na ustach cały czas przyglądając się dziewczynie
W tym momencie zapomnieli o całym otaczającym ich świecie. Liczyli się tylko oni. Pomiędzy tą dwójką rodziło się coś silnego. Coś, czego żadne z nich nigdy nie przeżyło.
Nie widzieli świata poza sobą.
Potrzebowali siebie, aby przetrwać.
Kochali się.
Miesiąc ósmy
- Harry … Jak ty znalazłeś to miejsce ? – zapytała nie dowierzając własnym oczom
- Często cierpię na bezsenność. – Zaśmiał się, po czym pociągnął dziewczynę za sobą.
Usiedli pod płaczącą wierzbą. Jej gałęzie były tak długie i porośnięte liśćmi, że nikt by się nie zorientował, że ktokolwiek jest pod drzewem. Byli niewidoczni. W tym momencie cali byli tylko i wyłącznie dla siebie.
- Zastanawiałaś się kiedyś co zrobisz kiedy stąd wyjdziesz ?
- Zacznę żyć. Od nowa.
- A … Myślałaś już o tym … Z kim ? – zapytał niepewnie, na co [T.I] się zaśmiała
- Wiesz … Jest taki jeden, ale … Wątpię żeby był mną zainteresowany. A ty ?
- Naprawię wszystkie swoje błędy. Muszę pogodzić się z rodziną. Wyrządziłem mamie naprawdę wiele krzywdy. Nie zasłużyła na to.
- Masz rodzeństwo ?
- Tak. Siostrę. – Zaśmiał się – A ty ?
- Nie. Jestem jedynaczką. W zasadzie jestem sama. Moi rodzice zmarli 2 lata temu.
- Przykro mi. Potrzebujesz kogoś.
- Dawałam sobie radę sama.
- Bądź co bądź, miałaś Phli’a. Może nie był on najlepszym chłopakiem, ale jednak był.
- Może kupię sobie zwierzątko. – Oznajmiła, chichocząc pod nosem
- A może coś tak bardziej ludzkiego ?
- Harry … Czy ty chcesz mi coś powiedzieć ?
- W zasadzie tak. [T.I], proszę cię tylko o jedno. Ze względu na wszystko nie odwrócisz się ode mnie. Obiecaj mi to.
- Obiecuję. – Wyszeptała
- Kocham cię. Nie jak siostrę, ani przyjaciółkę, tylko jak osobę, z którą chciałbym rozpocząć nowe życie. Jak osobę, którą chcę się opiekować. Chcę cię chronić. – Wyznał patrząc prosto w oczy dziewczyny. Jej spojrzenie momentalnie się zaszkliło, a po policzku spłynęła samotna łza, którą chłopak momentalnie otarł. [T.I] przysunęła się do niego bliżej i czule pocałowała. Chłopak nie potrzebował innej odpowiedzi. Objął jej twarz dłońmi i delikatnie zaczął ją gładzić swoimi opuszkami. Na ten dotyk, przez ciało dziewczyny przeszedł ostry dreszcz, na co się wzdrygnęła i gwałtownie oderwała od słodkich ust Harry’geo. On tylko się zaśmiał i po raz kolejny złożył na jej wargach czuły pocałunek.
Miesiąc dziewiąty 
- A może coś w centrum. – Rozpatrywał kolejna opcję. Dziewczyna przekręciła się na łóżku tak, że wtuliła się w jego bok jeszcze mocniej.
- Harry. To na prawdę nie jest ważne gdzie będę mieszkać. Z tobą mogę nawet wylądować na pustyni, a i tak będę szczęśliwa.
- Oooooo … To takie słodkie. – Zaśmiał się całując ją w czubek głowy, następnie przyciągając do siebie i mocniej obejmując ramieniem.
- Jak stąd wyjdziemy, pojedziemy do Niall’a. Obiecałam mu.
- Wiesz w ogóle co u niego ?
- Jego mama wyzdrowiała. Jak na razie wszystko jest w porządku. Nie myśli o powrocie do Londynu. Katlin też wyjechała do Irlandii. Przeniosła się tam na uczelnię.
- Niesamowite. To naprawdę musi być miłość. – Przyznał pełen podziwu
- Zdecydowanie.
- Myślisz, że z nami będzie tak samo ?
- Wszystko zależy od tego jak bardzo będziemy się starać. I jak bardzo mnie kochasz.
- No to chyba nie musimy się o to martwić. – Zaśmiał się, po czym złożył na jej wargach krótki pocałunek.
Miesiąc dziewiąty 
- Harry jesteś tu ? – zapytała wchodząc do pokoju chłopaka. Nie zastała go tam. Usłyszała jednak dźwięki dochodzące z łazienki. Pokonała długość pomieszczenia i wyjrzała przez szparę w drzwiach. Chłopak stał przed umywalką nad którą się pochylał. Odtworzyła drzwi szerzej. To co ujrzała odebrało jej mowę. Poczuła, że robi się jej słabo. – Co ty robisz ?! – krzyknęła, tym samym przykuwając jego uwagę. – Co ty Styles do cholery robisz !?
