środa, 29 maja 2013

Four Hundred Seventy - Eight

Pomysł od niepodpisanego Anonimka :) 

-Ty nic nie rozumiesz Harry-krzyknęłam powstrzymując łzy.
Nie liczyło się to,że jesteśmy w miejscu publicznym. Nie liczyło się to,że jutro o naszej kłótni będzie wiedział cały świat. Kochałam go ale wszystko miało swoje granice. Jesteśmy ze sobą od trzech lat, kochamy się i ufamy sobie bezgranicznie.
-O co Ci chodzi [T.I]-pogłaskał mnie po policzku-ja tylko spojrzałem.
-Ty nic innego nie robisz tylko patrzysz. Jesteś w klubie z chłopakami, patrzysz. Wyjdziesz gdzieś czasem ze mną tylko patrzysz.
-Podoba mi się to,że jesteś zazdrosna-zaśmiał się-ale świadczy to też o tym,że mi nie ufasz.
-Ufam Ci Harry, tylko to boli. Raz na jakiś czas mamy okazję wyjść gdzieś razem a ty co chwilę odwracasz się by spojrzeć na jakąś długonogą blondynkę.-starłam pojedynczą łzę i oddaliłam się od niego.
-Przecież wiesz,że kocham tylko Ciebie-krzyknął zwracając przy okazji na siebie uwagę-ile razy mam Ci to jeszcze powtarzać i udowadniać.
-Nic mi nie musisz udowadniać.
-To o co Ci do cholery chodzi ? Robisz mi aferę na środku zatłoczonej ulicy.
-O nic mi już nie chodzi Styles-krzyknęłam.
-Teraz już jestem Styles ? Nie kochanie czy słoneczko ?-spojrzał na mnie tak,że miałam ochotę się na niego rzucić z pięściami i raz na zawsze dać mu nauczkę
-Zawsze będziesz moim kochaniem, ale jestem na Ciebie zła. Bardzo zła, zadzwonię później-odwróciłam się na pięcie.
-Gdzie idziesz ? [T.I] uważaj !-usłyszałam jego przerażony głos, poczułam mocne szarpnięcie do tyłu oraz głośny huk.
Stałam oszołomiona na środku ulicy i z przerażeniem patrzyłam jak bezwładne ciało mojego ukochanego upada na jezdnię pod wpływem uderzenia.
-Harry-doskoczyłam do niego-nie zostawiaj mnie, niech ktoś dzwoni po pomoc !

Zdenerwowana,przygryzając paznokcie z rozmazanym makijażem siedziałam na szpitalnym korytarzu. Harry był właśnie badany przez lekarza w sali chorych a Louis z Liam'em byli w drodze do szpitala. Tak bardzo się bałam. On tam leży przeze mnie. Jak coś mu się stało to sobie tego nie wybaczę. To ja powinnam tam leżeć. Nie potrzebnie wywoływałam tą do niczego nie prowadzącą kłótnię.
-[T.I]-usłyszałam czyjś donośny głos z końca korytarza.
Zerwałam się z krzesełka i pobiegłam prosto w szeroko otwarte ramiona Liam'a.
-To wszystko moja wina-załkałam i znów zalałam się łzami mocząc biały podkoszulek chłopaka-tylko i wyłącznie moja.
-Nie mów tak-gładził mnie spokojnie po plecach-Każdy zachowałby się tak samo jak Harry, zobaczysz wszystko będzie dobrze. Jesteśmy z Tobą wszyscy.
Faktycznie byli wszyscy. Przyjechała nawet Eleanor. Za naszymi plecami zaskrzypiały drzwi i z sali wyszedł lekarz.
-Co z nim ?-w trzech krokach przemierzyłam korytarz.
-Pan Styles odzyskał przytomność, jego stan ogólny jest dobry, ma złamaną rękę oraz lekki uraz głowy. Jednym słowem będzie żył a już jutro opuści szpital-mężczyzna się uśmiechnął i wyminął nas.
Całą szóstką weszliśmy cicho do sali. Leżał taki biedny pod białą pościelą i patrzył się w sufit.
-Wystraszyłeś nas-podszedł do niego pierwszy Louis.
-Nie ma o czym mówić, zwykły wypadek.
-Harry, tak bardzo Cię przepraszam, za to,że tu jesteś, za tą cholerną kłótnię-złapałam go za dłoń a on patrzył na mnie zdezorientowany.
W jego oczach nie widać było już miłości i tego ciepła co zawsze.
-Przepraszam ale kim jesteś-wyswobodził dłoń z mojego uścisku-my się znamy ?
Do moich oczu momentalnie napłynęły łzy.
-Harry, to nie śmieszne. Nie musisz dawać mi nauczki, ja i tak już żałuję-wyszeptałam cicho.
-Na prawdę mi przykro ale nie wiem kim jesteś-rozejrzał się po zaszokowanych twarzach naszych przyjaciół.
Nie powstrzymując już łez wyszła z sali trzaskając drzwiami nie zwracając uwagi na wołania przyjaciół. Wybiegłam przed szpital i usiadłam na schodku. Jak na złość z nieba zaczęły lecieć wielkie krople deszczu, przynajmniej nie będzie widać moich łez. On mnie nie pamięta, pamięta wszystkich tylko nie mnie.
-[T.I]-poczułam czyjąś dłoń na swoim ramieniu a potem bluzę-wszystko będzie dobrze, zobaczysz-Liam usiadł obok mnie i przytulił do swojej piersi-lekarze mówią,że to chwilowe.