Szybko do niego podeszła i wyrwała worek z białym proszkiem z jego ręki – Na prawdę ci nie zależy żeby z tego wyjść ? Żeby zacząć żyć bez tego świństwa ? Chciałeś zacząć od nowa ? Naprawić swoje relacje z mamą ? Ćpając tego nie osiągniesz. Biorąc narkotyki tracisz tylko czyjeś zaufanie do siebie. Tracisz osoby, które są dla ciebie ważne. – Oznajmiła, po czym jak tylko najszybciej mogła, opuściła jego pokój.
Oczywiście, że za nią pobiegł. Dotarło do niego, że przez tą jedną chwilę słabości, zaczął ją tracić. O ile nie stracił jej już do końca.
Zamknęła drzwi na klucz. Nie chciała go wpuścić. Za bardzo się go bała. Za bardzo się bała, że ktoś ją ponownie skrzywdzi.
Miesiąc dziesiąty 
- [T.I], błagam. Otwórz. Porozmawiaj ze mną. – Prosił. Nie odszedł od drzwi przez cały miesiąc nawet na chwilę. Nie potrafił jej zostawić. Nie chciał jej opuszczać.
Nie teraz. Nie w chwili kiedy jej potrzebował. Usłyszał jak klucz w zamku się przekręca. Od razu podniósł się z ziemi. Jego oczom ukazała się piękna dziewczyna. Nawet z opuchniętymi od płaczu oczami wyglądała cudownie.
- Przepraszam. – Wyszeptał. [T.I] mocno się w niego wtuliła zanosząc jeszcze większym płaczem. - Cśii. Już dobrze. Jestem przy tobie. I już nigdy więcej cię nie zostawię. Obiecuję.
Miesiąc jedenasty
- [T.I], masz gościa. – Oznajmiła pielęgniarka, puszczając do dziewczyny oczko. Nastolatka wstała z łóżka, po czym wyszła z pokoju i ruszyła długim korytarzem w stronę pomieszczenia, w którym ktoś na nią czekał. Kiedy do niego weszła pragnęła jak najszybciej z niego wyjść.
- Słońce. Jak miło cię widzieć całą i zdrową.
- Wybacz, ale ja nie podzielam twojego zdania.
- Kochanie. – Zaczął, tym samym podchodząc do wystraszonej dziewczyny – Przecież nie widzieliśmy się cały rok. Wiesz jak tęskniłem ? – powiedział, jednocześnie głaszcząc ją po policzku. Zaczął ją całować. Jednak jej usta ani drgnęły. – Co oni ci zrobili ?
- Oni nic. Ty bardzo dużo. Phil, ja wiem o tym, że mnie zdradzałeś. Że Mia jest z tobą w ciąży. Ja naprawdę nie jestem głupia, a tym bardziej psychicznie chora. Moim zdaniem to ty powinieneś spędzić tu rok. Nie ja … - oznajmiła, następnie odwracając się od niego i opuszczając pomieszczenie. Wychodząc wpadła na Harry’ego. Chłopak od razu zauważył, że jego ukochana jest roztrzęsiona.
- Co się stało ? – zapytał zatroskany, mocno ją do siebie przytulając. Dziewczyna jedynie odwróciła głowę w kierunku Phil’a. Wzrok chłopaka od razu za nią powędrował – [T.I] idź do pokoju, dobrze ? Zaraz wrócę.
- Harry, proszę. Zostaw to tak jak jest.
- Nie pozwolę na to żeby ktoś cię krzywdził. Widzę, że dużo cię kosztuje obcowanie z nim. Dam mu jasno do zrozumienia żeby zostawił cię w spokoju. – Wyszeptał, następnie czule całując ją w czubek głowy.
Dziewczyna odchyliła się i spojrzała w jego błyszczące, szmaragdowe oczy. Nie czekając dłużej wpiła się w jego usta. Na pożegnanie pogłaskała go jeszcze po policzku, po czym odeszła.
- Posłuchaj. Ja nie chcę żadnych bójek. Pragnę tylko aby [T.I] była szczęśliwa. Ty nie byłeś jej w stanie tego zapewnić. – Wyjaśnił brunet
- Skąd to niby wiesz ? - prychnął
- No chyba nie każdy chłopak, który kocha swoją dziewczynę najpierw ją zdradza, a później robi z niej psychicznie chorą i zamyka w psychiatryku.
- Nic ci do tego.
- A właśnie, że się mylisz. Teraz to ja się nią opiekuję. To ja jestem za nią odpowiedzialny i to ja nie pozwolę, aby ktokolwiek ją krzywdził. Lepiej by było gdybyś nigdy więcej się z nią nie kontaktował.
- I tak ją przegrałem. Gdyby nie ty, wszystko ułożyłoby się idealnie.
- Uwierz mi, że nie. Ona by do ciebie nie wróciła. Nie po tym co jej zrobiłeś.
Po ostatnich słowach Harry’ego, Phil już się nie odezwał. Brunet zaczął się powoli wycofywać, aż w końcu wyszedł na korytarz i zostawiając drugiego chłopaka samego ruszył do pokoju numer 13. Gdy do niego wszedł zobaczył drobną dziewczynę, siedzącą na parapecie i wpatrującą się w krople deszczu, spływające po zewnętrznej stronie szyby. Podszedł do niej i delikatnie położył dłoń na jej ramieniu. [T.I] wzdrygnęła się. Jej oddech stał się szybszy. Jednak gdy dostrzegła właściciela dłoni, na jej twarzy pojawił się wyraz ulgi.
- Już nigdy nie będzie cię męczył. Zostawi cię w spokoju.
- Dziękuję ci Harry. – Wyszeptała, po czym mocno się w niego wtuliła.
Miesiąc dwunasty
 - [T.I], mogę cię prosić na chwilę ? – zapytał lekarz, tym samym przerywając dziewczynie pakowanie ubrań
- Oczywiście.
Włożyła do walizki T-shirt, który właśnie złożyła, po czym poszła za lekarzem do jego gabinetu.
- Ja wiem, że ty i Harry jesteście razem. – Zaczął kiedy obydwoje usiedli – Wszyscy wiedzą. Nie ukrywaliście się z tym, więc ciężko by było nie zauważyć. Ty opuszczasz nasz szpital jutro, a Harry dopiero za cztery miesiące. To dzięki tobie stał się taki jaki jest teraz. Boję się jednego. Kiedy wyjedziesz, on może powrócić do poziomu zerowego. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, jak silna jest jego psychika. Ile jest w stanie wytrwać bez ciebie. Dlatego chcę cię prosić o jedno. Tutaj jest jego wypis. Jednak aby opuścił szpital jutro, razem z tobą, musisz podpisać zobowiązanie, że na te cztery miesiące weźmiesz za niego całkowitą odpowiedzialność.
- Oczywiście, że to zrobię. – Odpowiedziała bez dłuższego zastanowienia
- Nie podejmuj decyzji zbyt pochopnie. Zastanów się czy dasz radę.
- Jeżeli Harry będzie przy mnie, zawsze dam radę. Niezależnie od sytuacji w jakiej się znajdę.
Mężczyzna podsunął jej kartkę i długopis. Dziewczyna od razu podpisała dokument.
- Mogę do niego pójść i mu o tym powiedzieć ? – zapytała z szerokim uśmiechem
- Sądzę, że chyba nawet powinnaś. – Zaśmiał się.
Nastolatka wybiegła z pomieszczenia jak oparzona. Szybko przemieściła się na drugi koniec korytarza, aby po chwili zapukać do dobrze znanych jej drzwi.
- [T.I]. – Uśmiechnął się szeroko, tym samym ukazując swoje słodkie dołeczki w policzkach – Wchodź. No i co ? Jutro mnie opuszczasz. – zaczął kiedy obydwoje byli już w pokoju – Jak ja bez ciebie wytrzymam te cztery miesiące ?
- Tak w zasadzie to opuszczamy szpital. Razem. Ty, ja. Jutro. – Oznajmiła podekscytowana
- Jak to ?
Dziewczyna wręczyła mu papier.
- Czytaj.- Rozkazała
Chłopak analizował każde zapisane zdanie. Na końcu skupił swoją uwagę na dwóch niżej widniejących podpisach.
- Naprawdę ? – zapytał ze łzami szczęścia w oczach. [T.I] tylko energicznie pokiwała głową. Chłopak podszedł do niej i mocno przytulił – Dziękuję. Boże … Dziękuję. Kocham cię. – Wyznał, po czym czule ją pocałował
- Mamusiu. A co tutaj było ? – dopytywała czteroletnia dziewczynka, wskazując małym paluszkiem na ruiny budynku. Tata wziął ją na ręce i podszedł do swojej narzeczonej.
- Pamiętasz ? – wyszeptał jej do ucha, na co przez jej ciało przebiegł przyjemny dreszcz. Nadal tak na niego reagowała
- Ciężko byłoby zapomnieć. – Uśmiechnęła się, następnie czule całując chłopaka – To był szpital. – Zwróciła się do córki.
- I zapewne gdyby nie on, nie byłoby ciebie tutaj. – Dodał – Poznałem tu twoją mamę.
- W szpitalu ? – zapytała zdziwiona
- Tak. – Zaśmiali się jednocześnie
- A opowiecie jak to było ?
- Innym razem słońce. – Uśmiechnął się, następnie dając dziewczynce krótkiego całusa w policzek
- Tato … - skrzywiła się, tym samym pocierając ręką o policzek
- Przepraszam. – Zaśmiał się, następnie głaszcząc ją delikatnie po głowie.
Objął [T.I] w talii i delikatnie przejechał dłonią po jej zaokrąglonym brzuchu.
- Idziemy ? – zapytała
- Tak. – Wyszeptał, po czym złożył na jej wargach czuły pocałunek. Następnie chwycił jej dłoń i ruszył dalej przez życie wraz z dwoma, a tak w zasadzie to trzema najważniejszymi osobami w całym jego życiu.