~*~

Siedziałam u siebie w mieszkaniu i wpatrywałam się w fotografie wiszące na ścianie oraz ramki stojące na szafkach. Od wydarzenia w szpitalu minęły trzy miesiące a on nadal mnie nie pamięta. Nie pamięta jak się spotkaliśmy, jak i gdzie mnie pierwszy raz złapał za rękę, gdzie mnie pierwszy raz pocałował, nie pamięta nic z naszej przeszłości, nie pamięta całego naszego związku. Teraz jestem tylko jego dobrą znajomą [T.I]. Dla dobra jego psychiki nie wspominamy mu o niczym z nadzieją,że przyjdzie dzień kiedy wszystko sobie przypomni.
-Co robisz ?-do mojego mieszkania bez pukania weszła Eleanor i Louis.
-Oglądam wiadomości. Harry znów na randce ?-do moich oczu napłynęły łzy.
-Nie płacz-Eleanor przytuliła mnie do siebie a Louis wyłączył telewizor-on myśli,że jest singlem, daj mu jeszcze czas.
-Jak sobie za jakiś czas nie przypomni sam, my mu przypomnimy. A teraz się uśmiechnij i nie płacz, on przejrzy na oczy.-obok nas usiadł Louis.

~*~

Siedzieliśmy wszyscy na kanapie w willi chłopców. Harry miał nam coś do oznajmienia. Od dwóch tygodni oficjalnie spotyka się z Marry i jak zapewnia są ze sobą bardzo szczęśliwi. Za każdym razem kiedy któryś z chłopaków chce mu powiedzieć prawdę stanowczo im to uniemożliwiam. Nie chcę nic na siłę, gdzieś w głębi serca wiem,że mój Harry wróci. Kiedy patrzę na niego i na Marry serce za każdym razem pęka mi z bólu i z żalu.
-Po co tu siedzimy ?-wierciła się Eleanor.
Mój wzrok powędrował do pary stojącej w drzwiach. Harry trzymał uśmiechniętą blondynkę za rękę. Dziewczyna wymalowana, w krótkiej spódniczce i z głębokim dekoltem.
-Pewnie sztuczne-zaśmiał mi się do ucha Zayn próbując mnie zapewne pocieszyć.
-Wraz z Marry-odezwał się mój "były" chłopak-chcielibyśmy was zaprosić na nasz ślub za dwa tygodnie.
Nasze reakcje były różne. Liam wypluł wodę na zdziwionego Niall'a. Louis upuścił szklankę, Eleanor zachłysnęła się powietrzem, a Zayn siedział jak słup soli.
-Gratuluje wam-podeszłam do pary, ciężko przełknęłam gulę która stanęła mi w gardle-udanego wesela. Cześć-pomachałam wszystkim i jak najszybciej wyszłam.