-------------------------------------------------
Tak, tak ... Imagin miał być wczoraj wieczorem, ale utknęłam w korku ... W Oświęcimiu O.o Moja psychika dosłownie wisiała na włosku, ale btw. wróciłam o 23 do domu, więc to nie miało najmniejszego sensu dodawać pracy, tym bardziej, że trzeba ją było jeszcze poprawić :)
Za to teraz korzystam z informatyki i czasu wolnego :)
Na pomysł żeby napisać coś takiego wpadłam podczas pisania tego imagina [read].

Jest on trochę inny niż pozostałe. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu chociaż troszeczkę :)
W środę dodam imagina z pomysłu :)
Całusy ;*

9 komentarzy:

  1. Piękny imagin, więcej takich! :D Ale musisz dodawać znaki zapytania tam gdzie powinny być ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ;) Wszystko jest w porządku ;)
      Po prostu chodziło mi o to, że czasami mówimy twierdząco zdaniem pytającym. Nie wiem czy ogarniasz to wytłumaczenie xd

      Usuń
    2. Ona na rację. Dla Cb to zwykłe zdanie, a nas razi to w oczy. Ogromny błąd. Popracuj nad interpunkcją, bo ona też leży. Naucz się poprawnie zapisywać dialogi. Dwa razy zapisałaś miesiąc dziewiąty. A tak to imagin piękny ;')

      Usuń
    3. Przecinków faktycznie było za dużo i w złych miejscach. Teraz przeczytałam to jeszcze raz i MATKO BOSKA ... Nie pisałam tego na swoim komputerze, tylko u taty, a on pisze co chce, jak chce i gdzie chce, także przepraszam. Ogólnie z interpunkcją nie mam większych problemów (na wypracowaniach z polskiego nie mam takich błędów). Sprawdzałam to dzisiaj w szkole, ale miało to miejsce na lekcji, więc było to takie trochę "na szybko". Wiem, że się tłumaczę i możesz pomyśleć, że szukam wymówek, ale taka jest prawda.
      Mam wrażenie, że mój tata ma klawiaturę ze średniowiecza -.- W każdym bądź razie już poprawiałam. Co do tych pytajników ... Okej. Zapamiętam i dziękuję ;), natomiast co do dialogów ... Tak mnie uczono w szkole od podstawówki, więc nie wiem co jest tutaj źle zapisane.
      Pozdrwiam :)
      P.S. Miesiąc dziewiąty ma być dwa razy. To nie jest błąd ;)

      Usuń
  2. BOze jest piekny, cudowny, idealny... cudo cudo cudo *___* !!

    Klaudia CityLondon

    p.s uu współczuje że w Oswięcimiu.. ja to bym sie ssikała ze strachu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wooow *_*
    awww ★_★
    a co do dialogów to ja też się tak uczyłam, więc...

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaraz się popłaczę. Jest przecudowny <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiekny super sie czytalo myslalam ze i oni pod koniec sie spala ale wszystko dobrze sie skonczylo :-D

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3