-[T.I], gdzie jesteś ?-spytał przez telefon zmartwiony Liam-chcesz się tak łatwo poddać ? Zrezygnujesz z niego dla tej ździry lecącej na jego kasę ?
-Już przegrałam Liam. Za dwa tygodnie stracę go na zawsze. Wracam do Polski. Odezwijcie się kiedyś jeszcze. Kocham Was.-rozłączyłam się-poproszę na lotnisko-zwróciłam się do kierowcy i oparłam głowę o szybę.

~*~

To dziś Harry będzie przysięgał jej miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Zawsze myślałam,że to będę ja. Że będziemy mieć trójkę słodkich dzieciaków podobnych do niego. Że razem będziemy się starzeć i razem będziemy patrzeć na dorastające wnuki. Teraz moje marzenia będą jej rzeczywistością. Siedziałam na parapecie z kubkiem gorącej czekolady i wpatrywałam się w krople deszczu stukając o parapet.
-Kochanie-drzwi do pokoju się otworzyły i stanęła w nich mama-ktoś do Ciebie,zostawię was samych.
Za jej pleców wyłonił się Harry z bukietem herbacianych róż. Mama zamknęła drzwi.
-Harry-wyszeptałam zeskakując z parapetu na zimne panele-co Ty tu robisz ?
-Tak bardzo Cię przepraszam [T.I], ja już wszystko wiem. Louis mi dość drastycznie przypomniał-wzdrygnęłam się na samą myśl o tym-dlaczego od razu mi nie powiedziałaś ? Pozwałaś bym Cię ranił ?
-Ty nie wiedziałeś-szepnęłam.
-Ale teraz już wiem, sam sobie przypomniałem jak bardzo jesteś i będziesz dla mnie ważna-podszedł do mnie-odwołałem ślub wczoraj w nocy i wsiadłem w samolot i przyleciałem po Ciebie.
-Po mnie ?-spojrzałam na niego zdziwiona.
-Po osobę którą kocham-odłożył bukiet na łóżko-chce Cię mieć przy sobie już zawsze. Kocham Cię-spojrzał w moje oczy.
-Ja Ciebie też Harry-przytuliłam się do niego-proszę,nie zapomnij mnie już więcej-zaśmiałam się i spragniona wpiłam się w jego usta.  

Taki....taki zwykły. Mam nadzieję,że wam się spodoba i,że nie macie mnie jeszcze dość.
Przepraszam za błędy. 

13 komentarzy:

  1. Taki zwykły, a jak pomyślałam o tym, że on zaczął chodzić z inną, to aż łzy stanęły mi w oczach. Często się spotykam z takimi imaginami i zawsze działają na mnie w ten sam sposób: łzy. Fajnie go opisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zwykły, nie zwykły, ale i tak jest cudowny <3 Uwielbiam tego typu imaginy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny. Genialny. Cudowny. Wspaniały. Umieram. Jvng

    OdpowiedzUsuń
  4. Moglabys napisac takiego imagina?:
    Zayn nalogowy palacz, uwielbia ostre iprezy, alkohol, sex i Panienki. Jest przywódcą gangu ktoregi ludzie sie boją. I spotyka dziewczyne cicha, mądra, inteligentna i wiążą sie ze sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zwykły ? Dziewczyno ja ryczałam. Piękny, chcialabym pisać jak ty ❤

    OdpowiedzUsuń
  7. Taki zwykly ? Dziewczyno,on jest piekny cudowny,lzy mi lecialy ciurkiem :) xx. K.CL

    OdpowiedzUsuń
  8. Nominowałam Cię do Libster Award! Pytania i regulamin pojawi się dziś lub jutro :)

    OdpowiedzUsuń
  9. już to czytałam…

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejku , swietne !! Poplakalam sie <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za każdy dodany komentarz.
Nawet nie wiecie jak bardzo one nas motywują i ile frajdy nam sprawiacie, zostawiając po sobie jakiś ślad!
Czytamy wszystkie komentarze, za wszystkie dziękujemy<3